- Że co?! – Ron i Hermiona zapytali w tym samym momencie, Harry na to uśmiechnął się do nich i powtórzył.

- Samara Dumbledore jest moją matką chrzestną. – zrobił taką minę jakby ogłoszono, że do końca roku są zwolnieni z eliksirów.

- Ale jak? – Zapytał Ron i Harry opowiedział im to czego dowiedział się wczorajszego wieczoru. Im dłużej opowiadał tym szczęka Rona opadała niżej ukazując całe uzębienie. Hermiona co jakiś czas wydawała z siebie pisk. Kiedy skończył opowiadać zaległa między nimi cisza. Nikt nie wiedział co ma powiedzieć. Pierwsza ocknęła się Hermiona.

- To niesamowite!

- Nadal nie rozumiem, jak mogliśmy nie wpaść na to, że skoro masz ojca chrzestnego to i powinieneś mieć matkę chrzestną… - powiedział Ron kręcąc głową.

- Właśnie!

- Nawet gdybym zapytał kogokolwiek, temat nie zostałby rozwinięty. – powiedział Harry.

- Dlaczego? – zapytała Hermiona.

- Samara powiedziała, że nie mogłem się dowiedzieć. Miało to coś wspólnego z moim bezpieczeństwem, ale nie wyjaśniła dokładnie. Z resztą czy to ważne? Znowu mam kogoś, kto jest dla mnie członkiem rodziny.

- Ciekawi mnie co się za tym kryje. No i wychował ją sam Dumbledore!

- Rozpoczęła naukę w wieku pięciu lat – Ron ocknął się i dodał – musiała być piekielnie zdolna…

Wszyscy zgodnie pokiwali głowami i udali się na lekcje z Hagridem..