26. Ortodroma
Karkarow nie wyobrażał sobie, żeby ktoś mógł popłynąć w rejs na pokładzie żaglowca i kompletnie nic o nim nie wiedzieć. Dlatego specjalnie dla delegacji, która razem z nim udawała się do Hogwartu, prowadził krótki kurs z zakresu magicznej żeglugi. Dla uczniów z załogi powtórka, dla pozostałych – absolutne minimum wiedzy, które powinni posiadać. Po podstawach budowy żaglowca, geografii mórz północnych i elementach kartografii, przyszła pora na nawigację.
— No, to może na zakończenie dzisiejszych zajęć, pani Karlikowa przypomni kolegom, co to jest ortodroma.
— To najkrótsza linia łącząca dwa punkty na kuli — odpowiedziała uczennica. — Na mapach pokrywa się z równoleżnikami i południkami. Na innych trasach wymaga obliczeń.
— Kto nie ma żadnych pytań do tego, co przerabialiśmy? — zapytał Igor, zwracając się do szóstki uczniów, którzy tego dnia o nawigacji słyszeli pierwszy raz w życiu.
Nikt się oczywiście nie zgłosił, chociaż forma pytania sugerowała, że jest to wskazane, aby uniknąć konwersacji z Karkarowem.
— No, panie Poliakow — rzekł profesor niemal łagodnym tonem, co oznaczało, że należało się mieć na baczności. A ponieważ w czasie prowadzenia kursu Karkarow zawsze używał łagodnego tonu, należało się stale mieć na baczności, zwłaszcza jeżeli nosiło się nazwisko Poliakow. — Jakie ma pan pytania?
— Eee... ja... to znaczy — odparł Aleksiej z lekkim popłochem, wykazując się wysokim stopniem elokwencji. — Nie jestem do końca pewny, co to jest ta ortodroma.
— Przecież pani Karlikowa przed chwilą o tym mówiła.
— No tak, ale ja bym chciał tak... fachowo.
Karkarow zmarszczył brwi, zastanowił się przez chwilę, po czym rzekł, zwracając się do Tatiany:
— Pani Karlikowa. Specjalnie dla pana Poliakowa. Definicja ortodromy jeszcze raz. Fachowo.
Gdzieś z tyłu klasy rozległy się ciche śmiechy. Aleksiej i bez tego poczuł się niewymownie głupio. Jedyne, co mu pozostało, to nie odzywać się więcej niepotrzebnie.
I złożone samemu sobie solennie przyrzeczenie, że ostatni raz siedzi w pierwszej ławce.
