29.

Drogi bracie!

Wróciłam cała i zdrowa, podróż minęła mi szybko i zniosłam ją o wiele lepiej, niż rejs, który odbyłam w tamtą stronę. Teraz, bowiem, serce miałam dużo lżejsze.

Odkąd przybyłam na miejsce, zadano mi tylko jedno pytanie o pewnego magistra. Z powodu braku wiedzy nie mogłam udzielić żadnej satysfakcjonującej odpowiedzi.

Sprawą archiwum już się zajęłam i jestem pewna, iż niedługo dostanę to, o co prosiłam. Nie było łatwo, ale znalazłam kogoś, kto może nam pomóc. Gdy tylko wszystko będzie gotowe, przyślę zapiski. A może lepiej będzie, gdy pani Izabela lub ktoś z jej polecenia przybędzie po księgę? W tych czasach kurierzy często gubią przesyłki.

Mam nadzieję, że u Ciebie wszystko w porządku. I nie mam na myśli jedynie tych ran, jakie odniosłeś podczas... naszego spotkania. Nie pytaj, skąd to wiem. Takie rzeczy kobiety widzą od razu.

Pozdrów ode mnie wszystkich. Może nie znam ich długo, ale każdego bardzo polubiłam. W szczególności T.

Ściskam mocno!

Varania


Do T.H.

Wszystko zgodnie z planem. Dwóch przeszło. Jeden się waha, ale niedługo przestanie. Pracuję nad sprawą Podmiasta.

G.


Ucieleśniona bogini morza, Izabelo!

Wiesz, że zamiast mówić, wolę działać, czy zatem w związku z moją krótką wizytą w Kirkwall, pozwolisz mi wpłynąć do twojego Portu? Uwielbiam tam cumować.

Zev


Szanowny Bohaterze Kirkwall!

Z uwagi na niedawne przykre zajście i samowolę jednego z naszych pracowników, chcielibyśmy Pana najserdeczniej przeprosić i zapewnić, iż taka sytuacja z pewnością nigdy nie będzie miała już miejsca, a stypendium za zasługi dla naszego miasta wypłacane będzie regularnie i terminowo. Jako że dbamy o wizerunek naszej instytucji, pragniemy w ramach zadośćuczynienia zaprosić Szanownego Pana do Klubu Aktywnego Podatnika (KAP). Nie wiąże się to z żadnymi zobowiązaniami⃰. Korzyści płynące z członkostwa w ww. zgromadzeniu wyjaśniamy w załączonym do listu szczegółowym regulaminie.

Życzymy miłego dnia!

W imieniu Twierdzy,

Baltazaer Bessa, Główny Skarbnik

⃰ Przez pierwszy miesiąc od przystąpienia do KAP.


Anders,

zdobyłem wszystko, o co prosiłeś. Serio mam to wysłać na adres tej karczmy? Śmierdzi. I boję się, że wybuchnie.

XYZ


Do Jego Książęcej Mości, Sebastiana Vaela

Książę, Twoje stanowisko było jasne, jednak błagam, byś raz jeszcze rozważył w swym sercu decyzję o powołaniu do służby Andraście. Starkhaven upada. Jest rozrywane na części przez Twych wrogów. Pozwolisz na to, mój Panie? Czy zniesiesz wieści o tym, że Twoje dziedzictwo zostało zagrabione i zniszczone? Wybacz butę, Książę, lecz znamy się długo i mam nadzieję, że nie będziesz miał mi za złe tych szczerych słów. Ze względu na dawne czasy pomyśl raz jeszcze o odłożeniu szaty zakonnej. Nie musisz nawet sięgać po łuk. Jeśli wrócisz, Twoi poddani chwycą za broń w obronie ostatniego z Vaelów. Obawiam się, że same modlitwy nie wystarczą.

Twój wierny sługa i przyjaciel,

Sir Jace Falk


Do Wielkiego Rzemieślnika Mlecznego, Mazzareliego Hocha,

te sery, które niedawno od Pana zamówiliśmy, to musi być jakiś boski wytwór! Czyli że chcę więcej. To znaczy Ferelden. Tak, Ferelden potrzebuje serów. Na gwałt. Rozumie Pan, to tzw. reforma serowa. Dla dobra królestwa. I podwójną porcję tego całego brie, poproszę, tego z orlaisiańskiego przepisu. Tylko sza! Bo to niepolitycznie.

Alistair (dopisek, maczkiem: król Fereldenu)


M.

Płynie z biegiem rzeki.

(brak podpisu)


Varriku!

Dziękuję za Twoją troskę i list! Sprawiłeś mi nim dużą radość, a tutaj jest tak szaro i nieprzyjemnie. Karmią mnie głównie owsianką. Ja robię lepszą. Ten młody templariusz, który był w moim mieszkaniu, otworzył raz celę i próbował mi coś zrobić, ale akurat przechodził ten ich dowódca. Cullen? Chyba tak. No to dał mu popalić.

Po co wysłałeś mi kłębek włóczki? Przecież tutaj i tak się nie zgubię, to tylko mała cela (całe zdanie przekreślone). Żart. Z tą włóczką. Od razu wiedziałam.

Varrik, mógłbyś... przeprosić ode mnie Hawke? Powiedz, że jestem głupia. Albo nie, to już wie. Powiedz, że doceniam to, co zrobiła. Albo nie, to brzmi, jakbym miała czelność dawać jej pochwały albo nagany. Po prostu ją przeproś.

Merrill


Potrzebuję informacji. Opinii. Moja misja nie jest łatwa, więc nie chcę poruszać się po omacku. Liczę na odzew. I dziękuję za dotychczasowe wsparcie wszystkich agentów.

KiriaCousland


Do Wielkiego Rzemieślnika Mlecznego, Mazzareliego Hocha,

to znowu ja. Tak sobie pomyślałem, że mógłby Pan wprowadzić swego rodzaju nowinkę kulinarną: spory, lecz cienki placek pszenny, a na nim dodatki w postaci najlepszych z Pana wyrobów. Nazywałoby się to "Placek 4 sery". Dobre, nie? Powinienem się przekwalifikować.

Alistair (strzałka od imienia prowadzi do naszkicowanego krzywą kreską ludzika, który w jednej ręce trzyma miecz, a w drugiej tarczę zrobioną z wielkiego kręgu sera)


Do Theriny Hawke

Nie spotkałyśmy się nigdy, ale mam nadzieję, że niebawem poznam słynną Bohaterkę, Pogromczyni Smoka. Pewnie mi nie uwierzysz, ale łączą nas więzy krwi. Jestem Twoją kuzynką. Spotkajmy się za tydzień wieczorem w Twojej ulubionej tawernie. Tylko nie wspominaj o niczym Gamlenowi.

Szarada


(brak odbiorcy)

Absolutną unikatowość dokonanej przez Ciebie psychosomatycznej transgresji opisać można poprzez poniższą trychotomię: 1) nieprzeciętna ekwilibrystyka emocjonalna; 2) prokrastynacja względem nader rozważnych porad tudzież istotnych działań organizacyjno-stabilizacyjnych; 3) metamorfoza somatyczna, prócz oczywistych, obszarowych wypukłości objęła zarazem fizis, dzięki czemu ujawnił się atawizm, znamionujący przyszłą acz nieodległą regresję intelektualną.

Nie posiadam plenipotencji, zatem nie wypowiem się w imieniu Twych rodzicieli, nie znajduję siebie również jako mistrza erystyki, jednakże upraszam Cię: ze względu na naszą przymusową korelację, poniechaj działań uprzykrzających egzystencję okolicznym osobnikom, nie zmieniaj się w zelotę, którego bóstwem stała się Niesubordynacja, bowiem jestem już lekko skonfundowany, czy wręcz rozsierdzony.

Oczekujący behawioralnego cudu przeistoczenia,

Sten


Sezamowy Kram zaprasza

pana Cullena Rutherforda, Rycerza-Dowódcę templariuszy w Kirkwall do złożenia wizyty w naszym sklepie! Proponujemy 20% zniżkę na szeroki asortyment przypraw, który z pewnością przypadnie Panu do gustu. Podkreślić należy, iż otrzymane przez Pana zaproszenie jest niepowtarzalne: nikt inny nie może cieszyć się takimi cenowymi przywilejami! Zależy nam niezwykle na prestiżu, zatem Pana przychylność jest naszym priorytetem!

Serdecznie zapraszamy!


Sezamowy Kram zaprasza

pana Oghrena do złożenia wizyty w naszym sklepie! Proponujemy 20% zniżkę na szeroki asortyment przypraw, który z pewnością przypadnie Panu do gustu. Podkreślić należy, iż otrzymane przez Pana zaproszenie jest niepowtarzalne: nikt inny nie może cieszyć się takimi cenowymi przywilejami! Zależy nam niezwykle na prestiżu, zatem Pana przychylność jest naszym priorytetem!

Serdecznie zapraszamy!


Najdroższy!

Złapali mnie, nie zdążyłam nawet oddalić się zbytnio od Kręgu. Siedzę w celi, mam oczekiwać na decyzję pani komtur. Ale ja przecież już znam tę decyzję.

To mój ostatni list, kochany. Będą chcieli zrobić ze mnie pustą skorupę, pozbawioną uczuć wydmuszkę. Nie mogę znieść myśli o tym, że zabiorą mi miłość do Ciebie. Nie dopuszczę do tego. Wiem, że mnie zrozumiesz, że wybaczysz to, co zrobię. Zawsze byłeś dla mnie dobry.

Kiedy czytasz ten list, nie ma mnie już wśród żywych. Ale nie ma także kilku z tych sukinsynów. Tyle gadają o niebezpiecznych magach, niech w końcu jednego z nich spotkają na swojej drodze.

Nie smuć się, kochany. Spotkamy się w Twoich snach. Nie wierzę, że Pustka jest okrutniejsza od tego zimnego, niesprawiedliwego świata.

Żegnaj. I pamiętaj o swojej Lizzy, która kochała Cię nad życie.


Szanowna Pani Rasseth,

z głębokim żalem zawiadamiam Panią o śmierci Pani syna, Higgara Rassetha, który poległ, służąc Andraście i naszemu miastu. Zginął wraz z trzema innymi rekrutami; razem mieli za zadanie eskortować do Głównej Sali oskarżoną o ucieczkę maginkę. Kobieta była wynaturzonym magiem krwi, a Pani syn bohatersko zasłonił swych przyjaciół przed jej atakiem. Wszyscy jesteśmy dumni, że mogliśmy zwać go jednym z nas. Oby jego duch znalazł ukojenie.

Meredith Stannard, komtur templariuszy w Kirkwall


Drogi Tommirze,

który to już list? Czwarty? Piąty? Powinnam wiedzieć, skoro wszystkie nadal leżą w mojej szufladzie, niewysłane. Ale gdybym tam zajrzała, to iluzja rozbiłaby się o kamienne fakty. Wolę grać, przez krótką chwilę przekonywać siebie, że to, co robię, ma sens, że wciąż żyjesz i jesteśmy starymi dobrymi przyjaciółmi. Bo bylibyśmy, prawda? Cholera, chyba właśnie zniszczyłam iluzję. Język jest zdradliwy. Choć wykonuje on jedynie rozkazy. Musisz mi wybaczyć.

Wokół wiele się dzieje. Nie mówiłam Ci, ale ostatnio pogodziłam się z Fenrisem. No tak, wiem, że "pogodzić się" to złe sformułowanie, przynajmniej w kontekście naszej poplątanej relacji, niemniej jednak zbliżyliśmy się do siebie. Może nie powinnam Tobie o tym pisać, ale myślę, że potrafiłbyś (skreślone) potrafisz mnie zrozumieć.

Ale ze mnie egoistka, mam przecież wspaniałych przyjaciół, którzy tyle ze mną i przeze mnie przeszli, a liczy się tylko moje pragnienie uzewnętrznienia komuś innemu, komuś "spoza". Jednak czy to nie Ty powiedziałeś, że nikt nie jest idealny? Wiem, wtedy chodziło Ci o to, że miałam okropny akcent, w końcu całe życie mieszkaliśmy to tu, to tam... Widzisz, znowu zbaczam z tematu, tak to już jest, jak się rozmawia z przyjacielem: niepohamowana rzeka myśli, wspomnień, odniesień. Jakbym w jednej książce miała kilka zakładek i otwierała raz po raz na innym fragmencie. Tylko czy wtedy opowiem o sobie tak, jak należy? Czy to w ogóle jest mi potrzebne?

No dobra, od czego tu zacząć. O. Mam problem z komtur. Ale to już wiesz. Gdyby na środku placu trafił ją piorun i usmażył na cacy, śmiałabym się do rozpuku, normalnie tarzałabym się po ziemi, rycząc jak opętany błazen, nie bacząc na przerażone, skonsternowane i oburzone twarze świadków. Później już zawsze zamiast wołać "Na Oddech Stwórcy!", mówiłabym: "Do pioruna!". Rany, ale się rozmarzyłam. A Zevran dobrze powiedział: marzenia są jak cnota u kurew – nierealne.

Wdepnęłam w politykę, Tommir. Stwórca świadkiem, że nie miałam zamiaru, ale trzeba było jakoś zareagować na zaczepkę Meredith. Współpracuje ze mną jeden z tutejszych szlachciców, choć zdecydowanie lepiej byłoby określić go mianem wielobranżowego przedsiębiorcy. Pewnie domyślasz się, że te branże nie dotyczą bynajmniej stolarki czy uprawy roślin strączkowych. Mimo wszystko, zaryzykuję. Trzymaj kciuki, bym nie wyszła na tym jak Zablocky na elfim korzeniu.

Tak czasem sobie myślę: czy Kirkwall wreszcie stało się moim miastem? I nie wiem, Tommir. Może coś jest ze mną nie tak, prawdopodobnie właśnie jest, ale nie potrafię odpowiedzieć. Trochę dziwnie, jak na osobę, która mogła i nadal może oddać za to miasto życie, prawda? Po prostu jest w nim jakaś taka nieprzystępna obcość, trudno mi to wytłumaczyć. A może... Może to we mnie jest ta obcość? Jakby tak spojrzeć na każde z miejsc mojego zamieszkania, to wyjdzie, że żadne właściwie nie było "moim". Lothering jest na tej liście wyjątkowe, owszem, tam ostatni raz wszyscy byliśmy razem, tam też spotkałam Ciebie. Ale... Cholera, Tommir, wychodzi na to, że wszędzie czułam się nieswojo, czy raczej nie-swoja, wyobcowana, nie na miejscu. Może tak jest, że niektórzy nigdzie nie pasują, mimo iż usilnie starają się zachować pozory normalności. Czego im brakuje? Czego mi brakuje? Przecież jak każda dziewczynka wyobrażałam sobie, że kiedyś zamieszkam w małym domku, pełnym stałości, harmonii życia, nudnej i słodkiej zarazem rutyny. To nie jest tylko kwestia wydarzeń, tego, co spotykałam na swojej drodze, przez co musiałam przejść. Obawiam się, że istnieją dwie opcje: wieczna wędrówka lub wieczna obcość.

Widzisz, Tommir, co narobiłeś? Jakbym nie miała żadnych innych zmartwień. A mam ich całkiem sporo. Gdybym mogła zamienić je wszystkie na suwereny, moim pierwszym zakupem byłaby druga posiadłość, specjalnie dla Gamlena. Stwórco, jak on się ostatnio rozpił, piwniczka niemal opustoszała. Próbowałam zagadać, wypytać, dowiedzieć się, czy to nadal żałoba, czy może coś zgoła innego, lecz pytania działają na niego jak płachta na bronto. Może ta tajemnicza Szarada ma potrzebne odpowiedzi? Jeśli nie jest to pułapka Meredith, a wcale bym się nie zdziwiła, mogę zyskać członka rodziny. Nie, cicho. Żadnej nadziei i głupich rojeń. Hamuj moje marzycielskie zapędy, Tommir, bo zachowuję się zupełnie nieprofesjonalnie.

Świeca dogasa. Czas na spoczynek. Jak dobrze, że mogłam Ci się wyżalić, wygadać. Być może kiedyś, gdy nadejdzie ten czas, porozmawiamy nieco dłużej.

Twoja przyjaciółka,

Therina