W imię jakiejś filozofii
Istnieje nieskończenie wiele czynników, które potrafią swym oddziaływaniem zmienić człowieka. Bywają wprawdzie jednostki, które pozostają sobą wbrew wszystkiemu i wszystkim, jednak gdy jedną z tych jednostek określamy jako „człowieka", zdarza się, że zainteresowany bierze to za obelgę.
Kwiecień. Dom Holmesów.
- Sherlock?!
- Pani Hudson kazała mi wyjść na parę godzin.
- I dlatego przyszedłeś tutaj?! Nawet nie upewniłeś się, że…
- Molly, masz małe dziecko, więc twoja mobilność jest ograniczona, a ja potrzebuję przestrzeni do pracy.
- Nawet nie upewniłeś się, że cię wpuszczę!
- Dlaczego miałabyś mnie nie wpuścić?
- Bo jest wieczór, a mojego męża nie ma w domu.
- I boisz się, że nie będziesz w stanie nad sobą zapanować?
- Powinnam zatrzasnąć ci drzwi przed nosem!
- Skoro jeszcze tego nie zrobiłaś, to znaczy, że mogę wejść. Chyba, że mam dalej moknąć, a ty stoisz w drzwiach, bo patrzenie jak ociekam wodą sprawia ci satysfakcję? Mam się przeziębić w imię jakiejś filozofii, której nie zrozumiem?
- Przepraszam. Wejdź, proszę.
(wchodzą do salonu)
- Gorącej herbaty?
- Nie, kawy, pracuję. Czemu zachowujesz się dziwnie?
- Powiedz tylko, czy pani Hudson kazała ci tu przyjść?
- Oczywiście, że nie. Coś sugerujesz?
- Odniosłam wrażenie, że wie o nas… Znaczy o…
- Bo wie. Nie patrz tak na mnie, sama się domyśliła, że pomogłaś mi w sfingowaniu śmierci, w zamian za co pomogłem w czymś innym, a konkretniej w kimś innym.
- Och…
- Mieszkanie ze mną ma na panią Hudson dobry wpływ. A teraz podłączę laptopa. Co z tą kawą? Czarna, dwie kostki cukru.
- Chwila. Najpierw skończmy tę rozmowę.
- Zmieniłaś się. Gdyby nie twój rozregulowany układ endokrynny, już miałbym tę kawę.
- To nie „Costa Coffee"! I jeśli myślisz, że nadal możesz mnie traktować tak jak wtedy, gdy zrobiłabym dla ciebie wszystko…
- Nie mów, że to dla mnie wyszłaś za Mycrofta.
- Nie, zrobiłam to dla dobra Mary.
- Za to Mary zrobiłaś dla siebie, bo zginął ci kot. I podjęłaś decyzję za nas oboje. Czemu płaczesz?
- Bo masz rację, a zaraz będziesz miał również tę cholerną kawę.
W dzisiejszej odsłonie udział wzięli:
Molly Holmes – do głębi wzruszona przenikliwością Sherlocka
Sherlock Holmes – któremu do pełni szczęścia brakuje wyłącznie czarnej kawy z dwiema kostkami cukru
N/A Dziękuję za betunek. I serdeczne dzięki, Komentatorki nieocenione, za kolejną dawkę motywacji i inspiracji.
Filigranko, cóż, czymże byłyby Holmesy bez ironii? Co do Andersona, fakt, aureola mu nie grozi. :)
Libardo, a na co nam odmieniony Sherlock, ja bym wtedy składała reklamację. :D
Inuyashko, zwroty akcji są u mnie w czołówce zwrotów – zaraz za zwrotami podatku. ;)
Madmartus, jak powszechnie wiadomo to nie Sherlock potrzebuje życiorysu, tylko życiorys - Sherlocka. A Grega aż chciałoby się przytulić, jednak co nieco w końcu do niego dociera w aspekcie doboru towarzystwa. ;D
