Autor: The Answer
- Stój! –
krzyknął Answer do Connora, skoro stamtąd nie ma ucieczki nie ma
co się śpieszyć – nie ucieknie nam, a z pośpiechu możemy
równie dobrze wleźć w jakąś pułapkę.
- Słucham? –
powiedział Connor gniewnie patrząc na Answera.
- Znaczy … eee
… stój panie głównodowodzący – dodał Answer z głupim
uśmiechem na twarzy.
- Już lepiej.
Savannah zaśmiała się.
- Jak działa to twoje urządzenie? – spytał Derek.
- Nie
wyłączy jej, po prostu nie będzie mogła zmienić kształtu, jeśli
przejdzie w stan ciekły w takiej formie już zostanie, ale też nie
zregeneruje się na przykład od ran postrzałowych. Nadal jednak
będzie niebezpieczna.
- A ten jej palec?
- Też nie będzie
mogła tego zrobić. Będzie mogła użyć jedynie zwykłej broni
palnej.
- Aha. Szkoda w takim razie że całe zaopatrzenie
trzymamy w piwnicy…
- Czyli jedyne co musimy zrobić to
rozerwać ją na strzępy, bułka z masłem – powiedział Answer
głaszcząc swoją nową zabawkę, H&K G36 z podczepionym
granatnikiem.
- Mała grupa ma moim zdaniem większe szanse
powodzenia, mniejsze prawdopodobieństwo usłyszy jak się zbliżamy
– wtrącił się Hostile.
- Dobra, więc pójdziesz ty z
Answerem i Derekiem.
- Idę z nimi – powiedziała Savannah.
-
Damy sobie rade.
- Nie byłabym tego taka pewna, po za tym chce
widzieć jak ta suka umiera za to co zrobiła moim rodzicom.
-
Niech idzie z nami – powiedział Answer – zemsta to motyw który
osobiście bardzo lubię.
- Dobra ale nikt więcej, my
zabezpieczymy ten szyb którym się tam dostała.
- Włączę
tylko to urządzenie, zajmie mi to dwie minuty.
Szli
powoli ciemnym korytarzem. Derek z przodu, dwa metry za nim Savannah,
tuż za nią Answer z Hostilem.
- Patrz się przed siebie a nie
na jej tyłek – szepnął do Hostile'a Answer.
- Przecież
patrzę przed siebie – odpowiedział oburzony Hostile, i w tym
momencie wszedł w kosz na śmieci.
- Właśnie widzę.
Savannah
odwróciła się gniewnie na nich patrząc.
- Uciszcie się
obydwoje.
- To on zaczął – tłumaczył się Hostile.
-
Wcale nie!
- Uciszcie się! – krzyknęła.
- Ciiiiii –
Answer z Hostilem jednocześnie przyłożyli palec do ust.
Po co
ja przyszłam do tej bazy? – zaczęła zadawać sobie w myślach to
pytanie.
Nagle Derek się zatrzymał.
- Chłopaki, mam do was
takie pytanie póki jest jeszcze okazja. Myślicie że ja i Anika …
no wiecie?
Answer i Hostile spojrzeli na siebie z głupimi
uśmiechami.
- Macie jakiś pomysł jak zwrócić na siebie jej
uwagę.
- Ja bym ją złapał za tyłek, może zadziałać –
odpowiedział Hostile.
- Ja mogę cię postrzelić, wtedy będzie
musiała się tobą zając przez parę dni w ambulatorium – dodał
Answer.
- Eee, chyba jednak spróbuję samemu, ale dzięki za
rady…
- Facet… nawet w obliczu śmierci jedyne co macie w
głowach to dupy!
- Nie tylko – dodał oburzony Answer – jest
jeszcze spirytus!
- No tak…
W tym momencie Answer zobaczył
błysk który mógł pochodzić jedynie z lufy karabinu.
-
Padnij!
Kule zaświszczały nad ich głowami. Hostile przyklęknął
za koszem na śmieci i odpowiedział ogniem. Jeden z pocisków
trafił. Weaver zdumiona przez chwilę patrzyła na ranę postrzałową
która nie chciała się zagoić. Derek z Savanna przyłączyli się
do ostrzału, Weaver upuściła broń i zaczynała powili wyglądać
jak sitko. Wtedy Answer chwycił za granatnik podczepiony pod swój
karabin.
- Pozdrowienia od panów Hecklera i Kocha.
- NIE!! –
krzyknął Derek.
Piętro wyżej Connor z resztą ludzi
poczuli wstrząs który zatrząsł całym bunkrem.
- Co to było?
– Anika wyraźnie wyglądała na przestraszoną.
- Mam złe
przeczucia – powiedział Connor.
Na korytarzu przed
piwnicą kurz po wybuchu powoli zaczął opadać.
- Zgłupiałeś
do reszty?! – wykrzyczał na Answera Derek – używać granatów w
miejscu gdzie trzymamy całą broń i materiały wybuchowe?!
-
Hehe, ale zadziałało i nadal żyjemy – odparł Answer.
-
Mogłeś wysadzić cały bunkier w powietrze!
- No ale nie
wysadziłem, nadal żyjemy i mamy się dobrze, a ruda wącha kwiatki
od spodu. Misja wykonana.
Gdy kurz już całkiem opadł ocenili
straty.
- Około jedna trzecia sprzętu zniszczona – powiedział
Hostile.
- Nie jest tak źle.
- Ja sobie musze poważnie
porozmawiać z Connorem na wasz temat. Ja idę na górę, a wy macie
sprzątnąć ten burdel.
- Się posprząta, ale nie teraz. Mamy
coś ważnego do zrobienia – spojrzał z uśmiechem na Hostile'a.
Ten wiedział co ma na myśli. Impreza powitalna dla Cam.
Zabezpieczyli szczątki Weaver w metalowych skrzyniach, na wierzchu umieścili urządzenie Savanny. Ciągle była świadoma tego co się wokół dzieje, lecz dopóki urządzenie działało nie musieli się o nią martwić.
