Kary i kariery

Procesy czarodziejów posądzonych o współpracę z organizacją śmierciożerców ciągnęły się miesiącami. Czarnoksiężnicy, którym udowodniono śmierciożerstwo, trafiali bez sądu, na dożywocie do Azkabanu. Pierwszą osobą, która na mocy tego prawa trafiła do więzienia był Syriusz Black, dziedzic potężnego, czarnomagicznego rodu. Black, będąc strażnikiem tajemnicy Potterów, wydał ich Temu, Którego Imienia Nie Można Wymawiać. Czarnoksiężnik wpadł już na drugi dzień po zdradzie, osaczony na środku mugolskiej ulicy przez przyjaciela Potterów, Petera Pettigrew. Śmierciożerca broniąc się, wykończył jedną klątwą Petera oraz kilkunastu mugoli i dopiero oddział aurorów Ministerstwa Magii go obezwładnił. Po pojmaniu Black zachowywał się jakby był szalony, pewno przerażony klęską swego Pana. Czarnoksiężnik przyznał się, że jest winny mordu dokonanego na Potterach poprzez ujawnienie tajemnicy Fideliusa Temu, Którego Imienia Nie Można Wymawiać. Syriusz był członkiem Zakonu Feniksa i Albus Dumbledore, Najwyższa Szycha Wizengamotu oraz twórca Zakonu, usiłował z nim porozmawiać, jednak poza skierowaną ku sobie agresją niczego nie uzyskał. Black wylądował bez sądu, na dożywocie w Azkabanie i czarodziejskie społeczeństwo szybko zapomniało o samotnym, pozbawionym rodziny i przyjaciół czarnoksiężniku.

Kolejnym śmierciożercą złapanym już następnego dnia po klęsce był Michael Mulciber ksywa "Imperius", który wpadł, bo w Ministerstwie opadły czary nałożone przez Voldemorta. Pracownicy Ministerstwa, którzy byli trzymani przez Mike,a pod klątwą Imperio, chcieli go zlinczować. Czarnoksiężnika uratował Albus Dumbledore, grożąc co bardziej krewkim urzędnikom Azkabanem i kategorycznie przeciwstawiając się karze śmierci, o którą wnioskował dla Mulcibera Barty Crouch, Przewodniczący Departamentu ds Przestrzegania Prawa i oskarżyciel publiczny z urzędu. Mike był przez kilka tygodni przesłuchiwany, i mimo że nie szczędzono mu tortur, to nie wydał nikogo.

Aurorzy czuli się bezkarnie i nie wykorzystując różdżek, bo te były kontrolowane po zakończonym dniu pracy, w okrutny sposób znęcali się nad więźniami.

-Z kim pracowałeś, kto cię wprowadził do Ministerstwa, - auror prowadzący przesłuchanie po raz kolejny pytał Mike,a monotonnym, beznamiętnym głosem.

Mulciber siedział na stołku, ze związanymi na plecach rękoma.

-Złożyłem podanie i zostałem przyjęty, nikt mnie nie wprowadzał, nie znam innych sług Czarnego Pana, - powtarzał po raz kolejny.

Stojący z boku auror, silnym zaklęciem tarczy zwalił Mike,a na plecy. Mulciber padając stłumił krzyk bólu, bo ciężarem ciała zmiażdżył związane z tyłu ręce. Prowadzący przesłuchanie wstał z za biurka, podszedł do leżącego na podłodze czarnoksiężnika i postawił mu na szyi stopę obutą w ciężki but. Ciało Mulcibera wyprężyło się, oczy wyszły z orbit, a twarz zaczęła sinieć. Aby złapać w płuca choć trochę powietrza, aby ułatwić sobie oddychanie, Mike bezwiednie uniósł biodra podpierając się stopami. Stojący z boku auror, lekkim ruchem różdżki podciągnął ku górze szatę walczącego o każdy oddech chłopaka i postawił stopę odzianą w ciężki, nabijany ćwiekami but na kroczu, miażdżąc Mulciberowi jądra.

-Aaaa.. ała, ała, ała, - wrzeszczał duszący się, oszalały z bólu czarnoksiężnik.

Aurorzy śmiali się, przedrzeźniając torturowanego śmierciożercę - ała, ała.

Bez przerwy padały pytania:

-Z kim pracowałeś w Ministerstwie? Kto z urzędników jest śmierciożercą?

Aurorzy przestali torturować Mulcibera gdy z bólu stracił przytomność, jednak czas w którym pozwolono mu odpłynąć w nieświadomość był bardzo krótki. Po brutalnym ocuceniu, Mike został zmuszony do powstania krótkimi klątwami Dolores na które aurorzy mieli pozwolenie. Mulciber z częściowo zmiażdżonymi jajami, z bólu nie był w stanie wyprostować się tak jak wymagał tego regulamin, więc do celi był prowadzony w upokarzającej pozycji, z wypiętym tyłkiem, obrywając co rusz klątwami w uwypuklone siedzenie.

-Aaa.. - wrzeszczał Mike uderzany w pośladki klątwą Dolores i po każdym przeklęciu prostował się na kilka sekund, jednak straszliwy ból podbrzusza szybko brał górę zmuszając go do skulenia się i ponownego wypięcia tyłka. Czarnoksiężnik prowadzony w taki sposób korytarzami Ministerstwa był szykanowany, opluwany i wyśmiewany przez niedawnych kolegów.

Cela w lochach, w której śmierciożerca był przetrzymywany, była betonowa, nieogrzewana i niewielka, tak że Mike mógł w niej jedynie stać lub leżeć. Poza cienkim kocem i siennikiem położonym bezpośrednio na podłodze nic innego tam nie było. Listopadowe noce były mroźne i Mulciber kostniał z zimna, bo ciężka, ciepła zimowa szata w której w dniu aresztowania zjawił się w Ministerstwie została mu odebrana. Każdy więzień po osadzeniu dostawał czarną, cienką szatę jednakową dla wszystkich i często dziurawą. W nagrodę za współpracę można było zostać przeniesionym do większej, ogrzewanej celi z grubym siennikiem położonym na pryczy i z ciepłym kocem, można było dostać szatę więzienną w jednym kawałku i ciepłą bieliznę. Po sześciu tygodniach spędzonych w lochach Ministerstwa Mulciber trafił bez procesu do Azkabanu na dożywocie, nie wydając nikogo.

Albus informował uwięzionego w Hogwarcie Severusa o tym, co dzieje się w czarodziejskim świecie, i Snape prosił go o przyjaciela.

- Mulciber miał żenić się z Mary Macdonald, naszą koleżanką z klasy, mugolaczką z Gryffindru, termin ślubu był wyznaczony na listopad, miałem być świadkiem, oni mają kilkutygodniową córeczkę, jakże ciężko musi być teraz Mary.

W sercu Dumbledore nie było krzty litości dla czarnoksiężnika. Albus przejął się losem dziewczyny, po pamiętał jak ciężko było jego matce, także mugolaczce, gdy ojciec trafił na dożywocie do Azkabanu.

Pewnego grudniowego dnia, dyrektor zaprosił Macdonald do Hogwardu. Zrozpaczona Mary, zjawiła się z niemowlęciem przy piersi. Dziewczyna wykorzystała wszystkie znajomości aby ulżyć doli Mike,a, jednak u nikogo nie spotkała się ze zrozumieniem. Nawet Alicja Longbottom, przyjaciółka z Hogwartu, była niewrażliwa na jej prośby.

- Wiesz, co ten czarnoksiężnik robił? Mam ci pokazać? Zasłużył na śmierć. Sama jesteś sobie winna, że związałaś się z takim człowiekiem, przykro mi, ale nie mogę ci pomóc. - obojętnie informowała Alicja swoją szkolną koleżankę, nieczuła na jej łzy i błagania.

Albus rozmawiał z Mary w cztery oczy, w dyrektorskim gabinecie. Czarownica zaskoczona zaproszeniem wiele sobie obiecywała po tej rozmowie, więc szczerze, niczego nie ukrywając, pokazała całą historię znajomości z Mike,m. To, co ujawniła Mary ukazało Mulcibera w zupełnie innym świetle, budząc zdziwienie Dumbledore, bo nie spodziewał się, że ten brutalny śmierciożerca może być jednocześnie tak delikatnym, uważnym człowiekiem, tak czułym ojcem. Dyrektor sypnął w kominek trochę zielonego proszku, zapraszając do rozmowy Severusa. Snape zdziwił widok Mary w dyrektorskim gabinecie.

- Cześć Mary.

-Witaj Severusie.

Nauczyciel podszedł do dziewczyny i młodzi czarodzieje objęli się, dodając sobie wzajem otuchy. Mary była świadoma cierpienia Seveusa pamiętając, co go łączyło z Lily.

- Severusie, czy nadal chcesz był ojcem chrzestnym córki Michaela Mulcibera i Mary Macdonald?- Zapytał Dumbledore, z troską przypatrując się dwudziestolatkom.

-Tak.

-Czy nadal wyrażasz zgodę, aby być świadkiem na ich ślubie?

-Tak, - odpowiedział zdziwiony Severus, a Mary z widoczną w oczach nadzieją uniosła głowę.

-Więc dobrze, chrzest odbędzie się jutro w Hogwarcie, przygotujcie się, - Albus ciepło spojrzał na wyjątkowo cicho zachowujący się tobołek, który czarownica tuliła w ramionach. -W związek małżeński wstąpisz w przyszłym tygodniu, gdy Mulciber zostanie przeniesiony do Azkabanu, - dyrektor zwrócił się do Mary. -Twój przyszły mąż zgromadził w krótkim okresie pokaźny majątek, kilka dni temu dostałem wniosek o konfiskatę mienia. Postaram się opóźnić tą sprawę do dnia waszego ślubu, bo jako żona będziesz mogła wystąpić o te galeony, w imieniu swoim i dziecka.

-Dziękuję,- Mary była bardzo wdzięczna, bo była to pierwsza pomoc jaką uzyskała w magicznym świecie. - Chciałabym zaprosić Severusa na niedzielny obiad.

-Przykro mi, ale Severus nie może opuszczać Hogwartu. Do Azkabanu uda się pod moja opieką.- Miękkim głosem i z ciepłym uśmiechem zakomunikował dyrektor i jego wola nie zmieniła się, mimo próśb czarownicy. Snape nie odzywał się bo dobrze wiedział, że dyrektor nie zmieni zdania.

W oznaczonym dniu, Dumbledore przeniósł się do Azkabanu razem z Mary i z Severusem. Czarodzieje zmaterializowali się na przerażającej, ponurej, skalistej, spowitej czarną mgłą wyspie, z posępnym zamczyskiem wyrastającym ze skał. Idąc w kierunku bramy, po lewej stronie zauważyli cmentarz, nieoznakowane groby tych, którzy zmarli w tym strasznym więzieniu, groby czarodziejów skazanych na dożywocie, pogardzanych przez to, czego się dopuścili za życia i niegodnych aby o nich pamiętać po śmierci. Gdy mijali to miejsce pochówków, Dumbledore zacisnął usta w wąską linię, a jego twarz stężała.

Potężna moc Albusa Dumbledore o sile od tysiąca lat nie spotykanej, otoczyła czarodziejów podążających ku bramie Azkabanu swoim ciepłem, radością i nadzieją, odpędzając przerażone dementory w promieniu wielu metrów. Dumbledore musiał się bardzo kontrolować, bo swoją mocą mógłby swobodnie, w ciągu kilku sekund, oczyścić cały Azkaban z dementorów, a nie miał prawa tego robić.

Ślub odbył się w celi Mulcibera, przed urzędnikiem Ministerstwa, który już czekał na nich. Mike był wynędzniały, chudy, z zapadniętą twarzą, jakby był więziony kilka lat a nie kilka tygodni. Chłopak starał się ukryć przed gośćmi cierpienie, którego doświadczał. Pochlipująca Mary rzuciła się mu w ramiona, a Snape krótko objął przyjaciela przerażony tym, co go spotkało. Zaślubiny odbyły się błyskawicznie, bo urzędnik Ministerstwa chciał jak najszybciej opuścić Azkaban. Na korytarzu Albus wyczarował wygodną kanapę i odganiając swoją mocą dementorów, razem z Severusem czekał na panią Mulciber. Mary i Mike leżeli na pryczy przytuleni do siebie, oboje niezdolni do niczego więcej.

-Mary, musimy już iść, - po kilku godzinach, ciepłym głosem zakomunikował Dumbledore.

Małżonkowie pożegnali się wśród łkań przekonani, że widzą się po raz ostatni, Severus obejmując Mike,a szepnął mu w ucho "nie daj się, proszę", po czym dyrektor odciągnął Mary i Severusa w jakiś magiczny sposób znikając z nimi zaraz po wyjściu z celi.

-Jesteś największym, najpotężniejszym czarodziejem,- powiedział z uznaniem Severus, gdy zmaterializowali się w dyrektorskim gabinecie, z feniksem nad głową.

-Och, dziękuję, - odpowiedział uprzejmie Dumbledore.

xxx

William Travers i Olaf Selwyn po miesiącu ukrywania się zostali osaczeni przez aurorów i udowodniono im przynależność do organizacji śmierciożerców. Kilka tygodni później, wpadł Thorfin Rowle. Czarnoksiężnicy, podobnie jak Mulciber, przed osadzeniem w Azkabanie przeszli przez piekło przesłuchań i nie wydali nikogo. Travers był wysokim, czarnowłosym bardzo inteligentnym czarodziejem, który nigdy nad nikim nie znęcał się z własnej inicjatywy, nigdy nie robił niczego poza tym co musiał. Biedak z Nokturnu, związał się z Czarnym Panem aby zrobić karierę i zapewnić rodzinie byt na odpowiednim poziomie. Czarnoksiężnikowi udowodniono udział w zamordowaniu rodziny MacKinnonów. Bill był przesłuchiwany w specjalnie do tego celu przystosowanym lochu. Po godzinie, do tej słynnej na Nokturnie komnaty tortur wprowadzono Olafa Selwyna i pierwsze co ujrzał, to był Bill wiszący pod sufitem na związanych z tyłu, wywichniętych w barkach rękach, nagi, ze śladami okrutnej chłosty na grzbiecie, pośladkach i udach, półprzytomny z bólu. I gdy jeden z aurorów uniósł ku górze związane na plecach ręce Olafa równocześnie zarzucając mu szatę na ramiona i zmuszając go aby uklęknął, a drugi w tym czasie unieruchamiał mu nogi klątwą, oczy śmierciożercy rozszerzyły się z przerażenia, bo już wiedział co za chwilę zrobią mu przedstawiciele prawa.

Czarnoksiężnikom z Nokturnu, bez koneksji, pogardzanym ze względu na miejsce w którym się wychowali, ciężko było obronić się przed karzącą ręką magicznego wymiaru sprawiedliwości. Ich kolegom pochodzącym z bogatych, wpływowych rodów było łatwiej. Ian Avery i Anthony Crabbe, którzy wpadli razem z Rowle, dzięki opiece sowicie opłacanych prawników mieli cele zgodne z normami, możliwość komunikowania się ze światem zewnętrznym, i ominęła ich wątpliwa przyjemność zapoznania się z katownią mieszczącą się w lochach Ministerstwa. Prawnicy udowodnili przez Wizengamotem, że ich klienci byli pod klątwą Imperio, a Mike Mulciber potwierdził tą informację chroniąc tyłki kolegom. Ani Crabbe ani Avery nie zostali skazani za zbrodnie które im udowodniono, za bestialskie znęcane się nad mugolami, bo Wizengamot uwierzył, że byli pod klątwą Imperio. Odpowiedzialnością za te czyny został obarczony Mulciber, przebywający już wtedy na dożywociu w Azkabanie.

Wiosną 1982 roku, najsprawniejszy auror Ministerstwa, "Szalonooki" Moody, wytropił i aresztował Antonina Dołohowa i Igora Karkarowa. Obu czarnoksiężnikom udowodniono przynależność do organizacji śmierciożerców, oskarżając ich o torturowanie mugoli i tych, co nie popierali Czarnego Pana. Śmierciożercy w śledztwie trzymali się dzielnie i nikogo nie wsypali. Igor Karkarow, prawie pięćdziesięcioletni czarnoksiężnik, był mało odporny na torturę dementorów i po zesłaniu do Azkabanu załamał się, w zamian za wolność idąc na współpracę z Ministerstwem. Igor w trakcie przesłuchań przed Wizegamotem wydał wszystkich śmierciożerców których znał. Zeznania Karkarowa pogrążyły jeszcze bardziej Antonina Dołohowa, którego na podstawie zeznań Igora oskarżono o zabójstwo braci Prewett, oraz ujawniły dobrze zamaskowanego w Ministerstwie śmierciożercę Augustusa Rookwooda, o którym nie wiedział nawet Snape, i ta informacja była bezpośrednią przyczyną ułaskawienia Igora.

Wielu śmierciożercom nie postawiono żadnych zarzutów, bo nie byli o nic podejrzewani. W Ministerstwie nadal pracowali Walden Macnair i Albert Rucorn i tego drugiego nie podejrzewano o śmierciożerstwo nawet kilkanaście lat później, po powrocie Czarnego Pana. Poza Ianem Averym i Anthonym Crabbe, nie został oskarżony nikt z rodów Averych, Crabbe czy Nottów, nigdy nie zostali oskarżeni pochodzący z Nokturnu Goyle, Yaxley czy rodzeństwo Carrows, żadnych zarzutów nie przedstawiono bogatym przedstawicielom rodów czystej krwi: Luciuszowi Malfoyowi czy Rodanowi Scabiorowi. Albus Dumbledore pełniący funkcję Przewodniczącego Wizengamotu, dzięki Snape dobrze wiedział kto jest śmierciożercą i był świadom, że najwięksi przestępcy i kanalie pozostali wolności, ale nie wykorzystał żadnych informacji uzyskanych od Severusa, bo najważniejszym dla niego było aby nawet cień podejrzenia o zdradę nie padł na jego szpiega.

xxx

Na fali słusznego gniewu, oburzenia i potępienia Voldemorta oraz jego śmierciożerców, wypłynęło wielu czarodziejów i niejeden mag zrobił karierę. Już w pierwszym dniu po klęsce, Ten Którego Imienia Nie Można Wymawiać został uznany przez Wizengamot za przestępcę, a zrzeszenie śmierciożerców uznano za nielegalną przestępczą organizację. Po zniknięciu Voldemorta, w czarodziejskim świecie wzmocniła się pozycja Albusa Dumbledore, który już następnego dnia odzyskał tytuł Przewodniczącego Wizengamotu oraz Barthemiusza Croucha, Przewodniczącego Departamentu ds Przestrzegania Prawa Czarodziejów. Na Wyspach wyczuwało się dyskretną rywalizację pomiędzy tymi dwoma czarodziejami. Dumbledore, jeszcze od czasów Grindewalda, miał grupę ślepo oddanych sobie zwolenników pochodzących głównie z rodów Schmidtów, Longbottomów, Wesleyów, Prewettów, ale wielu czarodziejów zraziło się do niego zbyt miękkim, jak sądzili, traktowaniem śmierciożerców i Crouch który postępował bardzo bezwzględnie, zaczął zdobywać coraz większą popularność.

Już następnego dnia po klęsce Voldemorta, Crouch wydał dekret o zsyłaniu śmierciożerców bez procesu, na dożywocie do Azkabanu, a kilka tygodni później wydał słynny w czarodziejskim świecie dekret, dający aurorom prawo stosowania niewybaczalnych. Był to typowy chwyt marketingowy mający zwiększyć jego popularność, bo aurorzy doskonale radzili sobie bez tych klątw. Czarnoksiężnicy zawsze byli torturowani celem wmuszenia zeznań i aurorzy nie potrzebowali do tego Crucio, ani nie przeszkadzał im w tym zakaz tortur czy codzienna kontrola różdżek. Aurorzy nie potrzebowali przeklinać czarnoksiężników Imperio, a klątwa zabijająca byłaby łaską wobec wieloletniej tortury dementorów zakończonej nieodwracalnym zniszczeniem i utratą duszy, która niechybnie czekała śmierciożerców. Dekret sankcjonujący polowania na śmierciożerców, wydany bezpośrednio po upadku Voldemorta, też nie miał w praktyce większego znaczenia, bo nie szkolony do walki czarodziej nie miał żadnych szans w potyczce ze śmierciożercą.

Wybory na Wyspach zaplanowano na jesień 1982 roku i Crouch już zacierał ręce zadowolony, że niedługo przejmie władzę... Crouch był bardzo ambitnym, żądnym władzy czarodziejem, ale w maju, w okolicach Beltajne, zdarzyło się coś co pokrzyżowało jego plany. Oddział aurorów pod dowództwem "Szalonookiego" złapał czarnoksiężników, którzy przez kilka dni torturowali Alicję i Franka Longbottom, aurorów Ministerstwa, doprowadzając ich do trwałej utraty zmysłów. Śmierciożercy chcieli torturami zmusić aurorów aby ujawnili im, gdzie przebywa ich Pan. Tymi śmierciożercami byli: Rabastan, Rudolfus i Bellatrix Lestrange oraz Barthemiusz Crouch, syn Przewodniczącego. Ambitny czarodziej, chciał za wszelką cenę ratować swoją pozycję, bo władza go zaślepiła i los syna był mu obojętny. Crouch w okrutny sposób pognębił na procesie własne, jedyne dziecko, odmawiając mu prawa do czegokolwiek, mimo że młodziutki, osiemnastoletni chłopak był zupełnie nieodporny na torturę dementorów. Po tym wydarzeniu opinia publiczna odwróciła się od Croucha, popierając umiarkowanego Dumbledore. Wybory wygrał człowiek Albusa, mag zupełnie od niego zależny i radzący się Dumbledore w najdrobniejszych sprawach, Korneliusz Knot, a Crouch po przegranych wyborach został przeniesiony do Departamentu Kontaktów Międzynarodowych.