EPILOG
Pięć lat później. Gdzieś w Londynie.
Młody, przystojny mężczyzna stanął za mównicą. Obok niego, lekko uśmiechnięta dziewczyna o brązowych włosach, obserwowała tłoczący się na placu tłum.
- Jestem niezmiernie szczęśliwy – przemówił, a stojący naprzeciw niego ludzie natychmiast ucichli – że możemy dzisiaj wspólnie świętować drugą rocznicę dnia, w którym czarodzieje przestali się ukrywać. Cały sztab urzędników współpracował z rządami na całym świecie, aby doprowadzić ten projekt do końca. Patrząc na ostatnie dwa lata muszę uznać nasze osiągnięcie za prawdziwy sukces. Nigdy na całym świecie, dwie różniące się od siebie społeczności, nie współpracowały w takiej harmonii, jak jesteśmy świadkiem tego dzisiaj. Każdy z nas zyskał na integracji. Mugolskie fabryki nigdy nie pracowały tak wydajnie, jak przy wykorzystaniu magicznej mocy, a czarodziejski świat w końcu pozwolił sobie na zaadaptowanie technicznych udogodnień, jakie od dziesiątek lat stosują obywatele niemagiczni. Wspólna praca pozwoliła nam na założenie czarów, które chronią nasze społeczności. Stanowimy teraz integralną jedność i podpisaliśmy nierozerwalny pakt, gwarantujący naszym potomkom życie w lepszym świecie. Od miesięcy nasi ludzie współpracują ze szpitalami, policją czy urzędami, podnosząc skuteczność ich działania. Mugole uczą nas jak korzystać z nowych osiągnięć, bez konieczności opierania się jedynie na naszej mocy. Chciałbym aby data sprzed dwóch lat zapisała się na kartach historii, jako dzień, który zmienił losy całego świata.
Harry słuchał przemówienia Toma, patrząc z dumą na stojącą obok czarodzieja przyjaciółkę. Hermiona, rok po ślubie spodziewała się dziecka. Była zaledwie w trzecim miesiącu ciąży i jej figura nie zdradzała jeszcze nadchodzącego szczęścia, jakie miało spotkać ją i Riddla. Tom po zmianie nazwiska, zdecydował się w końcu na karierę polityczną i dzięki swoim działaniom był w stanie zrealizować cele, jakie przedstawił sobie kilka lat wcześniej.
Gryfon rozejrzał się. Obok niego stał Draco, trzymający na rękach dwu i pół letniego chłopczyka o platynowych włosach. Malec z ciekawością wpatrywał się w wujka, wygłaszającego przemowę.
- Tato! – Zwrócił na siebie uwagę chłopczyk, pociągając go za rękaw. – Kiedy będziemy mogli w końcu odwiedzić ciocię Lunę? Ja chce już poznać moją siostrzyczkę!
- Mówiłem ci już Aiko*. Pojedziemy do cioci Luny i cioci Ginny w niedzielę, ale twoja siostrzyczka jest jeszcze w brzuszku. Będziesz mógł zobaczyć ją dopiero za trzy, cztery tygodnie.
- Ale ja chce już! – Wymuszał chłopiec, przybierając na dziecięcą twarzyczkę malfoyowską minę, informującą o uporze. Harry zaśmiał się w duchu, na widok swojego synka, który tak bardzo przypominał Draco.
- Aiko – upomniał malucha blondyn. – Masz słuchać swojego ojca. To niegodne, aby tak dobrze wychowany chłopiec, odzywał się tak bezczelnie do swoich rodziców. Wiele razy tłumaczyliśmy ci dlaczego musisz poczekać i zapewniałeś nas, że będziesz cierpliwy.
- Przepraszam, ojcze – powiedział ze skruchą.
Chłopiec od samego początku przybrał takie nazewnictwo. Harry był tatą, który rozpieszczał i wymyślał niezliczone nowe zabawy, w które wspólnie się bawili. To były Gryfon był pomysłodawcą niezliczonych wycieczek i atrakcji. Draco natomiast był ojcem, który pilnował swojego synka i infantylnego małżonka, by obydwoje nie wysadzili całego domu, podczas któregoś z niezliczonych projektów i wracali do niego w jednym kawałku. Nie sprzeciwiał się ich występkom, wiedząc, że w ten sposób Harry chce zrekompensować sobie swoje własne dzieciństwo. Ale był również tym rodzicem, do którego Aiko przychodził z płaczem i w chwilach kiedy się zranił. Draco przytulał go wtedy mocno, wycierając dziecięce łzy z twarzy i po wyleczeniu, całował skaleczone miejsce. Chłopczyk zasypiał codziennie, usypiany do snu przez niezliczone bajki, czytane mu przez byłego Ślizgona. Razem tworzyli nierozerwalną rodzinę, której do szczęścia brakowało jedynie kolejnego potomka.
Luna zaproponowała im, że zostanie matką zastępczą półtora roku po ślubie. Początkowo sceptycznie nastawieni, szybko zauważyli, że może być to rewelacyjne rozwiązanie. Dziewczyna, przebywająca obecnie w związku z Ginny, nie planowała na razie własnych dzieci. Subtelna zmiana, którą Harry zauważył jeszcze na imprezie zaręczynowej, z czasem stała się widoczna gołym okiem. Zniknęła Pomyluna, zastąpiona przez inteligentną i skromną kobietę, która zadziwiała swoją wyobraźnią połączoną z ogromną wiedzą. Gdy pierwszy raz zobaczyli istotę, jaką nosiła dla nich przez dziewięć miesięcy, zaskarbiła sobie ich przyjaźń i wdzięczność na zawsze. Ponowienie swojej propozycji, w czasie gdy myśleli o drugim potomku sprawiło, że w ich oczach stała się kimś na miarę bogini.
- Wujku! – krzyknął malec na widok zbliżającego się do nich Snape'a. Tak jak stary Mistrz Eliksirów nie lubił wszystkich dzieci, tak ten chłopczyk zaskarbił sobie jego względy. Uczniowie Severusa byliby zaskoczeni, gdyby mogli zobaczyć zachowanie swojego profesora względem Aiko.
- Czy Wolfram musi tam obłapiać Weasleya? – zapytał Snape, z niesmakiem, patrząc na stojących niedaleko nich dwóch mężczyzn, jednocześnie podnosząc dziecko, które wyrwało się z rąk Draco, aby przytulić swojego ulubionego wujka.
- Wiesz, Severusie jakie są te młode małżeństwa…
- Doskonale pamiętam, jak było z wami – zauważył. – Gdybyście nie mieli zobowiązań względem przyjaciół, chyba nie opuścilibyście łóżka.
- Nadal ubolewamy, że musimy z niego wychodzić – odparł Draco, a Severusa uniósł do góry oczy, w geście rozpaczy.
- Ale ten urok namiętności – powiedział Snape - działa chyba jedynie na homoseksualne pary, bo Neville i Jean nie mają problemów z chodzeniem do pracy. Longbottom regularnie dostarcza mi swoje unikalne rośliny do eliksirów, zachowując wyznaczone terminy. Kto by pomyślał, że ten niezdarny chłopak zostanie jednym z najmłodszych Mistrzów Zielarstwa.
- Każdy, kto go dobrze znał i umiał dostrzec jego talent – Harry poczuł, że musi bronić swojego przyjaciela, jak na Gryfona przystało.
- Za to wszyscy doskonale wiedzieli jaką ty obierzach karierę. – Severusa spiorunował chrześniaka wzrokiem. – Nie wiem jakim cudem dopchałem się tu, omijając te wszystkie piszczące fanki, które marzą by cię choć dotknąć.
Brunet wzruszył ramionami. Gdy w końcu przeminęła jego sława Złotego Chłopca, wraz z zapadnięciem się pod ziemię Voldemorta, dostał propozycję od narodowej drużyny quidditcha, aby został ich szukającym. Początkowa niechęć przed kolejnym powodem do sławy, została skutecznie wyeliminowana, gdy zaprosili go na pierwszy trening z udziałem publiczności. On po prostu kochał ten sport.
- Jeśli myślisz, że to jest coś niezwykłego – powiedział z niesmakiem Draco – to szkoda, że nie widziałeś wczorajszej porcji listów miłosnych i deklaracji uwielbienia, po wygranym meczu w środę. Dobrze, że już jest moim mężem, bo Harry mógłby jeszcze przemyśleć zmianę orientacji. Choć - dodał po chwili namysłu – męskich fanów również nie brakuje. Niektórzy są naprawdę nieźli.
- Jak dostanę jeszcze jedno nagie zdjęcie – jęknął Harry – to się chyba powieszę.
Draco roześmiał się otwarcie, a Snape jedynie uniósł kąciki brwi w geście rozbawienia.
- Wuuujku – odezwał się chłopczyk, siedzący na ramionach Severusa – a co to są nagie zdjęcia?
- To takie przedmioty, których nie zobaczysz przed swoimi trzydziestymi urodzinami, Aiko Tekinai.
- Dlaczego? – Naburmuszył się malec. – Zapytam wujka Freda albo wujka George. Oni nigdy nie zabraniają mi niczego oglądać.
- Ja już ich przypilnuje, żeby tego ci nie pokazali. – Chłopczyk zaczął się wiercić i Mistrz Eliksirów musiał go postawić na ziemię. Podbiegł do Harry'ego i wyciągając rączki do góry, poprosił, aby brunet wziął go na ręce. Mężczyzna spełnił prośbę, a Aiko obrócił się i pokazał profesorowi język.
- Potter, rozumiem, że to objaw twoich metod wychowawczych – powiedział Snape. – A liczyłem na to, że z wiekiem wydoroślejesz i przekażesz lepsze wychowanie swojemu pierworodnemu.
Złoty Chłopiec, jak przystało na statecznego i zamężnego mężczyznę, w odpowiedzi pokazał mu język.
Snape jęknął, kręcąc głową z niedowierzaniem.
- A mówiąc o bliźniakach… Co u nich słychać? – zapytał Draco. – Dawno ich nie widzieliśmy.
- Ta szarańcza zaadaptowała sobie stary pokój Toma na kolejną pracownię – poinformował. - Oczywiście nadal odmawiają wyprowadzenia się.
Rudzielce po skończeniu szkoły, tłumacząc się tym, że na razie nie mają pieniędzy na samodzielne wynajęcie mieszkania, postanowili zrobić Mistrzowi Eliksirów niespodziankę i pojawić się z bagażami na progu jego domu. Harry jednak comiesięcznie otrzymywał na swoje konto wpływy, z prowadzonego przez nich sklepu, którego był wspólnikiem. Interes prosperował na najwyższym poziomie i Weasleyowie mieli z niego całkiem pokaźny dochód. Severus, pomimo tego, że doskonale wiedział o rosnących na rynku akcjach sklepu bliźniaków, nigdy nie zakwestionował ich wymówki. I choć zawsze narzekał na „bandę rudych potworów, która okupuje mu dom", przyjaciele doskonale wiedzieli, że mężczyzna za nic nie pozwoliłby im się wyprowadzić. Znajomi wspólnie uzgodnili, aby nigdy nie poruszać tego tematu.
–Dla uczczenia dzisiejszej rocznicy - dobiegł ich głos Toma – postanowiliśmy dzisiejszego dnia przekazać do waszego użytku, pierwszą zbudowaną wspólnymi siłami fabrykę. Dzięki niej na naszym rynku pojawi się tysiąc osiemset miejsc pracy, zarówno dla osób władających magią jak i tych niemagicznych. Opracowaliśmy, przy współpracy obu ministrów, system który ma zapewnić najwyższą wydajność, biorąc pod uwagę najbardziej zaawansowaną technikę i magię. Spowoduje to obniżenie kosztów produkcji, przy zachowaniu dotychczasowej jakości. Od jutrzejszego dnia rozpoczynamy produkcję mebli i produktów drewnopochodnych. W ciągu następnych czterech lat, w całej Anglii stanie jeszcze trzynaście podobnych przedsiębiorstw, które będą prosperować na identycznych warunkach. Spodziewamy się dzięki temu wzrostu gospodarczego w całym naszym kraju, jak i również zmniejszenia bezrobocia. Kiedy uda nam się już zapewnić angielskiej społeczności dostatek tańszych produktów, mamy zamiar rozpocząć eksport do sąsiednich krajów, podnosząc dzięki temu dochód skarbu państwa, co w rezultacie pozwoli nam na dalszy rozwój. Przy waszej pomocy i współpracy – Tom zwrócił się do stojących przed nim ludzi, na twarzach których malował się szacunek i radość – jesteśmy w stanie sprawić, że Anglia stanie się najważniejszym na świecie mocarstwem i krajem przyjaznym dla swoich obywateli. Uczynimy wszystko, co w naszej mocy, aby walczyć z biedą i niedostatkiem. Podwyższyć morale urzędów, służby zdrowia, policji i sprawić, aby politycy kojarzyli się angielskiej społeczności z ludźmi walczącymi o jak najlepszy byt swoich rodaków. Nie chcemy dłużej być pojmowani jako krwiopijcy i dbający tylko o siebie karierowicze. Od dzisiaj niech politycy kojarzą się wam z ludźmi, którzy uczynią wszystko, aby w naszym państwie żyło się lepiej. Takie było nasze zadanie od pradawnych czasów i najwyższa pora, aby się tym zająć na poważnie.
Riddle zszedł ze sceny, razem ze swoją żoną, odprowadzony gromkimi brawami i wiwatami ludzi, skandujących jego imię. Były czarnoksiężnik w oczach całej angielskiej społeczności, niezależnie od tego, czy byli to czarodzieje czy mugole, stał się dziś najlepszym kandydatem na stanowisko następnego ministra.
* Pełne imię syna Harry'ego i Draco to Aiko Tekinai, w skrócie mówią na niego Aiko, ale Snape woli używać pełnego dwuczłonowego imienia chłopca.
Ai – miłość , ko – dziecko czyli dziecko miłości. Teki – wróg, nai – zaprzeczenie. Razem Aiko Tekinai – dziecko miłości nie wrogów, ale może być też uznawane jako dziecko miłości byłych wrogów. - konstrukcja i wyjaśnienie imienia należą do Kisielka
