W miejscu, w którym sali przed chwilą Naruto i Sasuke, stała teraz jedna postać, miała krótkie spiczaste czarne włosy z blond końcówkami, ubrana w czarną bluzę z kołnierzem pod którą miała pomarańczową koszulkę, na polikach miała po trzy wąsiki a w lewym oku Rinnen-Sharingana)

Orin:Kim jesteś?

Saruto:Nie jestem Sasuke ani Naruto, nazywam się Saruto i jestem tym któŕy cię pokona.

Orin:Mówisz poważnie?

Saruto:Sugerujesz że żartuje, w takim razie może przyjdziesz do mnie i się przekonasz? (powiedział z pewnym siebie uśmieszkiem)

Orin rzucił się na Saruto próbując go zaatakować, ten się tylko uśmiechnął i blokował jednym palcem jego ciosy.

Saruto:Serio, to wszystko co potrafisz?

Orin:Zamknij się!

Orin wybił się w powietrze tworząc przed sobą kilkadziesiąt lodowych ostrzy, które posłał na przeciwnika.

Orin:Zobaczymy jak sobie poradzisz z 40-stoma ostrymi niczym nóż soplami.

Saruto:Nuda. (stwierdził ziewając)

Kiedy sople zbliżały się do Saruto, wystarczyło uwolnienie energii by by je zniszczyć.

Orin:Dobra, to co powiesz na to!

Orin otaczając ogniem swoją pięść rzucił się do ataku, Saruto zamknął oczy i bez problemu zablokował jego cios, następnie kopnął go z kolanka w brzuch i odesłał kilka metrów do tyłu.

Orin:Nie wierzę, że istnieje osobą która jest ode mnie silniejsza, o nie, nie pozwolę na to!

Saruto:Skończyłeś?

Orin:Zaraz ci pokażę że nie warto ze mną zadziałać.

Orin uniósł się w górę uwalniając pełną swoją moc, jego ciało otoczyły wyładowania elektryczne, cała planeta zaczęła się trząść a góry kruszyć, niebo się zachmurzyło i zaczęły strzelać błyskawice.

Saruto:Ho, widzisz jak chcesz to potrafisz wykrzesić z siebie trochę mocy, zatem czas bym i ja zaczął brać to na poważnie. (powiedział wchodząc w tryb Boskiego Męrca)

Saruto i Orin rzucili się na siebie zderzając się pięściami, zderzenie było na tyle potężna że stworzyła na ziemii pęknięcia, z których wystrzelały ogromne słupy lawy, Saruto wybił jego rękę i zaczął kopać go przebijając się przez górę.

Saruto:Hę, by cię pokonać wystarczą mi same nogi.

Po serii koniec, zakończył to potężnym kopniakiem wbijając go w górę, następne stworzył w dłoni Rasengana, którego przyłożył do jego kuli na klatce piersiowej, nastąpiła ogromną eksplozja, wszystkie duszę które Orin wchłonął wróciły do swoich ciał.

Orin:Nie, moje skarby.

Saruto:Teraz nic nie wskórasz.

Orin:To się jeszcze okaże.

Orin wybił się w powietrze wystawiając nad siebie ręce, po chwili pojawiła się nad nim gigantyczną kula energii.

Saruto:Zwariowałeś, jeśli wyrzuczisz tą technikę, sam zginiesz.

Orin:Może, ale przynajmniej pociągne cię że sobą, byś nie mógł pokrzyżować planów Yukaro-sama.

Saruto:Skoro tak stawiasz, sprawę. Chibaku Tensei!

Saruto wytworzył małą czarną kule posyłając na kule Orina, zaraz potem zaczęła przyciągać skały oraz części ziemii, wieziąc kule energii w ogromnym meteorze, następnie zaczął tworzyć Raseshurikena, z mocą kadej ogoniastej bestii.

Saruto:Senpuu:Bijuu Raseshuriken.

Kiedy technika uderzyła w meteor, doszczętnie go zniszczyła tworząc gigantyczną eksplozje.

Orin:N..nie to nie możliwe...

Saruto:Czas to zakończyć.

Saruto stworzył w jednej dłoni Rasengan, a w drugiej Chidori po czym złączył dłonie nadgarstkami łącząc obie techniki.

Saruto:Chidogan! (wystrzelił potężny promień)

Atak trafił Orina i wbił go w pobliską skalną ścianę, doszczętnie ją niszcząc w tym momencie fuzja się skończyła, Naruto i Sasuke się rozdzielili.

Naruto:Wreszcie udało się.

Sasuke:Taa...

Gdy oboje opuścili garde, Orin pojawił się obok Uzumakiego i otwarta dłonią walnął go w szyję nokautując go.

Sasuke:Naruto!

Orin:Przyznaje było blisko, ale to nie wystarczy by mnie pokonać.

Sasuke:Co za uparty drań.