Disclaimer: I don't own Harry Potter.
Link do oryginału: s/10863227/1/Meet–Baby–Draco
Zgoda na tłumaczenie: jest
Paring: LM / NM
Poznajmy Draco II
Bellatriks
Narcyza kładła Draco spać, kiedy wyczuła za sobą czyjąś obecność. Kiedy się odwróciła, w drzwiach zastała Bellatriks.
– Bella! – przywitała się ciepło. – Wejdź, proszę. Długo się nie widziałyśmy.
Starsza czarownica weszła do pokoju i stanęła koło młodszej. Potem zajrzała do małego łóżeczka. Chłopczyk przez dłuższą chwilę po prostu przyglądał się nowej twarzy, a następnie zaczął kwilić.
– Coś jest nie tak z tym dzieckiem – stwierdziła Bella, robiąc krok w tył.
– Wszystko w porządku. – Narcyza uniosła do góry ręce, chcąc jednocześnie uspokoić siostrę i syna. – Draco po prostu nie lubi nieznajomych.
– Hm, nie jestem żadnym „obcym" – warknęła Bellatriks. – Jestem jego ciotką. Nie moja wina, że on nie pojmuje naszego bliskiego pokrewieństwa.
– Cóż, pierwszy raz zadałaś sobie trud, żeby go zobaczyć – odparowała surowo Narcyza. – Dla niego jesteś kimś „nowym".
– Wiesz dobrze, że służba u Czarnego Pana jest zajmującym zajęciem – stwierdziła ze zmarszczonymi brwiami Bella. – Nie mów do mnie w ten sposób, tylko dlatego, że twój mąż nie potrafi zrozumieć, czym jest czyste i bezwarunkowe oddanie najpotężniejszemu czarodziejowi wszech czasów. Nie waż się nawet nas porównywać. Jestem lojalna wobec Czarnego Pana. Wierna.
– Lucjusz także – odpowiedziała Narcyza, biorąc Draco w ramiona i kołysząc do delikatnie.
Bella uśmiechnęła się szyderczo na ten widok.
Przez dłuższą chwilę obie kobiety milczały.
– Uspokoił się – powiedziała cicho Lady Malfoy. – Chciałabyś go potrzymać? – spytała siostry.
– Nie, dziękuję – odpowiedziała szybko Lady Lestrange. – Chciałam tylko rzucić na niego okiem. Jeśli wezmę go na ręce, z całą pewnością zacznie znowu płakać. Mam nadzieję, że ten szybko wyplenisz z niego ten paskudny nawyk.
– Lucjusz twierdzi, że Draco jest doskonałym znawcom ludzkich charakterów. – Uśmiechnęła się od niechcenia Narcyza. W jej oczach widać było jednak złośliwe iskierki. Nie powiedziała tego przypadkowo.
– Oczywiście. To w stylu Lucjusza… – zaszydziła Bella.
– Wystarczy – ucięła jej Narcyza. Gdy spojrzała z powrotem na syna, zauważyła, że ten usnął. – Dlaczego nie może spać w nocy? – westchnęła, po czym ułożyła go wygodnie w łóżeczku.
– Jest na to proste wytłumaczenie: to dziecko Lucjusza. Jest równie irytujący, co każdy Malfoy.
Cyzia zacisnęła usta i przewróciła z irytacją oczami.
– Pójdę już – mruknęła Bella. – Jeśli jestem we Dworze dłużej, zawsze wpadłam albo na Lucjusza, albo na Abraxasa. Nie mam najmniejszej ochoty na pogaduszki z jednym lub drugim.
– W takim razie do zobaczenia – powiedziała Narcyza. W jej głosie nie było słychać nawet śladu ciepła.
Bellatriks skinęła niepewnie głową, po czym odwróciła się na pięcie i wyszła.
