SIEMA! JA ŻYJĘ! HAHAHAHAHA!
Ale do rzeczy.
Czemu nie było chapterów?
Bo:
-Brak czasu
-Bo szkoła-
-Bo życie
-Bo święta
ALE! Już jestem, wróciłem do gry, jestem w siodle i chaptery powinny się już pojawiać częściej! Trochę taki momentami nijaki ale następny będzie lepszy! Tak czy siak, MIŁEJ LEKTURY
-TO NIEDOPUSZCZALNE!
-Uuuua, dawno nie słyszałam by Tsunade-sama była taka zła. – wzdycha Shizune przytulając mocniej trzęsącą się Ton-Ton. Konan i Shizune siedziały w kuchni czekając aż Tsunade skończy 'rozmawiać' z Sakurą na temat nieodpowiedzialnego użycia Byakugo no In.
Sakura z opuszczoną głową, słuchała wściekłej stojącej nad nią Tsunade, która od wczoraj wieczora kipiała ze wściekłości.
-Uczyłam cię i sama mi potem to recytowałaś, tej pieczęci masz użyć w ostateczności! Tylko i jedynie! – ryknęła Tsunade z rękoma na biodrach. - Tej pieczęci masz używać tylko gdy twoje umiejętności jako medyk nie wystarczą na polu bitwy, do atakowania przeciwnika a nie swoich!
Widząc że dziewczyna nie ruszyła się w ogóle, Tsunade westchnęła.
-Co ty sobie myślałaś? – pyta biuściasta Kage.
Sakura nie odpowiada, jej twarz wciąż spuszczona w dół, włosy zakrywały jej oczy. Chwila ciszy.
-Więc?
Sakura wciąż milczała. Nie chciała odpowiadać, była w wystarczająco podłym nastroju od wczoraj a noc jej nie pomogła, można by nawet powiedzieć że tylko ją pogrążyła.
-SAKURA, MÓWIĘ DO CIEBIE! – ryknęła Tsunade
-NIC SOBIE NIE MYŚLAŁAM! – ryknęła dziewczyna patrząc siarczyście na swoją mentorkę.
Tsunade zrobiła krok do tyłu. Nigdy nie widziała jej takiej wściekłej, wręcz czuła bijące od niej gorąco.
-TO CHCIAŁAŚ USŁYSZEĆ?! – kontynuuje Sakura czując jak zbierają w niej łzy. - Nic sobie nie myślałam, bezmyślnie zignorowałam wszystko czego mnie uczyłaś, jestem bezwartościową uczennicą na którą straciłaś czas!
-Sakura…
-CO SAKURA!? Sakura to durna dziewucha która nie myśli! Sakura to durna nastolatka która oczekiwała cholera wie czego! Sakura jest głupią cipą!
*SLAP*
Tsunade nie zauważyła nawet kiedy jej ręka wystrzeliła. Plaskacz jaki wymierzyła Sakurze był na tyle potężny że dziewczyna wypadła z łóżka na podłogę. Sakura zaczęła szlochać a blondyna zgłupiała. Ona się tak nigdy nie zachowywała. Nigdy. Tsunade podeszłą do dziewczyna i pomogła się jej podnieść. Sakura płakała rzęsiście z czerwonym odciskiem dłoni Tsunade na prawej stronie twarzy.
Tsunade usiadła obok niej i objęła ją ramieniem.
Postąpiła źle. Powinna wiedzieć że Sakura miała jakiś ważny powód, powinna wiedzieć że kto jak kto ale ona ma trochę oleju w głowie.
-Przepraszam Sakura. – zaczyna blondyna. – Powinnam najpierw na spokojnie cię wypytać o wszystko. Więc? Powiesz mi co się stało?
-A po co? – pyta dziewczyna. – To i tak nic nie zmieni.
-Posłuchaj, coś się stało, coś o czym nie powiedziałaś nikomu i jeśli boisz się powiedzieć to rodzicom, możesz powiedzieć to mnie. – mówi kobieta z uśmiechem. - Obiecuję ci, że nie słucham cię teraz jako Hokage a jako twoja przyjaciółka.
-Przyjaciółka?
-Tak, bądź co bądź prócz więzi nauczyciel-mentor i hokage-kunoichi zaprzyjaźniłyśmy się trochę, prawda?
Sakura milczy chwilę po czym wzdycha i znowu spuszcza nos na kwintę.
-Ale obiecaj mi że nie powiesz tego nikomu, dobrze?
-Słowo Tsunade Senju. – obiecuje blondyna kładąc dłoń na piersi. – No, opowiadaj.
Sakura zaczęła opowiadać o wszystkim, żadna z nich nie zdawała sobie sprawy że pod łóżkiem znajduje się papierowe ucho…
***Dom Uzumakich, W tym samym czasie***
-Możesz jeszcze raz wytłumaczyć po co uczymy się Fuinjutsu?
Cała trójka Uzumakich plus TenTen siedziała teraz w bibliotece klanu przed Kushiną i tablicą. Czerwonowłosa joninka uznała za stosowne nauczyć wszystkich podstaw fuinjutsu, nie wszyscy muszą go używać tak biegle jak ona ale podstawy to podstawy. O ile Karin próbowała się uczyć, Karui próbowała się zainteresować lekcją a Naruto próbował nie usnąć. Jedynie TenTen się cieszyła od ucha do ucha ale wynikało to bardziej z możliwości obcowania z jej idolką aniżeli samej lekcji.
-Sochi, wiem że nie jesteś typem który będzie używał pieczęci ale musisz przynajmniej poznać podstawy i nauczyć się podstawowych pieczęci. Czy ci się to podoba czy nie.
-Naruto, zobaczysz, fuinjutsu to bardzo łatwa i praktyczna sztuka. – zaczyna TenTen patrząc na lekko znudzonego blondyna. – Wymaga tylko odrobiny czasu, cierpliwości i praktyki.
-TenTen-kun ma rację. – przyznaje z uśmiechem Kushina. – Na początku nauczycie się pieczęci prostych, jak pieczęć prywatności czy zwykłej pieczęci która pozwoli wam przenosić różne rzeczy w zwojach. Potem nauczycie się bardziej skomplikowanych, jak pieczęcie pozwalające wam przechowywanie jutsu czy pozwalające wam na przenoszenie rzeczy czy ludzi na krótkie dystanse.
-Brzmi sensownie. – zauważa Karui opierając się o oparcie krzesła.
-To może być przydatne na przyszłość. – dodaje Karin. – Koniec końców, Fuinjutsu było używane w czasach Drugiej i Trzeciej wojny bardzo prężnie, mając wiedzę o pieczęciach będziemy mogły rozszyfrować dużo starych zwojów i pieczęci.
-Dobrze łapiesz Karin-chan. – odpowiada jej uradowana Kushina z kciukiem w górze. – No, to zacznijmy od krótkiego wykładu. Pierwsze pieczęcie…
***Ponownie mieszkanie Konan***
Konan siedziała w kuchni z Shizune. Czarnowłosa sekretarka Kage piła herbatę trzymając Ton-Ton na kolanach. Niebieskowłosa zaś była oparta o blat kuchenny i spokojnie popijała swoją herbatę jednak jej myśli krążyły wokół pluskwy w postaci prawego ucha jakie zostawiła w pokoju Sakury. Zostawiła je na krótko nim Tsunade pojawiła się w jej mieszkaniu. Och, jakże interesujące informacje usłyszała.
***Z Sakurą i Tsunade***
Blond Kage nie mogła uwierzyć w to co słyszała. Naruto i Kushina były ostatnimi osobami które mogłaby podejrzewać o cokolwiek, a co dopiero o taki numer.
A jednak, wprost od jej uczennicy, dobiegły ją słuchy że Matka i Syn związali się w kazirodczym związku. Nigdy się tego nie spodziewała. NIGDY!
Kushina była porządną dziewczyną ( no, może poza jednym epizodem ) i zawsze traktowała sprawy rodzinne lub klanowe na poważnie. A tutaj coś takiego. Zakochała się we własnym synu. Z wzajemnością.
Nie wiedziała co myśleć ani co robić. Nigdy nie spotkała się z takim problemem. Jednak to na potem. Rozumiała dlaczego Sakura zareagowała tak a nie inaczej. Najpierw Sasuke, później Naruto a teraz cała drużyna się rozpadła. To był dla niej zbyt mocny cios.
-Sakura, rozumiem dlaczego tak zareagowałaś. – zaczyna blond Kage patrząc na zmęczoną uczennicę która obejmowała ramieniem. – Zrobiłabym podobnie. Mimo to, jako Kage i twoja Mistrzyni, musze cię ukarać. Za dwa tygodnie odpieczętuję twoją pieczęć.
Tsunade wstała. Nie dostając odpowiedzi Senju zatrzymała się przed drzwiami i obróciła w stronę dziewczyny. Sakura wciąż patrzyła gdzieś w przestrzeń
-Pomyśl o tym wszystkim na spokojnie Sakura. Dobrze? Wpadnę jeszcze, może jutro, porozmawiamy o tym.
-H-hai Shishou.
-Mam zawiadomić rodziców?
-Tak ale…nie mów szczegółów…proszę…
-Dobrze.
Blondyna wyszła spokojnie z pokoju i westchnęła głęboko.
***Sklep Yamanaka***
Ino właśnie obcinała świeżo zerwane kwiaty i wstawiała je do wazonów. Lubiła to robić, zwłaszcza gdy wiał przyjemny wietrzyk przez otwarte drzwi sklepu, wokoło było cicho…
-Ach….cisza i spokój. – westchnęła blondyna wsadzając kwiaty do wazonu pełnego wody. Dziewczyna chwyciła wazon i wyszła zza lady, zaczęła rozglądać się po sklepie za właściwym miejscem.
Aż….
-SHIZUNE, IDZIEMY ZROBIĆ WJAZD TEMU MATKOJEBCY!
Ino podskoczyła wypuszczając wazon który się rozbił na podłodze z donośnym trzaskiem. Dziewczyna westchnęła ciężko i oparła się o ladę zrezygnowana.
-Znowu Naruto…jak słowo daję…co znowu nabroiłeś skoro usłyszałam Hokage-sama aż tutaj?
***Rezydencja Uzumakich, Kuchnia***
Cała piątka ( czwórka Uzuamkich plus TenTen) raczyła się w tej chwili herbatą. Matka i Syn uśmiechali się do siebie promiennie rozmawiając z resztą obecnych w domu. Wtedy między całą piątkę wleciał papierowy ptak orgiami. Wszyscy ucichli i obserwowali go aż ptak usiadł przed Kushiną i zmienił się w kopertę. Kushina pośpiesznie chwyciła ją a koperta samoczynnie otworzyła się ukazując matce treść.
Kobieta momentalnie poczerwieniała i nie odrywając wzroku od kartki chwyciła blondyna za kołnierz i wyrzucił go z kuchni wstając za nim.
-Wybaczcie dziewczęta. – mówi uśmiechając się Kushina w stronę zainteresowanych dziewcząt. Kobieta zniknęła za drzwiami, chwyciła chłopaka i wyprowadziła go na podwórze.
Chłopak wściekły na matkę otrzepywał się z kurzu.
-Kaa-chan, powiesz o co chodzi czy po prostu lubisz mną rzucać? – pyta wściekły blondyn.
Spanikowana Kushina podała chłopakowi kartkę którą ten cicho przeczytał.
-„Do Naruto i Kuhsiny. Uciekajcie. Tsunade wie o tym i idzie po was. Konan" No i? – pyta chłopak spoglądając na matkę.
Kushina chwyciła chłopaka za ramiona, przyciągnęła do siebie i potrząsła.
-Naruto, pomyśl! – mówi kobieta patrząc mu w oczy. – TSUNADE. WIE. O NAS.
Blondyn chwileczkę pomyślał i go uderzyło. Spanikowany zaczął się nerwowo rozglądać, nie wiedząc co robić.
-Kaa-chan, co robimy?!
-Nie wiem! – odpowiada spanikowana Kushina – Ale spokojnie! Myśl!
-KUSHINA, NARUTO, DO MNIE, W PODSKOKACH!
Oboje Uzumakich zamarło. Z wnętrza ich domu dało się słyszeć potworny kobiecy ryk. Ziemia się zatrzęsła gdy drzwi się zamknęły ( a raczej ich pozostałości ). Parka spojrzała po sobie, oboje byli przerażeni. Nie wiedzieli czego się spodziewać. Naruto chwycił dłoń Kushiny w swoją i delikatnie pocałował ją.
-Będzie dobrze Kaa-chan. – szepcze chłopak. Kushina uśmiecha się, czując przypływ odwagi.
Oboje zaczynają iść w kierunku drzwi. Razem. Otwierając je widzą wesołą i uśmiechniętą Tsunade, przerażoną Shizune ze skuloną TonTon oraz zaciekawioną resztę dziewczyn. Para podchodzi do nich.
-Witaj Tsunade/Baa-chan.
-Witajcie moi drodzy. – wita ich blondyna z wymuszoną radością i słodyczą. – Macie może coś do obwieszczenia?
Kushina i Naruto spojrzeli po sobie. Nie było odwrotu. Teraz albo nigdy. Niech się dzieje co chce ale oni nie przestaną.
Kobieta zacisnęła dłoń na dłoni syna mocniej a blondyn pogłaskał ją kciukiem, próbując dodać Matce otuchy.
-Baa-chan, nim nas ocenisz, wiedz że nieważne co powiesz, nie przestaniemy.
Tsunade patrzyła na nich wciąż uśmiechając się tajemniczo, podczas gdy dziewczyny w pokoju patrzyły po sobie. Co oni mogli ukrywać? O czym oni mówią?
Kushina obróciła się w stronę syna, chwyciła jego twarz w swoje dłonie a następnie pocałowała blondyna z całą siłą, wywołując wśród zebranych bardzo skrajne reakcje.
Karui całą się zaczerwieniła a jej szczęka opadła na podłogę, TenTen miała gwiazdki w oczach i piszczała z podniecenia, Karin pociekła krew z nosa i cała zaczerwieniła się, Shizune pisnęła czerwona z zażenowania a Tsunade…Tsunade jedynie spoważniała lecz nie wykonała najmniejszego ruchu. Nawet sam całowany był w szoku. Jego plan zakładał co innego ale czuł że Kushina wie co robi. Pozwolił jej więc poprowadzić tę rozmowę.
Pocałunek trwał i trwał, blondynowi powoli zaczynało brakować tchu. W końcu, Kushina oderwała swoje usta od ust blondyna, oboje byli czerwoni na twarzy ale uśmiechnięci.
-Bez jaj. – wydukała Karui.
-Tsunade, skoro wiesz to czas to ogłosić, nie ma co tego ukrywać. – oznajmia Kushina oplatając dłonie wokół jego szyi, on zaś cały czerwony oplata ją powoli wokół bioder. Spojrzała na niego ciepło po czym skierowała stanowczy wzrok na Tsunade. – Pokochałam własnego syna jako mężczyznę. A on pokochał mnie jako kobietę. I nie wstydzimy się tego!
Blond Kage wstała. Nie odezwała się. Patrzyła na zakochaną parę z zimnym, kalkulującym wzrokiem.
-Możemy porozmawiać na osobności? – pyta blond Kage.
Kushina zaprowadziła Tsunade do biblioteki gdzie razem z Naruto usiadła przed blond Kage.
Widzieli to niezdecydowanie Tsunade. Była wściekła i rozczarowana, jak to w ogóle możliwe?
-Więc? – zaczęła blondyna patrząc to na matkę to na swojego chrzestnego. – Opowiecie mi jak do tego doszło?
No i opowiedzieli. Po kolei, co wydarzyło się od kiedy Nagato przywrócił ją do życia, przez porwanie aż do dziś.
Im dłużej Tsunade słuchała, tym bardziej rozumiała. Na początku była spokojna, w pewnym momencie nawet im współczuła ale teraz była wściekła. Jak, po prostu jak?! TO NIE MIAŁO SENSU! Żadnego! Od tak, z niczego, tak, postanowili 'spróbować' i 'dać się ponieść'?! SERIO!?
-I wtedy zdecydowaliśmy że jesteśmy tego pewni. – mówi Kushina patrząc z miłością na swojego syna.
-Tak. Wiem że to dziwne ale…nigdy się tak nie czułem. – odpowiada blondyn wywołując u Kushiny rumieńce.
-I jesteście tego absolutnie pewni? – pyta Tsunde z zamkniętymi oczyma. – Wiecie co to niesie ze sobą, prawda?
Dwójka patrzy po sobie i uśmiecha się delikatnie po czym odpowiada.
-Tak.
Senju wstała i westchnęła. Nienawidzę tej roboty.
-Naruto, Kushina, zdajecie sobie sprawę z tego że nie dość że obejmuje was POK, to jeszcze wchodzicie na bardzo wąski grunt? – zaczyna blondyna. – Naruto, będąc objętym POK, możesz wziąć sobie za żonę każdą, ale to każdą kobietę! Nawet mnie! – przerażona Tsunade wskazuje dłonią na siebie – Wiesz co ludzie będą mówić? Jak chcesz zostać Kage mając własną matkę za żonę!? To nie będzie możliwe!
-A WŁAŚNIE ŻE BĘDZIE! – odpowiada chłopak wstając. – Zostanę najlepszym Hokage jakiego widziała ta wioska i uczynię Kaa-chan szczęśliwą! Nikt mnie nie powstrzyma'ttebayo!
Heh. Oczywiście… Westchnęła Tsunade uśmiechając się. On już o tym zdecydował. I osiągnie ten cel. Naruto naprawdę będzie Hokage.
-Chodźcie.
Cała trójka zeszła na dół a Tsunade skierowała do drzwi. Zatrzymała się przed nimi i spojrzała przez ramię.
-Idziecie ze mną. Reszta też.
-Ja też? – pyta niepewnie TenTen.
-Ty też. Szczególnie ty. – zaznacza Kage. - Dobrze by było by ktoś z reszty Konoha 11 był przy tym i pomógł Naruto w rozmowie z resztą grupy.
TenTen kiwa posłusznie głową
-Dokąd? – pyta zakochana para.
-Zobaczysz.
***Mieszkanie Konan, z Sakurą***
-Jak się czujesz? – pyta Konan wchodząc do pokoju z dwoma kubkami herbaty, po jednym dla każdej z nich.
-Lepiej. – odpowiada Sakura. Od kiedy powiedziała o tym wszystkim komuś innemu niż Hinacie poczuła ulgę. Pozatym…będzie musiała przeprosić biedną Hinatę. Zmusiła ją do czegoś naprawdę złego.
-To dobrze. Widać rozmowa z Hokage zrobiła swoje. – zauważa starsza kunoichi siadając na skraju łóżka i podając Sakurze herbatę. – Więc to sprawa z Naruto i Kushiną tak cię dobiła?
Sakura spogląda na swój kubek i wzdycha.
-Tak…wiesz…ja…
-Spokojnie. – przerywa jej Konan. - Słyszałam wszystko. – Niebieskowłosa zauważa że młoda kunoichi robi wielkie oczy i szybko dodaje. – To moje mieszkanie, wszędzie mam podsłuch.
Sakura wzdycha ponownie. No tak. To JEJ dom. Bierze więc łyk herbaty i pozwala by Konan mówiła lecz nie mówi. Patrzy. Patrzy i analizuje ją. I po chwili Sakura zaczyna przyglądać się jej.
Te bursztynowe, pełne ciekawości oczy, wiedziała że w jej głowie Konan rozkłada ją na czynniki pierwsze, analizując wszystko co niej wie. Ona robiła to samo, myślała i analizowała. Po chwili Konan westchnęła i uśmiechnęła się.
-Jednak się nie myliłam. – wyznaje.
-Co do czego? – pyta dziewczyna.
-Naprawdę jesteśmy podobne.
Wtedy rozległo się pukanie lecz nim Konan wyszła z pokoju do środka weszła Tsunade z Shizune z rodzinką Uzumakich oraz TenTen. Ok, 9 osób, zaczyna się robić tłoczno…
-Kushina, Naruto, idziecie ze mną. – oznajmiła Tsunade patrząc na parę Uzumakich a następnie na swoją asystentkę i mistrzynię broni. - Shizune, TenTen, z racji że Konan i dziewczyny Uzumakich są tu nowe, na pewno mają kilka pytań, odpowiecie na nie.
Shizune i TenTen kiwnęły głowami na zgodę a Tsunade, Kushina i TenTen weszły do pokoju Sakury. Dziewczyna na widok zakazanej pary odwraca wzrok.
-Macie do pogadania ze sobą, nie uważacie? – pyta Tsunade stając obok swojej uczennicy.
Cała trójka kiwa znacznie głową lecz żadne nie wypowiada ani słowa. Cisza trwa i trwa aż w końcu.
-Sakura-chan, posłuchaj…
-Dlaczego?
Blondyn wpatruje się w swoją koleżankę, jej głowa spuszczona w dół a oczy przysłania grzywka. Dziewczyna zaciska dłonie na kubku który trzyma w dłoniach.
-Dlaczego wybrałeś ją? Swoją matkę? – pyta młoda Kunoichi.
Blondyn wzdycha cicho i podchodzi do swojej koleżanki a następnie siada przed nią.
-Sakura-chan, spójrz na mnie. – prosi.
Dziewczyna z oporem ale patrzy na niego. Prosto w te niebieskie oczy które zdawały się nie mieć końca. Ten błękit który był pełen ciepła.
-Wszyscy tutaj wiedzą że od czasów akademii podkochiwałem się w tobie. – zaczyna blondyn śmiejąc się. – Rany, jak teraz o tym myślę zrobiłem kilka naprawdę porąbanych rzeczy dattebayo.
Sakura nie potrafi się powstrzymać od uśmiechu. Fakt. Od zawsze był z niego niezły wariat. Pamięta że jak byli mali przygotował gigantyczne serce z dykty i postawił je przed Akademią a następnie poprosił ją o randkę. Oczywiście, dała mu kosza.
-Kiedy zobaczyłem jak objęłaś Sasuke po tym jak sprowadziłem Tsunade-baachan coś mnie tknęło. A moja podróż z Ero-senninem tylko mnie w tym utwierdziła. Ta miłość jaką do ciebie czułem była miłość jak do siostry.
Co? Dziewczyna nie mogła uwierzyć.
-Zrozumiałem że nie będziesz mnie kochać tak jak kochasz Sasuke. Dlatego odpuściłem sobie.
-Dlaczego tak pomyślałeś? – spytała niedowierzając Sakura. Wiedziała dlaczego. Cały czas go biła, nazywała głupkiem, dawała mu kosz za koszem…ech…sama sobie winna.
-Bo…nigdy nie spojrzałaś na mnie w ten sposób. – odpowiada smutno blondyn.
-Naruto…a gdybym ci powiedziała że…kocham cię teraz? – pyta ostatkiem nadziei dziewczyna.
Blondyn milknie na moment chociaż zna odpowiedź. Po prostu boi się reakcji. Ostatnie czego teraz chce to zobaczyć łzy swojej najbliższej przyjaciółki.
-Powiedziałbym że się cieszę ale…moje serce jest już ustawione na inny kurs. – odpowiada smutno blondyn.
-Ale…z własną matką?
Naruto wzdycha i uśmiecha się żartobliwie.
-Wiesz…prawda jest taka od początku nie postrzegałem Kushiny-chan jako matki. Popatrz na to w ten sposób. Jestem już prawie dorosły i nagle w moim życiu pojawia się piękna, młoda dziewczyna w dodatku ona mnie kocha. I okazuje mi to. Mnie, sierocie która tak naprawdę nigdy tego ciepła nie zaznała. Pozatym, sam nawet nie wiem kiedy to się stało…po prostu.
Tsunade kiwnęła głową w stronę Kushiny i obie zrozumiały że powinny dać im trochę prywatności. Gdy obie kobiety wyszły, Sakura pozwoliła swoim łzom płynąć. Blondyn odstawił jej kubek z herbatą na szafkę nocną a gdy tylko to zrobił, Sakura objęła go i zaczęła płakać w jego ramię.
-Wszystko dobrze Sakura-chan. – mówi blondyn obejmując ją delikatnie i klepiąc po ramieniu.
-Naruto…dlaczego ja mam takiego pecha? – pyta Sakura. – Najpierw Sasuke-kun, teraz ty…czemu ja muszę tak trafiać…
-Bo może nie szukasz właściwie? – żartuje chłopak.
Sakura przestaje na moment płakać i spogląda na niego lekko zdziwiona.
-Może powinnaś poszukać sobie dziewczyny zamiast chłopaka. – dodaje wesoło chłopak.
Dziewczyna uśmiecha się ciepło i przytula znowu. Jak zawsze. Ten sam humor, to samo pozytywne nastawienie. Heh.
-Baka Naruto.
I jak było?
LICZĘ NA WASZE SZCZERZE OPINIE I RECENZJE!
Zapraszam też do czytania mojego nowego opowiada ze świata 'Naruto'.
'Naruko' to historia o tym co by było gdyby Kushina urodziła dziewczynkę a nie chłopca oraz o tym jakie byłoby życie Naruko, ostatniej Uzumaki.
Zapraszam do lektury!
DO ZOBACZENIA WKRÓTCE!
