A/N Przestaję marudzić na innych, że wolno aktualizują... ^_^

Rozdział 36

- Haruka skoncentruj się! - Severus mruknął przeglądając leniwie obrazy w jej głowie. Rachel, piłka, Brogan, latanie… Zaraz!

- Haruka! - warknął kończąc zaklęcie - kiedy byłaś w Zakazanym Lesie?

- Przed rozpoczęciem roku szkolnego - odparła wycierając pot z czoła.

- Hmm - czarne oczy utkwiły w niej i zobaczył jak się w sobie kurczy.

- Naprawdę! Nie miałam później czasu, za dużo się działo! - zaczęła nerwowo wyjaśniać. - A byłam tylko przed chatą Hagrida a nie w samym lesie!

Westchnął cicho. W zeszłym tygodniu zaczęli pierwsze lekcje oklumencji. I jak ze wszystkim innym nastolatka radzi sobie rewelacyjnie, tak tu…

Jakim cudem w swojej dorosłej postaci była w stanie bez szkolenia oprzeć się Legimencji, gdy teraz włamuję się do jej umysłu raz po raz?

- Haruka, robimy przerwę. Przeczytaj jeszcze raz rozdział o oczyszczeniu umysłu - odezwał się po chwili nadal uważnie ją obserwując. Zauważył że te krótkie zajęcia były dla niej dość wyczerpujące, ale i tak posłała mu zbuntowane spojrzenie typu „czy naprawdę muszę?". - Tak musisz, bo nie jesteś w stanie tego zrobić.

- No ale jak mam go „wyczyścić"? - przestąpiła z nogi na nogę w geście rozpaczy. - Miotła jest jakaś do tego? Mur mam wybudować i wyrzucić klucz do bramy?

- Coś w ten deseń - mruknął siadając za biurkiem. - Książka!

Sam jednak nie zabrał się za stos pergaminów leżący przed nim, tylko wpatrywał się w mruczącą coś pod nosem nastolatkę i próbując zrozumieć skąd ta różnica.

Dobrze chociaż, że blokada pamięci sprawia, że nie ma wspomnień z przeszłości. To by było dość niezręczne do tłumaczenia.

Przeszłość! Jego plecy oderwały się nagle od oparcia w nagłym przypływie natchnienia, że to tu może leżeć klucz do problemu. Przypomniał sobie jak Lucjusz wspominał, że kobieta nie wydała swoich towarzyszy, choć Voldemort bardzo chciał się o nich więcej dowiedzieć.

Ach, czyli był ktoś kogo chroniła. Powoli oparł wygodnie plecy. Czyli jej wola chronienia musiała być na tyle silna, że oparła się zaklęciu penetrującemu. Rzadkie, ale się zdarza. A teraz…? Co może sprawić by znowu zaczęła?

- Haruka - jej głowa od razu podskoczyła, więc ku jego niezadowoleniu niezbyt uważnie czytała - o czym myślisz gdy każe ci oczyścić umysł przed atakiem?

- Hmm?

- Co robisz gdy każę ci oczyścić umysł? - powtórzył spokojnie, ale ona tylko wzruszyła ramionami.

Czekał jednak, znał ją już na tyle dobrze, by wiedzieć że odpowie.

- Na początku myślę o tym, że nie wiem jak mam to zrobić - jej ramiona opadły w geście porażki. - Ale potem czuję jak wszystko oglądasz i myślę tylko o tym byś przestał.

Przekrzywił lekko głowę rozważając jej słowa.

- Książka też nie jest zbyt pomocna - poskarżyła się widząc że nadal słucha. - Bo niby co znaczy skoncentrować się na oddechu?

- Dokładnie to co jest napisane - odparł zastanawiając się czy trafił w sedno problemu. - Koncentrujesz się na oddechu: wdech... wydech...

Zademonstrował pomagając z wizualizacją przyciągając dłoń do twarzy przy wdechu i odpychając ją od siebie przy wydechu.

- I nic więcej! Jeśli coś zaprząta ci umysł licz do trzech - czterech przy wdechu i tak samo przy wydechu. Wtedy koncentrujesz się tylko na oddechu i liczbach oraz długości oddechu i wydechu.

- Och…

Skinął głową widząc że zaczyna rozumieć.

- Próbuj ćwiczenia z oddechem przed snem. Na początek z liczeniem, później powinno ci być łatwiej… Z kolei podczas naszych ćwiczeń i prób penetracji z mojej strony zamiast myśleć o oddechu chcę byś spróbowała myśleć o czymś miłym, o jakiś dobrych wspomnieniach.

- Wspomnieniach?

- Tak, o tym co miłego ci się ostatnio przydarzyło lub co chcesz by ci się przydarzyło .

- Okeeeej, szczęśliwe myśli, szczęśliwe myśli…

Zaśmiał się cicho widząc jej zafrasowaną minę.

- To nie takie straszne… Powiedz, co ci obecnie sprawia największą przyjemność?

- Latanie - odparła bez wahania.

- To myśl o tym. Myśl o tym jak latasz, jak sprawnie pokonujesz tor przeszkód, czy łapiesz złoty znicz. Kiedy poczujesz atak zamiast myśleć o bólu, czy o tym co chcesz ukryć, pomyśl o tym że jesteś w przestworzach.

- Och - jej oczy zalśniły, gdy w końcu zrozumiała o co chodzi.

- Pamiętasz dlaczego to robimy? - sondował chcąc mieć pewność, że wie o co jest stawka.

Przewróciła lekko oczami

- By chronić się przed wujem Tomem.

- Tylko? - podniósł lekko brwi do góry w zachęcającym geście. Ale zauważył że się waha.

- Haruka, dzięki temu będziesz w stanie ochronić nie tylko siebie, ale i innych - mnie, Rachel, może nawet i Draco jeśli coś nieopacznie powie, co może zostać wyrwane z kontekstu! Chroniąc swój umysł przed penetracją Toma, chronisz nas wszystkich!

- Och!

Ulżyło mu zauważając nową determinację w jej oczach.

- Dobrze - kiwnął z zadowoleniem. - Dokończ rozdział i czytaj go uważnie. Teraz, gdy już wiesz o co chodzi, powinno ci być łatwiej go zrozumieć.

Widząc jak pochyliła głowę nad książką zabrał się za sprawdzanie wypocin uczniów.

xxxxxxxxxxxxxx

Ciszę przerywało tylko okazjonalne skrobanie jego pióra i szelest przewracanych kartek.

Od czasu do czasu do Severus słyszał jak nastolatka mruczy do siebie cicho „szczęśliwe myśli".

Taa, pomyślał sarkastycznie oceniając kolejną słabą pracę, kto by wpadł na to że szczęście jest nam tak bardzo do życia potrzebne?

Gdy po kolejnych kilku minutach skrobania nie dołączył szelest przerzucanych stron spojrzał podejrzliwie w jej stronę.

- HARUKA! - jego ręka uderzyła w biurko tak mocno, że kałamarz podskoczył, ale ku jego uldze nie rozlazł się.

Dziewczyna również podskoczyła nerwowo na dźwięk jego głosu i niespodziewanego hałasu. Jej prawa ręka - a raczej to co ręką być powinno - miało na sobie jasne pióra.

- Sam powiedziałeś szczęśliwe myśli - zaczęła szybko tłumaczyć - więc pomyślałam jak fajnie byłoby w końcu, gdyby lekcje animagii przyniosły rezultaty.

Mistrz Eliksirów przeciągnął dłonią po twarzy, by ją w końcu zatrzymać na brodzie i dalej pocierać. Już sam nie wiedział czy ma być zirytowany, zaintrygowany, czy co…?

- Okey - powiedział po chwili spokojnie. - Jesteś w stanie przywrócić ręce jej kształt?

Haruka skoncentrowała się i… zawahała.

- Szczęśliwe myśli? - zapytała niepewnie.

Severus przygryzł wargę by się nie roześmiać.

- Wystarczy że wyobrazisz sobie, że masz przed sobą swoją rękę.

- Okey - skoncentrowała się i po chwili tryumfalnie podniosła swoją rękę.

- Nieźle - mruknął z uznaniem. - Ale jeśli się dowiem że próbujesz sama beze mnie to dostaniesz taki szlaban, że miesiąc bez latania będzie ci się przy tym wydawał pryszczem!

Blondynka westchnęła przeciągle.

- Tak wujku.

- Jak tam rozdział?

- Zostało mi jeszcze kilka stron - odparła bez przekonania.

- To do dzieła.

- Tak wujku.

Nie minęło nawet pięć minut, gdy Severus usłyszał ciche:

- Wujku?

- Tak? - nie podniósł jednak wzroku znad sprawdzanego pergaminu.

- Czy to znaczy że moją postacią będzie ptak? - nastolatka zapytała z cichą nadzieją w głosie.

- Na to wygląda.

- Domyślasz się jaki rodzaj ptaka?

- O jasnym upierzeniu - uśmiechnął się lekko prawie słysząc jak dziewczyna przewraca oczami.

- Król! - siedzący do tej pory cicho na biurku obok biurka Haruki ptak odezwał się stanowczo.

Dziewczyna zaśmiała się, a Severus spojrzał w jego kierunku zaintrygowany.

- Myślisz że zostanę krukiem? - spytała wycierając łzy.

- Król! - ptak odparł z całą powagą co spowodowało kolejną salwę śmiechu dziewczyny.

Severus tylko przekręcił głową w niemym rozbawieniu i ponownie zabrał się za sprawdzanie prac - uczniowie marudzą, że muszą je pisać, ale to nie oni marnują wieczory na sprawdzanie tych wypocin.

- Wujku?

- Tak? - powstrzymał się przed westchnięciem. Czy ja mogę Tomowi wystawić rachunek za opiekę nad nią?

- Ile postaci może mieć animag?

- Jedną - kolejny troll z satysfakcją wpisał ocenę.

- Czemu tylko jedną?

- Bo animagia wyciąga z ciebie „zwierzę", a z reguły ma się tylko jedną jego postać - Severus spojrzał na nią uważnie po czym powrócił do zajęcia. - Jeśli pamiętasz Litwiniusza, to on dokładnie opisał dlaczego tylko jedna postać powinna być i jest wskazana.

- Ze względu na początkową dużą konsumpcję energii i na to że zbyt długie przebywanie w postaci zwierzęcia, gdy się nie ma wprawy, może się negatywnie odbić na ludzkiej psychice - mruknęła zawiedziona, ale szybko dodała – ale pisał też że była kilka przypadków.

- Acha - tu nie tak źle, ale mogli by się bardziej postarać A= - A pamiętasz jak to się skończyło w prawie wszystkich przypadkach?

Niezrozumiałe mruknięcie.

- Hmm? - o proszę praca Granger, powinienem jej dać A bez sprawdzania? A zresztą… tak… tak… wyliczanie, wyliczanie… jak zawsze dobrze, ale nic od siebie, co Granger?

- Źle się skończyło…

- No właśnie.

- Ale…

- Tak? - spojrzał na nią przelotnie, widząc że następna praca jest Pottera, sięgnął po nią zastanawiając się do czego zmierza Haruka.

- Pisał też że był przypadek maga, który miał kilka postaci.

Miernie, miernie, żeby nie powiedzieć że koszmarnie... nawet się nie staramy, co Potter?

- Acha i to sam Merlin był, a jego moc była legendarna. Pamiętaj, że nie każdy czarodziej może przyjąć postać animaga, nawet mając sporą moc. Dumbledore, który jest jednym z najsilniejszych żyjących czarodziejów nie jest animagiem.

- Może wcale nie jest taki potężny? - zażartowała.

- To jaki potężny ktoś jest nie zależy od tego czy możesz się w coś zmieniać, tylko jak używasz swojej mocy - odłożył na moment pióro i spojrzał na nią poważnie. - Tom również jest potężny, a z tego co wiem animagii nie używa. Umiejętność szybkiej odpowiedzi na zaklęcia, podjęcia szybkiej decyzji, obrona innych, umiejętność zainspirowania innych, czy też zastraszania i wiele innych mają wpływa na to jak jesteś postrzegana przez ludzi. Czasami nie trzeba być silnym, by być potężnym. Czasami szczęście wystarczy - jedno zaklęcie, które znasz tak dobrze że wyciągnie cię z każdej sytuacji.

- Hmm - usłyszał tylko w odpowiedzi.

Powinienem zacząć się martwić że o to pyta? Jego ręka zatrzymała się nad kolejnym pergaminem i drgnęła. Wziął go jednak i położył przed sobą, choć jego uwaga skierowana była ponownie na Haruce.

Minął dopiero miesiąc, a ona już ma pierwsze sukcesy w animagii.

Jego lewa noga poruszyła się nerwowo pod biurkiem. Nigdy nie zapytałam Toma z kim mam tak naprawdę do czynienia. Pewnie i tak by mi nie powiedział… Lucjusz też nie udzielił zbyt wielu użytecznych informacji.

Mężczyzna oparł brodę na lewej ręce gdy prawa zaczęła bawić się piórem. Obserwował nastolatkę, która znowu zaczęła czytać. Severus pamiętał że od jej dorosłej postaci nie było „czuć" magii, dlatego nie był pewien czy jako „dziecko" będzie nią dysponować.

Westchnął cicho, nigdy nikomu nie powiedział że od wczesnych lat był w stanie „czuć magię w powietrzu". Stąd odkrycie Lily zanim ta odkryła czym dysponuje, stąd późniejsze dołączenie do Voldemort'a, aczkolwiek do tego przyczynił się również James i poczucie beznadziejności, chęć „odpłacenia za doznane krzywdy", a nie tylko charyzma Toma… magia Dumbledore'a była inna, wyczuwalna ale też i subtelna, jakby ją maskował.

Za to Haruka… Pomimo dysponowania „ich" magią od… dwóch miesięcy?… to jej sygnatura prawie nie istniała.

Gdybym nie wiedział i nie widział, nigdy bym nie wziął jej za magiczną…

Stąd nadal nie mógł określić z kim ma do czynienia. Jej codzienne wyczyny fascynowały go i przerażały jednocześnie. Gdyby nie trzeba było martwić się o Toma… co bym wtedy odkrył?

Wyprostował się zauważając że skończyła czytać.

- Jak tam postęp z „Klubem"? - spytał próbując skierować rozmyślania na inny tor.

- Całkiem, całkiem - odparła głaszcząc Króla, który przeskoczył na jej biurko. - Zainteresowanie innych domów wzrasta. Tylko Gryfoni nie odpowiadają na zaproszenie.

- To źle? - skrzywił się lekko na wspomnienie nie lubianego domu.

- No byłoby ciekawiej, gdyby dołączyli…

- Ciekawiej? Hmmm? Skąd w ogóle ten pomysł by zrobić Klub dla wszystkich domów?

Z fascynacją obserwował jak jej twarz przybiera wyraz niepewności, który szybko przeskoczył na zdziwienie, zakłopotanie, by ponownie spojrzeć na niego niepewnie.

- To… źle? - zawahała się.

- Raczej zaskakujące - oparł się wygodnie. - To logiczne, że każdy z domów spróbowałby coś na własną rękę, ale żeby zapraszać innych?

Mógłbym podejrzewać Pottera, że coś stworzy by dopiec Umbridge, ale nie sądzę by zaprosił inne domy… aczkolwiek, pewnie tylko by moich pominął.

- Logiczne może i tak - odezwała się po chwili zamyślona - ale nie przynoszące pożytku. Pomyślałam, że dzięki temu wszyscy skorzystamy, bo każdy z domów może mieć inne spojrzenie na to co uważa za użyteczne.

Interesujące…

- A jeśli wierzyć Potterowi to miał już z wujem T. klika zwycięskich potyczek, więc…

Skrzywił się lekko z niesmakiem.

- Niestety możesz mu wierzyć. Ten chłopak ma więcej szczęścia niż rozumu czy umiejętności.

Zaśmiała się lekko.

- I to dlatego tak go nie lubisz? Bo ma szczęście?

Jego brwi uniosły się lekko, ale nie odpowiedział.

- Rozdział skończony? - zmienił temat.

- Tak wujku.

- To możesz już iść - pochylił się by ponownie wziąć pióro i dokończyć ocenianie prac. - Widzimy się jutro.

- Tak wujku.

- Pamiętaj o ćwiczeniach oddechu przed snem.

Król wskoczył na jej wyciągnięte ramię, gdy tylko wstała.

- Tak jest.

- Haruka - odezwał się ponownie, gdy już była przy drzwiach. - Spróbuj zainteresować Granger waszym klubem. Tylko ona w tamtym domu ma na tyle pomyślunku, by rozpatrzeć możliwość dołączenia do was, bez uprzedzeń że Slytherin za tym stoi.

Uśmiechnęła się promiennie.

- Dziękuję wujku. Miłej nocy życzę.

- Tak, tak - machnął ręką by się jej w końcu pozbyć.

Co niby ma być miłego w sprawdzaniu niewiedzy uczniów?