Disclaimer: I don't own Harry Potter.


Link do oryginału: s/10863227/1/Meet–Baby–Draco

Zgoda na tłumaczenie: jest

Paring: LM / NM


NOTKA WSTĘPNA: To ostatni rozdział z tej serii. W następnym chapterze przejdziemy do "The Sick Boy" (I-X). Po nim są jeszcze tylko dwie miniaturki. Zapraszam : )


Poznajmy Draco V

Przyszłość Dracona


Narcyza siedziała w pokoju dziecięcym. Draco spokojnie spał w swoim łóżeczku.

– Dziękuję za to, co powiedziałeś na dole – odezwała się, kiedy wszedł do środka i zamknął za sobą drzwi.

– Nie trudno było wywnioskować, że nie podobało ci się to, że Czarny Pan trzymał Dracona – mruknął cicho. Oparł się pokusie potarcia Mrocznego Znaku przez szatę.

– Coś nie tak, Lucjuszu?

– Czarny Pan żąda usług Draco, gdy będzie wystarczająco dorosły – powiedział bez tchu, bojąc się spojrzeć żonie w oczy.

Przez ułamek sekundy Narcyza odsłoniła się – jeszcze nigdy nie widział jej tak przerażonej. Szybko jednak przywdziała swoją maskę.

– Sądzę, że powinniśmy się czuć zaszczyceni – odpowiedziała cicho. – To dobrze, że Czarny Pan tak bardzo ceni naszą rodzinę, że żąda stałej służby.

– Nie musisz mówić w ten sposób, kiedy jesteśmy tu tylko we dwójkę. – Lucjusz przełknął ślinę. – Chociaż tego nie przyznajesz, wiem, że nie podoba ci się, że param się bezpośrednią walką na polu bitwy.

– Zawsze martwię się, że coś ci się stanie – wyznała Narcyza. – Oczywiście, popieram naszą sprawę, ale żałuję, że wymaga ona ciągłego wystawiania się na tak wielkie niebezpieczeństwo. A teraz to samo czeka pewnego dnia naszego synka.

– Minie wiele lat – powiedział uspokajająco. – Wojnę należy wygrać, zanim do tego dojdzie. Musimy wygrać, zanim Czarny Pan zażąda usług Dracona.

– Co, jeśli to potrwa o wiele dłużej? – spytała Narcyza. – Ta wojna już trwa o wiele dłużej, niż powinna. Nie zaczęła się wczoraj ani rok temu. Czy tych kilka lat naprawdę zrobi dużą różnicę?

– Draco może chcieć wybrać inną drogę. Wcale nie musi zostać Śmierciożercą – stwierdził, odwracając wzrok.

– Czy aby na pewno będzie miał jakikolwiek inny wybór?

– Mam pewien wpływ na Czarnego Pana – wytłumaczył Lucjusz. – Jeśli Draco nie będzie chciał walczyć w bezpośrednich starciach, szepnę mu, że jest uzdolniony w innej dziedzinie, gdzie sprawi się lepiej. Zresztą nie każdy czystokrwisty decyduje się na przyjęcie Mrocznego Znaku. Jeśli sprawy się skomplikują, będę dbał o naszego syna najlepiej, jak będę potrafił. Zrobię wszystko, co w mojej mocy, żeby upewnić się, że nigdy nie zostanie wysłany na jakąś niebezpieczną misję.

Narcyza nie wyglądała na przekonaną, ale poddała się i kiwnęła głową.

– Przed nami jeszcze kilka lat planowania – kontynuował łagodnym głosem mężczyzna. Zrobił krok w stronę żony, a potem jeszcze jeden. – Naprawdę istnieje spora szansa na to, że wojna dobiegnie końca, zanim Draco dorośnie. – Położył zmartwionej kobiecie dłoń na ramieniu. Chciał przekonać zarówno ją, jak i siebie.

Czarownica przylgnęła do niej i cicho jęknęła.

Po minucie milczenia obydwoje spojrzeli na śpiące dziecko. Draco jeszcze nigdy nie wyglądał tak niewinnie.