26.

Masaru patrzył na swojego kapitana coraz bardziej zaniepokojony. Te śliczne dziewczyny próbowały z nim porozmawiać, ale on jedynie pił herbatę i miał coraz bardziej marsową minę. Po czasie próbowała tylko jedna, ta z warkoczami. Chyba Ageha, jeśli się nie mylił. Ogólnie dziewczyny były naprawdę sympatyczne i ładne, ale za bardzo przypominały mu jego siostrę- rozchichotane i podrywające facetów na prawo i lewo. Jedna próbowała z nim, ale szybko się znudziła i przeniosła swoje zainteresowanie na Sekiego. Zazdrościł przyjacielowi powodzenia i łatwości w kontaktach z dziewczynami. Rozejrzał się po sali i zwrócił uwagę na Chloe- piła herbatę, ale widać było po niej wielkie zmęczenie. Spojrzał na zegarek, dopiero szesnasta, a cukiernia otwarta do dwudziestej drugiej. Ciekawe, czy wytrzyma? Pomyślał o tym, jak ona różni się od Kiko. Jego siostra była rozpuszczona, nieodpowiedzialna i egocentryczna. Wszyscy musieli robić to, co ona chciała. A jeśli nie robili- wtedy zachowywała się jak pięciolatka, nie piętnastolatka. Tupała i krzyczała. Rodzice jej pobłażali, podczas gdy on wychowywany był ostro i surowo. Nagle zamrugał oczami i prawie podskoczył. Z bliska wpatrywała się w niego Suzu. Mała była słodka i pełna energii. Tak samo myślał o siostrze, dopóki rodzice jej nie rozpuścili.

- A czemu jesteś taki smutny?

- Nie jestem. Po prostu się zamyśliłem. Coś się stało?

- Nie. Widziałam, że jesteś smutny, więc przyszłam cię pocieszyć. Mama mi pozwoliła. Mówi, że jesteś dobry. Też tak uważam.

- Masz dopiero osiem lat. Skąd możesz wiedzieć?

- Dziewięć! Dziewięć. Za miesiąc będę miała dziewięć lat. To o jeden więcej niż osiem. Więc jestem już dorosła.

- Więc już nie chcesz siedzieć na kolanach?

- Dorosła będę dopiero za miesiąc, więc mogę.

Była naprawdę zabawna. Podniósł ją, przeniósł ponad oparciem i posadził na kolanach. Kiedyś tak trzymał Kiko. Miał nadzieję, że Suzu nie zmarnuje się w podobny sposób.

- Braciszku! A zobacz, gdzie ja jestem.

Kanou spojrzał na nią i obdarzył jednym z tych rzadkich, czułych uśmiechów. Poczochrał jej włosy i wrócił do herbaty.

- Braciszek od wczoraj jest jakiś dziwny. Przyszedł z dziwnymi oczami i zamknął się w pokoju. Od rana chodzi jak lua… luta… no, ten człowiek co w śnie chodzi.

- Lunatyk?

- O, właśnie. Mama mówi, że ja jestem jednym. Ostatnio obudziłam się w wannie. Mama mówi, że w czasie snu tam poszłam.

- Też mi się to zdarzało, naprawdę. Kiedyś spałem z psem w budzie, bo w nocy tam poszedłem.

Zaczęła się śmiać głośno i perliście. Dziewczyny ze stolika obok spojrzały na nią z zazdrością. Głupie, czy co? Przecież wiadomo, że nie będzie do nich odnosił się tak, jak do Suzu. Mała zaczęła machać i wołać.

- Chloe! Chloe!

Dziewczyna, która właśnie podawała kolejne ciasto spojrzała w kierunku krzyku, powiedziała coś do dwóch starszych panów, odpowiedzieli uśmiechem i podeszła do nich.

- Suzu, troszkę ciszej. Ci panowie chcą trochę spokoju.

- Przepraszam- złapała się za usta i zza nich mówiła- Chciałam poprosić o ciastko. Mama powiedziała, że mogę zjeść góra cztery. A ja zjadłam już trzy, więc chciałabym ostatnie. Mogę?

- Zaraz ci przyniosę. Z czekoladą- już miała odchodzić, gdy Kanou złapał ją za łokieć- Słucham?

- Też poproszę ciastko. Z serem.

- Smakuje ci?

Podniósł oczy i uśmiechnął się tak samo, jak do Suzu.

- Bardzo.

Masaru musiał schować się za plecami Suzu, bo wszystkie dziewczyny szlag trafił. Od ponad godziny próbowały zmusić jego kapitana do więcej niż jednosylabowej wypowiedzi, a Chloe nie tylko z nim swobodnie rozmawiała, ale jeszcze uśmiechał się do niej. Nie rozumiał ich. Arashi, Uemi i Seki zwracali tylko na nie uwagę, ale było im mało. Ageha łakomym wzrokiem patrzyła na Kanou i nienawistnym na Chloe. Kiedy ta wróciła, spytała się.

- Chloe, potrafisz zrobić orzechowiec?

- Potrafię, ale to potrwa ponad godzinę…

- Mogłabym poprosić? Zabiorę cały do domu.

Dziewczyny potrafiły być perfidne. Ageha chciała pozbyć się Chloe z widoku, dobrze w niej wyczuwając rywalkę. Jednak Chloe była bardzo zmęczona i to nie było fair. Już otwierał usta, gdy Kanou spojrzał na niego z ostrzeżeniem. Przysunął się i powiedział cicho:

- Daj spokój. Nawet nie wiesz, ile taki orzechowiec kosztuje. Chloe zarobi na tym naprawdę nieźle.

- Ale ona jest zmęczona.

- Da radę. Jest silniejsza niż się wydaje.

Faktycznie, po godzinie zmęczona, upaćkana ciastem pojawiła się z orzechowcem, który pachniał tak, słodko, że wszystkim zachciało się jeść. Ageha spojrzała niepewnie na Kanou, który jako-tako odpowiadał na jej pytania przez ostatnią godzinę, po czym podzieliła się z wszystkimi ciastem.

Siedzieli do późna. Chloe co chwila musiała biegać do kuchni, bo jej cukiernia zrobiła się naprawdę popularna. Niektóre pary brały z sobą koce i wychodziły na ogródek, by tam wypić herbatę i patrzeć w gwiazdy. Dziewczyny poszły kilka godzin wcześniej, bo miały jakieś umówione spotkanie. Atmosfera zrobiła się znacznie luźniejsza i nawet Kanou się z nimi pośmiał. Suzu spała na kolanach Masaru, ale nie wyglądało na to, by rodzina kapitana wybierała się do domu. Równo o dwudziestej drugiej Chloe zaczęła wszystkich wypraszać i zapraszać ponownie, kiedy będą mieli czas. Oni pomogli jej w sprzątaniu, myciu podłogi, naczyń i stołów. Oddał Suzu w ręce jej matki i poczekał, aż wszyscy już pójdą. Na końcu został jedynie Kanou.

- Nishio, możesz już iść.

- Chcę dopilnować, by Chloe bez problemu zamknęła drzwi.

Spojrzeli na nią, a ona kimała oparta o stół. Spojrzeli na nią, na siebie i zaczęli się śmiać.

- W kuchni są zapasowe klucze. Weź je, a ja zaraz wrócę.

Wziął trenerkę na ręce i zaniósł na górę. On jednak nie mógł się powstrzymać i zakradł się na górę, by podglądać. Wiedział o uczuciach Kanou, dlatego był ciekaw, co ten zrobi, gdy będą sam na sam. Seki pewnie wyśmieje go od zboczeńców i podglądaczy, ale naprawdę był ciekawy. Kanou położył delikatnie Chloe na łóżku i zdjął jej buty, potem fartuch. Była ubrana w ładną, błękitną sukienkę przewiązaną szarfą. Rozsupłał szarfę i, co zszokowało go, zawiązał sobie na oczach. Potem obrócił ją i rozpiął sukienkę. Miał pewne ruchy, ale nie robił nic, czego później miałby się wstydzić. Chloe miała na sobie jedynie bieliznę i Masaru poczuł się głupio. Kanou wziął ją na ręce, ułożył głowę na poduszkach i przykrył kołdrą. Dopiero wtedy odważył się zdjąć szarfę. Obaj byli cali czerwoni. Kapitan zaśmiał się cicho i pochylił nad nią- miała kawałek ciasta na nosie. Pocałował ją w to miejsce i zjadł ostatki ciasta. Ze spokojnym spojrzeniem głaskał ją po twarzy i włosach. Chłopak wycofał się i udawał, że dopiero wszedł po schodach.

- Musimy iść.

- Już.

Pozamykali wszystkie drzwi, włączyli alarm i każdy poszedł we własną stronę. Jeszcze długo potem myślał nad tym, co się zdarzyło. Najbardziej roztrząsał problem szarfy. Dlaczego nie patrzył, kiedy miał okazję? Kwestia szacunku? Jeśli tak, to był wymarłym gatunkiem- każdy chłopak, którego znał, nie tylko by nie zasłonił oczu, ale nie powstrzymałby się przed dotykaniem czegoś więcej, niż samej twarzy. I był głupi- Chloe wyraźnie kochała Kubo, więc zadowalając się jedynie czymś takim tracił szansę. Swoją drogą to Kubo zawsze musiał wejść mu w paradę- najpierw sława, pierwsze miejsce, potem Minako, teraz Chloe. Chyba przestanie go dziwić obsesja Kanou na punkcie rywala. Wszedł do domu i nawet nie chciało mu się krzyknąć, że wrócił. I tak nie zwracał na niego uwagi chyba, że czegoś nie zrobił.

- Masaru!

- Kiko. Czyżby ktoś wreszcie zwrócił na mnie uwagę?

- Nie umyłeś naczyń!

- Ty miałaś to zrobić.

- Ja?! Ja ciężko uczę się do egzaminów, a ty łazisz gdzieś z tymi chłopakami! Mógłbyś mnie wyręczyć.

- Nie bądź śmieszna.

Wiedział co się zaraz stanie. Kiko tupnęła nogą, rozpłakała się i zawołała mamę.

- Poprosiłam Masaru, żeby umył za mnie naczynia, bo czuję się zmęczona po całym dniu nauki, a on mi powiedział, że nawet gdyby miał przestać grać w piłkę nie zrobi tego!

Skrzywił się, bo wiedział, że mama powie, że w takim razie ma szlaban na treningi, a naczynia i tak ma zmyć. Szlag go trafił, bo wiedział, że siostra siedziała na internecie i rozmawiała z koleżankami, zamiast się uczyć. Pocieszał go fakt, że wiele razy dostawał szlaban na piłkę, ale i tak nie zwracają na niego uwagi, więc, jak zawsze, bez problemu wyrwie się na treningi. Poszedł do pokoju, zamknął drzwi i walnął się na łóżko zasypiając od razu. Miał nadzieję, że z powodu naczyń nie będą go budzić.