UWAGA! Autorką opowiadania jest Wizards-Pupil, ja tylko tłumaczę na Polski. :)
Chciałabym powiedzieć, że czekałam spokojnie aż Ginny pójdzie po Freda. Ale w rzeczywistości byłam kłębkiem nerwów. Przygładzałam włosy, prostowałam koszulę nocną i marzyłam o tym, żeby być chociaż lekko umalowana. Usłyszałam jak otwierają się drzwi do Nory i wiedziałam, że Fred będzie tu już za chwilę.
Co mu powiem kiedy wróci? Co ja zrobię? Uratował mnie i Harry'ego przed Śmierciożercami i wcale nie zamierzał pocałować tamtej czarownicy. O mój Boże, przecież go uderzyłam! Łzy napłynęły mi do oczu, kiedy poczułam ogromny wstyd. Uderzyłam go, a przecież nie był niczemu winien.
TRZASK!
Fred Weasley aportował się w moim pokoju i poślizgnął się na kawałku ubrania. Krzyknęłam i chwyciłam różdżkę zanim przypomniałam sobie, że Fred właśnie miał sprawdzić czy aportowanie się do mojego pokoju jest możliwe.
Aportował się do pokoju.
Złamał zaklęcie.
Gapiłam się na niego, kiedy podnosił się z podłogi. Spojrzał na mnie i uśmiechnął się, zanim zauważył moje łzy.
- Miona! – krzyknął i podszedł do mnie. Chwycił mnie za ramiona, zniżając głowę żeby spojrzeć mi w oczy.
- Przepraszam. – wymamrotałam, wciąż nie mogąc powstrzymać płaczu. Przytulił mnie i roześmiał się nerwowo.
- Czy już przypadkiem nie skończyliśmy z tymi całymi 'przeprosinami'?
Roześmiałam się i pokręciłam głową.
- Nie bądź taki. Uderzyłam cię, przepraszam, byłam taka okropna.
- Miona, przestań. To było nieporozumienie. Nie jestem zły, więc przestań się tym zadręczać.
- Czemu mnie tak nazywacie? – zapytałam. Zawsze się zastanawiałam czemu mnie tak nazywają. Nie to żebym miała coś przeciwko, zawsze to lubiłam.
- Och. – powiedział Fred.
Oparł się o łóżko i popatrzył się na mnie.
- Uhm, nie jestem pewien czemu Ron cię tak nazywa. Prawdopodobnie po prostu jest zbyt leniwy żeby mówić 'Hermiona' za każdym razem.
- Kupuję to. Ale czemu ty mnie tak nazywasz? Nie mam nic przeciwko, po prostu jestem ciekawa.
- Obiecujesz, że nic mi nie zrobisz? – powiedział niepewnie.
Uśmiechnęłam się zachęcająco i kiwnęłam głową.
- Miona brzmi trochę jak 'moja'.
Teraz zaczerwienił się okropnie na twarzy i unikał mojego wzroku. To akurat dobrze, bo moje oczy wypełniły się łzami.
- Och. – szepnęłam.
Spojrzał na mnie, prawdopodobnie myśląc, że go uderzę, ale ja podeszłam do niego i mocno go przytuliłam.
- Możliwe, że była to najsłodsza rzecz, jaką kiedykolwiek usłyszałam. – wyszeptałam mu do ucha.
On także mocno mnie objął. Oderwałam się od niego i pocałowałam go. Usłyszałam ciche 'pop' i przerwałam pocałunek zaskoczona.
- Zadziałało? – Usłyszałam głosy wołające z dołu. Po schodach usłyszałam już tupot trzech par stóp. Fred wstał szybko i usiadł razem ze mną na łóżku.
Harry, Ron i Ginny wbiegli do pokoju. Zatrzymali się przed łóżkiem z szerokimi uśmiechami na twarzach.
- Wow! – krzyknęła Ginny. – Ale cool!
- Tak, jestem niesamowity, prawda? – powiedział Fred.
Roześmiałam się i lekko trzasnęłam go w ramię. On też się roześmiał i po chwili śmialiśmy się już wszyscy. Ron, Harry i Ginny usiedli naprzeciwko nas i zaczęliśmy rozmawiać o naszej przyszłości. Wszyscy zdecydowaliśmy, że nie będziemy wracać do Hogwartu, ale nie byliśmy pewni czym się zajmiemy.
Jednak nie mogłam skupić się na rozmowie. Fred położył swoją rękę za moimi plecami i powoli przesunął ją tak, że teraz spoczywała na moim biodrze. Jego ręka była pod kołdrą, więc nikt jej nie widział. Powoli, delikatnie kręcił palcem kółka na moim biodrze. Kompletnie mnie to rozpraszało i nie mogłam skupić się na rozmowie. Nie wiedziałam, czemu jego dotyk ma na mnie taki wpływ, wiedziałam tylko, że musiałam być cała czerwona twarzy.
- Hermiono? Wszystko w porządku? – zapytał Ron.
Pokiwałam głową i zauważyłam, że zamknęłam oczy i położyłam głowę na ramieniu Freda. Zarumieniłam się jeszcze mocniej i odchrząknęłam.
- Och, tak, wszystko w porządku. – Odpowiedziałam, unikając wzroku Freda, ale Ginny spojrzała prosto na moje biodro i zauważyła jego rękę.
Ron, Fred i Harry powrócili do dyskusji o minusach bycia aurorem i nie zwracali na nas uwagi. Rzuciłam Ginny desperackie spojrzenie i roześmiała się.
- Co cię tak śmieszy Ginny? – zapytał Fred.
Wziął rękę z biodra i położył mi ją na udzie. Oddech mi się spłycił, co przyciągnęło uwagę Harry'ego.
- Coś przegapiłem? – zapytał, spoglądając to na Ginny, to na mnie.
Ginny prychnęła i pokręciła głową.
- To sprawy dziewczyn. – Zrobiła krótką pauzę i uśmiechnęła się rozbrajająco do Harry'ego. – Chłopcy, powinniście przygotować się do obiadu, mama mówiła, że niedługo będzie gotowy.
Harry uśmiechnął się do Ginny i pokiwał głową, pociągając Rona w kierunku wyjścia. Fred posłał mi złośliwy uśmiech, zanim zszedł z łóżka. W momencie, kiedy zamknął za sobą drzwi Ginny odwróciła się w moją stronę, zataczając się ze śmiechu.
- Och Merlinie, to było takie urocze!
Roześmiała się jeszcze bardziej, kiedy spiorunowałam ją wzrokiem.
- Wcale nie! – wyszeptałam gwałtownie.
Pokiwała głową na znak, że było, nie mogąc odezwać się z powodu gwałtownego ataku śmiechu. Nagle naszła mnie ciekawa myśl.
- Ginny? – zapytałam, a ona przestała na moment się śmiać i usiadła zaciekawiona.
- Tak?
- Pomożesz mi zaplanować zemstę?
Posłała mi dziwny uśmiech, który bardzo przypominał mi uśmiech jej brata. Było to trochę przerażające.
- Oooo tak.
Zeszłyśmy na dół kilka minut później, przygotowane. Podeszłam do stołu. Ginny poszła na prawą stronę i usiadła obok Harry'ego, a ja poszłam na lewo. Przeszłam za plecami Freda delikatnie prześlizgując palce po jego szyi i usiadłam uśmiechając się. Poczułam przez naszą więź nutkę pożądania kiedy usadowiłam się obok niego i udawałam, że nic się nie stało, nawet na niego nie spoglądając. Pani Weasley podała mi talerz z krokietami, więc wzięłam je i położyłam pomiędzy mną a Fredem. Rozmawiał o czymś z George'em i ,nie patrząc, sięgnął po krokieta. Uśmiechnęłam się w duchu i sięgnęłam po tego samego. Nasze ręce zetknęły się przez chwilę, zanim przesunęłam rękę i sięgnęłam po innego krokieta. Mogłam wyczuć jego zaskoczenie i radość przez więź, przez co poczułam jeszcze większe zdeterminowanie.
Zaczęłam rozmawiać z Ginny o tym, czy nie chciałaby ze mną pójść jutro na zakupy. Zgodziła się, ale prawie nie słuchała tego, co mówię. Wyciągnęłam nogę z buta. Nie miałam na sobie skarpetek, więc moja stopa była teraz bosa. Miałam na sobie tylko krótkie szorty, więc moja noga była zupełnie odsłonięta. Delikatnie poruszyłam stopą pocierając jego nogę. Wydał z siebie zaskoczony syk, który szybko zamienił się w kaszel. Obrócił głowę, żeby na mnie spojrzeć, ale ja wciąż rozmawiałam z Ginny. Teraz wyraźnie wyczuwałam jego pożądanie przez więź, które zaczęło wpływać też na mnie. Połknęłam szybko moje ziemniaki i zmusiłam się, żeby się skupić. Włożyłam rękę pod stół, pod pretekstem położenia serwetki na kolana. Sięgnęłam i położyłam mu rękę na kolanie, delikatnie podciągając jego szatę.
Poczułam jak spiął się lekko i usłyszałam jak zająknął się lekko, rozmawiając z George'em. Kontynuowałam, ignorując jego spojrzenia. Wreszcie podniosłam szatę na tyle wysoko, by móc wciągnąć pod nią rękę. Miał na sobie szorty, więc jego kolano było odsłonięte. Zaczęłam kreślić na nim kółka, tak samo jak on robił to mnie, nie przerywając przy tym rozmowy. Po jakiejś minucie powoli przesunęłam rękę w górę, trochę podnosząc jego szorty. Musiałam walczyć z rumieńcem, ale naprawdę świetnie się bawiłam. Fred przestał rozmawiać i starał skupić się na jedzeniu posiłku najszybciej jak tylko mógł. Zatrzymałam rękę w połowie jego nogi i zaczęłam zmysłowo przesuwać palcami w tę i z powrotem.
- Fred, wszystko w porządku?
Musiałam powstrzymać się od śmiechu na pytanie pani Weasley. Skupiony pokiwał mocno zaczerwienioną głową.
- Tak mamo, tylko trochę tu gorąco.
Zaakceptowała jego odpowiedź i z powrotem skupiła się na jedzeniu. Czułam na sobie spojrzenie Freda, ale nadal go ignorowałam. Potem poczułam jak chwyta mnie za rękę i kładzie ją na moje kolano. Spojrzałam na niego i uśmiechnęłam się niewinnie. Był czerwony na twarzy i wyglądał jakby miał kłopoty z oddychaniem, ale kiedy spotkał się ze mną wzrokiem, jego oczy były ciemne z pożądania, co trochę mnie przestraszyło.
George musiał wyczuć co dzieje się z jego bliźniakiem, bo odciągał uwagę wszystkich, opowiadając dowcipy. Zamrugałam i zmusiłam się by spojrzeć gdzieś indziej.
- Dzięki za obiad, mamo. – powiedział po chwili Fred.
Rzucił George'owi szybkie spojrzenie i wyszedł na zewnątrz.
- Co kombinujecie? – zapytała pani Weasley podejrzliwie.
Zdusiłam śmiech i popatrzyłam na Ginny, która także powstrzymywała się od śmiechu.
- Nic mamo, przysięgam. – powiedział George, przykładając rękę do serca.
Pani Weasley odwróciła się w moją stronę wyglądając na zmartwioną.
- To nie ma nic wspólnego z waszą więzią, prawda?
Mało brakowało, a bym nie wytrzymała. Jednak udało mi się zachować spokojną twarz i pokręciłam głową zaprzeczając. Ginny odpowiedziała, ratując mnie.
- Myślę, że po prostu było mu tu za ciepło. Harry, jak myślisz jakie kwiaty pasowałyby bardziej do mojego ślubnego bukietu, niebieskie czy żółte?
Pani Weasley od razu wygłosiła swoją opinię na ten temat i kompletnie zapomniała o Fredzie. Skończyłam jeść, więc wstałam od stołu i poszłam szukać Freda.
Poszłam w cień mojego ulubionego dębu. Nigdzie nie widziałam Freda, co trochę mnie zaniepokoiło.
- Fred? – zawołałam, kiedy doszłam do drzewa.
Usłyszałam za sobą hałas i prawie krzyknęłam kiedy Fred wyskoczył zza pnia. Chwycił mnie za ramiona i szybko pocałował.
- Co ty wyprawiasz? – krzyknął, kiedy oderwał się ode mnie.
Byłam różowa na twarzy i czułam przyjemne ciepło.
Nie dał mi szansy na odpowiedź, bo znowu mnie pocałował. Chwycił mnie za talię i powoli odprowadził mnie do tyłu, dopóki nie oparłam się o drzewo. Podniósł rękę i oparł ją o drzewo, a drugą zanurzył w moich włosach. Podniosłam ręce, położyłam je na jego szyi i przyciągnęłam go bliżej, pogłębiając pocałunek.
Nigdy nie czerpałam takiej przyjemności z pocałunku. Nie potrafiłam myśleć, było mi po prostu ciepło, czułam przepełniające mnie szczęście i coś, czego nie mogłam zidentyfikować. Nasze emocje napłynęły przez więź jeszcze bardziej je zwiększając i sprawiając, że jeszcze bardziej pogłębialiśmy pocałunek. Gdybym nie musiała oddychać nigdy nie przerwałabym tego pocałunku.
Niestety musiałam, więc to zrobiłam. Oddychałam ciężko i spojrzałam na Freda zszokowana. Wyglądał na tak samo ciężko oddychającego i zaskoczonego.
N/A: Kocham ten rozdział. I mam do was pytanie – autorka napisała w swoim ff trzy dodatkowe rozdziały po epilogu. Chcecie żebym je też przetłumaczyła? :3
