36.
Ryuuji stał oparty o murek i starał się uspokoić oddech- osiemdziesiąt okrążeń to jednak całkiem sporo. Ciekawe gdzie się podziała Chloe i co planuje po powrocie? Westchnął i wyjął z kieszeni spodni list od Kubo. Początek naprawdę go rozbawił, ale koniec był zdecydowanie dołujący.
„Kanou,
pewnie dziwisz się widząc ten list. Postanowiłem również do ciebie napisać, bo mam ci kilka rzeczy do powiedzenia. Po pierwsze- naprawdę cię polubiłem. Masz dobrze poukładane w głowie, nie jesteś zarozumiały. Może nieco trudny w kontakcie, ale da się to znieść. Za to ja muszę się do czegoś przyznać- wiedziałem, że Minako chodziła z tobą w tym samym czasie, kiedy mnie podrywała. Ona nie wie, że ja wiem. I nie chcę żeby się dowiedziała- mogę cię prosić o milczenie w tej sprawie? Minako… Jest dla mnie cudem- piękna, delikatna, kobieca, słodka i szczera. Zakochałem się w niej od pierwszego wejrzenia. Wiedziałem o tobie, ale uznałem, że to żadna przeszkoda. Chcę cię za to przeprosić. Nie oddałem ci Minako, bo za bardzo mi na niej zależało. Spędziłem z nią wspaniałe miesiące i jest drugą najważniejszą kobietą w moim życiu. Tak, dobrze widzisz. Drugą. Jak już mówiłem- nie oddałem ci Minako. W zamian daję ci w opiekę mój największy skarb- osobę, która całkowicie zdominowała moje serce i to na zawsze. Chloe jest schizofrenicznym diabłem wcielonym, ale za tymi kolcami jest naprawdę delikatna osoba, tylko sama w sobie jeszcze tego nie odkryła. Ja w niej to widzę i żałuję, że nie doczekam momentu, w którym rozkwitnie najpiękniej. Widzę też, że ją kochasz i jestem z tego zadowolony- wydaje mi się, że jest odpowiednią kobietą dla ciebie. Prawdopodobnie weźmie cię pod pantofel, ale masz na tyle silny kręgosłup, że dasz jej radę. Co do niej… Nie wiem, czy coś do ciebie czuje. Na pewno jesteś jej najlepszym zawodnikiem i lubi cię, ale czy coś poza tym? Ciężko powiedzieć- nigdy nie była zainteresowana związkami. Mimo to nie poddawaj się! Chloe trzeba brać za rogi- inaczej ucieknie i tyle było ją widać. Mam nadzieję, że to ty poskromisz moją złośnicę. Choć obawiam się, że ona może wciąż tęsknić za Willym… Niewątpliwie to była jej pierwsza miłość. Oby nie ostatnia.
Trzymaj się!
Kubo
ps. Jeśli jednak uda wam się zejść i będziecie mieli chłopczyka- nazwijcie go po mnie :) "
Czyli nie ma u niej szans… Mógł się tego spodziewać. Co wcale nie poprawiało mu humoru. Schował kartkę i poszedł po piłkę. Zaczął ćwiczyć zwody i podbiegi, gdy czyjaś noga podcięła go i uderzył nosem w ziemię.
- Co do cholery?!
- Sam zamierzasz ćwiczyć? W ten sposób jedynie nadwerężasz kolana. Robisz za głębokie wejścia w bok. Czasem wystarczy lekko się pochylić, by zmylić przeciwnika.
Chloe stała nad nim i uśmiechała się radośnie, co w zestawieniu z czerwonymi oczami wyglądało dość upiornie.
- To jak ma wyglądać trening?
Spinała włosy gumką i podskakiwała w miejscu. Spojrzał na nią ze zdziwieniem i nie mógł nie zauważyć, że gdy podskakuje jej… no, wiadomo co… także podskakuje. Zasłonił sobie oczy ręką i zaczął przypominać sobie liczbę pi: 3,1415926535...
- Dobra, rozgrzałam nieco kolana. Więc… Ryuuji? Czemu masz rękę na twarzy?
- Słucham?
- Mówię, że rozgrzałam sobie kolana, więc możemy zaczynać.
- Co zaczynać?
- Zwody. Trenujesz ze mną. Masz dać z siebie wszystko, ale nie za bardzo, bo trening potrwa do pierwszej bramki. Zaczynamy?
Była trudnym przeciwnikiem- lekka, szybka, zwinna. Bez większych trudności odgadywała jego zamiary. W żaden sposób nie mógł jej minąć. Ona chyba też miała problemy z przejściem przez niego. Co chwila któreś zdobywało piłkę i wyrywało się do przodu, by po chwili zostać zablokowanym przez drugie. Pot lał się z nich strumieniami- oboje wyglądali, jak strachy na wróble- upaćkani błotem, zakurzeni, rozczochrani.
- Co tak wolno?- Chloe już sapała. Oboje byli na wykończeniu.
- Szybciej?
- Szybciej! Szybciej! JESZCZE SZYBCIEJ!
Zaczęła się śmiać i oboje dali z siebie wszystko- w takim tempie nigdy z nikim się nie kiwał. Nie wiedzieli, że od dłuższego czasu obserwuje ich cała drużyna.
- Seki… Czy oni są ludźmi?
- Nie jestem pewien. Nigdy nie wyobrażałem sobie takiej prędkości.
Ryuuji zauważył, że Chloe nieco niepewnie stawia kroki, widocznie była zbyt zmęczona. Szybko wyrwał do przodu i wyminął ją- nogi jej się zaplątały i wywróciła się. Strzelił i trafił w sam środek bramki, po czym padł tuż obok dziewczyny.
- Nieźle… Szybki…jesteś…
- Ty… też…
- Wody!
Wstali i spojrzeli zdziwieni na resztę.
- Co wy tu robicie?
- Od dwudziestu minut was obserwujemy.
Spojrzał na zegarek i uśmiechnął się.
- No, trenerko. Cztery godziny na najwyższych obrotach.
- Całkiem nieźle. Ale opuściłam się. Z Yoshiharu potrafiłam w ten sposób osiem godzin grać i nie było ani jednej bramki.
- Zaraz, zaraz- Matsushita patrzył na nich przerażony, a reszta się śmiała- To wy od czterech godzin się kiwaliście i nie było ani jednej bramki?
- No chyba to powiedziałam, nie? Dobra! Idźcie się przebrać i ustawcie się w dwuszeregu.
- Mmm… Chloe?
- Tak, Mako-chan?
- Proponuję, żebyś najpierw ty poszła się wykąpać. Jesteś cała w błocie.
Spojrzała na siebie i spłoniła się.
- Nie mam ciuchów na zmianę…
- Dam ci mój strój gimnastyczny. Dres będzie nieco za duży, ale lepsze to niż tak wracać.
- Prawda. Ale zrobimy inaczej- idziecie się przebrać i zaczynacie kółka. Dziś robicie osiemdziesiąt dwa. A kiedy wy będziecie biegać, ja pójdę się wykąpać. A teraz szybko!
Trening, jak należało się spodziewać, był ciężki. Ryuuji nie czuł nóg, ale było to przyjemne zmęczenie. Mimo to przy pięćdziesiątym okrążeniu dał sobie spokój. Usłyszał kroki, zapachniało mu mydłem, miodem i czymś jeszcze. Podniósł wzrok i zaczął się śmiać. Chloe miała włosy tak poczochrane, że wyglądały jak szopa. Reszta drużyny przestała biegać i również pokładali się ze śmiechu. Dziewczyna pogroziła im pięścią, ale również się śmiała.
- Wiem, jak wyglądam. Nie mam szczotki. Poza tym spodnie Mako-chan powodują, że się przewracam, więc nie będę mogła skopać wam tyłków, ale mimo to chcę, byście mieli porządny trening. W ogóle- zwróciła się do niego- Czemu tu siedzisz?
- Po pięćdziesiątym okrążeniu nogi odmówiły mi posłuszeństwa.
- Ty już odbębniłeś swoje okrążenia!
- Ale oni mieli robić osiemdziesiąt dwa, a ja zrobiłem tylko osiemdziesiąt, więc…
- Geniuszu, odejmij o osiemdziesięciu dwóch osiemdziesiąt i wyjdzie ci, ile miałeś odrobić.
Nishio ze śmiechu aż się potknął i zaliczył glebę.
Wygrali! Wygrali mistrzostwo! Rzucali się sobie w objęcia, podrzucali w górę trenerkę i menadżerki, niektórzy płakali. Byli niesamowicie szczęśliwi! Mimo niemalże walkoweru Kakegawy inne zespoły na mistrzostwach okazały się bardzo wymagające. Co prawda jeden z zespołów nie grał pełnym składem- kapitan miał kontuzję i to na tyle poważną, że się nie pojawił na meczu, ale i tak było ciężko. Dwa razy omal nie przegrali, jedynie szybkie decyzje Chloe ich uratowały. Niewątpliwie trenerka zyskała sławę. Właśnie komentator o niej mówił.
- W tym roku zaszła szokująca zmiana w szeregach Fujity East. Trener Udou z przyczyn zdrowotnych musiał przekazać drużynę i przekazał ją nieznanej nikomu dziewczynie, która była młodsza od niektórych zawodników. Ichigamoto Chloe jednak udowodniła, że ma to, co potrzeba. Co myślisz na ten temat, Horigawa?
- Rozmawiałem z kilkoma trenerami z J-League i chętnie widzieliby ją pomiędzy sobą. Niektórzy szczerze się przyznali, że jest od nich lepsza. To ona trenowała Kubo Yoshiharu od kiedy oboje skończyli siedem lat. Razem z nim wyjechała do Niemiec. Wróciła po czterech latach i jak widać, wciąż w świetnej formie.
- Skąd o tym wszystkim wiesz?
- Sam byłem przez nią trenowany- wszyscy z drużyny spojrzeli na osobę, która siedziała koło komentatora. Horigawa od trzech lat grał w pierwszej lidze J-League- Muszę się przyznać, że gdyby nie jej pomoc, to pewnie nie byłbym teraz tak dobry. Ale nigdy więcej treningów z nią.
- Dlaczego? Przecież wasz trener uznawany jest za ostrego, nawet w lidze zawodowej.
- Ale to nic w porównaniu z Ichigamoto. Nie dość, że ma niewyparzony, gadzi język to w dodatku męczyła nas tak, że po treningu czasem nie wiedziałem, która noga jest prawa, a która lewa. Kiedy coś jej się nie podobało, to albo dostawało się po głowie, albo krzyczała, aż pękały bębenki. W klubie młodzików, bo tam była pomocnikiem trenera, potrafiła ustawić chłopców starszych od siebie nawet o pięć lat. Niewątpliwie zazdroszczę Fujicie tak wspaniałej trenerki, ale również im współczuję, bo to będzie najcięższy okres ich życia. Nigdy nie miałem tak ciężko, jak w czasie, gdy była w klubie. Nazywaliśmy ją Diablicą z Shizuoki.
- Zaraz! To ONA jest Diablicą?!
- Tak. Nie wiedziałeś?
W tym czasie cała drużyna wybałuszyła na Chloe oczy, która ponuro wpatrywała się w Horigawę.
- Chloe… To ty jesteś Diablicą z Shizuoki?
- Myślałam, że wiecie. Nie znoszę tego przydomku. Idę skopać mu tyłek.
- Wybacz…- głos Horigawy stał się nerwowy- Ale zaraz zostanę zgładzony, więc może pójdę już. Ona nie znosi tej ksywy.
I już go nie było. Kanou z Nishio poszli odebrać puchar, po czym wrócili razem do ich wspólnego lokum. Liga młodzieżowa wynajmowała różne mieszkania na okres rozgrywek, by zawodnicy nie musieli codziennie dojeżdżać do Tokio. Na finały pojechał jedynie pierwszy zespół z trenerką i menadżerkami, ale na finał przyjechała większa część drużyny. Wszyscy kręcili się teraz w niewielkim zajeździe i właścicielka nieco przerażonym wzrokiem patrzyła na to wszystko. Yuiko właśnie tłumaczyła ich zachowanie, a Mako-chan próbowała prosić o ciszę.
- Widzi pani, chodzi o to, że wygraliśmy i reszta drużyny przyszła tu pogratulować…
- Przepraszam- cicho, niczym myszka. Chłopacy dalej śpiewali, krzyczeli dopóki na scenę nie wkroczyła Chloe. Przyłożyła najgłośniejszym co od razu ich uciszyło.
- A teraz ci, którzy nie są z pierwszego zespołu mają się wynieść.
- Ależ Chloe…
- Wynocha! Albo zrozumiecie w pełni dlaczego nazywają mnie Diablicą!
Nim skończyła mówić większości już nie było. Odwróciła się do Mako-chan.
- Tak się załatwia sprawy z idiotami. Naucz się krzyczeć.
- Kiedy ja…
- Żartowałam. Straciłabyś cały swój urok, gdybyś zaczęła się drzeć, jak stare prześcieradło. Czyli jak ja. A co do was- wskazała palcem pozostałych przy życiu- Macie w tej chwili się spakować i położyć swoje tobołki pod ścianą. Z samego rana wyjeżdżamy- po czym uśmiechnęła się szeroko- Ale gratuluję wam wygranej. Graliście naprawdę dobrze, jestem z was dumna. I dlatego idziemy na imprezę. Polecono mi naprawdę dobry klub.
Wybuch radości był jeszcze większy. Ryuuji zaśmiał się, bo zrozumiał co miał na myśli Kubo mówiąc o jej schizofrenii- w jednej chwili by zabiła, a w drugiej głaskałaby.
- Tylko najpierw wszyscy macie wziąć prysznic i ubrać się w miarę wyjściowe ciuchy. Jasne?
Dziewczyny, my idziemy się przebrać.
Pierwszy raz pod prysznicem było tak radośnie. Ryuuji dał upust swoim uczuciom i włączył się do śpiewu- nawet nie zauważył, że w pewnym momencie umilkli i go słuchali. Gdy skończył rozejrzał się i zobaczył same radosne twarze.
- Co się gapicie? Mam z wami nie śpiewać?
- Nie- Tokunaga uśmiechnął się jeszcze szerzej, po czym podskoczył, bo szampon spłynął mu do oka- Po prostu nie wiedzieliśmy, że tak nieźle śpiewasz.
- Byle dureń potrafi śpiewać. Ale sam śpiewać nie będę.
Wytarli się i słychać było ciągłe okrzyki: „nie mam w co się ubrać!". Żaden z nich nie wziął z sobą rzeczy wyjściowych, więc musieli się zadowolić dżinsami i koszulami różnych kolorów i krojów. Ryuuji założył czarną, Seki zieloną, Nishio fioletową, Tokunaga czerwoną itd. Chloe wrzasnęła z ulicy, żeby się pospieszyli, więc z nerwów mieli problemy z zasznurowaniem butów. Dziwiła go cisza na zewnątrz i gdy dołączył do chłopaków Chloe akurat warczała:
- Co się gapicie? Dziewczyny nie widzieliście?
Było na co się gapić, naprawdę. Ryuuji chciał odwrócić oczy, ale nie mógł. Mako-chan założyła elegancką, złocistą sukienkę do kolan, upięła włosy i chyba nawet miała makijaż. Wyglądała słodko i delikatnie. Chloe zmieniła spodnie na letnią, błękitną sukienkę do kolan, w której wyglądała przepięknie. W dodatku zebrała kilka pasm włosów i upięła z tyłu głowy w jakiś fantazyjny kok. Yuiko miała na sobie małą czarną, a włosy lekko podkręciła i w ładnych lokach opadały jej na ramiona. Nie mógł oderwać oczu od Chloe, której biust był mocno podkreślony, zgrabne nogi wystawały spod sukienki, delikatne ramiona owiewały kosmyki włosów, a…
- Idziemy z najlepszymi laskami w stolicy- Seki pierwszy przełamał ciszę. Chloe uderzyła go w żołądek i uśmiechnęła się słodko, a jej głos miał temperaturę lodu.
- Jak nazwałeś swoją trenerkę? Skoro już odzyskaliście rozum, to może W KOŃCU pójdziemy? Chodźcie za mną, to dość niedaleko.
Budynek był niewysoki, ale długi. Nim weszli do sali musieli przejść korytarz, który miał przynajmniej trzydzieści metrów długości i wiele wnęk okiennych. Z sali dobiegała cicha muzyka i szepty. Zanim weszli do środka trenerka ich przytrzymała.
- Macie zachowywać się poprawnie, czy to jasne? Alkohol jest dostępny, ale ci, którzy nie są pełnoletni… Prosiłabym żeby nie przesadzali, czy to jasne? Ponoszę prawną odpowiedzialność za was i nie chcę pójść siedzieć tylko dlatego, że któryś z was za wiele wypił i uznał, że jest Supermanem i skoczył z dachu.
Otworzyła drzwi, a z sali dobiegło ich gromkie:
- GRATULACJE!!!
Nie mogli się napatrzyć- był tam Horigawa z kilkoma zawodnikami J-League, Kamiya z Otsuką i Akahorim, reszta zespołu i jakaś grupka dziewczyn z Fujity. Przywitali się z tymi, których znali, Chloe zapoznała ich z Horigawą i jego kolegami z zespołu. Było dużo rozmów, śmiania się, jedzenia i picia. W pewnym momencie Horigawa wziął Chloe na parkiet i zaczął z nią tańczyć jakąś szybką piosenkę. Ruszała się wspaniale, z gracją i seksapilem. Seki porwał Mako-chan, a Nishio Yuiko i zaczęli z nimi tańczyć. Jednak w klubie było sporo innych dziewczyn, więc wkrótce parkiet zapełnił się tańczącymi. Zaczęło go denerwować, że Horigawa łapie Chloe w pasie, przytula ją, jej włosy omiatają mu twarz… Poczuł klepnięcie w ramię.
- Yo, Kamiya.
- Yo. Nieźle się rusza, prawda?
- Kto?
- Nie udawaj idioty. Chloe. Zwykle zachowuje się jak facet, ale gdy rusza do tańca… Nie umie ukryć swojej kobiecości. Naturalnie kręci biodrami, rusza rękoma i głową. Nawet na Kubo działał jej taniec. A Horigawa miał do niej słabość. O… Gdzieś idziesz?
Wydawało mu się, że słyszy rozbawienie w jego głosie, ale miał nadzieje, że to tylko zbyt duża ilość procentów. Normalnie nie tańczyłby- ale alkohol i zazdrość to mieszanka wybuchowa. Seki spojrzał na niego ze zdziwieniem w połowie obrotu z Mako-chan. Jednak zignorował to. Horigawa właśnie kręcił Chloe, a ta rozłożyła ręce. Wtedy złapał ją za wolną dłoń. Od razu puściła tą drugą, a on spod zmarszczonych brwi spojrzał na chłopaka.
- Odbijany.
Leciały jakieś rytmu latynoskie, więc złapał ją w pasie i mocno do siebie przycisnął. Spojrzała na niego dziwnie, ale widać było, że też jest już lekko pobudzona alkoholem.
- Ryuuji…
Zabrzmiało to zachęcająco, więc zaczął z nią tańczyć. Ruszał się w takt muzyki- bardzo dawno nie tańczył. Ostatnim razem, gdy miał jedenaście lat puścił w domu muzykę, kiedy nikogo nie było. Teraz jednak zrozumiał, jak bardzo za tym tęsknił- za instynktownym poruszaniu się w rytm muzyki. Chloe była idealną partnerką- lekka, poddawała się jego ruchom, pozwalała się prowadzić. Oparł ją na swoim biodrze i zaczął szybko stawiać kroki. Zakręcił nią, oparł na ręce i podrzucił w górę, by złapać drugą. Krew uderzała mu do głowy, coraz bardziej zapierało mu dech a przed oczami miał jedynie błękit jej oczu i ciemne smugi włosów. Żadne z nich nie zdawało sobie sprawy z tego, że inni ich obserwują uważnie i wyraźnie odczuwają harmonię i napięcie, jakie pomiędzy nimi zapanowało. Dla nich jedynie rytm się liczył i nie chcieli, by to uczucie się skończyło. Niestety, piosenka się skończyła i zaproponowano przerwę. Musiał się zmusić, żeby ją puścić i szybko poszedł do łazienki, gdzie zmoczył sobie głowę. Za nim weszli Seki i Nishio.
- Gdzie się nauczyłeś tak tańczyć?
- Słucham?
Wycierał głowę czystym ręcznikiem, który był w szafce.
- Ja i Seki ledwo umiemy stawiać trzy kroki, a ty jakby nigdy nic tańczyłeś coś pomiędzy tangiem i salsą.
- Przesadzasz. Kwestia wczucia się w rytm.
- Mam jednak radę- nie tańcz więcej z Chloe. To napięcie seksualne było czuć aż na końcu sali.
- Co było czuć? Tylko tańczyliśmy. Poza tym więcej nie będę. Dawno tego nie robiłem i czuję się nieco zmęczony.
- I dlatego wsadziłeś głowę pod kran? Daj spokój. Wasz taniec był, jak uprawianie miłości na parkiecie w sposób całkowicie ubrany. Na widok póz, jakie przyjmowała Chloe dwóm chłopakom z J-League poszła krew z nosa.
- Obiecuję- nie będę już tańczył.
„Za to sobie wypiję".
