Rozdział 37

- Hej - Haruka dosiadła się w bibliotece do siedzącej samotnie i otoczonej książkami Hermiony.

Ta mrugnęła na nią zaskoczona, ale zanim się odezwała jej wzrok powędrował szybko w stronę siedzącej za swoim biurkiem bibliotekarki.

- O nią się nie martw - młodsza dziewczyna przesunęła krzesło, by wygodniej usiąść naprzeciwko niej. - Wie że będę z tobą rozmawiać i wyraziła na to zgodę.

- Och? - Hermiona ponownie zamrugała zdziwiona. Pani Pince była zawsze bardzo rygorystyczna jeśli chodziło o rozmowy w bibliotece, poza zdawkowymi pytaniami podczas odrabiania lekcji. Co prawda była niedziela i poza nimi dwiema nikogo innego w bibliotece nie było, ale żeby od razu pozwolić komuś rozmawiać?

- Zapewne wiesz, że zorganizowaliśmy Klub Naukowy - blondynka zaczęła spokojnie, jakby nie zauważając konsternacji na twarzy Hermiony. - Chcielibyśmy byś dołączyła do naszej małej grupki nadzorującej program szkolenia.

- Dlaczego ja? - Hermiona powoli odłożyła pióro i zaznaczyła w książce fragment na którym skończyła zanim spojrzała zaciekawiona na rozmówczynię.

Haruka, tak jak i ona, była ubrana w ciuchy „cywilne" - ciepła bluza z kapturem koloru jasno niebieskiego z szarymi rękawami i zdaje się ciemnoniebieskie jeansy, a może to były dresy? Hermiona miała na sobie niebieskie jeansy oraz zielony ciepły sweter, który zrobiła jej mama - idealny do chłodnej biblioteki.

- Krukoni się o tobie pozytywnie wypowiadają - Haruka uśmiechnęła się lekko na to małe, niewinne kłamstwo.

- Hmm…

- I wydajesz się być jedyną osobą w Gryfindorze na tyle sensowną, by propozycję przemyśleć i nie odrzucić jej tylko dlatego że Slytherin za nią stoi.

Hermiona przygryzła w zadumie lekko wargę. To, że Slytherin stworzył własny klub było… trochę zaskakujące, ale do zrozumienia, ale to że zaprasza inne domy…?

- Muszę poznać kilka faktów - odparła po chwili, stwierdzając że ciekawość jest silniejsza niż ostrożność. A może to ostrożność każe mi wysondować sytuację?

- Pytaj - blondynka kiwnęła głową w zrozumieniu. - Dlatego przyszłam osobiście.

- Czym dokładnie zajmuje się twój klub?

- Nie mój, nasz – Haruka spojrzała dyskretnie w tył, by mieć pewność że nadal są same. Co prawda Król stał na straży i pani Pince też obiecała pomoc, ale… jak szło to powiedzenie? Strzeżonego diabeł strzeże? Czy może to był Bóg? - Naszym głównym celem jest nauka obrony przed czarną magią. To, co Umbridge wyczynia wpędzi nas wszystkich do grobu.

Zaśmiała się lekko na własny żart, szybko jednak spoważniała i kontynuowała.

- Możesz mi nie wierzyć, ale nawet uczniom Slytherinu doskwiera brak wiedzy na ten temat, a z książek możesz się tylko teorii nauczyć. Wiem z plotek, że rodzice niektórych z nas mogą mieć tą wiedzę o wiele większą, ale to dorośli… Może kilku starszych uczniów wie więcej niż reszta. Tylko że my, w klubie, chcemy się uczyć by wiedzieć jak się bronić przed czarną magią, a nie by za jej pomocą atakować! Ale oficjalnie, przez Umbridge, Klub to „korki" z transmutacji i zaklęć, które również uwzględniamy w naszym programie.

- Dlaczego? - Hermiona poczuła jak jej zainteresowanie rośnie, wszak czyż nie to chciała stworzyć wraz z Harrym?

- Bo jedno bez drugiego nie jest pełne.

Hermiona kiwnęła z aprobatą i postanowiła dowiedzieć się więcej ciekawa kiedy Ślizgonka odmówi wyjaśnień.

- Gdzie robicie zajęcia i jak często?

- Raz w tygodniu, we wtorki o 18tej po kolacji, w Pokoju Życzeń.

- Pokój Życzeń? - Hermiona spojrzała na nią zaskoczona. - Myślałam, że to legenda.

- Nah, jest jak najbardziej rzeczywisty i niesamowity… Będziesz zachwycona książkami jakie się tam pojawiają.

Brwi Gryfonki uniosły się w lekkim zainteresowaniu.

- I są dostępne dla wszystkich?

- Oczywiście! - Haruka spojrzała na nią dziwnie, jakby zaskoczona tym pytaniem. - Zajęcia dzielimy na trzy sekcje - obrona, transmutacja, zaklęcia. Stworzyliśmy grupy i tylko na początku robimy losowanie by wiedzieć, która grupa od czego zaczyna, a potem według rotacji - 25 minut na każdy moduł, 5 minut przerwy pomiędzy by uniknąć zamieszania przy zmianie miejsca. Na końcu, nadal w grupach, dyskutujemy co trzeba poprawić lub nad czym popracować, co jest przekazywane do grupy nadzorującej, która dzięki temu ustala plan na następny tydzień.

- A jak unikacie problemów?

- Jakich problemów?

- Nie macie trudności, że ktoś nie chce się z kimś wspólnie uczyć?

- Na razie nie… ale mogą się zacząć gdy wy dołączycie - Haruka wzruszyła lekko ramionami rozważając nową możliwość. - Mamy zasadę by problemy zgłaszać, a spory zostawiać za drzwiami. Jak na razie to działa.

- Kto jest w tej radzie i przygotowuje program na kolejne zajęcia? - Hermiona zdecydowała że czas wywęszyć pułapkę.

Haruka spokojnie wymieniła nazwiska i domy.

Nie ma Malfoya? Dziwne…

- Muszę spytać - zawahała się lekko. - Malfoy?

- Jest w Klubie, jeśli to chcesz wiedzieć - taa... niechęć między Potterem a Malfoyem jest legendarna. Nie dziwne że o to pyta…

- Ale nie w radzie? - oczy Hermiony zabłysły zaintrygowane.

- Nie.

- Dlaczego?

Lewa ręka Haruki powędrowała na stół i zaczęła mechanicznie wybijać jakiś rytm.

- Też się zastanawiam. Nie zgłosił się, nawet nie próbował. Może nas obserwuje… ale na pewno nie donosi do Umbridge.

- Skąd ta pewność? - Hermiona z dezaprobatą słuchała dźwięków stukania. Nie żeby Haruka fałszowała, ale to w końcu biblioteka…

- Och - Haruka zauważyła jej wzrok i położyła dłoń nieruchomo. Już kiedyś zauważyła że gdy zaczyna nad czymś intensywnie myśleć jej palce automatycznie zaczynają „grać" jakąś tylko im znaną melodię.

- Bo klub jeszcze istnieje, a my jeszcze nie zostaliśmy wydaleni ze szkoły - odparła spokojnie. A przynajmniej ja nie zostałam wyrzucona…

- To ma sens - Hermiona odezwała się zamyślona. - Muszę to przemyśleć…

- Oczywiście - Haruka wstała i przeciągnęła się. - Daj mi znać gdy podejmiesz decyzję… jakakolwiek by ona nie była. Ale uprzedzam ja ciężko przyjmuję odmowę.

Uśmiechnęła się szelmowsko, po czym ku zaskoczeniu Hermiony poszła porozmawiać z panią Pince, która wydała się być rozbawiona jakimś komentarzem nastolatki i ku zgrozie Gryfonki zaśmiała się na głos, zanim wraz z Haruką poszły w jeden z korytarzy najprawdopodobniej poszukać jakiejś książki.

Hermiona patrzyła na nich w zamyśleniu, nie zauważając że podniosła pióro i zaczęła jej lekko gryźć.

xxxxxxxxxxxxxx

Harry sapnął zirytowany stojąc w jednym z głównych korytarzy. Hermiona ciągle go nagabywała by zorganizować zajęcia, a tu nie dość że Umbridge się na niego uwzięła, Snape nie ułatwiał mu życia, Dumbledore omijał to jeszcze pojawiły się plotki, że Slytherin coś knuje.

No bo jak inaczej nazwać to, że również próbują zrobić dodatkowe zajęcia?! I to z obrony!

Nie, nie, Harry potrząsnął głową i powoli ruszył przed siebie. Coś się za tym kryje!

Nastolatek zatrzymał się przed ścianą z dekretami… Taa oto i dekret 24…

Ciekawe czy Ślizgoni też za tym stoją? Ponoć bez problemów uzyskali pozwolenie na swoje zajęcia, o quidditchu nie zapominając.

Kilka metrów dalej i tłumek stojący przed ogłoszeniem o dodatkowych zajęciach z transmutacji i zaklęć organizowanych przez Slytherin.

Ech…

xxxxxxxxxxxxxx

To właśnie tu znalazła go Hermiona. Spojrzała na zirytowaną minę przyjaciela, na tłumek przed ogłoszeniem i pociągnęła go lekko za rękę w stronę korytarza prowadzącego do wyjścia na zewnątrz.

- Chodź, musimy pogadać.

Harry spojrzał na nią uważnie, ale posłusznie ruszył za dziewczyną.

- Co jest? - spytał gdy oddalili się na bezpieczną odległość.

- Spotkałam Harukę w bibliotece…

- I? - jak na razie nic nowego, wszak wiadomo że Hermiona spędza tam sporą część swojego wolnego czasu. Ślizgonka, z tego co słyszał, też.

- Zapytała mnie czy nie chciałabym dołączyć do ich grupy szkoleniowej…

- Ach?

- Powiedziała mi też, że ich głównym celem jest nauka obrony, choć przez Umbridge oficjalnie to transmutacji i zaklęć się uczą.

Harry spojrzał na nią zaintrygowany i zirytowany jednocześnie.

- I ty jej wierzysz?

- Tak.

Sapnął teraz już tylko zirytowany

- Odkąd to można wierzyć komukolwiek ze Slytherinu? Na pewno coś knują!

- Możliwe - dziewczyna przyglądała mu się uważnie zastanawiając się w czym naprawdę leży problem. - Ale my z naszymi zajęciami nie ruszyliśmy. I jeśli w końcu podejmiesz decyzję to będą one „nielegalne", nie żebym miała coś przeciwko temu, ale... Poza tym gdzie zamierzasz je zrobić?

- Myślałem o tym - Harry westchnął rozważając sytuację. - Zgredek powiedział mi, że istnieje Pokój Życzeń, gdzie moglibyśmy takie zajęcia prowadzić.

- Hmm - Hermiona mruknęła zaintrygowana – a powiedział ci też, czy ów pokój otworzy się gdy ktoś inny już w nim będzie?

- Nie… czemu?

- Bo tam Slytherin robi swoje zajęcia… legalnie!

- Argh - nastolatek wycharczał w nagłym przypływie gniewu. - Co się tu kurna dzieje? Nawet zamek im pomaga? To jakieś wielkie nieporozumienie!

Hermiona zmarszczyła lekko brwi słysząc jego słowa.

- Dlaczego sądzisz że zamek im pomaga? To trochę niedorzeczne. To tylko budynek, nawet jeśli magiczny, to swojego rozumu raczej nie ma.

Harry tylko na nią spojrzał wciąż wkurzony na rzucane mu pod nogi kłody. Wiedział że to nie jej wina, ale czemu to Hermiona zawsze próbuje być tym głosem rozsądku?

- Co zamierzasz zrobić z tą propozycją? - spytał po chwili wciąż się w sobie gotując.

- Myślałam o tym by ją przyjąć - zauważyła jak jego oczy ponownie zalśniły gniewem. - Po rozmowie z tobą, oczywiście. Jeśli któreś z nas dołączy, to możemy ich mieć na oku i dowiedzieć się co knują.

- Och - zamrugał zaskoczony. Nie pomyślał o tym. - Chcesz się w szpiega bawić?

- Czemu nie? Jeśli to nam pomoże… - wzruszyła ramionami, po czy ruszyła w stronę dormitorium. - A tak przy okazji Malfoy nie należy do grupy „dowodzącej", jest tylko członkiem klubu.

Harry ponownie zamrugał zdziwiony. Dziwne rzeczy się w tym zamku ostatnio dzieją.

- Jak chcesz to rozegrać? - spytał w końcu cicho, gdy z nią wyrównał.