- Bardzo się cieszę że wróciłeś do nas, książę -powiedziała uprzejmie królowa. Książę skłonił się lekko.
- Jestem wdzięczny Waszej Wysokości za przywrócenie mnie do życia – powiedział - A także tobie, królewno Beryl.
Uśmiech tej ostatniej zabarwił się nutką rozbawienia.
Ani ona, ani królowa Eluzjonu nie wyprowadziły księcia z błędu. Długi czas musiał upłynąć od czasu jego śmierci. Albo świeżo po wskrzeszeniu nie pamiętał jeszcze że Beryl to już królowa.
- Przejdźmy do sali jadalnej żebyśmy mogli swobodnie porozmawiać – powiedziała Lucija, kierując się w stronę wyjścia żeby wreszcie zakończyć rytuał przebudzenia i pozwolić eluzjończykom zgromadzonym w Sali na rozejście się i powrót do swoich świątyń i na przyporządkowane sobie planety.
- Erwinie – odezwała się do jednego z białowłosych mężczyzn z charakterystyczną kapłańską łezką na czole. Chyba każdy w Eluzjonie miał imię rozpoczynające się na literę „E"albo „L" – Nasz gość, książę Demando z Czarnego Księżyca potrzebuje odpoczynku. Jego ciało zostało niedawno wskrzeszone. Poleć przygotować dla niego pokoje, ciepłą kąpiel i zadbaj żeby dużo odpoczywał. Sporządź także dla niego napój regeneracyjny.
Mówiła w języku wspólnym, z uprzejmości wobec Demanda.
Kapłan skłonił się bardzo nisko. Dwie służki, które mu towarzyszyły zrobiły to samo.
- Zechciej pójść z nami, Wasza Wysokość – powiedział do Demanda.
- Powinieneś teraz odpoczywać –królowa Lucija z serdecznością otoczyła Beryl ramieniem na znak, że powinny kierować się do wyjścia z sali i zakończyć rytuał przebudzenia – Moi poddani zadbają żebyś szybko wrócił do pełni sił.
- Dziękuję jeszcze raz za wszystko – Demando ukłonił się na pożegnanie i obie damy oddaliły się.
Elios obudził się tego dnia wcześniej niż zwykle. Umył twarz używając wyciągu z ziół, który poprzedniego wieczora przygotowała dla niego Eliza. Orzeźwiony ubrał się w swój codzienny luźny strój kapłański i poszedł w kierunku kuchni zauważając, że zgodnie z rytmem wschodzącego słońca na powierzchni planety, w Eluzjonie powoli robi się jasno.
Przekąsił coś szybko w kuchni, pozdrawiając ubraną w fartuszek Elizę, która kończyła kłaść kolorowy lukier na babeczkach.
Dzisiaj był bardzo ważny dzień.
Księżniczka Chibiusa obchodziła urodziny i to właśnie tutaj, w Eluzjonie miało odbyć się przyjęcie. Niezwykle kameralne, tylko dla księżniczki i jej najbliższej rodziny, czyli matki Sophie „Usagi" Serenity, władczyni Królestwa Srebrnego Księżyca, oraz ojca: króla Endymiona, władcy na którego rodzinnej planecie Ziemi znajdowała się ta świątynia Eluzjonu.
Księżniczka Chibiusa była ich jedynym dzieckiem.
Elios doglądał ostatnich przygotowań w świątyni i w ogrodzie przed nią. Wszystko zdawało się być zapięte na ostatni guzik. Eliza i Luiza, służki świątynne które mieszkały tutaj razem z Eliosem spisały się znakomicie. Rozwiesiły lampiony, przygotowały tort i różna smakołyki na obiad, a nawet specjalnie na tę okazję posadziły w ogrodzie krzaki białych róż. Odpowiednio wcześnie, tak aby być pewne że w dzisiejszym dniu będą już kwitnąć.
Wszystko było znakomicie zorganizowane. Tylko Pegaz, skrzydlaty koń Eliosa od samego rana gdzieś zniknął i Elios nie mógł go nigdzie znaleźć.
To nic, w końcu Pegaz zawsze wyglądał nienagannie. Nawet jeśli zjawi się tuż przed przyjęciem założy mu się tylko ozdobne siodło i uzdę z kwiatami i sprawa załatwiona. Zresztą, księżniczka Chibiusa nie jest juz dzieckiem. Nie było pewności czy zażyczy sobie przejażdżki na Pegazie, być może będzie wolała spędzić czas na rozmowie, z lampką szampana w ręku.
Elios w duchu uśmiechnął się na wspomnienie poprzedniego wieczora. Musiał przyznać że tęsknił za księżniczką i cieszył się, że udało im się spędzić trochę czasu razem. Dobrze, że pokoje do medytacji są wygodne, liczne i mają takie zakamarki, w których ojcowie niełatwo znajdą swoje chowające się córki, gdyby nawet akurat ich szukali. Na szczęście król Endymion poszedł na długi samotny spacer i wrócił bardzo późno, od razu kładąc się do łóżka.
Elios był pewien, że on i królowa Serenity pokłócili się wczoraj. Podejrzewał, że królowa ponowiła dyskusję z mężem na temat zachowania wobec podwładnych i dystansu, który król chciał koniecznie utrzymać. Usagi traktowała mieszkańców Eluzjonu jak przyjaciół, a nie jak sługi, za co oni darzyli ją szacunkiem i przyjaźnią. Formalnie Eluzjończycy, jako obywatele autonomicznego państwa nie byli poddanymi władców planet na których świątynie się znajdowały. Niestety, niewielu władców na prawdę uznawało ten fakt.
Serenity miała swoje zdanie na temat tego jak powinno się rządzić i Elios popierał jej pomysł, że ona i Endymion powinni prowadzić swoje państwa osobno.
Królowej doskwierało to, że nie może rządzić z mężem wspólnie, jako król i królowa. Nie mogła jednak ustąpić w pewnych sprawach i ostatecznie stwierdziła że takie wyjście będzie lepsze dla zachowania dobrych stosunków w swojej rodzinie. Chciała żeby Chibiusa miała kochającą rodzinę, której spokój nie byłby zmącony przez różne poglądy rodziców.
Niestety, wczorajszy dzień upłynął w dużej mierze w napiętej atmosferze. Elios musiał dokonać wzorowego formalnego powitania, po którym każdy udał się do swoich pokoi i już z nich nie wychodził. Dobrze, że Chibiusa wymknęła się wieczorem i mogli trochę razem posiedzieć.
Elios lubił małą damę, marzycielkę z krótkimi kucykami, którą poznał szukając pomocy na Ziemi podczas ataku Nehelenii na Eluzjon. Mogąc używać tylko postaci Pegaza był dla niej wtedy konikiem ze snów, a ona dla niego małą dziewczynką o ślicznych snach i wielkim jak na swój wiek duchu bojowym.
Tak było aż do dnia, kiedy Chibiusa i jej mama Usagi, będąca wtedy w wieku licealnym nieoczekiwanie, w skutek sztuczki wroga wymieniły się wiekiem. Elios przybył na spotkanie z „Małą Damą" jak w każdy inny dzień. Nie spodziewał się ujrzeć długonogiej piękności z sięgajacymi ziemi jasnobrązowymi włosami, lekko kręconymi jak to u osób z rodu królewskiego, oczami w kolorze głębokiej czerwieni i pięknie ukształtowanej, ślicznej twarzyczce. Nie tylko twarz była niezwykle dobrze ukształtowana, czego Elios nie mógł nie zauważyć, tym bardziej że ubranie Usagi było na nią trochę zbyt małe w niektórych ważnych miejscach.
Słowem, Elios nie umiał już traktować tej dziewczyny tak samo, nawet po tym kiedy powróciła do formy małej dziewczynki. Patrząc jej w oczy wiedział, że pewnego dnia wyrośnie z niej prawdziwa piękność i że był szczęściarzem mogąc zobaczyć jej dorosłą postać chociaż przez jeden dzień.
Wiele lat minęło odkąd niewinnym pocałunkiem małej księżniczki przywróciła go do życia po walce z królową Nehelenią. Król Endymion zdecydowanie był przeciwny ich znajomości. Nic dziwnego, uważał eluzjończyków za sługi, pozostające bardzo nisko w hierarchii ziemskiego królestwa. Wczoraj podczas dnia Elios nie miał sposobności porozmawiać z Chibiusą i szczerze mówiąc nie miał nawet pewności czy Mała Dama nadal go pamięta.
Elios wyrósł na młodego mężczyznę, a ona na prawdziwą damę. Włosy, lekko ciemniejsze urosły jej już prawie do wysokości łydek. Nosiła fryzurę swojej mamy, ale rysami twarzy bardziej przypominała ojca. Kapłan nigdy nie przestał myśleć o tej ślicznej dziewczynie a wczoraj, widząc ją po tylu latach przekonał się, że wyrasta na tak piękną jak była tego jednego dnia przed laty.
Elios dał jej posmakować ziołowej fajki, o której szkodliwości ojciec Chibiusy był przekonany, całkowicie błędnie zresztą. Kapłan wiedział dobrze, że naturalną u Eluzjończyków melancholię i skłonność do zadumy król mylił z zachowaniem ziemian pod wpływem palonych substancji odurzających. Elios nigdy nie zaproponował by księżniczce czegoś podobnego, chociaż sam raz na jakiś czas lubił zapalić specjalną fajkę ziołową, o właściwościach podobnych do alkoholu.
W Eluzjonie jednak nie palono niczego co byłoby szkodliwe dla zdrowia.
Elios ucieszył się, że tak łatwo potrafiła go odnaleźć w zakamarkach świątyni. Widać trochę jednak pamiętała czasy kiedy w snach oprowadzał ją po Eluzjonie. Okazało się, że ona również pamiętała o nim przez cały ten czas.
- Chciałabym zostać z tobą na zawsze – powiedziała i pocałowała go niewinnie, prawie tak jak przed laty. Dobrze wiedział, że to niemożliwe.
Mimo wszystko jednak miał rano bardzo dobry humor. Mimo to, że pozwolili sobie tylko na pocałunki. Nie śmiał by posunąć się dalej, w końcu Chibiusa była królewną, to zobowiązywało ją do zachowania pewnych norm, a Elios musiał to respektować.
Kapłan przeszedł przez ogród i skierował się na tyły świątyni, żeby sprawdzić czy ogród za nią jest zamknięty. Każda świątynia Eluzjonu, przez to że zwykle znajdowała się wewnątrz swojej planety lub gwiazdy była miejscem o luźnych granicach i lepiej było odgrodzić dostęp do miejsc, których aura była niestabilna.
Rodzina królewska zjadła lekkie śniadanie w głównej sali, po którym to księżniczka przyjęła wszystkie przesłane jej życzenia od członków rodów królewskich, książęcych, różnych dygnitarzy, jak również od przyjaciół: Luny i Artemisa, strażniczek układu słonecznego, ziemskich generałów i swoich przyjaciółek- czterech sióstr amazonek.
Do tego celu Elios zarządzał transmisją z różnych zakątków galaktyki poprzez ogromne lustro zawieszone na środku głównej sali świątyni.
