Biała poświata pojawiała się w dalekim końcu pomieszczenia. Początkowo światło było lekkie i rozproszone ale narastało w dość szybkim tempie. W oddali Demando zobaczył sylwetkę wstającej kobiety. Jej cała postać, włączając ubranie, jaśniała. Poczuł energię w rodzaju, z jakim do tej pory jeszcze nigdy się nie spotkał. Nie mógłby określić jej jako „złej", albo „dobrej", jak w języku wspólnym określano dwa główne rodzaje energii. Główne, bo jak widać nie jedyne.

Demando nadal nie mógł uporządkować myśli, jego pamięć wydawała się posklejana z chaotycznie rozmieszczonych kawałków wydarzeń, w których większości brakowało. Mimo tego, książę był pewien że nigdy wcześniej nie odczuł podobnej energii. Królowa Eluzjonu zapewne nie pojawiała się na oficjalnych uroczystościach, może nie miała tego w zwyczaju. Demando znał władców o gorszych zwyczajach i kaprysach, a i sam także nie był ideałem pod tym względem.

Ubrana na biało postać zbliżała się powoli. Jasność dookoła jej postaci stopniowo rozświetliła całe pomieszczenie. Jak Demando przypuszczał, było ogromne i pełne ludzi. Wszyscy eluzjończycy obudzili się z transu w momencie kiedy ich władczyni wstała.

Okres snu i modłów o cud został zakończony.

Królowa szła dostojnym krokiem w kierunku wyjścia z sali, znajdującego się za plecami Demanda i Beryl. Za nią podążali Eluzjończycy, którzy wcześniej medytowali wokół niej.

Beryl wstała i spokojnie przyglądała się pochodowi. Demando chciał pójść w jej ślady, ale jeden ruch wystarczał żeby jego świeżo wskrzeszone ciało postawiło na swoim. Nogi nadal nie były w pełni sił, ból w okolicach żeber zmniejszył się, ale nie ustąpił jeszcze całkowicie. Próba wstania zakończyła się gwałtownym upadkiem na tyłek i porządnym zawirowaniem w głowie.

- Mówiłam – Beryl chwyciła go za bark, osadzając księcia w miejscu –nie możesz jeszcze wstawać.

Upewniwszy się, że książę siedzi w miarę stabilnie wyprostowała się i czekała aż królowa Eluzjonu będzie obok niej przechodzić. Wtedy bezceremonialnie przerwała podniosły nastrój, który ukształtował się w sali przez cały czas od przebudzenia królowej. Nikt z eluzjończyków nie odezwał się ani słowem, tylko małe dzwoneczki i złote ozdoby szat kapłańskich i szaty królowej dźwięczały cichutko w miarę jak ludzie szli.

Beryl zupełnie nic sobie z tego nie robiła.

- Królowo Lucijo – odezwała się swoim melodyjnym, ale zdecydowanym głosem.

Piękna, dostojna kobieta o łagodnych błękitnych oczach popatrzyła w jej kierunku. Miała bardzo długie, sięgające ziemi i płynące jeszcze kilka kroków za nią nieskazitelnie białe włosy i spokojne spojrzenie

- Beryl – powiedziała z nutką radości w głosie. Podeszła bliżej spokojnym krokiem. Eluzjończycy stanęli czekając na swoją panią z wyrazami oddania na twarzach. Wszyscy wydawali się strasznie cieszyć, że znów się obudziła.

- Zupełnie zapomniałam że tu jesteś. Bardzo Cię przepraszam, wyczułam twoją energię, ale od tego czasu tak wiele energii zwróciło się do mnie...

- Oczywiście – Demando zdziwiony zobaczył na twarzy Beryl lekki uśmiech. Zdziwienie przywróciło mu wspomnienia. Królewnę Beryl znał bardziej z gazet i opowiadań niż osobiście. Postać jej otaczał skandal związany z atakiem na najpotężniejsze kiedyś królestwo w tamtej części Galaktyki. Niegdyś Dama Honoru na Srebrnym Księżycu, Beryl zwróciła się przeciwko swojej starszej siostrze, królowej Anastazji Serenity, chcąc podbić jej państwo i ukraść słynący wielką mocą Srebrny Kryształ. Atak nie udał się, jej wojska zostały pokonane, czterej ziemscy generałowie, którzy brali udział w spisku zginęli, a sama Beryl zniknęła bez śladu. Jakiś czas później, Ziemię, na której odrodziły się strażniczki Układu Słonecznego i inne osoby które zginęły broniąc Srebrnego Księżyca niespodziewanie zaatakowało czterech generałów. Okazało się, że Beryl zachowała ich kryształy, kamienie w których zamknięta była esencja ich życia, i podstępnie ukierunkowała ponownie przeciwko ich rodzimej planecie Ziemi i jej władcy.

Beryl została pokonana ponownie. Demando słyszał, że została zabita.

Nie mógł jednak wierzyć swojej pamięci do końca. Nie wiadomo ile czasu upłynęło od czasu jego śmierci do wskrzeszenia i co się w tym czasie wydarzyło. Najlepiej było nic nie mówić i najpierw zorientować się w sytuacji.