Podwójny szpieg
Latem 1995 roku Albus Dumbledore został pozbawiony wszelkich funkcji, poza dyrektorstwem Hogwartu, i w magicznym świecie trwała zakrojona na szeroką skalę kampania aby wywalić go także z tej posady. Czarodziejska prasa była opanowana przez jego przeciwników, więc dyrektor miał znacznie ograniczoną możliwość obiektywnego wyjaśnienia swojego stanowiska. W roku szkolnym 1995/1996 Ministerstwo narzuciło nauczyciela Obrony Przed Czarną Magią i na to stanowisko mianowano Dolores Umbridge, starszą podsekretarz i prawą ręka Knota. Dumbledore starał się łagodzić konflikty i bardzo uważnie nadzorował to co się działo w szkole, aby nie dać pretekstu Umbridge, która dążyła do usunięcia go ze stanowiska, a najchętniej do osadzenia w Azkabanie. Oprócz problemów z zarządzaniem szkołą, dyrektor miał kłopot z obroną wiadomej przepowiedni przed Voldemortem. Zapis przepowiedni znajdował się w Departamencie Tajemnic i nikt w otoczeniu czarnoksiężnika nie wiedział, że mogą go zabrać jedynie jej adresaci. Śmierciożercy rzucali Imperio na członków Zakonu Feniksa nic nie zyskując, ale w wyniku ich działań Strugias trafił na pół roku do Azkabanu a Bode stracił życie. Dyrektor wiedział, że Voldemort kiedyś dowie się jak można zabrać przepowiednię i lękał się, że wykorzysta Harrego aby mu ją przyniósł gdy odkryje łączącą ich więź lękał się, że posiądzie chłopaka i wykorzysta go jako szpiega w Hogwarcie lękał się, że pojmie istotę łączącej ich więzi. Dumbledore wiedział, że Pottera często boli głowa w okolicy blizny, że ma humory nieadekwatne do sytuacji, więc decyzję o ignorowaniu chłopaka uważał za słuszną sądząc, że w taki sposób uchroni go przed opętaniem, bo z rozmów ze Snape zorientował się, że Voldemort jeszcze nie jest świadom więzi łączącej go z Potterem.
xxx
W pewien słotny, jesienny wieczór, Snape siedział w pokoju gościnnym rezydencji Malfoy,ów. Była sobota i Luciusz zaprosił go na szklaneczkę czegoś mocniejszego. Po powrocie władcy czarnoksiężników nauczyciel często odwiedzał domy śmierciożerców, także z polecenia Czarnego Pana i miał więcej swobody, bo dyrektor mając inne problemy przestał się interesować tym, co po pracy robi jego nauczyciel eliksirów.
-Musiałeś nasłać na mnie tą babę?- Severus gniewnie zmrużył oczy. - Zapewniam cię, że nie jest łatwo być oficjalnym śmierciożercą, który uniknął Azkabanu dzięki wielkoduszności potężnego dyrektora.
Luciusz spojrzał na kamrata.
- Nie narzekaj, - cicho stwierdził. - Umbridge nie mogła postąpić inaczej. Ministerstwo musi mieć nadzór nad śmierciożercami.
-Czyli nade mną, - sarknął Snape.
-Jesteś jedynym znanym Ministerstwu śmierciożercą, który pozostał na wolności, -Luciusz uśmiechnął się, - ale wierz mi, wolałbym chodzić w twoich butach.
Severus nie zripostował.
-Wpijmy, -burknął, unosząc szklanicę i wlewając w siebie jej zawartość.
-Pijesz ognistą jak Dołochow, - stwierdził Malfoy, upijając ze swojego pucharku.
-Ach, -śmierciożerca uśmiechnął się. -Wiesz, brakuje mi ich. Brakuje mi Mike,e, Billa, Rudolfusa, - dodał cicho.
-Niedługo znów będą z nami, -na twarz Malfoy,a wypłynął pokrętny uśmiech, na co zamyślony Snape pokiwał głową.
Sytuacja Luciusza nie była najlepsza, mimo że oficjalnie był najbardziej zaufanym sługą. Czarny Pan nie wybaczy mu, że zamiast go szukać to usiłował przejąć władzę. Oczywiście, przed tym nim Luciusz popadnie w niełaskę, Pan wykorzysta jego powiązania w Ministerstwie. Z zemstą pewno zaczeka do uwolnienia z Azkabanu pozostałych, pretekst do ukarania zawsze się znajdzie, Snape westchnął do swoich myśli, a głośnio powiedział:
-Pytał o ten dziennik?
-Jeszcze nie,- ponuro odpowiedział Malfoy, odwracając wzrok. - Jutro wieczorem urządzi zebranie, przygotuj się.
Snape pokiwał głową.
Rozmowa nie kleiła się, bo oboje zachowywali swoje myśli dla siebie, więc Severus dość szybko pożegnał się i wyszedł. Śmierciożercy nie mieli litości i ażeby uniknąć bolesnej kary, żeby uniknąć Crucio bądź Avady Czarnego Pana, żeby nie skończyć w brzuchu Nagini, bez żadnych skrupułów donosili wzajem na siebie, nic nie zatajając.
xxx
W piątej klasie Harry Potter zaczął być dysforyczny, drażliwy, miał zaburzoną koncentrację, uwagę i często popadał w konflikty, nawet ze swoimi przyjaciółmi. Dyrektor był świadom zachowań chłopaka, bo meldowali mu o tym nauczyciele i coraz bardziej się tym niepokoił, ale nie mógł z nikim podzielić się swoją troską. Severus zaczął się odnosić do syna Lily bardziej życzliwie, ale też bardziej niż innych go nadzorował i "cisnął" na lekcjach, chcąc wymusić większe zainteresowanie tematem zajęć. Był też dla niego bardziej surowy niż dla pozostałych i oceniał go ostrzej.
-Udało mi się Albusie, ale Potter był skoncentrowany na lekcji przez raptem trzy następne zajęcia a na czwartych, gdyby nie panna Granger, to wysadziłby mi klasę w powietrze, - sarknął Snape.
-Wierzę, że nie dopuściłbyś do tego Severusie, - dyrektor blado się uśmiechnął.
Severus wyczuwał, że od powrotu Czarnego Pana Dumbledore ma jakiś poważny problem ale nie podejrzewał, że dotyczy on Pottera i tak jak większość życzliwych dyrektorowi czarodziejów uważał, że przewlekle przygnębienie Dumbledore ma związek z sytuacją w jakiej się znalazł. Snape rzeczowo poinformował pryncypała o tym co robi Czarny Pan i co zamierza.
- Pełna treść przepowiedni tak bardzo może zmienić jego osąd? -Zapytał po raz kolejny. - Niedługo może się zorientować, jak można zabrać przepowiednię z Departamentu Tajemnic, Yaxley nieświadomie wprowadził go w błąd. I czemu tak odpychasz od siebie Pottera?
-Pełna treść przepowiedni jest kluczowa dla pokonania tego czarnoksiężnika, więc nie może jej poznać,- powtórzył po raz kolejny Dumbledore.- Niedługo będą święta, wyślę Harrego wraz z Wesley,ami do kwatery głównej, będzie w otoczeniu przyjaciół i pod opieką ojca chrzestnego, którego uwielbia. Mam wrażenie, że dopóki twój Pan nie uwolni Rookwoorda z Azkabanu, to nie będzie miał możliwości poznać tajemnic niewymownych,- uśmiechnął się Albus.
Snape zerknął na szefa. Dyrektor nie odpowiedział na większość jego pytań, ale nie dopytywał się bo wiedział, że byłoby to bezcelowe. Ponieważ przekazał już wszystko co miał przekazać, więc pożegnał się i wyszedł.
xxx
Dni skróciły się i słońce na niebie pojawiało się rzadko, a na świecie zrobiło się zimno i ponuro. Zbliżały się kolejne święta. Nauczyciel eliksirów zamierzał spędzić je wśród śmierciożerców, we dworze Malfoya z którego Czarny Pan uczynił coś na kształt centrum dowodzenia. W ferie syn Lily gościł w kwaterze głównej Zakonu Feniksa, przetransportowany tam w ostatnim dniu szkolnej nauki, po wizji jaką miał z Nagini i Arthurem Wesley,em. Snape dobrze pamiętał to wydarzenie, bo dyrektor wezwał go w nocy, przerywając sen. Dumbledore był bardzo wzburzony, bo Potter zamierzał go zaatakować i dyrektor w jego oczach zobaczył cień Czarnego Pana. Syn Lily miał dziwny związek z umysłem Czarnego Pana, a Dumbledore albo nie wiedział, albo nie chciał ujawnić charakteru tej zależności, jednak nie wezwał Severusa po to, ażeby podzielić się z nim swoim lękiem... Nauczyciel dostał zadanie do wykonania. W pierwszy dzień świąt, Snape przemierzał szkolne błonia zmierzając do znajdującego się za bramą punktu teleportacyjnego. Śmierciożerca aportował się na wiejskiej drodze i unosząc lewe przedramię w geście pozdrowienia tak charakterystycznym dla zwolenników Grindewalda, wszedł na teren posesji. W rozległej, kominkowej, gościnnej komnacie, u szczytu stołu, na najzaszczytniejszym miejscu siedział Czarny Pan, obserwując zbierających się śmierciożerców, swoją prawdziwą rodzinę. Obok Pana, miejsce najbardziej zaufanego sługi zajmował gospodarz domu, Luciusz Malfoy wraz z synem i z małżonką. Severus siadł pomiędzy Narcyzą a Crabbem. Po drugiej stronie stołu siedzieli śmierciożercy pracujący w Ministerstwie: Yaxley, Rucorn oraz Macnair, który niedawno powrócił z misji zleconej mu przez Czarnego Pana. Dalej siedzieli członkowie rodziny Crabbe, po chwili przybył Kadok Avery wraz z rodziną, Nottowie, Goyle, Carrowsowie... Czarny Pan, nie spodziewając się już więcej gości, podniósł gadopodobny łeb i jak nożem uciął umilkły przyciszone szepty, a w jego stronę zwróciły się oblicza śmierciożerców z wyrytym na nich złem, zawziętością, nienawiścią i okrucieństwem. Voldemort omiótł wzrokiem swoich poddanych. Większości z nich nie lubił, pozostali byli mu obojętni, ale wszyscy byli mu potrzebni.
-Śmierciożercy, - rozpoczął Czarny Pan,- naszym głównym celem jest przejęcie władzy. Jak wiecie, koniecznym jest abym poznał pełna treść przepowiedni, której zapis znajduje się w Departamencie Tajemnic, usunięcie Dumbledore z życia publicznego, najlepiej osadzając go w Azkabanie i uwolnienie moich sług z tego więzienia. Walden, jak załatwiłeś sprawę olbrzymów?
-Przyłączą się do nas Panie, temu przygłupowi Hagridowi nic nie udało się załatwić.
-Bardzo dobrze,- wężowatą twarz Voldemorta wykrzywiło coś na kształt uśmiechu.- Z dementorami sam będę pertraktował. Mam nadzieję za miesiąc lub dwa przejąć kontrolę nad Azkabanem. Ach, muszę wam zakomunikować, że mam dziwną więź z umysłem Pottera. Mogę wnikać do jego umysłu na odległość...- Czarny Pan zamyślił się.- Co ty na to Severusie?
Wywołany do odpowiedzi śmierciożerca, wychylił się ku przodowi i spojrzał prosto w czerwone oczy Czarnego Pana.
-Dumbledore od kilku dni jest świadom tej więzi, mój Panie, jednak albo nie zna jej charakteru, albo nie chce ujawnić swojej wiedzy na ten temat. W czasie ferii umieścił chłopaka w nienanoszalnej, chronionej Fideliusem posiadłości rodu Blacków. Lęka się, abyś go nie opętał, Panie. Pewnie będzie chciał go nauczyć oklumencji, - dodał sprytny ślizgon.
-Ach. Masz mi przekazywać treść każdej rozmowy, którą odbywasz z tym głupcem, najszybciej jak zdołasz.
-Tak, Panie.
-Thomas, - Voldemort zwrócił się do Yaxleya, - nie za bardzo wychodzi ci wydostanie przepowiedni z Departamentu Tajemnic?
-Wybacz Panie, - w głosie śmierciożercy można było wyczuć strach, -postaram się, naprawię błędy...
-Postaraj się,- powiedział zimno czarnoksiężnik. - Daję ci dwa miesiące. Jeżeli nie osiągniesz sukcesu, ukarzę cię.
-Tak Panie,- odpowiedział Thomas, drżącym z przerażenia głosem.
Snape oklumował wściekłość. Każdy kontakt z Czarnym Panem to silny, palący, trudny do wytrzymania ból przedramienia, a teraz będzie musiał uaktywniać swój znak co najmniej raz w tygodniu. Najważniejsze, że wykonałem zadanie, pomyślał nauczyciel i po zakończeniu przemowy Pana, tak jak inni, zajął się smacznymi potrawami, które stały na stole.
xxx
Na drugi dzień, Snape poinformował Dumbledore iż jego Pan jest świadom łączącej go z Potterem więzi i zamierza ją wykorzystać. Była to ta informacja, którą miał zdobyć. Po obejrzeniu w myślodsiewni świątecznej uczty śmierciożerców, dyrektor zamyślił się.
- Dobrze zrobiłeś, że wspomniałeś mu o lekcjach oklumencji Severusie, ale muszę cię prosić, abyś to ty go uczył.
-Słucham?- Nauczyciel uniósł ku górze brwi, w geście zdziwienia.
-Nie do końca rozumiem łączącą ich więź, - szczerze odpowiedział Albus. - Boję się, że gdy to ja zacznę go uczyć, Tom Riddle wykorzysta połączenie aby skierować Harrego przeciwko mnie. Próbkę tego co mogłoby się wydarzyć miałem tej nocy gdy wąż zaatakował Arthura.
-Ach, więc to dlatego unikasz chłopaka. Co z Wesley,em?
-Było bardzo źle, jakiś młody zdesperowany uzdrowiciel próbował nawet mugolskich sposobów leczenia, - dyrektor blado się uśmiechnął,- ale dzięki twojemu eliksirowi przeciwko jadowi Nagini wydobrzał i jest już z rodziną.
-Mam nadzieję, że nikt o tym nie wie, - w głosie Snape słychać było zdenerwowanie.
-Oczywiście, że nie,- żachnął się Dumbledore.- Osobiście podałem mu puchar z odtrutką, rzucając na niego czar snu. Nikt się nawet nie zorientował, że tam byłem.
Severus wypuścił z płuc powietrze bo wiedział, że jeżeli Albus tak mówi, to tak jest i nie musi się niepokoić.
-Nikt nic nie podejrzewa,- dodał dyrektor.- Wszyscy wiążą uzdrowienie z czarami ordynatora. Molly poszła do niego na rozmowę...
Tu czarodzieje uśmiechnęli się, a Albus nie musiał kończyć, bo obydwoje dobrze wiedzieli w jaki sposób Molly przekonała uzdrowiciela do zastosowania bardziej intensywnych czarów.
- To jak Severusie, zgodzisz się nauczać Harrego oklumencji?
-Chyba nie mam wyjścia, - burknął wyraźnie niezadowolony nauczyciel.
-Dziękuję ci, Severusie.
Po chwili milczenia, dyrektor zapytał:
-Co z tej rozmowy pokażesz Tomowi?
Czarne oczy Snape zabłysły w świetle promieni słonecznych.
-Porozmawiajmy jeszcze raz, - poprosił ironicznie.
W oczach Dumbledore zamigotały wesołe iskierki, po czym ten stu kilkunastoletni czarodziej usiadł za biurkiem wskazując krzesło stojącemu przy drzwiach Severusowi. Dyrektor prawie się popłakał gdy nauczyciel powiedział mu, że Czarny Pan jest świadom łączącej go więzi z Potterem, po czym polecił Snape, aby nauczał Harrego oklumencji. Były ferie i Severus po opuszczeniu dyrektorskiego gabinetu aktywował Mroczny Znak. Po godzinie boleśnie mrowiące przedramię rozpaliło się ogniem wezwania.
