SEZON 2 Rozdział 9: 5 lat później, 5 lat gorsi

Titis nie mogła jednocześnie pilnować wszystkiego. Dom był pełen gości. Po obu piętrach i ogrodzie ktoś się kręcił, grała bajkowa muzyka, krzątała się kelnerka z półmiskiem z przekąskami, wilcze trojaki skradały się do grillowanej kiełbasy. Jedyne dobrze, że dzieci zebrały się wszystkie w jednym miejscu w salonie. Wynajęty komik robił po zwierzątku z wiązanych balonów i wręczał po kolei Sotis i jej kolegom z przedszkola i podwórka. Sorrento układał w stos na stoliku do kawy prezenty, które miały być niedługo uroczyście odpakowywane po krojeniu tortu.

– Bateria padła w kamerze – Titis bezskutecznie wciskała wiele razy przycisk zasilania.

– Spokojnie, to nie rozdanie Oskarów – Sorrento wziął od niej kamerę i przełożył baterię, która była włożona minusem do plusa. Był spokojny jak oko cyklonu, kiedy wokół wszystko wirowało. Miał na głowie różową urodzinową czapeczkę, krzywo, bo zakładała mu córka. Zresztą, cały dom aktualnie był różowy i księżniczkowy z okazji urodzin Sotis.

– Dawno nie doliczyłam się wszystkich sióstr – Titis nie odpuszczała sobie chęci kontroli. – Za dobrze je znam, to próżne utrzymanki. Jestem pewna, że jak je spuszczę z oka na sekundę, zaraz zaczną się do kogoś podwalać.

Wcisnęła kamerę Dianowi, żeby nagrał krojenie ciasta, a sama zrobiła szybki przegląd.

Najmłodsze Arianę i Nanę znalazła przy fotobudce z Kriazorem. To była bezpieczna sytuacja. W ramach programu rewitalizacji Podmorskiego Królestwa, podobne budki ustawiono w kilku najważniejszych punktach do zwiedzania, w tym przy głównej bramie. Trzeba było pociągnąć za dźwignię, a pudło otwierało się, drewniane laleczki przedstawiające żołnierzy posejdońskich w klasycznych zielonych mundurach tańczyły do melodii hymnu1 i „śpiewały" wierszyk, a na końcu wszystko się zamykało i automat strzelał pamiątkowe zdjęcie. Kriazor miał ich już całą masę, bo robił sobie ze wszystkimi gośćmi.

Odnalazła się i Lu-Lu, z hipisowską rudą grzywą drobnych loków i tatuażami na każdej kończynie, przewracała na grillu kiełbasy jedną ręką, a z drugiej trzymała butelkę mocnego piwa, które w tym samym czasie popijała. Sama – bezpiecznie.

Jak zawsze trudno było znaleźć Philis, przefarbowaną na czarno z rozprostowanymi włosami i wyszukującą w każdym domu najciemniejszy kąt, gdzie kryła się ze swoim gotyckim smutkiem. Titis namierzyła ją jednak, bo czarna suknia odcinała się tym razem wyraźnie na tle wszechogarniającego różu i dziecięcej radości. Zajęła się kawałkiem ciasta, który ktoś jej wcisnął po krojeniu. Bezpiecznie.

A Mesmeris?

Titis wparowała wściekła na balkon i oderwała siostrę od Kasara.

– Mes! – warknęła. – Mówiłam, żebyś trzymała się z dala od tego wstrętnego typa! Do wszystkich was mówiłam.

– Przecież nie ruszałyśmy twojego męża – zaśmiała się Mesmeris. Była kilka lat młodszą i zdecydowanie bardziej wystrojoną wersją Titis.

Ta ostatnia spojrzała na Generała nienawistnie.

– Jakie „my"? Nie mów, że przyjechały zaledwie wczoraj, a już zaliczył wszystkie.

Mes wzruszyła ramionami.

– Na to wygląda.

Titis robiła się coraz bardziej czerwona.

– Ją to jeszcze rozumiem, ale nieletnie?

– Od nich dostałem hasła do kont na Facebooku – wyjaśnił Kasar.

– Czyli jednak wszystkie! –Titis załamała ręce.

Mesmeris w końcu roześmiała się.

– Miałeś rację, strasznie łatwo ją wkręcić. Patrz na jej minę!

– Zawsze ją taką widzę – Kasar puścił oko do Titis, która spróbowała go spoliczkować, ale w odpowiedniej chwili odchylił się do tyłu. – Niby kiedy miałbym zdążyć to wszystko zrobić?

Na schodach w dół do salonu ukazała się Sotis, w papierowej koronie założonej na gumce, żeby nie spadła z napuszonych mnóstwem drobnych loczków słomianych włosów.

– Mamo, tata mówi że masz przyjść, bo będą prezenty – powiedziała cienkim głosikiem, zatrzymując się dopiero, kiedy dopadła nóg Titis.

– Ale masz fajną koronę – zagadnęła Mesmeris i wyciągnęła ręce do dziewczynki, która pozwoliła się uściskać.

– On ma fajne buty – powiedziała Sotis półgłosem do mamy na widok Kasara całego w kolcach.

– Z tym panem nie rozmawiaj – ucięła Titis i zwróciła małą w przeciwną stronę. – Idziemy rozpakowywać prezenty.

1 Hymnem narodowym Podmorskiego Królestwa stało się „If you come to me" Atomic Kitten w wyniku powszechnej ankiety, której wyniki podrobił Izaak, a dlatego, że tak chciał Kasar: „A czego brak tej piosence? Jest panienka, miłość, są chórki i długa nuta do wyciągania!"