Notes:

Właśnie się zorientowałam jak mało rozdziałów zostało do końca, jeśli dobrze wszystko obliczyłam, to nie licząc tego zostały już tylko dwa. Z jednej strony nie wiem kiedy to tak szybko minęło, a z drugiej strony minął już rok odkąd zaczęłam pisać tego fika, więc to jednak szmat czasu. Jakoś tak przy fikach czas szybciej płynie:D

A co do rozdziału, to przysięgam, że pisanie scen seksu po polsku to jakiś koszmar xD Niestety słownictwo jest albo wulgarne albo zbyt podpada pod czystą biologię i ciężko coś z tym zrobić. Mam nadzieję, że da się to jakoś przeczytać, zrobiłam, co mogłam :'D

––––––––––––––––––––––––––––––––––––––––––––––––––––––––

A co do rozdziału, to przysięgam, że pisanie scen seksu po polsku to jakiś koszmar xD Niestety słownictwo jest albo wulgarne albo zbyt podpada pod czystą biologię i ciężko coś z tym zrobić. Mam nadzieję, że da się to jakoś przeczytać, zrobiłam, co mogłam :'D

Nie spodziewał się, że Izaya jest aż tak szczupły. Leżąc na nim miał wrażenie, że zaraz go zmiażdży, choć doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że to tylko pozory. Informator był o wiele silniejszy niż na to wyglądał. W końcu przez te wszystkie lata ścigali się na złamanie karku i niejednokrotnie Orihara był w stanie wytrzymać wszystkie jego ataki.

Zaskakujące, że Izaya budował mylny obraz swojej osoby zarówno pod względem wyglądu, jak i charakteru.

– Shizu–chan…? – Informator zapytał cicho, gdy Shizuo przyglądał mu się przez dłuższy moment.

Potrząsnął głową.

To teraz nieistotne.

Złożył szybki pocałunek na ustach Izayi. Następnie zszedł niżej i polizał, a potem lekko przygryzł szyję bruneta.

– Ach! – usłyszał ciche jęknięcie, które wyrwało się z ust Izayi.

Och. Podobał mu się ten dźwięk.

Jeszcze raz przygryzł skórę, nieco mocniej niż poprzednio, a potem zaczął ją ssać. Po chwili odsunął się kawałek, żeby zobaczyć swoje dzieło.

Na skórze Informatora widniał teraz czerwono–fioletowy ślad, który nie prędko zniknie. Uśmiechnął się sam do siebie i delikatnie pocałował wrażliwe miejsce. Następnie przeniósł się trochę niżej i podwinął nieco koszulkę Informatora, składając pocałunek na rozgrzanej skórze brzucha.

– Shizu–chan – dotarły do jego uszu słowa Izayi. Pierwszy raz słyszał swoje imię wypowiadane w ten sposób – przyciszonym głosem, który był podszyty nutą pożądania.

Ukląkł i zaczął ściągać z Izayi koszulkę razem z kurtką. Informator od razu uniósł się, ułatwiając Shizuo pozbycie się górnej części garderoby.

Skóra bruneta była teraz niemal koloru porcelany – blada i gładka. Wszystkie ślady minionych zdarzeń zniknęły, z czego był bardzo zadowolony. Zamierzał naznaczyć Izayę własnymi pamiątkami. Od tej pory tylko on miał do tego prawo.

Nachylił się i przesunął dłońmi wzdłuż boków Informatora. Mógł niemal wyczuć po palcami każde żebro. Pocałował Izayę tuż nad pępkiem, na co brunet wciągnął gwałtownie powietrze i już po chwili Shizuo znowu poczuł dłonie w swoich włosach.

Izaya stanowczo uwielbiał to robić, był tego teraz niemal pewien.

Znowu przygryzł skórę, wydobywając z gardła Izayi kolejne ciche westchnięcie.

Zachęcony zszedł nieco niżej. Rozpiął pasek w spodniach Informatora i obniżył je kawałek. Dzięki temu mógł zostawić kolejną malinkę tuż nad kością biodrową bruneta. Zrobił to samo po przeciwnej stronie.

I nagle dotarło do niego, że coś jest nie tak.

Ciało Izayi wydawało się dziwnie spięte. Zerknął na Informatora i zamarł.

Izaya miał mocno zaciśnięte powieki i oddychał szybko. Obie jego dłonie były również mocno zaciśnięte na pościeli, nie zauważył nawet kiedy Izaya wyplątał je z jego włosów.

– Izaya– powiedział stanowczo.

Żadnej reakcji.

Nachylił się bliżej Informatora i położył rękę na jego policzku.

– Izaya–kun – spróbował ponownie łagodniejszym głosem.

Brunet powoli otworzył oczy. Przewijało się przez nie wiele emocji.

Izaya momentalnie odwrócił głowę w przeciwnym kierunku, ale Shizuo złapał go cierpliwe za podbródek i odwrócił ponownie w swoją stronę.

– Spójrz na mnie – powiedział spokojnie.

Informator wahał się dłuższą chwilę, ale w końcu posłuchał prośby.

– Nie odwracaj wzroku – dodał.

Shizuo zaczął powoli składać kolejne pocałunki na klatce piersiowej Informatora, wciąż utrzymując z nim kontakt wzrokowy.

Jedną ręką głodził jego bok, a drugą znalazł dłoń Izayi i splótł ją ze swoją.

– Nie ma tu nikogo oprócz nas – odezwał się znowu, po czym ugryzł mocniej skórę bruneta.

– Oczywiście. Zabiłbym wszystkich, którzy odważyliby się tu teraz wejść – usłyszał cichą odpowiedź, podszytą cieniem humoru.

Izaya uśmiechnął się słabo.

Dobrze.

Informator uniósł się do siadu i sięgnął do niego ręką, którą wplótł w jego włosy. Shizuo podniósł się i dał się pokierować do kolejnego pocałunku.

Gdy przerwali, Izaya spojrzał na niego z pożądaniem i już po chwili rozpinał koszulę Shizuo, przy okazji całując go w szyję.

Domyślał się, że nie wszystkie rany zdążyły się zagoić nawet po pół roku od tamtego feralnego zdarzenia. Widok cierpienia i strachu w oczach Izayi dalej sprawiał, że miał ochotę w tej chwili pobiec do więzienia i znaleźć w nim osoby odpowiedzialne za to wszystko. Wiedział jednak, że to nic nie zmieni, ale nie zamierzał tego tak zostawić, pomoże Informatorowi zapomnieć o tym, co go spotkało.

Nagle poczuł ból, gdy Informator ugryzł go mocno, a potem zaczął ssać podrażnioną skórę, zostawiając na nim swój ślad.

Shizuo uśmiechnął się.

Podobało mu się to.

Izaya rozpiął do końca jego koszulę i przejechał rękami wzdłuż całej klatki piersiowej. Następnie nachylił się i ugryzł miejsce tuż nad obojczykiem, jeszcze mocniej niż poprzednio.

Informator zerknął na Shizuo i posłał mu zadowolony z siebie uśmieszek.

Więc tak zamierzasz się bawić?

Nie pozostając dłużnym, Shizuo złapał rękę Izayi i ugryzł go tuż poniżej nadgarstka. Poczuł jak Informatora przeszedł dreszcz. Uśmiechnął się wyzywająco w stronę bruneta, który teraz patrzył na niego intensywnie.

Izaya momentalnie nachylił się w jego stronę i ugryzł go w szyję.

Shizuo jęknął cicho, gdy poczuł jak zęby wbijają mu się mocno w skórę. Nie zdziwi się, jeśli zostawiły krwawy ślad.

Izaya odchylił się kawałek, żeby obejrzeć swoje dzieło, a potem spojrzał na niego i powoli oblizał wargi.

Shizuo puścił jego rękę i szybko zdjął koszulę. Następnie przyciągnął do siebie Izayę, wreszcie czując bezpośrednio dotyk jego skóry na swojej. Informator był ciepły, chociaż jego skóra i tak wydawała mu się chłodniejsza od jego. Zainicjował kolejny długi pocałunek, wolniejszy niż poprzednie.

Czuł jak Izaya przesuwa dłońmi po jego plecach, zataczając od czasu do czasu palcami małe kółka. Sam nie mógł utrzymać rąk przy sobie. Przesunął dłońmi po całej długości pleców Izayi. Jego skóra była nieco gładsza niż jego, ale tu i ówdzie wyczuł opuszkami palców zgrubienia, które zapewne były pamiątkami po ich starciach.

Przechylił ich, aż Izaya na powrót leżał na łóżku.

Pocałował go ostatni raz, a potem, dalej utrzymując z nim kontakt wzrokowy, zaczął całować jego klatkę piersiową, uważnie obserwując jego reakcje.

Dotarł do sutków Informatora. Złapał w zęby jeden z nich i delikatnie przygryzł. Izaya wydał z siebie ciche westchnięcie, a całe jego ciało zadrżało

Shizuo po chwili poczuł, że brunet ponownie wplótł dłoń w jego włosy.

Skupił się więc na tej części ciała, ssąc i drażniąc go również ręką, starając się dać Izayi jak najwięcej przyjemności.

Uścisk na jego włosach zacieśnił się niemal boleśnie.

W końcu przeszedł niżej i położył ręce na biodrach Informatora. Ten uniósł je, żeby Shizuo mógł ściągnąć z niego resztę ubrań.

Izaya leżał teraz przed nim nagi. Miał nadzieję, że ten widok wypali się w jego umyśle na tyle mocno, żeby mógł zapomnieć o tym, który pamiętał ze zdjęcia.

Pomimo tego, że Informator był mężczyzną, było w nim coś, co wydawało mu się piękne.

Izaya wyglądał jakby chciał się schować przed jego wzrokiem, ale dzielnie wytrzymał jego spojrzenie. Był czasami zbyt uparty.

Nachylił się nad Informatorem i pocałował go w biodro, na co ten zadrżał. Potem składał pocałunki na całym podbrzuszu skrzętnie omijając miejsce, które, wnioskując po sfrustrowanym wyrazie twarzy, brunet chciał najbardziej, żeby dotknął.

Zarzucił sobie nogę Izayi na ramię i pocałował wnętrze jego uda.

– Shizu–chan, nie drażnij się ze mną – powiedział Informator. Jego policzki były lekko zaróżowione i wyglądał na bardzo zniecierpliwionego.

Shizuo uśmiechnął się i tym razem ugryzł wewnętrzną część uda, zostawiając na niej ślad. Ani na moment nie spuszczał wzroku z oczu Izayi, które niemal połyskiwały czerwienią.

Uwielbiał drażnić się z Izayą, tyle zdążył się o sobie dowiedzieć w przeciągu tego krótkiego czasu, który razem spędzili. Orihara wyglądał wyjątkowo, kiedy był sfrustrowany i na granicy wytrzymałości.

Hmm… Nigdy tego nie robił, ale mógł spróbować.

Nachylił się i polizał członka Izayi od nasady aż do czubka, a potem wziął go do ust.

Informator w pierwszej chwili wydawał się być bardzo zaskoczony tym rozwojem sytuacji, ale szybko rozluźnił się i zaczął wydawać z siebie westchnięcia, które stawały się coraz głośniejsze, w miarę jak Shizuo zwiększał tempo. Dłońmi przytrzymywał biodra Izayi, którymi ten mimowolnie poruszał.

– Shizu–chan – usłyszał swoje imię, wypowiedziane zduszonym głosem.

Powieki Izayi były przymrużone, a usta lekko rozchylone. Rękami ściskał poduszkę, na której leżał. Shizuo mógłby patrzeć na niego godzinami. Dlaczego dotarcie do siebie zajęło im tyle lat?

– Ah! – Izaya krzyknął cicho.

Całe ciało Informatora napięło się gwałtownie i po chwili poczuł słony smak w ustach. Smak był dziwny, nie powiedziałby, że dobry, ale znośny. Przełknął i podniósł głowę do góry. Widok, który miał przed oczami był niesamowity. Izaya miał teraz zamknięte oczy i oddychał głęboko, jego twarz była lekko zaczerwieniona i malował się na niej wyraz błogiej rozkoszy.

Dłońmi, Shizuo zaczął masować delikatnie jego boki, pozwalając mu się zrelaksować po przebytym orgazmie. Jedną z dłoni położył na sercu Informatora – biło jak szalone.

Zacisnął zęby.

Nie mógł sobie wybaczyć tego, że porywacze Izayi, widzieli go takiego. Że widzieli jego zarumienioną twarz i że też słyszeli cichy głos Informatora. Nigdy nie wybaczy im tego, że śmieli położyć na nim ręce. Izaya był tylko jego.

– Shizu–chan? – usłyszał cichy głos, który wyrwał go z zamyślenia.

Izaya znowu miał otwarte oczy i patrzył na niego pytająco.

Dostrzegł cienką, pionową bliznę na prawym ramieniu Informatora. Nachylił się nad nią i pocałował ją. Usłyszał jak Izaya gwałtownie nabiera powietrza. Następnie przejechał językiem wzdłuż całej blizny.

Zerknął w bok. Informator patrzył na niego intensywnie.

Nie spuszczając wzroku z Izayi, ugryzł miejsce, w którym była blizna. Ciało Informatora przeszedł dreszcz, ale nic nie powiedział, tylko dalej obserwował Shizuo.

Gryzł dalej, zostawiając czerwono–sine ślady, dopóki blizna na całej długości nie była nimi pokryta.

Kiedy skończył Izaya uśmiechnął się do niego w ten specyficzny sposób.

– Tak bardzo zaborczy – powiedział brunet, mierzwiąc mu włosy.

Lubił, kiedy Informator to robił.

– Zdejmij spodnie – dodał po chwili Izaya, ciągnąc drugą ręką, za pasek jego spodni.

Shizuo uśmiechnął się w odpowiedzi.

Wstał i szybko ściągnął resztę garderoby. W tym czasie Informator usiadł na brzegu łóżka i przyglądał mu się z zainteresowaniem. Gdy skończył Izaya dał mu znać, żeby się do niego zbliżył.

Brunet oblizał wargi, a następnie złapał ręką członka Shizuo, nie spuszczając oczu z jego twarzy. Izaya wykonał najpierw parę ruchów dłonią, a potem nachylił się i polizał sam czubek jego członka.

Przeszedł go dreszcz.

Informator wyraźnie zadowolony z jego reakcji, uśmiechnął się nieznacznie, a po chwili otworzył szerzej usta i powoli obniżał głowę, biorąc członka Shizuo do ust.

Przełknął głośno. Izaya ani na moment nie przerwał kontaktu wzrokowego. Patrzył na niego intensywnie, co przyprawiało go o jeszcze szybsze bicie serca.

Informator położył jedną rękę na jego biodrze, a drugą złapał za nasadę członka, nadrabiając dotykiem tam, gdzie nie mógł dosięgnąć ustami.

– Izaya – powiedział zachrypniętym głosem.

Co chwile przechodziły go przyjemne dreszcze, gdy brunet używał na zmianę swojego języka i zębów, żeby go drażnić.

Położył rękę na policzku Izayi, a potem wplótł ją we włosy Informatora.

Starał się nie poruszać biodrami, choć nie było to łatwe ze względu na to, że Izaya doprowadzał go do szaleństwa.

Z jego ust wydobył się dziwny dźwięk, kiedy poczuł, że brunet zwiększył tempo.

Po chwili Izaya wypuścił go z ust i, nieśpiesznie, stymulował Shizuo samą ręką.

– W komodzie, w pierwszej szufladzie jest lubrykant – powiedział Informator, przygryzając jego skórę na podbrzuszu.

Shizuo obrócił się i faktycznie stała tam komoda. Puścił bruneta i podszedł do mebla, otwierając pierwszą szufladę od góry. Dziwnym zbiegiem okoliczności, lubrykant i opakowanie prezerwatyw leżały na samym wierzchu, niemal jakby były dla niego przygotowane.

Miał ochotę się roześmiać. Oczywiście, że Izaya wszystko wcześniej przygotował i miał nadzieję, że do tego dojdzie. Gdyby jednak go o to zapytał pewnie nigdy by się do niczego nie przyznał.

Wziął obie rzeczy i odwrócił się.

Informator siedział z nogą założoną na nogę, podpierając się na jednej ręce i przyglądając się mu z nieodgadnionym uśmiechem.

Gdy podszedł bliżej, Izaya wstał i zarzucił mu ręce na szyję, przywierając do niego całym ciałem i całując go. Jednak po chwili Informator szybko rozłączył ich usta.

– Okropny smak – Orihara skomentował, krzywiąc się z niesmakiem.

Shizuo roześmiał się, a potem znowu pocałował Informatora.

Izaya będzie musiał się przyzwyczaić do tego smaku, bo nie zamierza przestać go dzisiaj całować.

Rzucił buteleczkę i opakowanie prezerwatyw na łóżko, a potem złapał bruneta za pośladki i uniósł do góry, na co ten instynktownie objął go nogami w pasie. Wszedł na łóżko i położył się na nim z Izayą.

Nagle syknął, gdy poczuł jak Informator wbija mu paznokcie w plecy.

Brunet uśmiechnął się zadziornie i polizał jego dolną wargę, a potem złapał ją między zęby i przygryzł mocniej.

Shizuo poczuł nikły, metaliczny smak w ustach.

Nie miał zamiaru pozostawać dłużnym.

Wbił paznokcie w skórę Izayi i przeciągnął nimi od pośladków w stronę ud, zostawiając zaczerwienione ślady.

Teraz to Informator syknął z bólu i wypuścił jego wargę spomiędzy zębów.

– Nie wygrasz tej walki, Shizu–chan – powiedział Izaya, pożądanie widoczne w jego oczach.

Shizuo uśmiechnął się.

– Nie zależy mi na wygranej – odparł. Na twarzy bruneta pojawiło się zaskoczenie. – Wystarczy mi, że mam cię przy sobie.

Izaya prychnął, ale udało mu się dostrzec, że policzki Informatora nabrały koloru.

– Nie ma z tobą żadnej zabawy, Shizu–chan – wymamrotał chicho Izaya – I co ja mam z tobą zrobić? – dodał, teatralnym szeptem, patrząc na Shizuo z uśmiechem.

Shizuo nachylił się i pocałował Izayę, który znowu podrapał jego plecy. W odwecie położył rękę na brzuchu Informatora i również przeciągnął po nim paznokciami, na co brunet zadrżał.

Nie zaszkodziło trochę się z nim podrażnić.

Ponownie ugryzł Izayę w szyję, tym razem zostawiając ślad po drugiej stronie.

Shizuo podniósł się do siadu i spojrzał na Informatora, który leżał, oddychając głębiej, patrząc na niego z pożądaniem.

Nie był w stanie dłużej czekać. Sięgnął po buteleczkę i wycisnął sporą ilość jej zawartości na palce.

– Truskawka? – zapytał, czując typowy, sztuczny zapach podobny do tego w płynach pod prysznic.

– Nie zaszkodzi dodać trochę smaku całej sytuacji – odparł Izaya, uśmiechając się przewrotnie.

Shizuo przewrócił oczami.

Sięgnął pomiędzy nogi Informatora, na co ten wyraźnie się spiął.

Zerknął ponownie na Izayę, który zaciskał ręce mocno na pościeli i próbował wziąć głębszy oddech, żeby się uspokoić.

– Izaya – powiedział, nawiązując z nim znowu kontakt wzrokowy. Nachylił się i pocałował wnętrze uda Informatora. Nieposmarowaną ręką zaczął z kolei uspokajająco gładzić jego udo dopóki brunet się nie rozluźnił.

Dopiero wtedy, dotknął skóry Izayi dłonią pokrytą żelem, i po chwili wśliznął jeden palec do środka.

Informator wziął głębszy wdech, ale dość szybko przyzwyczaił się do dotyku.

Shizuo zaczął poruszać palcem i po jakimś czasie dołożył drugi wciąż uspokajająco całując udo Informatora.

Izaya syknął z bólu i przygryzł dolną wargę.

– W porządku? – zapytał.

W odpowiedzi dostał kiwnięcie głową.

Stopniowo zaczął rozciągać Informatora, uważnie obserwując jego reakcje. Gdy wyglądało na to, że Izaya nie odczuwał już dyskomfortu, dołożył trzeci palec.

Brunet zasłonił usta ręką złożoną w pięść.

Shizuo wolną ręką sięgnął i zabrał rękę z twarzy Izayi.

– Chcę słyszeć twój głos – powiedział.

Przez twarz Informatora przebiegł cień.

Shizuo poczuł jak wzbiera w nim złość. Nie wiedział, co dokładnie wydarzyło się w tamtym pomieszczeniu, ale nie pozwoli, żeby do końca życia prześladowało to Izayę.

– Nie jestem jednym z nich – dodał spokojnie. Izaya spojrzał na niego spłoszonym wzrokiem. – Możesz mi zaufać.

– Wiem o tym – powiedział szybko brunet, niemal oburzony. – Pozwoliłem ci na więcej niż komukolwiek innemu – dodał szczerze. – Więc jeśli masz zamiar przerwać, to licz się z tym, że nie wyjdziesz stąd żywy.

Shizuo parsknął śmiechem nie mogąc się powstrzymać. Pocałował szybko Izayę.

– Nie miałem zamiaru przerywać – odpowiedział z uśmiechem.

– Dobrze – Izaya odparł, udając naburmuszonego.

Z tej odległości mógł stwierdzić na pierwszy rzut oka, kiedy Informator blefuje. Większość z tego, co mówił to tylko fasada, za którą próbował ukryć niewygodne emocje.

Powrócił więc do przerwanej czynności i włożył palce głębiej. Izaya wydał z siebie odgłos, który Shizuo nie wiedział jak zinterpretować, było to coś pomiędzy bólem a przyjemnością.

Powoli przygotowywał Informatora. Wolał zrobić to dokładnie niż potem wysłuchiwać jego narzekania, którego Izaya na pewno by mu nie szczędził. Nie wspominając już o tym, że nie chciał zrobić mu krzywdy.

– W-wystarczy… Pośpiesz się – ponaglił go brunet, patrząc na niego niemal w desperacji.

Shizuo wyciągnął palce i sięgnął po paczkę prezerwatyw.

– Nie musisz jej zakładać – Izaya powiedział szybko, zaskakując tym Shizuo.

– Nie będzie ci to przeszkadzało? – zapytał, cofając rękę.

Informator potrząsnął głową.

– Nie jestem niczym zarażony, więc nie musisz się o nic martwić. Pośpiesz się – dodał, szturchając go nogą.

Zarażony?

Wziął głębszy oddech, żeby uspokoić falę wściekłości, która przez niego przeszła.

Czyli jego porywacze nie użyli żadnego zabezpieczenia podczas gwałtu. Kiedyś poprosi Izayę, żeby wszystko mu opowiedział, ale nie teraz. Teraz chciał się skoncentrować na tym, żeby dać mu jak najwięcej przyjemności i pozwolić o wszystkim zapomnieć.

Uniósł biodra Izayi nieco wyżej, rozkładając też szerzej na boki jego nogi.

Shizuo sięgnął po buteleczkę i rozsmarował sporą dawkę żelu na swojej erekcji.

Potem położył rękę na biodrze Informatora, i spojrzał na niego wyczekująco.

Jeśli brunet nie będzie tego chciał wycofa się choćby miało go to zabić.

Izaya wyraźnie przełknął, ale kiwnął mu głową, żeby kontynuował.

– Weź głębszy wdech – powiedział.

Ustawił się i zaczął powoli wchodzić w Informatora.

Pomimo przygotowania, Izaya był strasznie ciasny. Odczekał chwilę, dając brunetowi moment na przyzwyczajenie się.

– Shizu–chan – Informator wyciągnął w jego stronę rękę. Shizuo pochylił się nad Izayą, będąc z nim teraz twarzą w twarz. Izaya objął go rękami za szyję i przyciągnął do siebie bliżej.

– Mówiłem, żebyś się pośpieszył – Informator powiedział z naganą.

Shizuo uśmiechnął się w odpowiedzi. Zwiększył więc nacisk, po chwili wchodząc w Izayę do samego końca, na co ten gwałtownie zaczerpnął powietrza i zacisnął zęby. Po chwili objął Shizuo nogami, ułatwiając mu dostęp.

– Zacznij już – dodał Informator władczo, unosząc się nieco i mocno go całując.

Objął Izayę i zaczął się powoli poruszać. Przez pierwsze parę pchnięć widział na twarzy Informatora grymas bólu. Zaczął więc całować go i gryźć, gdzie tylko dosięgnął, aby odciągnąć jego uwagę od bólu. Po czasie, Izaya zaczął się stopniowo przyzwyczajać i rozluźniać.

– Shizu–chan – wydusił z siebie Informator między pchnięciami.

Shizuo go pocałował, zwiększając tempo pchnięć.

– Izaya – powiedział cicho, tuż przy uchu bruneta.

Ten zadrżał w odpowiedzi.

Izaya był tak gorący. Shizuo nie był już w stanie skoncentrować się na niczym innym poza Izayą i jego głosem, który powtarzał jego imię jak mantrę.

Informator niemal krzyknął, gdy Shizuo złapał ręką za jego członka i zaczął go dodatkowo stymulować.

Spojrzał Izayi w oczy. Powieki Informatora były na wpół otwarte, a wzrok zamglony.

– Shizu–cha-ah! – brunet niemal krzyknął, nie spuszczając wzroku z Shizuo. – Mocniej – dodał po chwili.

– Izaya.

Obiema rękami chwycił Informatora i podniósł ich obu do pionu, sadzając sobie Izayę na kolanach i przyciągając go do siebie bliżej.

Informator wplótł jedną dłoń we włosy Shizuo, a potem zaczął sam się poruszać.

Po chwili złapał Izayę za biodra pomagając mu w tej czynności. Pod tym kontem mógł zadawać głębsze pchnięcia, co od razu dało się usłyszeć po wzmożonych odgłosach, jakie zaczął z siebie wydawać brunet.

Jego serce biło jak oszalałe. Nie istniało dla niego w tym momencie nic poza Izayą.

Informator wbił mu się boleśnie zębami w ramię – to był zapewne znak, że niedługo dojdzie biorąc pod uwagę, że czuł jak ciało Izayi zaczyna powoli drżeć, a rytm staje się chaotyczny, bardziej zdesperowany.

– Izaya – powiedział, całując i gryząc każdy kawałek skóry Informatora, który mógł dosięgnąć.

– Shizu–chan! – usłyszał swoje imię, wypowiedziane zduszonym i zachrypniętym głosem, którego jeszcze nigdy nie słyszał.

– Izaya spójrz na mnie – Shizuo powiedział. Jego oddech też był nierówny.

Informator odchylił się powoli i wreszcie znowu był naprzeciwko twarzy Shizuo.

W końcu, po raz pierwszy w życiu, Shizuo widział Izayę bez żadnej maski. Miał wypisane na twarzy wszystkie emocje – pożądanie, desperację, namiętność.

Nigdy nie przypuszczałby, że nadejdzie dzień, w którym będzie mógł zobaczyć jego prawdziwe emocje, i że właśnie to było rzeczą, której pragnął najbardziej na świecie.

Wpił się w usta Izayi i, nawet po przerwaniu pocałunku, nie oddalił się od niego na centymetr. Teraz nie tyle się całowali, co ich usta stykały się ze sobą. Wpatrywał się w jego oczy do momentu, aż Informator spiął się i krzyknął, odrzucając głowę do tyłu.

Poczuł dreszcze wstrząsające ciałem Izayi – wyglądał niesamowicie.

Shizuo od razu zaczął całować go po szyi, zwalniając trochę tempo pchnięć.

Izaya przez dłuższą chwilę dochodził do siebie biorąc głębokie wdechy, a potem nachylił się i pocałował Shizuo. Następnie zaczął całować i gryź go w szyję i ramię.

Shizuo wziął to za znak, że może kontynuować. Znowu przyspieszył pchnięcia, czując, że jego też nie dzieli zbyt dużo od orgazmu.

– Shizu–chan – usłyszał głos tuż koło swojego ucha, a potem poczuł, jak Informator łapie jego ucho w zęby i lekko przygryza.

Zamknął na chwilę oczy, żeby skupić myśli. Gdy je otworzył Izaya był tuż przed nim i przyglądał się mu zafascynowany.

Instynktownie sięgnął po kolejny pocałunek.

Po chwili poczuł dreszcze i przymrużył oczy.

!

Poczuł jak zalewa go fala spełnienia.

Przez chwilę oddychał głęboko, a potem otworzył oczy i zobaczył na ustach Izayi uśmiech. Nie ten udawany i sztuczny, ale prawdziwy uśmiech, który tak bardzo chciał zobaczyć.

Informator położył mu dłonie na policzkach i pocałował go długo i namiętnie.

Kiedy w końcu przerwali Shizuo uniósł nieco Izayę, żeby mógł z niego wyjść.

Potem opadł na plecy ciągnąc za sobą Informatora, którego objął i przycisnął do swojej klatki piersiowej.

Wpatrywał się przez chwilę w sufit, uspokajając oddech.

Dalej nie mógł uwierzyć, że to naprawdę się stało, ale był szczęśliwy jak nigdy. Nie przypuszczał, że Izaya może być tak seksowny. Wyglądało na to, że Informator jeszcze nie raz zdoła go zaskoczyć.

Czuł jak Izaya kreśli jakieś wzory palcem na jego klatce piersiowej.

Przymknął oczy i wziął głębszy oddech.

– Shizu–chan nie waż się zasypiać – usłyszał głos Informatora.

Uchylił lekko powieki. Teraz Izaya podpierał brodę na obu rękach i patrzył na niego z naganą.

– Dlaczego nie? Jesteśmy zmęczeni i leżymy już w łóżku.

Brunet westchnął.

– Po pierwsze, jest zimno – powiedział. Shizuo zerknął na skórę Informatora, na której faktycznie pojawiła się gęsia skórka. – Po drugie, jakbyś nie zauważył cali lepimy się od potu i innych substancji, i nie położysz się spać w moim łóżku, dopóki się nie wykąpiemy.

Och. Ostatnia część zdania brzmiała interesująco.

– Chcesz wziąć wspólnie prysznic? – zapytał, unosząc brew.

Izaya uśmiechnął się przebiegle.

– Może – odpowiedział, podnosząc się i wstając z łóżka.

Shizuo odwzajemnił uśmiech i poszedł za Informatorem.

Przyda mu się porządny prysznic. Poza tym, wspólny prysznic brzmiał bardzo zachęcająco.

Weszli do sporego pomieszczenia, do którego prowadziły drzwi bezpośrednio z pokoju. W łazience oprócz prysznica była jeszcze wanna, co specjalnie go nie zdziwiło. Biorąc pod uwagę jak duże było mieszkanie Izayi, mógł się tego spodziewać.

Spojrzał na Informatora, który podszedł do jednej z szafek. Na całym ciele miał pełno zadrapań, które zostawił na nim Shizuo. Nie mógł zaprzeczyć, że podobał mu się ten widok.

Podszedł do bruneta i przykucnął, jedną rękę kładąc na biodrze Informatora, a drugą na jego nodze. Następnie ugryzł Izayę w pośladek, zostawiając na nim czerwony ślad.

Lepiej.

– Czy możesz chociaż przez chwilę nie zachowywać się jak zwierzę i pozwolić mi w spokoju wszystko przygotować? – zapytał Izaya, patrząc na niego z góry.

Shizuo wstał i wzruszył ramionami.

– Zajmuje ci to za dużo czasu – powiedział. – Zacząłem się nudzić – dodał, i uśmiechnął się z satysfakcją, wyraźnie irytując tym Informatora.

Shizuo wszedł pod prysznic nie czekając na Izayę i odkręcił kurek z ciepłą wodą. Poczuł jak drobne zadrapania na skórze zaczynają go piec w kontakcie z wodą, ale nie zwracał na to większej uwagi.

Odwrócił się i spojrzał na Informatora, która stał niepewnie przed drzwiami prysznica.

Faktycznie, kiedy byli w mieszkaniu, gdzie przetrzymywano Izayę, Informator najgorzej zareagował, kiedy wszedł do łazienki.

– Izaya?

Shizuo wyszedł z prysznica, ociekając wodą, i podszedł do bruneta.

– Zalewasz mi łazienkę – powiedział Informator, jakby nic się nie działo. W jego oczach dostrzegł jednak wahanie.

– Wiem. Dlatego powinieneś wrócić ze mną pod prysznic – odpowiedział stanowczo, nie spuszczając wzroku z twarzy Izayi. Ten spojrzał nieufnie w stronę prysznica, ale potem kiwnął głową.

– Wygląda na to, że nie mam wyboru. Jeśli sam nie pójdę i tak zaciągniesz mnie tam siłą – dodał Informator, udając zniesmaczenie.

Izaya stanowczo nie potrafił być szczery.

Informator wyminął go i wszedł pod prysznic.

Shizuo nie zwlekając podążył za nim. Ledwo zamknął za nimi drzwi prysznica, Izaya odwrócił się w jego stronę i zarzucił mu ręce na szyję, przyciągając do pocałunku.

Od razu objął go w pasie i przesunął ich dalej, opierając Informatora o ścianę.

Izaya gwałtownie syknął i przywarł do Shizuo.

– Nie wiem czy zdajesz sobie z tego sprawę, Shizu–chan, ale ściany w prysznicu są zimne – Izaya powiedział, spoglądając na niego i po chwili szybko odwracając wzrok.

Brunet zdjął z niego jedną rękę i przetarł sobie oczy, do których naleciała woda.

Shizuo odsunął się kawałek do tyłu, żeby dać Izayi więcej przestrzeni.

– Mógłbyś przestać się tak uśmiechać? – zapytał Informator, kiedy znowu coś widział, teraz już wyraźnie zirytowany.

Shizuo nawet nie zauważył, kiedy się uśmiechnął.

Zaczesał mokre włosy do tyłu i uśmiechnął się jeszcze szerzej.

Izaya wyglądał jakby chciał go zamordować. Zamiast tego odwrócił się do Shizuo tyłem i sięgnął po żel pod prysznic.

– Izaya – powiedział, ale nie otrzymał żadnej reakcji.

Informator uparcie namydlał skórę i ani myślał na niego spojrzeć.

Nigdy nie pomyślałby, że brunet może być tak…Dziecinny? Tak, to chyba było dobre słowo.

Objął Izayę od tyłu i pocałował w szyję.

Wydawało mu się, że Informator coś powiedział, ale nie był w stanie rozróżnić słów.

Potem Orihara sięgnął po butelkę z żelem i wycisnął więcej na rękę, a następnie odwrócił się i ugryzł Shizuo mocno w ramię. Uśmiechnął się przy tym z satysfakcją, a potem dotknął dłonią klatki piersiowej Shizuo i zaczął rozsmarowywać na niej żel.

Shizuo nie pozostawał dłużny. Sięgnął po butelkę za Izayą i wycisnął sporą dawkę żelu na rękę.

Prysznic zajął im dłużej niż się spodziewał. Pomimo tego, że głównie jednak się myli, to nie przerywali kontaktu fizycznego. Ciągle się dotykali, gryźli i całowali. Bardziej jednak zależało im na bliskości niż na czymkolwiek innym.

Kiedy wyszli spod prysznica byli pokryci o wiele większą ilością śladów niż poprzednio.

Wycierając włosy ręcznikiem spojrzał na Izayę, który stał przed lustrem i dotykał dłonią śladu po ugryzieniu, który miał na szyi.

Shizuo mógł przysiąc, że usta Informatora były wygięte w lekkim uśmiechu.

Zrobił parę kroków i stanął za brunetem, którego twarz momentalnie zmieniła wyraz.

– Tyle śladów… Naprawdę jesteś jak zwierzę – powiedział Informator, zerkając na niego z ukosa.

Shizuo uniósł brew.

– Nie zauważyłem, żebyś ty się powstrzymywał – odpowiedział, widząc w lustrze ślady, które zostawił na nim Izaya.

– To zupełnie inna sprawa – odparł brunet, i obrócił się w jego stronę. – Znając ciebie i twoje nienormalne ciało, wszystkie ślady znikną pewnie po tygodniu. Moje będą się goić tygodniami. Będą problematyczne w prowadzeniu biznesu – dodał, pocierając ślady na szyi.

– Przynajmniej ludzie będą wiedzieli, że do kogoś należysz i nie odważą się na tobie położyć ręki – odparł.

Izaya spojrzał na niego wrogo.

– Nie jestem twoją własnością – Informator powiedział szorstko.

Shizuo przeczesał palcami włosy.

– Należysz do mnie tak samo jak ja do ciebie – odpowiedział, wzruszając ramionami.

Izaya wzdrygnął się zaskoczony, wyraźnie nie spodziewając się takiej odpowiedzi.

– Chyba naprawdę jesteś zmęczony, Shizu–chan, bo zaczynasz opowiadać bzdury – odparł i wyminął Shizuo, kierując się w stronę drzwi.

Shizuo złapał go za rękę i odwrócił w swoją stronę, mocno całując.

– Nie pozwolę nikomu innemu cię dotknąć – powiedział poważnie.

Izaya uśmiechnął się do niego swoim typowym uśmiechem.

– Oczywiście, że nie – odpowiedział Informator. – W końcu potwory zawsze dostają to, czego chcą, nieprawdaż?

Nie mógł się zdecydować czy Izaya mówi poważnie, czy robi sobie z niego żarty. Puścił go więc i poszedł za nim do sypialni.

Informator wszedł pod kołdrę i momentalnie owinął się nią, robiąc wokół siebie coś na kształt kokonu.

Shizuo uniósł brew.

– A czym ja mam się przykryć? – zapytał.

Izaya wystawił głowę spod kołdry.

– Powinieneś być wdzięczny, że w ogóle pozwalam ci tu spać – odpowiedział Informator.

Shizuo wszedł na łóżko i ściągnął kołdrę z Izayi jednym szarpnięciem.

– Shizu–chan! – usłyszał oburzony krzyk.

– Och, ucisz się już – powiedział, kładąc się obok Informatora i nakrywając ich obu kołdrą. – Lepiej?

– Ani trochę – odparł Izaya, po czym przysunął się bliżej Shizuo. Ten instynktownie objął go i jeszcze bardziej zmniejszył dzielący ich dystans.

– Tak jest dobrze – usłyszał stłumiony głos.

Uśmiechnął się i rozczochrał włosy Informatora.

Skóra Izayi powoli rozgrzewała się pod jego dotykiem. Czuł jak zaczynają schodzić z niego wszystkie emocje i powoli zasypia.