25. Wakacje

Scenariusz pierwszego dnia wakacji był łatwo przewidywalny.

Matka koniecznie musiała wyściskać swojego syna za wszystkie czasy, nie bacząc na jego lekkie zażenowanie tym nadmiernym okazywaniem czułości – na Merlina, miał już w końcu szesnaście lat! Z kolei ojciec był najbardziej zainteresowany tym, czego Igor nauczył się przez ten semestr i jak mu poszły egzaminy. Siostra, siedmioletnia Anna, chodziła za nim krok w krok, nie mogąc nacieszyć się towarzystwem starszego brata. Nie okazując cienia nieśmiałości, właziła mu na kolana przy każdej okazji, nawet wtedy, gdy tylko usiadł na chwilę przy kuchennym stole z kubkiem mocnego, domowego czaju. Z kolei młodszy brat tylko wypatrywał okazji, by dostać w swoje ręce różdżkę Igora i poćwiczyć zaklęcia, co miało zazwyczaj opłakane skutki. Na szczęście, a może właśnie na nieszczęście, Aleksandr wkrótce miał dostać własną, bo w tym roku szedł już do Durmstrangu. Do kompletu brakowało tylko najstarszego z czwórki rodzeństwa – Jewgienija, który już dawno opuścił rodzinny dom. Pracował i mieszkał w Novogorodzie.

Pierwszego dnia wakacji Igor mógł się wymówić zmęczeniem po podróży i zaszyć się na piętrze we własnym pokoju, uciekając od namiaru wrażeń i zainteresowania, jakie okazywała mu rodzina. Zresztą, znudzi im się za parę dni; może poza Anną, która, o zgrozo, będzie chciała, żeby się z nią pobawił.

Po tak długiej nieobecności wnętrze własnego pokoju wydawało mu się jednocześnie znajome i obce. Niewątpliwą zaletą było to, że nie musiał go z nikim dzielić, w przeciwieństwie do dormitorium w Instytucie, w którym zawsze wydawało się być za dużo ludzi.

Bez wątpienia, dobrze było wrócić do domu.

Ale nie zmieniało to faktu, że rodzina bywała nieco męcząca.