Dlatego też nie później i nie wcześniej, ale dokładnie, kiedy wybiła osiemnasta, hostessa w białym uniformie wpuściła Colossusa i Shadowcat do gabinetu szefa. Ich dwoje przekroczyło próg sztywnym krokiem. Zostali sprowadzeni na Genoshę przez orszak prywatnej armii na uprzejme, choć jednoznaczne zaproszenie Jeźdźca Zarazy. Mieli na sobie eleganckie ubrania, również zgodnie z zaleceniem, nie opuścili jednak domu z niczym ponadto. Ich wyjście odbyło się w pośpiechu, opatrzone tak krótkim wyjaśnieniem, jak na następującą wielogodzinną podróż, że Kitty przygotowała się psychicznie na najgorsze. Póki co, naśladowała zewnętrzny spokój Piotra, a jej myśli wciąż dryfowały wokół miniaturowego komunikatora, który udało jej się wślizgnąć niepostrzeżenie do kieszeni. Bliźniaczy zrobiła kiedyś dla Avalanche'a i miała nadzieję, że nie zdążył się go pozbyć.
Naprzeciw wyszła im masywna postać Michaiła Rasputina, któremu najwidoczniej przerwali lekturę. Jego paru krokom ku drzwiom towarzyszyła krępująca cisza, po której na powitanie objął brata i prawie uniósł w powietrze Kitty, całując jej dłoń.
– Tak mi miło cię widzieć, i twoją wybrankę też – wygłosił z uprzejmym entuzjazmem, uśmiech zmarszczył siatkę blizn na połowie jego twarzy. – Może napić się z nami kawy, kiedy będziemy rozmawiać.
– Mówię po rosyjsku – zauważyła dziewczyna w tym języku.
– Bardzo ładnie – Michaił pokiwał głową, patrząc ciągle tylko na jej towarzysza. – Ilianka też się za tobą stęskniła. O proszę, oto idzie!
Wszyscy oddalili się od wejścia w głąb pokoju, robiąc przejście dla Magik.
– Piotrek! Jesteście! – zapiszczała blondynka, zza niej spoglądał odprowadzający ją Chrome. Rzuciła się gościom kolejno na szyje z radością, która graniczyła tu z dziwactwem, jakby jako jedyna nie odczuwała gęstości atmosfery. – To Allen, mój chłopak – wskazała obok siebie z dumą.
– Znamy się – zauważył Colossus zerkając na niego i ich spojrzenia się skrzyżowały. Kitty zauważyła to, ale nie rozpoznała jednoznacznie towarzyszących temu emocji. Zgadła, że ten człowiek był kimś z Bractwa.
Piotr poczuł niechęć. Nie spodziewałby się po sobie właśnie takiej reakcji akurat na Allena, który był w jego pamięci tylko jakimś potulnym współpracownikiem bez szczególnych cech, ale tego, co wiedział o dokonaniach Akolitów wystarczało, żeby nie pochwalić wyboru siostry. Dopiero we wtórnym, uprzejmym odruchu, uśmiechnął się.
– Zostawię was samych – powiedział Allen sucho, nie siląc się na przyjemny ton. – W końcu to sprawy rodzinne.
– Skoro takie jest twoje życzenie – odparł Michaił i kiwnął głową, pozwalając mu odejść. Natychmiast potem wskazał trojgu miejsca na czerwonych kanapach i zamówił dla wszystkich czarną kawę u czekającej w pobliskim kącie hostessy.
Chwilkę zanim odeszła, Piotr odwrócił się w jej kierunku, czując na sobie spojrzenie. Usta miała pomalowane na tak intensywną czerwień, jakby były przyklejone do jej twarzy, a pasujący do nich odcieniem szal zarzuciła sobie na ramię dostojnie. Nie była tak usłużna ani bezosobowa jak pozostałe.
– Dziękujemy za zaproszenie – napomknęła Kitty, wciąż z rezerwą, siadając jak najpoprawniej na kanapie w bezpiecznej odległości od Michaiła. – O... o! – powiedziała zaskoczona najpierw dlatego, że zobaczyła na stoliku z lampą ładny obraz, który chciała pochwalić, a sekundę potem dlatego, że zauważyła, co przedstawia. Zamilkła.
Iliana zdążyła zmarkotnieć zauważywszy, że brat i przyjaciółka unikają jej spojrzenia. Zaczęła cieszyć się, że nie było z nimi Allena, bo w istocie chodziło tu o ich rodzinę. Odrobina wylewności nie mogła wystarczyć, żeby wszyscy od razu przeszli z przeszłością do porządku dziennego, tak jak by tego chciała.
Czuła, że cisza pomiędzy zwróconymi ku sobie braćmi, tylko pozornie przypadkowa, jest ważną rozmową.
Jako najstarszego, rodzeństwo oglądało Michaiła zawsze z pewnej perspektywy. A już kiedy dostał wezwanie na treningi i naukowe wyprawy, tajemnica zaczęła spowijać jego postać coraz gęściej. Pewnego dnia zupełnie zniknął z ich życia, przez lata trwali w przekonaniu, że to z powodu jego śmierci w niebezpiecznej pracy. Prawda leżała jednak gdzieś indziej. Ilianie wystarczało, że brat w końcu się odnalazł, ale dla Piotra, który rozumiał więcej, nagłe wyłonienie się znikąd nie wymazywało urazy spowodowanej wieloletnią zwłoką z kontaktem.
Podczas gdy jeden Michaił pozostał na miejscu, drugi powstał z kanapy i wziął kawę z właśnie podawanej mu tacy, a trzeci westchnął i przeszedł się do okna, chociaż to było zamurowane z drugiej strony.
– Wciąż jesteśmy braćmi. – odrzekł ten z kawą, wypowiadając w ten sposób tylko ostatnie zdanie milczącej rozmowy. Michaił wciąż siedzący na kanapie rozmasowywał sobie teraz skronie.
Piotr również uznał dyskusję za tymczasowo zamkniętą, bo zwrócił się wreszcie do Iliany:
– Ten chłopak jest dużo starszy od ciebie.
Zarumieniła się, a Michaił spod okna wtrącił się:
– Jest moim uczniem. Zaufanym człowiekiem. – zapewnił, odzyskując wcześniejszy nastrój. – Ale dość już o nas, jak wam się wiedzie tam, w Rosji? – i nie dając nawet wrażenia, że oczekuje odpowiedzi, ciągnął, przechadzając się po pokoju z rękami złączonymi za plecami – Ty jesteś barmanem, ona dostarcza pizzę. Remontujecie pomalutku to wasze ciasne wynajęte mieszkanko, śpiąc z górą niepozbijanych krosien po jednej stronie materaca i rozebranymi komputerami po drugiej. Nie myśleliście, że należy wam się coś więcej?
Kitty starała się nie zacisnąć pięści. Czyli wiedział nawet, jak wygląda ich pokój, nigdy nie będąc w ich mieście! Zaczął ją ogarniać dziwny strach, że za parę minut postanowi ich zabić. Na razie nie miał powodu… a może tylko go nie znała? Czułaby się lepiej, nie rozumiejąc po rosyjsku. Myślała intensywnie o komunikatorze w kieszeni. Tymczasem Michaił nie przerywał monologu:
– Pomimo iż jestem człowiekiem nauki, sztuka jest niezwykle bliska mojemu sercu. Spójrz na te ściany. Zgromadziłem sporo dzieł, byłbym zaszczycony i dumny mogąc eksponować na nich twoje płótna. Zamówię u ciebie kolekcję obrazów. O czym chcesz, na dowolne tematy, chcę poznać mojego brata na nowo od strony duszy. Otrzymasz nieograniczone materiały i wszystko, czego trzeba, żeby uwolnić twórczość. Żadnych więcej przeszkód i opóźnień. Co ty na to?
Piotr przysłuchiwał się mu z kamienną twarzą.
– Obawiam się, że nie mogę ci pomóc. Podczas wojny muzy milczą – odpowiedział w tym samym tonie, wciąż nie przerywając kontaktu wzrokowego. Obaj wypowiadali słowa, które tylko mistyfikowały prawdziwą treść rozmowy.
Postacie Michaiła zniknęły, poza stojącą z pustą już filiżanką.
– Zrozum, w Apokalipsie mamy… hmm, problemy wewnętrzne. – Kitty momentalnie wytężyła słuch. – Mógłbyś powiedzieć, że odmawiam przyjęcia odmowy. Będę potrzebował, żebyś został tu ze mną. Ty i twoja panna.
Jeździec mimochodem zgniótł w dłoni filiżankę, która zwinęła się miękko jak kawałek materiału i wtarł ją w oparcie kanapy, tak że stała się jej częścią. Wystarczyło, że parę razy pogładził to miejsce, a nie dało się już odróżnić dodatku. Dziewczyna przełknęła ślinkę, kiedy zadziałała jej wyobraźnia. Nawet Iliana jakoś się przykurczyła, zasłaniając ramionami.
– To wszystko na dziś, Piotrze. Każę Natalii pokazać ci twoje apartamenty.
