Kolejny dzień
Wędrówka
-Więc, Naruto, gdzie teraz jest osoba której szukasz? - Zapytała zaciekawiona Fū
-Uch... Orochimaru...? - Zapytał Naruto
-Wiesz w ogóle którędy iść?
-Jasne... jeżeli będziemy ciągle szli wzdłuż rzeki, to w końcu dotrzemy do jeziora!
-Jakiego jeziora?
-No... takiego... dużego?
-Myślisz że na świecie jest tylko jedne jezioro? Huh... ty chyba faktycznie nie wiesz gdzie iść!
-Posłuchaj, jeszcze nim wyruszyłem w podróż dokładnie wszystko sprawdziłem na mapie! Teraz idę na północ tak długo, aż dotrę do jeziora, potem będę musiał kierować się na zachód, czyli skręcić w prawo!
-Ale... na prawo jest wschód...
-Ach... tak... tylko cię sprawdzałem...
-...
-Tak czy inaczej... chwila... chyba już je widzę!
- Jezioro?
-Tak, chodź szybko! - Naruto chciał pociągnąć za rękę Fū, jednak w ostatnim momencie zatrzymał dłoń - Uch... wybacz...
-Uhm... nic się nie stało... chodźmy...
Naruto: Cień Konohy
Rozdział 36: Nowy cel
-A więc, teraz idziemy na wschód? - Zapytała Fū, która właśnie skończyła obmywać swoją twarz w jeziorze
-I... dzie... my?
-Tak... coś nie tak?
-Może nie powinienem tego robić nowo poznanej osobie, ale to trochę... no wiesz... nie twoja sprawa...
-Co? W takim razie po co cały czas z tobą chodziłam?
-Posłuchaj, o ile się nie mylę, to na zachód od tego miejsca znajduje się nie wielka osada. Będziesz mogła się tam zatrzymać... jeżeli jednak pójdziesz dalej, dotrzesz do swojej wioski... a chyba o to ci od początku chodziło, prawda?
-Czy ja kiedykolwiek powiedziałam, że chcę wrócić do swojej wioski!?
-A nie chcesz...?
-Nie mam zamiaru tam wracać...!
-Czyli że też jesteś...?
-Nie! Nie jestem zbiegiem! Po prostu w mojej wiosce jest teraz zbyt niebezpiecznie... przynajmniej dla mnie...
-Co się stało...?
-Ja... nie mogę wrócić do wioski, ponieważ... powiem prosto z mostu... pewna... osoba... na mnie poluje... a raczej na siedmioogoniastego...
-"Akatsuki, czy może jednak Danzō?"
-Dlatego też muszę uciec jak najdalej od mojej wioski... pójdę z tobą...
-Uważasz, że u Orochimaru będzie inaczej!?
-To dlaczego do niego idziesz!?
-To tylko i wyłącznie moja sprawa!
-Zachowujesz się jak pięcioletnie dziecko!
-Hej! Nie pozwalasz sobie na zbyt wiele!?
-Mówię tylko jak jest! Od same początku starałeś się mi udowodnić, że Orochimaru to zły człowiek, jednak cały czas starasz się go odnaleźć! I oto moje pytanie, dlaczego?
-"Co powiedzieć? Chyba jej nie powiem, że idę tam tylko po to, żeby zdobyć moc... czy ja faktycznie jestem aż tak żałosny...?"
-Dlatego pójdę z tobą, przynajmniej tylko dlatego, żeby zaspokoić swoją ciekawość, dobrze?
-"Irytująca..."
-W takim razie chodźmy...
-"Cholera... chyba nie mam wyjścia..."
-Jestem strasznie ciekawa, co z tego wyniknie... - Dodała Fū, uśmiechając się
-"Naruto, powiedz w końcu coś sensownego...!" - Uzumaki zrozumiał wtedy, że ma do niej słabość... - Jakby co, to cię ostrzegałem...
-Wiem...
-"Oby u Orochimaru też była taka pewna siebie..." - Ruszyli wspólnie na rzekomy wschód. Przez długi czas nie odzywali się do siebie. Wędrówka była niezwykle nużąca, co w końcu zmusiło podróżników do rozpoczęcia rozmowy. Okazało się, że obydwoje mają bardzo podobną przeszłość, że ludzie żywili do nich nienawiść... jednak rozróżniała ich jedna rzecz. Fū doszła do porozumienia ze swymi wrogami, Naruto jednak jedynie uciekał od swych problemów... Właśnie nadszedł ten czas, w którym na miejsce Słońca wchodzi Księżyc. Tego dnia była pełnia, więc na dworze nie było całkowicie ciemno. Nagle Uzumaki zauważył w oddali źródło światła. Gdy podeszli do niego bliżej, okazało się, że w końcu natrafili na... człowieka!
-Dzieci nie powinny samotnie błąkać się po okolicy... zwłaszcza tej okolicy... - Odezwał się kobiecy głos
-Uhm... przepraszamy - Odezwała się Fū
-Mamy do pani pewne pytanie... - Wtrącił się Naruto
-Też mi miło, niewychowany dzieciaku - Powiedziała irytującym głosem napotkana kobieta
-Poszukujemy pewnej wioski... a mianowicie Otogakure...
-Wioski Dźwięku...? Po co wam ta informacja?
-Musimy tam dotrzeć...
-Słucham? Wy chyba nie wiecie w co się pakujecie. Lepiej wracajcie do domu, zanim coś wam się stanie...
-Nie mam takiego zamiaru... jeżeli nam nie pomożesz, to sami ją odnajdziemy...
-Nie mam w planach wam w ni czymkolwiek pomagać, dopóki nie powiecie mi, po co tam idziecie...
-Muszę odnaleźć pewną osobę...
-"Kogo taki dzieciak może poszukiwać w tak niebezpiecznej wiosce?"
-Więc...?
-Wybaczcie, ale chyba nie mogę wam pomóc... nie wiem gdzie to jest...
-Dlaczego pani kłamie?
-Słucham?
-Zapytałem, dlaczego pani kłamie?
-Może dlatego, że to trochę podejrzane, że dwójka dzieciaków stara się odnaleźć jedną z najbardziej niebezpiecznych wiosek na świecie... z resztą, ile wy możecie mieć lat, dziewięć?
-Przestań sobie z nas kpić!
-Przepraszam na spóźnienie, pani Tsunade! - Do nieznajomej podbiegła kobieta
-Shizune! Doprawdy, mogłabyś szybciej załatwiać swoje potrzeby! - Odezwała się nieznajoma kobieta
-"Przynajmniej już wiem, jak mają na imię..." - Pomyślał Uzumaki
-Nich pani nie mówi o tym, w obecności innych osób! - Powiedziała Shizune
-Spokojnie, to tylko jakieś rozwydrzone dzieciaki, chodźmy... - Wyjaśniła Tsunade
-Hej! Nie odpowiedziałaś na moje pytanie! - Ryknął Naruto
-Pytanie? Jakie pytanie? - Zapytała Shizune
-Odpowiedzcie mi, gdzie znajduje się Otogakure?
-Powiedziałam już swoje, od nas niczego się nie dowiecie! - Wtrąciła się Tsunade
-Nie byłoby lepiej, gdybyśmy najpierw ich wysłuchali? - Zapytała Shizune - Po co chcecie odnaleźć Wioskę Dźwięku?
-"Może będzie lepiej, jeśli powiem prawdę, dzięki temu może szybciej mi odpowiedzą" - Pomyślał Naruto - Muszę odnaleźć pewną osobę... pewnie nie będziecie jej kojarzyć, jej, to znaczy, jego imię brzmi Orochimaru... i to raczej wszystko...
-Orochimaru!? - Zapytała przerażona Tsunade - Po co chcecie odnaleźć kogoś takiego!? - Uzumaki lekko poluzował swój czarny płaszcz, tak że można było dostrec przeklętą pieczęć - NAZNACZYŁ CIEBIE PRZEKLĘTĄ PIECZĘCIĄ!?
-Jak widać...
-POSŁUCHAJ, NIE IDŹ DO NIEGO! MOŻE CI ZŁOŻYĆ WIELE OBIETNIC, JEDNAK WSZYSTKO KIERUJE SIĘ TYLKO TO JEDNEGO CELU! POSŁUCHAJ, ON CIĘ ZABIJE!
-Mam tego świadomość... chyba że to ja zabiję go pierwszy...
-...
-"Jesteśmy jak dwie krople wody! Więc nad czym się jeszcze zastanawiasz!? Dołącz do mnie... razem podbijemy... nie... stworzymy nowy świat! W końcu będziemy szanowani... pora zakończyć okres ciągłych poniżań i bycia wytykanym przez wszystkich... Razem... razem będziemy niepokonani... Dołącz... do mnie...!" Huh... jego słowa brzmiały bardzo przekonywająco... jednak nie przewidział on jednej rzeczy... nadając mi przeklętą pieczęć, sam wykazał się głupotą! To prawda, że ja i on jesteśmy jak dwie krople wody... jednak teraz... gdy już mamy połączone umysły... wszystko staje się jasne...
-Naruto... o czym ty mówisz? - Zapytała Fū
-To nie moja zasługa... to wszystko dzięki Kyūbiemu... w chwili gdy nadano mi przeklętą pieczęć, Orochimaru miał pewność, że jestem nieprzytomny, a dziewięcioogoniasty jest uśpiony... jednak jego chakra nieustannie krążyła po moim ciele... nazwałbym to wymianą mocy... on nadał mi przeklętą pieczęć, a ja podarowałem mu odrobinę chakry Kyūbiego... ta odrobina jednak wystarczy, bym był w stanie go namierzyć... to jednak było jeszcze zbyt mało, abym mógł "wkraść" się do jego umysłu...
-Tak... ale o co chodzi...?
-Podczas naszego drugiego spotkania, w Konosze... chciałem go ponownie potraktować chakrą dziewięcioogoniastego, jednak nie byłem w stanie... wtedy to jednak poczułem... byłem w stanie kontrolować moc Kuramy na odległość... wtedy, właśnie w tym momencie, gdy próbował on namówić mnie, bym przeszedł na jego stronę, dowiedziałem się, że on prawdopodobnie jest jedyną żywą osobą, która wie... od mojego urodzenia chciałem poznać prawdę o dziewięcioogoniastym i o moich rodzicach... czułem... to znaczy czuję nadal, że on zna prawdę... jednak wtedy... gdy nadał mi przeklętą pieczęć, moc Kyūbiego nie zdążyła całkowicie przejść w jego ciało... dlatego też nakazał mi on przynieść sharingana... tak jak on powiedział... nie osobę, tylko same onczy, nie jednego, ale obydwa! Po co? Cóż... głupie pytanie... oczywiście, że chodzi o moc! Tylko przy pomocy sharingana można całkowicie kontrolować moc Kyūbiego... nawet nie wiecie, co by się stało, gdyby Orochimaru był w posiadaniu tak olbrzymich pokładów chakry... niestety, o wszystkim dowiedziałem się dopiero po fakcie... pozbawiłem mojego najlepszego przyjaciela sharingana... jednak postanowiłem go pomścić... dlatego też... - Oczy Naruto zmieniły się w trzy tomoe'owego sharingana - Postanowiłem skorzystać z jego planu i obrócić go przeciwko niemu... jeżeli dzięki sharinganowi można w pełni kontrolować moc ogoniastych bestii... użyję tych oczu by uaktywnić resztki chakry w ciele Orochimaru... wtedy poznam całą prawdę...
-Ja... nadal nie rozumiem...
-Chwila! Czy to oznacza, że jesteś Jinchūrikim? - Zapytała Tsunade
-Tak... - Odpowiedział bez wahania Uzumaki - Dlatego też muszę go odnaleźć. Gdy powstrzymam go w pojedynku, będę mógł użyć sharingana, dzięki czemu będę kontrolował chakrę dziewięcioogoniastego w jego ciele... wtedy moc dotrze do jego umysłu, a Kurama otrzyma wszystkie potrzebne informacje, które następnie przekaże mi...
-Czy nie łatwiej po prostu spytać się ogoniastej bestii? - Wtrąciła się Fū
-To one potrafią mówić...? - Zapytała Tsunade
-Tak, są to w pełni rozwinięty istoty... nie raz wykazują się większą inteligencją niż niektórzy ludzie...
-Chyba czegoś nie rozumiem... kim wy, do cholery, jesteście i skąd tyle wiecie o ogoniastych bestiach? Ciebie, karłowaty blondynie, to mogę zrozumieć, ale co z nią?
-Też jestem Jinchūrikim... siedmioogoniastego - Tsunade z zaskoczenia upuściła z ręki latarnię, którą w ostatnim momencie chwyciła Shizune
-Nie mogę uwierzyć, że spotkałam dwóch Jinchūrikich na raz...
-...
-Ale to jednak nie zmienia faktu, że jesteście tylko dziećmi! Niestety, nie możemy wam pomóc...
-To tylko kwestia czasu, zanim odnajdę Orochimaru...
-W takim razie, zrób co chcesz...
-W takim razie, idę... ach, tak, zapomniałbym... mam jedną prośbę... czy mogłybyście znaleźć jakieś bezpieczne miejsce, gdzie mogłaby ona zamieszkać? - Zapytał Naruto, wskazując przy tym palcem na Fū
-Wybacz, jednak jest nam śpieszno... nie pomożemy wam...
-Czy...
-...
-Czy naprawdę jesteście aż tak wredne, że nie zaopiekujecie się nią chociażby do rana...?
-Wracajcie do domu... dzieci...
-Łatwo powiedzieć... a co jeżeli powiem ci, że ona nie ma domu...!? Nadal wszystko będzie dla ciebie wszystko takie banalne!?
-Ugh... może jednak zaryzykujemy...? - Powiedziała Shizune
-Ani trochę mi się to nie podoba... - Odpowiedziała Tsunade
-A co jeżeli to prawda, i oni na prawdę nie mają domu? Możemy być ich jedyną szansą...
-Zgadzam się... pod warunkiem że zapłacicie...
-Jasne... ile? - Zapytał stanowczo Naruto
-Tysiąc ryo...
-Zgadzam się...
-Miło się z tobą załatwia finanse...
-Jednak nie zmienię o was zdania, że jesteście żałosne... żegnam... - Uzumaki odszedł. Upłynęło parę chwil...
-Shizune!
-Tak! - Odpowiedziała
-Zaopiekuj się młodą...
-...
-Ja pójdę za Jinchūrikim...
-Co? Jak to?
-W końcu mam szansę dowiedzieć się, gdzie przesiaduje Orochimaru... nie mogę przepuścić takiej okazji... - Tsunade odeszła w tym samym kierunku, którędy poszedł Naruto. Nagle w tym samym kierunku zaczęła kierować się Fū...
-Stój! Gdzie idziesz!? - Zapytała Shizune
-Nie będę siedzieć w cieniu jak tchórz... mam pewien dług do spłacenia temu chłopakowi... a poza tym... może okażę się pomocna...
-"Cholera... nic dobrego z tego nie wyniknie..." - Po chwili Shizune dołączyła do Fū...
