Od tłumaczki: Trochę później, niż zwykle, ale wyrobiłam sie we wtorek. Mam niesamowicie zajęte dni, ale na szczęście udaje mi się mieć cały czas w zapasie jakieś piętnaście rozdziałów. Na jeszcze bardziej zajęte tygodnie.

Przed nami wakacje. Przyjemny czas, który warto spędzić z przyjaciółmi. I w dodatku rozdział bardzo muzyczny. Proponuję do tego rozdziału włączyć piosenkę „Killing me softly" w wykonaniu The Fugees. Zobaczycie, dlaczego.

ROZDZIAŁ 28 – TO TYLKO BLIZNY

17 sierpnia 1973

Lato przed trzecim rokiem w Hogwarcie było pełne tego, czego Mia nigdy wcześniej nie doświadczyła: zabawy.

Syriusz wydobrzał po swojej kontuzji. Pomimo nalegań Narcyzy, że Lucjusz nie miał nic wspólnego z jej wypadkiem, Syriusz i tak w ostatnim tygodniu szkoły wywołał scenę w Wielkiej Sali. Uderzył Malfoy'a w twarz, czym zasłużył sobie na miesiąc szlabanu, począwszy od pierwszego września. Jego ostatnie słowa skierowane do kuzynki, kiedy ściągano go z jej nieprzytomnego narzeczonego, brzmiały:

- Masz u mnie dług życia, Narcyzo Black!

Syriusz przybył do Dworu Potterów zaledwie trzy godziny po tym, jak zniknął ze swoją rodziną z dworca King's Cross. Pochwalił się, że wystarczyło wspomnieć Walburdze, że chętnie udzieli wywiadu Prorokowi Codziennemu, o tym, jak z narażeniem życia uratował przed śmiercią swoją kuzynkę, a jej narzeczonego nie było nigdzie widać. Obiecał, że w wywiadzie dokładnie opisze, co to znaczy być bohaterem i nie omieszka się wybaczyć publicznie Lucjuszowi, że nawet mu nie podziękować. Walburga rzuciła w niego kilkoma obraźliwymi epitetami i antyczną wazą, po czym Syriusz wskoczył do kominka i zniknął u Potterów na całe lato.

Dopiero, kiedy Mia znudziła się w rezydencji, wyruszyła na poszukiwania chłopców i znalazła ich podczas przerwy od dwunastego meczu Quidditcha z rzędu.

James zabrał Syriusza na drugą stronę sadu, gdzie wił się górski potok, przecinający w jednym miejscu granicę posiadłości Potterów. Miejsce było piękne i odosobnione, co sprawiło, że Mia zganiła się w myślach za to, że wcześniej go nie odkryła. Chciała zapytać Jamesa, dlaczego wcześniej jej tu nie zabrał, ale Syriusz był obok nich i źle by wyglądało, gdyby dziewczyna, podobno mieszkająca w tym dworze od początku swojego życia, nie wiedziała, gdzie kończy się ich posiadłość.

Mia chciała nadrobić stracony czas i stracone poprzednie lato, które spędziła w dusznym, gorącym domu, więc zapytała rodziców, czy mogą zaprosić przyjaciół i zorganizować zabawę nad rzeką.

James i Syriusz byli zachwyceni jej pomysłem, ale Mii nie podobało się to, co chłopcy sami zaplanowali.

- W piątek przypadają urodziny Pete'a. Powinniśmy wyprawić mu przyjęcie! – Zawołał Jamie, a Syriuszowi bardzo przypadł do gustu pomysł zaskoczenia przyjaciela.

- Nie! – Krzyknęła ostro Mia.

- Czemu nie? – Zapytał James.

- Ja nie mogę w ten piątek – powiedziała, chwytając się jedynej wymówki, która położy kres ich sprzeczce. Zaczerwieniła się z przymusu. – Dziewczyńskie sprawy.

Obaj chłopcy szybko pokiwali głowami, unikając jej spojrzenia.

Mia parsknęła śmiechem i wywróciła oczami.

- A co powiecie na kolejny wtorek?

- Dlaczego wtedy? – Zapytał Syriusz.

- Nie wiem. Po prostu wydaje mi się, że to będzie dobry dzień, żeby go spędzić z rodziną i przyjaciółmi. Żeby świętować – uśmiechnęła się i odeszła od chłopców.

- Zgoda. Poinformuj swoich przyjaciół, żeby zjawili się u nas trzydziestego pierwszego lipca – zawołał za nią Jamie. Całą minutę później dodał: - Upewnij się, że Evans przyjdzie!

- Już jej tu nie ma, stary – Syriusz zachichotał. Wyciągnął drzazgę ze swojej dłoni i przeklął cicho, bo zapomniał włożyć rękawiczek podczas latania. Zapisał sobie w pamięci, żeby przed rozpoczęciem roku szkolnego zakraść się z powrotem do domu i ukraść z niego coś, co następnie sprzeda w Alei Śmiertelnego Nokturnu i będzie mógł sobie kupić miotłę.

James zagapił się w pustą przestrzeń, gdzie przed chwilą znajdowała się jego siostra i zacisnął zęby.

- Myślisz… Myślisz, że Evans przyjdzie?

Syriusz parsknął śmiechem, ruszając sugestywnie brwiami.

- Myślisz, że dziewczyny założą bikini, jak te kobiety z moich plakatów motocyklowych?

Spojrzał w tym samym kierunku, w którym odeszła Mia.

Mia zawsze była mała i szczupła, ale mijające lata były dla niej łaskawe. Oczywiście, zawsze się podobała Syriuszowi. Miała kolor czekolady. Była śliczna, kiedy się śmiała, a kiedy się na niego wściekała, była po prostu piękna: jej policzki czerwieniły się, a włosy elektryzowały. Któregoś ranka, mniej więcej w środku wakacji, obudził się z bardzo przyjemnego snu i zapragnął wtulić twarz w jej miękkie loki. Za te wszystkie myśli winił swoje magazyny motocyklowe, ale i tak nie przestał się w nich zaczytywać.

- Mia ma świetną figurę – wymamrotał, wspominając, że jej bluzki dużo lepiej przylegały do jej ciała niż kilka miesięcy wcześniej. Zatopił się w marzeniach tak głęboko, że nie był przygotowany na silne uderzenie w potylicę. – Auć!

- Moja siostra nie ma świetnej figury! – Warknął James. – I na pewno nie założy cholernego bikini! To mugolski wynalazek.

Syriusz zaśmiał się, ale po chwili zaczął udawać, że posmutniał.

- Evans pochodzi z rodziny Mugoli. Może ona założy bikini.

Śmiech Syriusza powrócił ze zdwojoną siłą, kiedy jego przyjaciel zbladł, bo cała jego krew odpłynęła do innych regionów jego ciała.

- Hipokryta!

wWwWwWwWwWwWwWw

31 lipca 1973

- Nie mogę uwierzyć, że to kupiłaś! – Mia roześmiała się, siedząc razem z Lily i Alice na łóżku w rezydencji. Po drugiej stronie pokoju stała Mary i z dumą prezentowała swój najnowszy nabytek: bikini uszyte z cienkich paseczków czarnego materiału.

Alice, zarumieniona, przekręciła głowę na bok.

- Gdzie ty w ogóle dostałaś coś takiego?

- W mugolskiej dzielnicy, we Francji – odpowiedziała Mary, po czym poprawiła swój biust, nie zawracając sobie głowy skromnością czy zawstydzeniem. – Myślicie, że Syriuszowi się spodoba?

Mia zazgrzytała zębami. Przyjaciółki odwróciły się do niej i dziewczyna spłonęła rumieńcem.

- Podoba ci się Syriusz! – Mary rozpromieniła się.

- Wcale nie!

- Wszystko w porządku – zapewniła Mary ze śmiechem. – Tylko spójrz na tego chłopaka. To chodzący ideał.

Lily wywróciła oczami i przerzuciła swoje długie włosy przez ramię, próbując zapleść je w gruby warkocz.

- Tylko mu tego nie mów. Jego ego jest już przeogromne! Mia, dlaczego nigdy nam nie powiedziałaś, że lubisz Syriusza?

Mia zwróciła uwagę, jak Lily obejmuje ramionami swoje drobne ciało, ubrane wyłącznie w jednoczęściowy, różowy strój kąpielowy. Wiedziała, że jej przyjaciółka dziwnie się czuje, biorąc pod uwagę, że James gapił się nad nią od rana, kiedy jeszcze nie była tak mocno rozebrana – mimo, że wiele jej brakowało do Mary. Mia długo korespondowała z Lily, żeby w końcu przekonać ją do przyjścia. Musiała obiecać, że będzie trzymać Jamesa pod kontrolą.

- Nic nie powiedziałam, że bo nie ma o czym mówić – przeszła z sypialni do łazienki, ale zostawiła uchylone drzwi, gdy przebierała się w swój czarny kostium. Spojrzała na swoje odbicie wzrokiem pełnym niechęci. Dopiero co przeszła przez okres dorastania, a teraz została ponownie rzucona w najbardziej niezręczne lata swojego życia. Miała wąskie, kościste biodra, jej brzuch jeszcze nie był tak płaski, jak tego chciała, a jej piersi rosły powoli i miały tak nieokreślony rozmiar, że nienawidziła wszystkich swoich ubrań.

- Jesteśmy jeszcze młode i nie powinnyśmy się koncentrować na chłopcach – kontynuowała, wychodząc z łazienki. Przytrzymała otwarte drzwi dla Alice.

Mary wzruszyła ramionami i związała swoje jasne włosy w kucyka.

- Dlaczego nie? Oni przez cały czas gapią się na nas. To sprawiedliwe, żebyśmy my mogły się pozachwycać nimi.

- Gapią się na ciebie – poprawiła Mia.

- Na ciebie też, kochana. W zeszłym roku na Eliksirach przyłapałam Adriana Abbotta, jak próbował ci zaglądać w dekolt.

Oczy Mii rozszerzyły się.

- To obrzydliwe. On jest Ślizgonem!

- I ma świetne ciało – Mary cały czas się uśmiechała.

- Dla ciebie każdy facet ma świetne ciało – Lily wzniosła wzrok ku niebu.

- Doceniam ich piękno – Mary westchnęła, jakby mówiła o ósmym cudzie świata. Mia skrzyżowała wzrok ze spojrzeniem Lily i obie wybuchły śmiechem. – A zatem nie podoba ci się Syriusz. Nie będziesz miała nic przeciwko, żebym się z nim dzisiaj trochę zabawiła?

Mia zbladła, a jej dłonie zacisnęły się w pięści, gdy poczuła, że pustkę w jej duszy nagle wypełnia wrzący gniew. Próbowała powiedzieć Mary, że może robić, co chce i wziąć sobie Syriusza, ale żadne słowa nie chciały się wydobyć z jej gardła.

Mary natychmiast to dostrzegła.

- Widzisz? Rozumiem, Syriusz jest poza zasięgiem.

- Wszyscy moi chłopcy są poza zasięgiem – doprecyzowała Mia, nagle czując jak ogarnia ją potrzeba chronienia swoich przyjaciół. Przypomniała sobie, jak Lavender Brown pochłaniała twarz Rona w parodii pocałunków i jak Cho Chang złamała serce Harry'ego. Potrząsnęła głową. Tym razem do tego nie dopuści.

Mary zaśmiała się, podskakując na łóżku, czym prawie zrzuciła Lily.

- Nie możesz zatrzymać ich wszystkich dla siebie.

- Dobrze, Lily może dostać Jamesa – zgodziła się Mia, na co Evans rzuciła jej gniewne spojrzenie. Mia tylko uśmiechnęła się w odpowiedzi, ale nie odwołała swoich słów.

- Alice lubi Jamesa – wytknęła Mary.

- Alice może mieć Franka – odparowała Mia, krzyżując ramiona na piersi. Mary i Lily zachichotały. – No co? Powiedzcie, że oni nie są dla siebie stworzeni, to wtedy cofnę swoje słowa.

Lily uniosła brew i poważnie się zastanowiła nad słowami przyjaciółki.

- Masz rację. Są dla siebie stworzeni.

- Kto jest dla siebie stworzony? – Zapytała Alice, wychodząc z łazienki ubrana w kwiatowy strój kąpielowy.

- Ty i Frank, jesteście dla siebie idealni – odpowiedziała Mary.

Nagle Alice spłoniła się, od czubka głowy po palce stóp. Jej dłoń powędrowała do ust.

- Skąd wiedziałyście?

Mary otworzyła szeroko oczy, jak osoba, która zginie niechybnie, jeśli nie usłyszy najświeższej plotki.

- Skąd wiedziałyśmy o czym, panienko Brown?

Alice potrząsnęła głową i próbowała uciec, ale Mary szybko ją dogoniła, przewróciła na ziemię i usiadła na niej, przytrzymując ręce przyjaciółki nad jej głową. Nie dało się ukryć jaskrawoczerwonego rumieńca na policzkach Alice.

- Nie uda ci się uciec! Ukrywasz coś przed nami i ja chcę wiedzieć, co!

- Pocałowałam go – wyrzuciła z siebie dziewczyna, a jej przyjaciółki westchnęły jednocześnie.

- No, patrzcie państwo – Mary odsunęła się od Alice i uśmiechnęła podstępnie. – Frank Longbottom, ten ogier, kto by pomyślał? Proszę bardzo, Lily. Nasza Alice już dorosła i nie w głowie jej James Potter. Możesz go wziąć.

- Nie chcę żadnego Pottera! – Wrzasnęła Lily. – Jeżeli ktokolwiek w ogóle by mi się podobał, a nie twierdzę, że tak jest, byłby to najprędzej Remus.

Mary zachichotała, gdy zauważyła, że Mia znowu zacisnęła zęby.

- Jak już mówiłam – Mia pokręciła nosem. – Moi chłopcy są poza zasięgiem.

- A co z nami? – Mary podniosła się i uwolniła Alice. – Chcesz, żebyśmy umarły jako stare panny, otoczone samymi kotami?

Mia nie mogła się oprzeć pięknemu uśmiechowi Mary.

- Możesz sobie wziąć Petera.

Mary wrzasnęła z obrzydzeniem i pozostałe dziewczęta wybuchły głośnym śmiechem.

- Nie chcę Pettigrewa! Zawsze się na mnie gapi na Zaklęciach!

wWwWwWwWwWwWwWw

- No cóż – powiedział Syriusz z dumą, wchodząc do sypialni Jamesa, gdzie chłopcy przebierali się w spodenki kąpielowe. – Wszystkie dźwięki były mocno stłumione, ale wydaje mi się, że Evans cały czas nienawidzi Jamesa. Może podobałby się jej Remus, ale w tym momencie nikt jej się nie podoba. Brown kiedyś lubiła Jamesa, ale okazuje się, że obecny tu Frank zapomniał wspomnieć, że już się z dziewuszką obściskiwał.

- Ona pocałowała mnie – wrzasnął Frank, a jego twarz z miejsca stała się purpurowa.

- Masz szczęście, stary – Syriusz mrugnął do przyjaciela, po czym kontynuował z uśmiechem. – Macdonald mnie pragnie. Mocno, tak podejrzewam. Ale Mia jest we mnie totalnie zakochana i ma ochotę zostać kolejną Lady Black. James, zostaniesz moim świadkiem?

- Mówimy o mojej siostrze – warknął James, próbując uderzyć Syriusza, ale ten z łatwością się uchylił.

- Tylko się z ciebie nabijam – zaśmiał się Black. – Mii podoba się też Remus.

- Co? – Lupin szeroko otworzył oczy. – Kłamiesz.

- Przestań mówić o mojej siostrze! – Wrzasnął James.

Syriusz wszedł do łazienki Jamesa i stanął przed lustrem. Przeczesał palcami włosy, upewniając się, że jego loki w żadnej mierze nie przypominają nieładu na głowie Jamesa.

- Mam prawo o niej mówić, skoro ona rozmawiała o nas z przyjaciółkami. Daj sobie spokój, stary. Mamy większy problem.

- To znaczy? – Jamie zmrużył oczy.

- Musimy nakopać Adrianowi Abbottowi po powrocie do szkoły.

- Chcę wiedzieć, dlaczego? – Westchnął Potter, opuszczając głowę na ręce.

Syriusz wciągnął głęboko powietrze, zastanawiając się, czy lepiej byłoby mu nie mówić, ale to byłoby wbrew kodeksowi honorowemu Huncwotów.

- To ma coś wspólnego z cyckami twojej siostry.

- Moja siostra nie ma cycków – wymamrotał pod nosem Jamie, wyglądając, jakby nagle mu się zrobiło niedobrze.

- Powiedziały coś o mnie? – Zapytał Peter, do tej pory cicho siedzący w kącie pokoju.

Syriusz zmarszczył brwi, przypominając sobie wrzask Mary. Zanotował sobie w pamięci, żeby przy okazji porozmawiać z przyjacielem, w jaki sposób powinno się zagadywać do dziewczyn, zamiast gapić się na nie.

- Przykro mi Pete, nie miałeś tyle szczęścia.

wWwWwWwWwWwWwWw

Dwadzieścia minut później dziewięcioro nastolatków bawiło się na świeżym powietrzu. Część od razu weszła do wody, korzystając z pięknej pogody. Mia musiała nagle pomyśleć o ohydnym Cormacu McLaggenie, żeby nie zaczerwienić się, gdy jej wzrok padł na chłopców, idących przez sad bez koszulek. Pozostałe dziewczęta nie miały tyle szczęścia, co Mia i chłopcy pławili się w ich podziwie. Lily całkowicie odwróciła twarz.

James spędził większość czasu na wykonywaniu skoków do wody w gałęzi drzew. Robił fikołki, wyskoki i bomby, za każdym razem wynurzając się w pobliżu Lily i za każdym razem przeżywając zawód, bo dziewczyna nigdy nie patrzyła w jego stronę.

Frank i Alice siedzieli razem po drugiej stronie polany i cicho ze sobą rozmawiali. Mia nie mogła powstrzymać uśmiechu, kiedy zauważyła, że jej przyjaciółka sięgnęła po dłoń Franka i splotła swoje palce z jego palcami w niewinnym uścisku.

Remus ułożył się pod ogromnym dębem z książką w dłoni i od czasu do czasu rzucał rozbawione spojrzenie Peterowi, który próbował zwrócić na siebie uwagę Mary, opowiadając o tym, jak udało mu się uwarzyć Eliksir Pomniejszający, nawet mimo tego, że był to eliksir z trzeciej klasy. Mary posłała Mii taki uśmiech, z którego dziewczyna zorientowała się, że bardziej zaimponowałaby Mary znajomość zaklęcia powiększającego.

- To – Lily przerwała wymianę spojrzeń między Mią i Mary. – To jest radio tranzystorowe.

Jej zielone oczy rozjaśniły się dokładnie tak samo, jak oczy Harry'ego, gdy chłopak rozmawiał o Quidditchu. Albo jak szare oczy Syriusza, kiedy ten obmyślał nowy żart.

Mia obserwowała przyjaciółkę rozbawionym spojrzeniem. Syriusz usiadł obok, z rękoma skrzyżowanymi na piersi i uśmiechem czającym się w kącikach ust.

- To takie bezprzewodowe urządzenie, którego Mugole używają do słuchania muzyki – zaczęła, ale zauważyła uśmiechy, jakie wymienili między sobą Mia i Syriusz. – I… I… Macie magiczną wersję, prawda?

- Tak – przyznała Mia z chichotem.

- Ale mów dalej – zachęcił ją Black. – Opowiedz mi o tej rzeczy zwanej muzyką.

Lily rzuciła mu mordercze spojrzenie.

- Można się z ciebie pośmiać, Evans – zaśmiał się Syriusz, a Lily nie zdołała powstrzymać uśmiechu, kiedy odbiegała od nich, żeby uratować Mary od zalotów Petera.

Gdy Syriusz włączył radio, jego uśmiech z ironicznego stał się szczery.

- Mugole są genialni.

- Słuchałeś kiedyś mugolskiej muzyki? – Zapytała Mia.

- Tak – przyznał Syriusz, przekręcając pokrętła i wciskając różne guziki. – Wymykałem się do mugolskiego Londynu, gdy Walburga zabierała mnie na Ulicę Pokątną. W pobliżu był sklep muzyczny, w których się przed nią chowałem.

- Nie wiedziałam o tym – odpowiedziała Mia z szerokim uśmiechem.

- Bo właśnie ci o tym powiedziałem. Chrzanić to! – Warknął sfrustrowany i przyłożył różdżkę do radia. Nagle tam, gdzie wcześniej były wyłącznie zakłócenia, poleciała muzyka.

Lean on me, when you're not strong…"

(„Oprzyj się o mnie, kiedy nie masz już sił…", Bill Withers, Lean on me)

Mia rozjaśniła się, przypominając sobie, że ta piosenka była nagrana na kasetę, którą przygotowała jej mugolska matka przed jej pierwszym rokiem w Hogwarcie, nie zdając sobie sprawy, że urządzenia elektroniczne nie działają w otoczeniu tylu magicznych przedmiotów.

- Uwielbiam tę piosenkę. Przypomina mi o tobie, Syriuszu.

Lily westchnęła, patrząc na Blacka.

- Nie powinieneś korzystać z magii poza szkołą.

Wszyscy zaśmiali się lekko, patrząc na dziewczynę, co tylko ją zezłościło.

Mia odwróciła się do przyjaciółki.

- Chodzi bardziej o Międzynarodowy Kodeks Tajności Czarodziejów niż o korzystanie z magii przez nieletnich. Ministerstwo nie ma możliwości, żeby śledzić ruchy konkretnych różdżek lub czarodziejów, więc wykrywają użycie magii. Kiedy czarodziej urodzony w rodzinie Mugoli jest w domu, istnieje szansa, że przypadkowy Mugol będzie świadkiem, jak dziecko korzysta z magii, czy bawi się swoją różdżką. W domu takim, jak nasz magia jest wszechobecna i Ministerstwo pozostawia rodzicom karanie swoich dzieci za korzystanie z magii na widoku.

Lily otworzyła usta, zbyt zszokowana, żeby coś powiedzieć. Jednak zanim miała okazję zaprotestować w związku z kolejną niesprawiedliwością ze strony świata czarodziejów, Syriusz podkręcił głośność radia, zagłuszając jej słowa.

Please, swallow your pride… If I have things you need to borrow…"

(„Proszę, przełknij swoją dumę… Jeśli mam coś, co chcesz pożyczyć…", Bill Withers, Lean on me)

Syriusz prychnął.

- Przełknąć swoją dumę? To kojarzy ci się ze mną? Nie sądzę, kotku. Ale skoro bawimy się w dedykowanie sobie piosenek… - Powiedział z diabelskim uśmiechem i nagle radio zabłysnęło fioletem, kiedy przystawił do niego różdżkę.

Let's… Get it on"

(„Czas pójść na całość", Marvin Gaye, Let's get it on"

- Zdecydowanie nie! – Warknęła Mia i uderzyła swoją różdżką w radio, ponownie zmieniając piosenkę.

Baby, baby, don't get hooked on me"

(„Kochanie, kochanie, nie próbuj się we mnie zakochać", Mac Davis, Don't get hooked on me)

- Tak lepiej – zaśmiała się.

- Wiesz, że to już się ze mną dzieje – odpowiedział jej mrocznym uśmiechem i zdecydowanym ruchem zmienił piosenkę.

Touch me in the morning, and then just walk away"

(„Dotknij mnie z rana, a potem odejdź", Diana Ross, Touch me in the morning)

Mia rzuciła mu niechętne spojrzenie i skrzyżowała ramiona na piersi.

- Robisz to specjalnie.

- Naprawdę? Masz z tym jakiś problem, panno Potter?

Mia stuknęła w radio.

And the called it puppy love"

(„I nazwali to szczenięcą miłością", Donny Osmond, Puppy Love)

Dziewczyna wybuchła histerycznym śmiechem, tak głośnym, że wszyscy obejrzeli się na nią. Syriusz stał obok niej i patrząc na nią rozbawionym wzrokiem, próbował się zorientować, co ją tak rozśmieszyło. Śmiała się pod nosem dopóki Syriusz nie zmienił piosenki.

You'll be the queen of my highway, my motorcycle mama…"

(„Będziesz królową mojej autostrady, moją motocyklową dziewczyną", Sailcat, Motorcycle mama)

Mia wywróciła oczami i dotknęła różdżką radia.

You're so vain, you probably think this song is about you"

(„Jesteś tak próżny, że prawdopodobnie myślisz, że ta piosenka jest dla ciebie", Carly Simon, You're so vain)

- Skończyliście robić to… Co właśnie robicie? – Zapytała Mary, leżąc na ręczniku obok Lily i wpatrując się w parę.

- Walczyć? – Odpowiedziała pytaniem Mia.

- A to nie była gra wstępna? – Zachichotał Syriusz.

- Po prostu zostawcie jedną piosenkę na dłużej niż pięć sekund – warknęła Lily.

- Dobrze. Ale nie zgadzam się na tą piosenkę. Ona nie może ze mną wygrać – Syriusz wyszczerzył zęby do Mii i stuknął w radio.

And there he was this young boy… A stranger to my eyes…"

(„Był tam też ten młody chłopiec… Nieznajomy dla moich oczu…", The Fugees, Killing me softly)

Mia zmarszczyła brwi. Jeśli Syriusz kontynuował ich grę, nagle przestała być śmieszna. Znała tego Syriusza od dwóch lat. A jednak patrząc w jego piękne szare oczy, przypominała sobie człowieka o identycznych oczach, który czekał na nią gdzieś w odległej przyszłości. Taką miała nadzieję.

Odwróciła od niego wzrok, co było bardzo trudne, bo on patrzył jej prosto w oczy i naruszał jej przestrzeń osobistą.

Strumming my pain with his fingers. Singing my life with his words. Killing me softly with his song…"

(„Grał na moim bólu swoimi palcami. Śpiewał moje życie swoimi słowami. Zabijał mnie lekko swoją piosenką…", The Fugees, Killing me softly)

- Co się stało, kotku? – Zapytał Syriusz. – Jeszcze dwie sekundy temu się uśmiechałaś. Mam powiedzieć Evans i Macdonald, żeby się od nas odwaliły?

Wyciągnął dłoń i założył za jej ucho lok włosów, które uciekły z warkocza.

I felt all flushed with fever… Embarrassed by the crowd"

(„Podniosła się we mnie gorączka… Zawstydził mnie tłum…", The Fugees, Killing me softly)

- Wszystko w porządku, Syriuszu – skłamała. – Rozkojarzyłam się. Pomyślałam o szkole. Został nam tylko miesiąc wakacji i uświadomiłam sobie, jak będę za tym tęsknić.

Wskazała dłonią na rzekę i sad.

- Miło jest przebywać na świeżym powietrzu, nie martwiąc się o nikogo. To mój własny, prywatny świat, w którym wszyscy, na których mi zależy, są bezpieczni.

- Za dużo się martwisz, kochanie – powiedział Syriusz i wdzięcznie opadł na ziemię, kładąc głowę na jej kolanach.

Zrobił dokładnie to samo, co zwykle, w tak niewinny sposób, jak zawsze, ale tym razem ona miała na sobie wyłącznie strój kąpielowy i nagle poczuła, jak szybko bije jej serce.

- Musisz się w końcu rozluźnić, kobieto. Świat się nie skończy, gdy wszyscy opuścimy twoje bezpiecznie schronienie – Syriusz wydął wargi, kiedy nie zaczęła go głaskać po głowie. Złapał jej dłoń i położył sobie bezceremonialnie na włosach.

And then he looked right through me… As if I wasn't there…"

(„I wtedy spojrzał przeze mnie… Jakby mnie tam wcale nie było…", The Fugees, Killing me softly)

- Nic nie rozumiesz – zmarszczyła brwi i odepchnęła go.

Wstała i skierowała się w kierunku Remusa, jakby był jedyną osobą na brzegu rzeki. Westchnęła głęboko i usiadła obok niego, instynktownie kładąc głowę na jego ramieniu. Cały czas marsowa mina nie znikała z jej twarzy.

- Mam go dla ciebie utopić? – Zapytał Remus, rzucając jej lekki uśmieszek, chociaż jego uwaga nie odwróciła się od książki. Mimo wszystko obrócił nieco głowę, żeby oprzeć policzek o jej miękkie włosy.

- Mam dość jego optymizmu. Kazał mi się rozluźnić, jakby ze światem było wszystko w porządku. Jakbym miała zignorować wszystko to, o co się martwię.

- Brzmi znajomo.

- Nie zaczynaj – westchnęła. – Próby Syriusza, żeby mnie rozweselić są zupełnie inne od moich prób, żeby pocieszyć ciebie. On mnie nie zna. Nie tak… - Jak powinien. – Jak ty.

- Poprawne założenie, tak myślę. Tylko prawda jest taka, że on cię zna. Nie powinnaś sądzić, że jemu na tobie nie zależy, bo nie czyta z tobą książek, nie rozmawia z tobą o swoich marzeniach i obawach. On się tak zachowuje, bo uważa, że taki się tobie podoba – przyznał Remus i w końcu na nią spojrzał, obawiając się jej reakcji.

Potrząsnęła głową i zaczerwieniła się.

- To śmieszne.

- Wcale nie. Przy okazji, wyglądasz dzisiaj ślicznie – ponownie spojrzał na książkę.

Oddech uwiązł jej w gardle, a jej tętno przyspieszyło. Była przyzwyczajona do bezpośrednich flirtów ze strony Syriusza, ale Remus… Był kimś innym. Kiedy ich spojrzenia się znowu skrzyżowały, Mia nie mogła nie dostrzec, że chłopak był z siebie bardzo zadowolony.

- Ty też dobrze wyglądasz – odpowiedziała, ale Remus tylko prychnął. – No co?

Wtedy zauważyła, że Remus nie tylko był jedynym z chłopców, który nie wszedł do wody, ale również jedynym który nawet nie zdjął koszulki. James i Syriusz dumnie paradowali, prezentując przyjaciółkom swoje doskonałe ciała, a w ich kroki szybko poszedł Frank, któremu zdecydowanie przydałby się krem przeciwsłoneczny. Nawet Peter zdjął koszulkę, chcąc się pochwalić, że dzięki szybkiemu dorastaniu udało mu się zgubić dziecięcy tłuszczyk.

- Gapisz się na mnie – powiedział od niechcenia Remus i uniósł brew.

- Nadal masz na sobie koszulkę – odpowiedziała.

Otworzył szeroko oczy i się zarumienił.

- Przecież wiesz, dlaczego.

- To tylko blizny, Remusie – Mia uśmiechnęła się ze smutkiem. – Im głębiej ból przenika wasze istnienie, tym większą radość możecie w nim pomieścić.

Dotknęła go lekko w miejscu, gdzie wiedziała, że nosi trzy długie, głębokie blizny.

- Jesteś piękny.

Remus spojrzał na nią swoimi zielonymi oczami z mieszaniną zaskoczenia i zadowolenia. Wyglądał tak, jakby chciał coś powiedzieć, ale nie mógł znaleźć w sobie odwagi, więc zamiast tego przerwał ich kontakt wzrokowy, odkaszlnął i zapytał:

- Kto to powiedział?

- Khalil Gibran – westchnęła, zawiedziona. – Poeta.

- Czarodziej? – Zapytał Remus, grając w ich ulubioną grę.

- Mugol – uśmiechnęła się Mia.