Naruto wciąż leżał nie przytomny, natomiast Sasuke walczył z Orinem, brunet stworzył w dłoni Chidori i ruszył do ataku na niego, Orin chwycił jego dłoń następnie walnął go w brzuch, Sasuke splunął krwią i padł na kolana.

Orin:Może we dwóch mielibyście ze mną jakieś szanse, ale samemu nic nie wskórasz.

Sasuke:Zrobię wszystko by cię pokonać, nawet jeśli miałbym to przypłacić życiem.

Orin chwycił Uchihe za włosy podnosząc go, następnie zaczął go obijać drugą ręką, kiedy mu się to znudziło przystawił kule energii do niego posyłając na sporą odległość.

Sasuke:Cholera, praktycznie nie mam już chakry, jednak mimo to nie poddam się.

Sasuke zaczął ponownie podnosić się z ziemii, jego Sharingan się wyłaczył lecz mimo to ponownie ruszył do ataku, próbował walnąć wroga pięścią, Orin uniknął go by następnie walnąć Sasuke w żebra łamiąc ich kilka, zaraz potem chwycił jego szyję i wbił nim o ziemię zaczynając znów go obijać po brzuchu i klatce piersiowej, w tym momencie na planecie pojawił się Goku, widząc jak Orin uderzą Sasuke już miał interweniować, jednak nagle w miejscu w którym leżał Naruto pojawił się ogromny słup z światła, zwracając uwagę pozostałych.

Orin:Co się dzieje?

Sasuke:Hehe, w końcu się otknąłeś Dobe.

Gdy słup światła zniknął ukazał Naruto, jego włosy stanęły do góry zmieniając kolor na srebrny, oczy przybrały ten sam kolor, jego ciało otaczała błyszcząca aura.

Goku:To jest przecież...

Naruto w ułamku sekundy pojawił się przed Orinem i jednym ciosem posłał go na sporą odległość.

Sasuke:Naruto, ty...

Naruto:Goku-san, proszę zabierz Sasuke spowrotem na ziemię, już ja się zajmę nim.

Goku:Kto by pomyślał że uda ci się opanować Ultra-instynkt.

Saiyanin chwycił Sasuke pod ramie.

Goku:Powodzenia, tylko nie ociągaj się. (powiedział znikając)

Orin podniósł się z ziemii i rzucił się do ataku na Naruto, ten bez problemu uniknął każdego jego ciosu.

Orin:"Co jest, nie mogę go trafić." (powiedział podirytowany)

Orin odskoczył od Uzumakiego, następnie wystrzelił kilka serii pocisków, Naruto szedł przez nie jak gdyby nic, kiedy miał już kolejny wystrzelić blondyn w mgnieniu oka pojawił się przed nim chwytając jego rękę.

Orin:Co?

Naruto:Nawet nie próbuj.

Naruto kopnął go z kolanka w brzuch, następnie z łokcia w kark powalając go na ziemię.

Orin:C...co to jest za moc?

Naruto znowu błyskawicznie pojawił się przed nim i kopniakiem posłał na pobliską górę przez którą się przebił, podczas ich walki planeta coraz bardziej była niszczona, pęknięcia stawały się większe jak i słupy lawy strzelały.

Naruto:Czas to zakończyć. (oznajmił tworząc błyszącego Rasengana)

Orin:N...nie, to się nie może tak skończyć...

Nim zdołał coś jeszcze powiedzieć, Naruto pojawił się przed nim uderzając w niego Rasenganem, po dostaniu techniką ciało Orina zaczęło pękać aż w końcu eksplodowało, Naruto wrócił do swojej normalnej formy.

Naruto:Udało się, dobra trzeba się stąd zmymać.

Naruto przyłożył palec do czoła próbując się przenieść, jednak nie mógł tego zrobić.

Naruto:Kurwa, nie mam już chakry!

Blondyn próbował jeszcze kilka razy się przenieść, jednak w końcu planeta eksplodowała pociągająca go za sobą. Tym czasem na ziemii, wszyscy czekali na powrót Naruto i Sasuke, jednak zdziwili się gdy zamiast nich pojawił się Goku z ciężko pobitym Sasuke, Erza od razu do niego podbiegła razem z Itachim i Saradą.

Erza:Sasuke, wszystko w porządku? (spytała przytulając męża)

Sasuke:Bywało gorzej.

Ultear:Sasuke, gdzie jest Naruto-kun?

Sasuke słysząc to pytanie opuścił głowę.

Mirajane:Sasuke, gdzie jest nasz mąż? (spytała bardziej poważnym tonem)

Sasuke:Naruto został na planecie by pokonać Orina. (odparł szokując obie kobiety)

Mirajane:Jeśli był w podobnym do ciebie stanie, jak mógłeś zostawić go tam zostawić! (spytała ze łzami w oczach)

Sasuke:Wybaczcie, ale nic nie mogłem zrobić.