***

Sobota, 13 lipca 1996 roku, Hogwart, kwatera Mistrza Eliksirów – godzina druga po południu.

– Severusie!

– Firestone? Co się stało?!

– Gadzina zwołał naradę na wieczór, musimy zmienić plany.

– Zawiadom Lupina i Olafa. I przyprowadź ich tutaj, do mojego gabinetu. Powinni wypić kolejną dawkę eliksiru.

***

Kilka minut później, kwatera Mistrza Eliksirów.

– Lupin, Olaf, zmiana planów. Wyruszymy po Bellatrix dopiero około pierwszej w nocy, bo wieczorem Śmierciożercy będą na spotkaniu z Voldemortem, więc mamy trochę czasu przed wyprawą. A poprosiłem was tutaj, bo musicie obaj wypić eliksir – Snape wskazał dłonią na dwa kubki stojące na biurku.

Remus Lupin bez słowa sięgnął po swoją porcję. Olaf Goldstone spokojnie sączył gęsty, mieniący się tęczowo płyn. Po chwili odstawił puste naczynie na stół i z podejrzanym błyskiem w oku zerknął na gospodarza.

– Bardzo dobrze, Sev, to może wybierzemy się po kolacji do teatru Drury Lane?

– Olaf! Zwariowałeś?!

– Wcale nie! Przemyśl to...

Severus z niedowierzaniem przyglądał się przyjacielowi. Jasnowłosy mężczyzna uśmiechał się tak, jakby udał mu się świetny kawał. Zaskoczony Remus Lupin wodził wzrokiem od jednego do drugiego z narastającym zdumieniem. Teatr...? O co chodzi Norwegowi?!

Powoli na twarzy Mistrza Eliksirów pojawił się wyraz zrozumienia.

– A wiesz... – powiedział spokojnie. – Może to i niezły pomysł... Dobrze! Ale ty to zaproponujesz dyrektorowi i reszcie!

– Przepraszam... – wtrącił się Lupin, wyraźnie trochę ogłuszony nieoczekiwaną propozycją. – Czemu właśnie ten teatr, a nie na przykład jakieś kino?

– Bo w Drury Lane dają dzisiaj mój ulubiony musical – „Cats"! – wyjaśnił pogodnie Norweg. – Ale znacznie ważniejsze jest to, że mam tam znajomego i mogę od ręki dostać bilety.

– Ja też się wybiorę – odezwała się nieoczekiwanie Firestone. – Nie muszę pilnować Lestrange'ów, bo będą na zebraniu – dodała wyjaśniająco. – No i ja nie potrzebuję biletu – zaśmiała się.

– To jesteśmy umówieni – stwierdził Olaf Goldstone podnosząc się z fotela.

– Świetnie. – Snape też wstał i obaj ruszyli do drzwi. Lupin zawahał się. A może... wykorzystać okazję?

– Firestone... Czy mogę z tobą porozmawiać? Teraz? Mamy trochę czasu przed obiadem...

Severus i Olaf zatrzymali się gwałtownie i odwrócili. Przez chwilę panowało ciężkie milczenie.

– Zgoda – odezwała się wreszcie Firestone. Jej ektoplazma jakby lekko pociemniała i przygasła. – Severus mi przekazał twoje życzenie. Wiem jak bardzo potrafisz być uparty, więc miejmy to już za sobą...

– Możecie porozmawiać tutaj – zaproponował szorstko Snape. – Jak stąd wyjdziesz, Lupin, drzwi mojej kwatery zamkną się automatycznie. Chodź, Olaf.

Mistrz Eliksirów i jego przyjaciel zniknęli za drzwiami. Lupin i Firestone zostali sami w gabinecie.

Remus wcisnął się głęboko w fotel, a Firestone podpłynęła powoli do niego. Po chwili namysłu zajęła drugi fotel.

– Opowiem ci o tym, czego nie chciał wyjawić Severus, chociaż... Nie o wszystkim. Usłyszysz tylko moją historię. Ale o tym, co Potter zrobił w Ministerstwie ode mnie niczego się nie dowiesz. Przykro mi – powiedziała spokojnie. – I wybacz, że powtórzę to, co od Severusa usłyszał Harry... Być może będziesz tego żałował...

– Być może będę – potwierdził chłodno Remus. – Ale chcę wreszcie poznać prawdę! Mam dość niedomówień!

– Jak sobie życzysz...

Opowieść Firestone nie trwała długo. Mężczyzna nie przerywał jej ani słowem, ale w miarę słuchania bladł coraz bardziej. Miał wrażenie, jakby tonął w jakiejś śmierdzącej mazi.

– Zawsze cię lubiłam Remusie i nie mogłam się nadziwić, że ty możesz się przyjaźnić z takimi typami jak Potter i Black – zakończyła smętnie kobieta.

Lupin ukrył twarz w dłoniach zbierając siły. Czuł się jak po nokautującym ciosie. Nie wiedział, czy długo tak siedział jakby został spetryfikowany – sekundy... minuty? A może lata? Wreszcie opuścił ramiona. Wszystko w nim krzyczało że to nie może być prawdą!

– Firestone, – jęknął – ja po prostu nie mogę w to uwierzyć! Zaczekaj, nie, nic nie mów, proszę... – spojrzał na kobietę wzrokiem skrzywdzonego wilka. – Nie zarzucam ci kłamstwa, ale czy to na pewno byli oni? Nie pomyliłaś się? Syriusz nie byłby zdolny do tego! Ani James!

– Remusie – ektoplazma Firestone rozbłysła gniewnie i za chwilę przygasła. – Proszę, nie zachowuj się jak ostatni naiwny. Bronisz ich... Dlaczego? Ci twoi tak zwani „przyjaciele" nie byli wobec ciebie lojalni. Nie wmówisz mi, że nie odczułeś boleśnie ich podejrzeń. O szpiegostwo dla Voldemorta!

– Masz rację, bolało mnie to, ale to nie była nielojalność, wtedy wszyscy się nawzajem podejrzewali! – wykrzyknął żarliwie Lupin.

– A dlaczego TY uwierzyłeś, że Syriusz wystawił Potterów Voldemortowi? Może jednak w głębi serca wiedziałeś, jaki on jest? Może na twoją wiarę w zdradę Syriusza wpłynęła pamięć o tym, co oni obaj wyprawiali w szkole? Znęcali się nad słabszymi i ciebie wciągali w swoje zabawy. Chociaż ty tak naprawdę nigdy nie byłeś taki jak oni. Ale początkowo dawałeś im się w to wplątywać. To, co zrobiłeś Severusowi... Omal go przecież nie zabiłeś! Nie celowo, wiem... Wycofałeś się z takich zachowań dość szybko, niestety nie potrafiłeś przeciwstawić się im obu i pohamować ich wybryków. Nigdy... A szkoda – kobieta z dezaprobatą pokręciła głową.

– Masz rację, byłem tchórzem i potwornie się tego teraz wstydzę... – westchnął ciężko Remus.

– Wiem. Nie miałam zamiaru ci tego przypominać, ani robić spóźnionych wyrzutów. Chodzi mi o coś innego. Jesteś niezwykle wierny i lojalny, ale ci dwaj na to nie zasługują, Remus. Wykorzystywali cię, a potem odrzucili. Jeszcze gdy byliście uczniami, już wtedy przejawiali zbrodnicze skłonności! Próbowali zamordować Severusa... Wiesz, gdyby mnie mój przyjaciel wyciął taki numer, jaki tobie zrobił Syriusz, zerwałabym z nim wszelkie stosunki i nie odzywałabym się do niego do końca życia!

– Ja mu wybaczyłem... – szepnął Lupin.

– Na pewno? – spytała nieco niedowierzająco kobieta. – A może jednak nie do końca?

– Może masz rację, Firestone, ale to ja czuję wyrzuty sumienia, bo nie powinienem był uwierzyć w winę Syriusza. Miałem przeczucie, że to nie było tak jak wszyscy myśleli, a mimo to nie spróbowałem wyjaśnić sprawy. I dlatego teraz, kiedy znów przeczucie mi mówi, że to nie było tak, jak mówisz, postaram się tym razem dojść prawdy. A najprostsze, co mi się w tym momencie nasuwa na myśl to eliksir wielosokowy. Pomyśl, kto mógł pragnąć twojej śmierci? Bo na pewno nie Syriusz! On cię naprawdę szaleńczo kochał!

– Sugerujesz, że ktoś wcielił się w postacie twoich przyjaciół? Wybacz, ale to dość rozpaczliwa i naciągana teoria, Remusie – Firestone pokręciła smętnie głową.

– Miałaś tylu wielbicieli! Wciąż ktoś cię prosił o rękę... Może to był jakiś odrzucony epuzer? – Lupin wyprostował się gwałtownie. Ta myśl nie przyszła mu do głowy nagle w tej chwili, takie przypuszczenia snuł już wcześniej, od rozmowy z Severusem.

Firestone parsknęła niewesołym śmiechem.

– Twierdzisz, że Syriusz mnie kochał. Możesz w to wierzyć, ale ja niestety nie widziałam w nim zakochanego we mnie chłopaka, tylko przepełnionego ambicją palanta, który nie mógł znieść, że kobieta go nie chce. Wściekał się, że wolałam być z Sevem niż z nim – Wielkim I Wspaniałym Syriuszem Blackiem Któremu Dotąd Nie Oparła Się Żadna! Poza tym, niestety, Remusie, twoja ocena sytuacji mnie nie przekonuje. Nie jesteś najlepszy w rozpoznawaniu prawdziwej miłości...

Mężczyzna zakrył twarz rękami. To co Severus opowiedział o prawdziwej miłości Lily, przyprawiło go o szok, a ostatnie słowa Firestone potwornie zabolały...

– Przepraszam Remusie – szepnęła ze skruchą. – To nie twoja wina. Nie można nikogo zmusić do miłości... Ale powiedz mi, dlaczego? Naprawdę nie zauważyłeś, czy... dlatego, że jesteś wilkołakiem? Czy może powodem była twoja przyjaźń z Potterem?

Lupin ciężko westchnął.

– Nie wiem... Chyba ani jedno, ani drugie, a właściwie i jedno, i drugie... trochę. Ciężko mi to ocenić z perspektywy lat. Może po prostu nie byłem jeszcze wtedy gotowy, żeby kogoś pokochać i przyjąć czyjąś miłość? Naprawdę nie potrafię tego wytłumaczyć. Zastanawiam się teraz, jak mogłem tego nie zauważyć?! Muszę wierzyć Severusowi, nie mógłby okłamać mnie w takiej...

– Nie okłamał cię! – zapewniła go.

– W tej chwili zupełnie inaczej patrzę na swoje wspomnienia i wydarzenia z przeszłości. Dziewczyno, ja byłem pewien, że Lily kochała Jamesa! – wykrzyknął z rozpaczą.

– Często widzimy to, co chcemy widzieć i wmawiamy sobie, że jest tak, jak chcemy żeby było – odpowiedziała ze smutkiem. – To nic niezwykłego, wszyscy wpadamy w taką pułapkę.

– Ty też w nią wpadłaś. Nie chcesz uwierzyć w miłość Syriusza... – westchnął z rozgoryczeniem.

– Nie, nie chcę. Nie mogę. Ty nie wszystko wiesz, Remusie. Myślę, że Black ukrywał przed tobą mnóstwo swoich grzechów i grzeszków, bo starał się wypaść jak najlepiej w twoich oczach. Zależało mu na twojej dobrej opinii... Coś ci jeszcze opowiem. Przypomnij sobie, jak się poznaliśmy. Ten letni dzień dwa tygodnie po waszym powrocie z Hogwartu po ukończeniu przez was czwartej klasy... Spotkaliśmy się przypadkiem w Kensington Garden. Ja spacerowałam z Severusem, a ty z Blackiem i Potterem świętowaliście coś tam, nie wiem co, boście mi tego nie powiedzieli, ale Black i Potter byli już mocno podchmieleni. Ty byłeś trzeźwy, no, ale pamiętam, że zawsze miałeś niesamowicie mocną głowę...

– Jeszcze jeden plus wilkołactwa – mruknął ironicznie Lupin.

– Skoro tak twierdzisz – odpowiedziała równie ironicznym tonem. – Black od razu zażądał od Severusa, żeby nas sobie przedstawił. Plótł od rzeczy i zachowywał się tak, że gdybym nie wiedziała na pewno, że jest z tak zwanej „najlepszej rodziny" czyli „znakomitego i starożytnego rodu Blacków", uznałabym go za plebejusza, który nigdy nie słyszał niczego o kindersztubie. „Severusie, przyjacielu, przedstaw mnie tej przecudownej damie! Ach!" I wywracał oczami, składał się wpół jak scyzoryk, a że chwiał się przy tym nieźle na nogach, to komplementowanie mnie wychodziło mu nienajlepiej. No i żaden z was nie mógł wiedzieć, co mi o was opowiadał Severus...

– Syriusz dlatego tak głupio się zachowywał, bo się w tobie zakochał! Oczywiście nawet przez chwilę nie myśleliśmy, że Severus powie nam kim jesteś i pomoże w zawarciu znajomości, ale James miał swoją pelerynę niewidkę, a Syriusz zamienił się w psa. Obaj pobiegli za wami... W ten sposób dowiedzieliśmy się gdzie mieszkasz. A świętowaliśmy dlatego, że Jamesowi i Syriuszowi po raz pierwszy udało się bezbłędnie zmienić w swoje animagiczne postacie – wyjaśnił cicho Remus.

– Ach, tak. Rozumiem – kobieta skrzywiła się drwiąco. – Dziwne w takim razie, że żeby mnie gonić, udało się Blackowi przemienić, skoro nie miał w tym jeszcze wprawy i był mocno pijany. Przesadziliście z tym świętowaniem...

– Prawie wytrzeźwiał, tak potężne zrobiłaś na nim wrażenie. Nie chciał stracić takiej okazji, bo następna mogła się już nie zdarzyć... – mężczyzna popatrzył na nią przepraszająco. – Wiem, co Syriusz wyczyniał potem, a ty go przegoniłaś. Skarżył się nam, że potraktowałaś go jak natrętnego smarkacza...

– Zasypywał mnie liścikami miłosnymi, które przepisywał z poradników typu „jak rozkochać w sobie dziewczynę" – prychnęła z niesmakiem Firestone. – Spotykaliśmy się „przypadkiem" na różnych imprezach, chociażby takich jak wyścigi psów, czy otwarcie wystawy malarstwa... No, coś za dużo było na mój gust tych przypadkowych spotkań. Teraz oczywiście wiem, że śledzili mnie po prostu obaj z Potterem. Jak już udało mu się mnie dopaść, to zanudzał mnie gadkami o sobie. Mówił o quiddichu albo o szkole, jaki to on, Syriusz Black, jest wspaniały i cudowny, jak świetnie gra i jak sprytnie potrafi rozrabiać, tak że przeważnie wina spada na kogoś innego. Był sobą zachwycony i żaden inny temat go nie interesował... Kiedyś zdenerwowałam się okropnie, bo zawracał mi głowę, a ja miałam pilne interesy do załatwienia. Powiedziałam mu wprost, żeby się ode mnie odczepił, bo nie jestem zainteresowana jego osobą. Nie będę chodzić na randki ze smarkaczem młodszym ode mnie o osiem lat! Szkoda, że nie widziałeś jego twarzy. Zmienił się tak, że aż się przestraszyłam. Wysyczał mi do ucha, że jakoś Severus mi nie przeszkadza... Wtedy popełniłam błąd. Odwarknęłam, że Severus jest o wiele doroślejszy od niego i zdecydowanie wolę jego towarzystwo niż zarozumiałego gówniarza, Syriusza Blacka. I że na razie nie mam z nim o czym konwersować, co się może zmienić, jak dorośnie. Jeśli w ogóle kiedyś to się stanie, bo na razie się na to nie zanosi. Twój przyjaciel wpadł wtedy w furię i wrzasnął: „Zabiję Smarkerusa!" Nie potraktowałam tego poważnie, a szkoda. Nie byłam aż tak zarozumiała. Naprawdę nie przypuszczałam, że z mojego powodu jeden durny smarkacz może spróbować zabić! Przestał mnie nachodzić, widywałam go od tego czasu znacznie rzadziej. Co mnie cieszyło, bo Black był potwornie denerwujący. Niestety, Severus omal nie przypłacił tego życiem... Nie mówiąc o tym, jakie piekło urządziliście mu w szkole!

– Naprawdę myślisz, że to z twojego powodu? – Remus z przerażeniem popatrzył na kobietę.

– Może to był dodatkowy bodziec dla Blacka i Pottera. A u Blacka zagrała jeszcze mocno urażona ambicja... Tak myślę. – Firestone przymknęła oczy. Była bardzo smutna. – Twój przyjaciel oświadczył mi się w sierpniu, po ukończeniu Hogwartu. Wiesz o tym?

– Nie... – Remus przełknął ślinę. Wargi miał suche i spieczone, usta paliły go, jakby napił się kwasu.

– Zachowywał się już jak dorosły, ale nic mu to nie dało. Byłam już żoną innego... Powiedziałam mu to. Odszedł, a ja miałam nadzieję, że nigdy więcej go nie zobaczę. Myliłam się – dokończyła cicho.

– Syriusz mi tego nie mówił... – mężczyzna spuścił głowę. – Czy naprawdę to oni podpalili twój dom?! James i Syriusz?! Nie, to niemożliwe! Nie... – jęknął Remus.

– Widziałam ich. Powiedziałam ci, co zrobili. Obłożyli dom zaklęciami antyteleportacyjnymi i rzucili klątwę Czarnego Płomienia. Udało mi się uciec, ale byłam mocno poparzona i po kilku miesiącach umarłam.

– Więc czyje to było ciało?! – krzyknął dziko Lupin.

– W tym domu mieszkała młoda dziewczyna, studentka. Wynajmowała kawalerkę na parterze. Tego dnia źle się czuła i nie poszła na zajęcia. Nie wiedziałam o tym... Znalazłeś jej zwęglone zwłoki. Była tego samego wzrostu co ja...

Remus zacisnął dłonie na poręczy fotela. W głowie kołatała mu jedna myśl. To nie byli jego przyjaciele. Nie Syriusz. I nie James! Ale kto?!

Pozostała do wyjaśnienia jeszcze jedna rzecz, oprócz odkrycia, kto był sprawcą mordu na Firestone.

– Nie powiedziałaś mi, co James zrobił w lochach Ministerstwa Magii... – powiedział cicho Remus. – Oskarżyłaś go o popełnienie morderstwa, którego padłaś ofiarą... Ale co zrobił TAM – tego nadal nie wiem! Severus użył wyrażenia: „Zrobił coś bardzo złego..." CO?! Nie możesz mi powiedzieć, ale może chociaż wytłumacz, dlaczego nie możesz!

– Wybacz, ale tego ci nie powiem, bo w TO tym bardziej nie uwierzysz, skoro nie uwierzyłeś w moją historię. No i to, co się stało w Ministerstwie nie dotyczyło mnie bezpośrednio, nie byłam przy tym. Oglądałam wspomnienia Severusa... – Firestone zawahała się na moment. – I coś jeszcze... – dodała niechętnie.

– Co takiego? – zapytał żywo. Może wreszcie coś się wyjaśni?

– Te lochy zostały zamknięte i nie ma do nich dostępu – odpowiedziała kobieta. – Nawet dla ducha przeniknięcie tam jest trudne i to bardzo, chociaż nie niemożliwe – zamilkła na chwilę. – Bartemiusz Crouch senior zamknął je i założył starożytne pieczęcie. Dowody swoich przestępstw, i nie tylko swoich, ukrył tam, w lochach, bo nie potrafił ich zniszczyć. Dlatego nie mogę ci ani opowiedzieć, ani tym bardziej pokazać, co się tam wydarzyło. I możesz być pewien, że nie tylko ty jesteś zainteresowany tym miejscem... oraz tym, co tam jest ukryte. Są tacy, którym zależy, by nikt tam nigdy nie dotarł i tacy, co chcieliby je otworzyć!

– Rozumiem... – Remus czuł się coraz bardziej zaintrygowany. – Powiedziałaś – Crouch. I pomyśleć, że on był odpowiedzialny za przestrzeganie prawa!

– Właśnie. Dlatego uważał, że prawo go nie dotyczy i może je bezkarnie łamać – podsumowała Firestone drwiąco. – Niestety, Remus. Na wyjaśnienie TEJ sprawy musisz poczekać.

– I może się nie doczekam – westchnął ze smutkiem. – Czy mogę cię jeszcze o coś spytać?

– Możesz, ale nie gwarantuję odpowiedzi – burknęła.

– Jak dawno znasz Severusa? – zapytał z zaciekawieniem.

– Prawie od urodzenia – uśmiechnęła się. – Moja matka była przyjaciółką babci Olafa. Severus miał kontakty ze światem spoza czarodziejskiego getta poprzez swoją matkę. Była Francuzką, z bardzo starego czarodziejskiego rodu. Ale to byli czarodzieje, którzy nie uznawali odcięcia się od świata istot niemagicznych. Chyba tylko w Wielkiej Brytanii izolacja jest tak ostra. Nigdzie poza waszym krajem na świecie tego nie ma. A i tak okazało się, że nie da się odizolować całkowicie!

– Dziękuję ci Firestone – Remus ukłonił się duchowi i wstał z fotela.

– Za co? – zdziwiła się.

– Że mi powiedziałaś... – westchnął.

– I co z tego? I tak nie uwierzyłeś – pokręciła głową ze smutkiem.

– Nie mogę. Musi być inne wyjaśnienie!

– Może jest... – szept ducha pięknej kobiety był bardzo cichy.

Mężczyzna nie usłyszał już tej uwagi. Drzwi kwatery Mistrza Eliksirów bezszelestnie zamknęły się za jego plecami.