36. Morderca

Nie pamiętał spojrzenia swojej pierwszej ofiary.

Do dzisiaj nie miał pojęcia, w jaki sposób udało mu się wtedy zebrać w sobie dość siły, by rzucić śmiertelne zaklęcie i zabić. Może motywacją była świadomość, co stanie się z nim samym, jeżeli nie wykona Jego rozkazu. Nienawiść czy strach... Przekonał się, że aby rzucić to zaklęcie potrzebne były po prostu odpowiednio silne emocje.

Tamten nigdy nie miał się dowiedzieć, kto właściwie go zabił. Zwłaszcza, że został zaatakowany od tyłu, zupełnie niespodziewanie.

Ktoś mógłby to nazwać przebiegłością.

Ktoś inny zwykłym tchórzostwem.

Ale dla Karkarowa był to po prostu rozkaz Pana, który musiał wykonać.