N/A Chwała i cześć myszynie za betunek!
Leżeć w jedwabiach i pachnieć perfumami
Jakże odmienne bywają wizje szczęścia. Tyczy to spraw nawet tak prozaicznych, jak zawartość lodówki.
Marzec. Baker Street 221B.
- Greg, skoro siedzisz tutaj już trzeci dzień, to może się po prostu wprowadzisz? Zamiast udawać, że szukasz mieszkania? I tak nie masz na to czasu, skoro pracujesz.
- Nie czekasz na Johna?
- Dlaczego miałbym czekać na Johna? To bez sensu.
(wchodzi pani Hudson)
- Dobre wieści! Mary czuje się już dobrze, dziś ją wypiszą. Odwiedzimy Holmesów w weekend.
- Czy to naprawdę konieczne? Skoro już wszystko jest dobrze.
- Sherlock!
- Dobrze, pójdziemy z wizytą. Ale z Gregiem, prawda?
- Nie gwarantuję, że nie będę w trakcie śledztwa albo…
- Lestrade, miło by było gdyby wszyscy lokatorzy tego mieszkania odwiedzili rodzinę Mycrofta. Bo pani nie wie, ale Greg zdecydował się zostać z nami.
- Sherlock, ten twój sarkazm…
- Chłopcy, spokój. Tak się cieszę, że z nami zostaniesz. Przypilnujesz Sherlocka, wiesz że znowu trzyma jakieś ludzkie szczątki w lodówce? Na szczęście w nie tak zatrważających ilościach.
- To przez Molly. Gdyby dalej pracowała, miałbym więcej preparatów.
- Bo po co leżeć w jedwabiach i pachnieć perfumami, jeśli można rozsiewać aromat formaliny?
- Prosiłam o spokój. Na razie co najwyżej będzie pachnieć kupkami i mlekiem.
- Naprawdę musimy tam iść?!
- Eeee, w weekendy zwykle uaktywniają się gwałciciele. Mogę nie dać rady.
W dzisiejszej odsłonie udział wzięli:
Sherlock Holmes – który czeka wyłącznie na ludzi, mogących trafić prosto do lodówki
Pani Hudson – która ma nosa do wielu spraw, do wielu aromatów również
Greg Lestrade – niezwykle sumienny policjant, zwłaszcza w weekendy
N/A Bardzo dziękuję za Wasze opinie wyrażone w komentarzach. Takich Czytelniczek to sama sobie zazdroszczę! :)
Filigranko, bardzo dziękuję, że to mi przypadł Twój jubileuszowy komć, a co do Anthei to jeszcze się pojawi, kontekstu nie zdradzę. Slash? Smash! :D
FiniteHolmes, jeszcze niejeden rozdział do skomentowania, oczywiście jeśli będziesz miała ochotę, a co do flirtu na Mycrofta to moim zdaniem – rzut okiem na obiekt (i to z całą pewnością nie jakiś pustogłowy), rzut okiem na grafik, rezygnacja. ;)
Inuyashko, cieszę się niezmiernie, że dobrze się bawisz. :))
Madmartus, czas jest względny, nadrabiam dłuższą nieobecność; hm… jak Filigranka sugerowała alkohol mógłby pomóc zadzierzgnąć więzi między inspektorem i detektywem-konsultantem, ale zapewne nie o to Ci chodzi. ;)
Cashis – no cóż, John w tej telenoweli szczęścia nie ma, albo angstuje, bo Sherlock nie żyje, albo się złości, że jednak dycha. ;D
Libardo, jakiś weekend zdecydowanie uwzględnię, ale czy akurat Johna i Anthei? :}
