Disclaimer: I don't own Harry Potter.
Autor oryginału: Jpena
Link do oryginału: s/8550456/1/Green–Eyes
Zgoda na tłumaczenie: jest
Paring: SS / OC
NOTKA WSTĘPNA: I stało się – ostatni rozdział „Zielonych Oczu". Chciałabym podziękować wszystkim, którzy mnie wspierali podczas tego czasu - zwłaszcza Zaczarowanej, która zawsze znalazła chwilę, żeby cosik skrobnąć pod każdym rozdziałem :*
Niesamowite, że dobrnęłam z tym tekstem do samego końca. Przyznam, że bardzo się nad nim namęczyłam – jak czytałam go po angielsku, nie miałam z nim żadnego problemu, ale jak zaczęłam go analizować podczas tłumaczenia, to wszystko mi się pokomplikowało. Literówki, zła składnia, powtórzenia, mylnie przypisane wypowiedzi bohaterom i bezsensowne zdania były na porządku dziennym. Przyznam szczerze, że strasznie mnie to irytowało i odbierało chęci to tłumaczenia. Mam nadzieję, że poświęcone na ten tekst godziny się opłaciły i nikt nie dopatrzył się w mojej pracy tylu błędów, co ja w oryginale.
Zgodnie z moją wcześniejszą zapowiedzią – przetłumaczę także „AU". Nie wybaczyłabym sobie, gdybym nie dokończyła opowiadania, nad którym podjęłam się pracy. Na całe szczęście, alternatywa została napisana o wiele, wiele lepiej. Rozdział pierwszy „AU" wyszedł dziś – bez problemu idzie go odszukać na moim profilu.
Co do dalszego harmonogramu: tłumaczę teraz trzy teksty, wśród których pierwszeństwo mają „Zielone Oczy". Po nich są „Martwe Dzieci", które też powoli zbliżają się do końca. Gdy to się stanie, ruszam z piątą częścią sagi Vekina zatytułowaną „Albus Potter i Srebrny Czarodziej". Będzie ona publikowana jednocześnie z „47 Dni na Zmianę". Pomimo wielkich chęci i zapału, mam mało czasu na tłumaczenie tekstów, które sobie wcześniej upatrzyłam. Niestety muszę wszystko działać sobie po kolei.
Koniec ględzenia. Zapraszam : )
Pst! Opinia na temat całości mile widziana : )
Rozdział 28
– Przestań biegać jak szalona, River! – skarciła dziewczynę Amelia. – Pomów z nią, Severusie. Bardzo cię o to proszę. – Nie miała teraz czasu na sprzeczki. Pakowała do walizki ostatnie podręczniki szkolne córki i nie mogła sobie pozwolić na pomyłkę.
– Och, tych nie potrzebuję, mamo. W tym roku nie będę chodzić na Mugoloznawstwo – powiedziała szesnastolatka, zaglądając jej przez ramię.
Amelia zacisnęła usta.
– Mogłaś mi o tym wcześniej powiedzieć, nikczemna żmijko – westchnęła ciężko. Kiedy River po raz pierwszy jechała do Hogwartu, Amy nawet nie przypuszczała, że Tiara przydzieli ją do Slytherinu. Przez jedenaście lat wydawało jej się, że córka pójdzie w ślady Harry'ego i będzie Gryfonką, a nie weźmie przykład z Draco i założy zielono-srebrny krawat.
Nie usłyszawszy odpowiedzi od Severusa, wstała z podłogi i z założonymi rękami weszła do kuchni. Mężczyzna siedział przy stole i czytał gazetę.
– Nie kłóćcie się – powiedział, kiedy zauważył jej uniesioną brew. – Z resztą spotkamy się na peronie. – Wstał i pocałował żonę w czoło. Potem podał jej filiżankę gorącej, cudownie pachnącej kawy.
– Nie denerwuj się, mamo. – River stanęła w progu. – Twoim najukochańszym chłopcom nic nie grozi. Przecież nie podróżują po całym świecie, polując na niebezpieczne stworzenia i nie codziennie ryzykują swoim życiem. – Uśmiechnęła się złośliwie. – Och, czekaj. A, nie. Jednak to robią.
Amelia rzuciła córce twarde spojrzenie.
– Przestań, River. Nie drażnij mamy. Wiesz, jak bardzo się martwi – zbeształ córkę Severus.
– Chcę być już na peronie i chcę zobaczyć moich braci! – jęknęła Ślizgonka, dramatycznie wyrzucając w powietrze ręce. Podeszła do Amelii i przytuliła ją od tyłu. – Zobaczymy ich dziś, mamo! – zaszczebiotała radośnie.
Kobieta uśmiechnęła się i pocałowała nastolatkę w policzek.
Na peronie River od razu wystrzeliła w stronę swojego chłopaka, Johna Smitha. Tak się szczęśliwie złożyło, że akurat rozmawiał z Rose.
– Nie podoba mi się ten chłopak – burknął stojący obok Amelii Severus, łypiąc groźnie na nieświadomego czyhającego w pobliżu niebezpieczeństwa Johna. Jego oczy pociemniały, kiedy zobaczył, że córka całuje chłopaka w policzek.
Amy przewróciła oczami. Doskonale pamiętała dzień, w którym River przedstawiła im swojego ukochanego. Severus przez chwilę stał zmrożony w miejscu, a potem spiorunował bogu winnego młodzieńca wzrokiem i spróbował zastraszyć. Ku jego zdziwieniu, John nie dość, że zniósł to dobrze, to jeszcze rzucił mu wyzwanie.
– Ja tam go lubię – odpowiedziała, uśmiechając się na wspomnienie tej sceny. – To grzeczny i ułożony młody człowiek. I Krukon, pamiętaj o tym – dodała, przeszukując peron wzrokiem. Nigdzie nie widziała Weasleyów.
– Jest niezdrowo chudy i ma opadające włosy. Nigdy nie spotkałem nikogo, kto miałby w sobie tak mało gracji. Jest niewyobrażalnie niezdarny – upierał się Severus.
Amelia zachichotała, za co otrzymała naburmuszone spojrzenie.
– Oj, przestań. – Machnęła lekceważąco dłonią. – Jesteś po prostu zazdrosny o to, że w życiu River pojawił się kolejny mężczyzna. W tym wieku to całkiem normalne, że ma chłopaka.
Severus parsknął szyderczo, po czym zacisnął usta. Napięta atmosfera jeszcze bardziej zgęstniała, kiedy w końcu spotkali się z Weasleyami.
– Ronaldzie, Hermiono – przywitał się Mistrz Eliksirów.
– Widzę, że River znalazła naszą Rosie i pana Smitha – zaśmiał się Ron. Uwielbiał drażnić przyjaciela i podkreślać fakt, że jego córka się zakochała.
– Draco i Rosie ostatnio nieustannie do siebie piszą – odwarknął Severus, doskonale wiedząc, gdzie uderzyć, żeby zabolało.
Ron zacisnął dłonie w pięści. Był taki przewidywalny.
Przekomarzali się do momentu, w którym Amelia zwróciła uwagę na wychodzących z pociągu synów. Obaj byli troszkę brudni i nieogoleni. Harry wyglądał jakby przeszło przez niego co najmniej tornado, podczas gdy Draco, pomimo faktu, iż odrobinie niechlujnie, wciąż prezentował się olśniewająco.
Geny Blacków, zawyrokował Severus.
– Moje skarby wróciły! – wykrzyknęła Amy, rzucając się na nich. „Miło cię widzieć, mamo" i „Tęskniłem, mamo" zostało zagłuszone przez jej radosny pisk. Wypuściła ich z objęć, dopiero gdy ucałowała jednego i drugiego.
Severus ograniczył się jedynie do uściskania synów.
– A Rosie gdzie? – spytał pełen nadziei Draco.
– Pomyślałby kto, że najpierw zapytasz o siostrę – warknęła na niego River. – Niezmiernie miło mi się widzieć, Harry, mój najulubieńszy bracie! – Przytuliła się do młodego bruneta, który roześmiał się serdecznie i pocałował ją w czubek głowy.
– Słuchaj no, Malfoy. Nie waż się nawet palcem tykać mojej córki – powiedział groźnie Ron, po czym przytulił blondwłosego czarodzieja.
Rose i John machali do nich z pewnej odległości. Draco nie wahał się ani sekundy dłużej – od razu podszedł do swojej dziewczyny, która zarumieniła się gwałtownie i pocałował ją namiętnie.
– Łapy precz, Malfoy! – krzyknął Ron, na co Amelia wybuchnęła głośnym śmiechem.
Noc była spokojna. Chłopcy wynajmowali razem mieszkanie, a River była znowu w szkole, więc mieli dom tylko i wyłącznie dla siebie.
Amelia położyła głowę na klatce piersiowej męża.
– Jeszcze raz by nie zaszkodził. – Severus wydał z siebie zadowolone westchnienie.
– Nie jesteś, aby odrobinkę za stary na drugą rundkę? – wymruczała Amy. W odpowiedzi została przewrócona na plecy. Mężczyzna zaśmiał się cicho i tej nocy udowodnił żonie, jak bardzo się myliła.
KONIEC
