Autor: cybermirror

Wieczorem w innym miejscu bazy.

- Catherine.
-, Co dokładnie jest potrzebne z tych T-800? Spytał, Cybermirror.
- Zasilanie i chip a najlepiej cała głowa. Odparła.
- Już się bałem, że będziemy musieli targać całe endoszkielety.
- Logistycznie było by to utrudnione. Odetchnął Cybermirror i dodał.
- To, co łowcy idziemy na polowanie? Zwrócił się do reszty.
- Uważajcie na Savannah. Troskliwie powiedziała Catherine.
- Zaopiekuję się nią jak własna córką.
Żartobliwie powiedział Hostile i dostał klapsa w tyłek od Savannah.
- Wszystko mamy? Spytała Savannah.
- Chyba wszystko. Odpowiedział Answer.
- To w drogę. Powiedział Cybermirror.
Ruszyli.
Noc była ich sprzymierzeńcem.
Ukrywała zamaskowane ciała.
Jedynie w świetle księżyca połyskiwały piękne rude włosy Savannah.
Szykiem bojowym wśród gruzowiska, skradając się, czasami czołgając zmierzali do wcześniej
omówionego miejsca na stworzenie zasadzki.
Po około pięciu godzinach dotarli na miejsce.
Podzieleni na dwie grupy rozstawili się na stanowiskach, aby z dwu stron zaatakować.
- U nas spokój a u was. Spytał przez radio Answer.
- Też nic nie widzimy. Potwierdził Hostile.
- Idę zastawić pułapkę. Powiedział Cybermirror i dodał.
- Bądźcie czujni.
- Trzeba idealnie trafić w szyję najlepiej z boku. Powiedział Answer przez radio.
- Z bliska może to zadziałać, ale z daleką z tą bronią może być problem. Odpowiedział Hostile.
W wizjerach obserwowali teren.
Cybermirror rozstawił miny.
Ustawił pułapkę i wycofał się na pozycję.
- No to czekamy. Wszyscy usłyszeli Answera przez radio.
Minęło ok. pół godziny.
- Popatrz, co oni robią. Powiedział Answer.
- Obserwuję ich od paru minut. Odpowiedział Cybermirror.
- I jak ich obserwuję to nie odkleili się od siebie.
- Jak się matka dowie, że córka puszcza się z nim to rozpłynie się z wrażenia.
Buchnęli śmiechem.
- Wszystko słyszymy. Usłyszeli przez radio Hostile.
A zaraz po tym Savannah dodała.
- Żal wam?
-, Co?
- Macie tam przecież siebie.
Usłyszeli śmiech przez radio.
- Answer nie jest w moim typie.
- Ma za chudą dupę. Zażartował Cybermirror.
- A ty za bardzo dziurawą. I znów buchnęli śmiechem.
- Cisza! Coś leci?
- Aerostat! Usłyszeli Hostile w radiu.
-Zwiadowca terminatorów!
- Są niedaleko. Potwierdził Answer i spytał.
- Macie go namierzonego?
- Cały czas. Usłyszał w radiu.
- Jak zacznie odlatywać to strąć go tak, aby nie spadł na miny. Dodał.
Rozległa się eksplozja. Części Aerostatu spadły na ziemię.
- Dobry strzał. Powiedział Answer przez radio.
- Włącz muzykę.
Cybermirror z pilota uruchomił radio odtwarzacz ustawiony między minami.
Rozległa się muzyka . . . „ Kolorowe sny ".
- To jest jedyna taśma, jaką miałem z tym nagraniem. Usłyszeli w radiu Hostile.
- Są. Powiedziała Savannah przez radio.
I poszła seria rozwalając odtwarzacz.
- Po jednym na głowę. Powiedział Answer i dodał
- Poczekaj aż będą bliżej.
- Jeszcze nie . . .
- Jeszcze nie . . .
- Teraz!
Rozległa się detonacja.
Tumany kurzu wzbiły się do góry.
- Nic nie widać!
- Przygotujcie się.
Parę chwil później wyłoniły się dwie maszyny.
Cała czwórka oddała strzały.
Jeden terminator padł bez głowy.
Drugi zaczął ostrzał Cybermirrora i Answera.
Hostile ponowił strzał i odstrzelił głowę drugiemu.
Nagle z tumanów kurzu wyłonił się HK i ostrzelał stanowisko Hostile i Savannah.
Cybermirror i Answer strzelili z granatników.
Potężna eksplozja rozerwała HK.
Strzępy metalu latały wszędzie.
- Kryj się. Krzyknął Answer.
Nastała cisza.
- Savannah, Hostile żyjecie. Pytał przez radio Answer.

Nikt nie odpowiadał.

Poranek w bazie.

- Popatrzcie, śpią jak niemowlaki. Powiedziała Allis.
- Dobrze, że twój materac jest taki szeroki. Stwierdziła Cameron.
-, Dlaczego Trzynastek trzyma kciuk w ustach. Spytała Sharon.
- Fajnie, nie?
- Niemowlak jak nie ma smoczka też tak śpi ssąc palec. Odpowiedziała Allis i dodała.
- Jak jesteśmy u mnie to usypia z moim kciukiem.
- Dziewczyny cichutko się roześmiały.
- Widzicie jak się będziemy razem trzymać to możemy z nimi zrobić wszystko. Stwierdziła Allis.
- Sharon. Co powiesz? Spytała Cameron.
- Hmm . . .
- Ile razy? Spytała ciekawska Allis.
- Zasnął po czwartym.
- Dobry jest.
- Trzynastek usypia po drugim, ale potem się budzi i jest jak nowo narodzony. Chwaliła się Allis.
- Ja nie wiem, kiedy zasypia Mq. Dodała Cameron.
- Jeszcze się dowiesz. Skwitowała Allis.
- Ciekawe jest, że za każdym razem robiliśmy to inaczej. Wypaliła Sharon.
- No to teraz masz więcej doświadczeń niż Cameron. Zażartowała Allis.
-, Ale wiecie takie rozmowy to możemy mieć między sobą.
- Większość kobiet w takim momencie mogłaby się zaczerwienić. Powiedziała Allis i spytała.
- Potraficie zmieniać barwę skóry?
Nastała cisza.
- No wypieki na twarzy?
- Nie wiem. Odpowiedziała Cameron.
- Ciekawe.
- Łzę potrafisz uronić.
- Smutek czy radość też wyrazisz.
- Jak tyle różnych rzeczy potraficie to chyba Skynet nie spieprzył tak prostej emocji.
- Musimy to przećwiczyć.
-, Ale wieczorem. Zadeklarowała Allis.
-Dobra.
- Czekają nas obowiązki.
- Dziś ubieramy się każda po swojemu.
- Może nas rozpoznają.
-, Ale będzie im coraz trudniej. Żartowała Allis.
- A co z nimi? Spytała Sharon.
- Zostawmy ich jak się obudzą to dadzą sobie radę.
Parę chwil później wyszły.
Odeszły kawałek i usłyszały.
Krzyk w kwaterze.
-, Co tu robicie?
-, Dlaczego jestem goły między wami?

Centrum dowodzenia.

- Nic nie słychać o naszych łowcach? Spytał Connor.
- Jeszcze za wcześnie. Odpowiedział dyżurny i dodał.
- Tam gdzie poszli to kawał drogi a puszki nie czekały na nich jak w sklepie.
- Coś jednak się działo w tym rejonie, bo odnotowaliśmy ruch maszyn nad ranem. Powiedział M_GmbH.
- A nasz zwiad do Skynetu? Pytał dalej Connor.
- Są na miejscu.
- Podali, że szarzy i maszyny przemieszczają się między trzema budynkami, z czego jeden jest bardzo
mocno pilnowany. Meldował dyżurny.
- To będzie tam. Odpowiedziała Catherine i dodała.
- Zajmę się tym sama.
- Ludzie się tam nie dostaną.
- Po za tym będę musiała kilka razy tam iść i wrócić, aby nie wzbudzić podejrzeń.
- Jak duże są te części? Spytał Connor.
- Nie duże.
-, Ale wiesz, że musimy mieć podwójną ilość. Odpowiedziała Catherine.
- Dwóch ludzi starczy i ty? Spytał ponownie Connor.
- W zupełności. Odpowiedziała.
- Zrobimy tak. Mówił Connor.
- Jak wszystko już będzie na zewnątrz w bezpiecznym miejscu to daj znać.
- Dwójka naszych zwiadowców dołączy do ciebie i pomoże ci z tym wrócić.
- Dobry plan.
- Wyruszę popołudniu, aby być tam jak się ściemni. Odpowiedziała Catherine i dodała.
- Idę teraz do techników przekazać i wszystko. I wyszła.
-, Dlaczego powiedziałeś, że dwóch ludzi do niej dołączy skoro jest ich tam więcej? Spytał M_GmbH.
- Wyznacz, kto do niej dołączy a reszta niech obserwuje i ubezpiecza.
- I pod żadnym pozorem nie zdradzi swoich kryjówek.
- Jeszcze do końca jej nie ufam. Powiedział Connor.

Miejsce akcji łowców.

- Już dawno zrobiło się jasno a tam nikt nie daje znaku życia.
- Widzisz coś Cybermirror? Spytał Answer.
- Dwie puszki z urwanymi nogami cały czas się ruszają i są uzbrojone.
- Zanim pójdziemy do Savannah i Hostile trzeba ich rozwalić. Powiedział Cybermirror.
- Ustawmy się dobrze.
- Ja wezmę jednego ty drugiego. Odparł Answer.
Kilka minut później.
- Biorę tego z prawej. Powiedział Cybermirror.
- Ok. Ja z lewej. Na dwa. Rzekł Answer.
- Dwa. I padły strzały.
Jedna połówka maszyny odpowiedziała ogniem w ich kierunku.
Padł strzał z drugiej strony.
Nastała cisza.
- Żyją. Ucieszył się Answer i dodał.
- Savannah coś pokazuje.
- Popatrz przez lornetkę, bo ja nic nie rozumie.
- Chyba im radio szlag trafił albo, co?
- Eee nie wiem.
- Jeszcze się taki nie znalazł, co zrozumie kobiety.
- Spróbujmy się zbliżyć póki jest cisza. Powiedział Cybermirror.
Bardzo powoli zbliżyli się do endoszkieletów.
Za chwilę dotarli Savannah i Hostile.
- Nie daruję wam tej kasety. Wkurzał się Hostile.
- Widzisz.
- My się martwiliśmy czy żyją a on się martwi o kasetę. Powiedział Answer do Cybermirrora.
- No puszce też się nie spodobało walną w radio całą serią. Śmiejąc się powiedział Cybermirror.
- Szkoda gościa, miał taki sam gust jak my. Dodał Answer.
- Bierzmy to, co mamy wziąć i wracajmy.
- Długa droga przed nami. Niecierpliwiła się Savannah.
Szukając potrzebnych części Cybermirror wygrzebał z rumowiska kawałek taśmy i dał Hostile.
- Masz swoją kasetę resztę będziesz mruczał.