A/N: Kolejny dziś. Pamiętacie, jak mówiłam, że jeszcze będzie o Tatianie? Nie kłamałam! Wiem, że wszyscy ją kochamy.
Glittery Angel: Tak, Magnus wrócił do siebie. Przecież ja uwielbiam rumieniącego się Alec'a. Nie mogłam go porzucić.
Blue Daisiess: Miło mi, że się podobał.
Roxxie: Z dedykacją dla ciebie "How to say I love you"! hahaha. może, może napiszę o Tatianie. Mówiłam, że już nie będę pisać o "deprawowaniu nieletnich". A co do dramatów, to będą, ale nie takie dramatyczne, jak były.
Kokosz: Aż tak ciężko było? Rany łączę się w bólu. Dałaś mi pomysł kilka tygodni temu i kilka rozdziałów w tył. Hahah "Wieczór z Marvelem?" Przez ciebie wczoraj oglądałam Thora :) Niech kokosz pomyśli, jak przekaże Intoxic swoje ff bo Intoxic chce to przeczytać. No,no zapraszam do mojej Bydgoszczy ;) Garfield zawsze spoko ;)
red wolf: yep his him old self. And today we have more Tatiana. And there's the glitter again.
Demon-Lionka: Miło mi, że uważasz, że zrobiłam to wiarygodnie. Hahha Tatiana jest chyba jeszcze za mała by wyczuwać takie sprawy, poza tym, nawet Magnus nie wyczuwa tej więzi, a on jest Czarownikiem.
BARDZO DZIĘKUJĘ, ZA ŻYCZENIA ZDROWIA!
Miłego czytania. Czekam na wasze opinie.
Rozdział 47. To Nocny Łowca…
a może jednak nie?
Moje życie w końcu wróciło do normy. O ile normą można nazwać polowanie na demony i treningi w Instytucie a z drugiej strony bycie pełnoetatowym tatą. Tak, tak właśnie wygląda moje życie. Gdy nie poluję na demony, opiekuję się swoją ośmioletnią córką.
Tatiana jest całym moim i Magnusa światem. I choć jest Nocnym Łowcą, to ma także znaki bycia czarownikiem. Udaje jej się czasem zmienić swoje oczy na kocie, i zdarza się jej wypuszczać z palców turkusowe iskry jak Magnus. Oczywiście non stop jej pilnujemy, by nie okazywała tego przy obcych. Poza naszą rodziną nikt nie wie, czym ona jest. Wszyscy uważają, że to tylko moje dziecko, że jest Nocnym Łowcą, jak ja. I staramy się wszystkich o tym przekonać. A dziś miał być ten dzień, w którym musimy przekonać Clave o tym. Dziś moja córka miała otrzymać swój pierwszy znak.
-Tee wracaj tu!—krzyknął Magnus z jej pokoju—Muszę ci ułożyć włosy!
-Nie chcę!—krzyknęła, gdy wbiegła do salonu, ubrana w czerwoną sukienkę ceremonialną. Dobiegła do mnie i schowała się za mną. Była wysoka jak na swój wiek, ale to pewnie po Magnusie. Jej długie czarne włosy kręciły się jak u mnie, gdy tylko za dużo je zapuściłem.—Tatusiu ratuj mnie.
-Spokojnie księżniczko. Tata zostawi twoje włosy. Dla mnie wyglądasz pięknie.
-Tatiana! Na Lilith gdzie jesteś?!—wrzeszczał Magnus wchodząc do salonu ze szczotką do włosów w ręce. Spojrzał za mnie i skrzyżował ręce na klatce piersiowej.—Alexandrze nie kryj jej. Muszę ją uczesać.
-Maggie przecież wygląda pięknie. Nie męcz już jej.—oboje spojrzeliśmy na niego błagającymi wzrokami, prawie jak zagubione szczeniaczki. Doskonale wiedzieliśmy, że przy takich spojrzeniach Magnus godzi się na wszystko.
-Agh…niech wam będzie! Idę się ubierać!
Gdy tylko zniknął za drzwiami sypialni, wiedzieliśmy razem z Tee, że to potrwa dobrą godzinę. Usiedliśmy oboje na kanapie. Chwyciłem jej drobną dłoń w swoją i mocno ścisnąłem.
-Boisz się księżniczko?—zapytałem, gdy bujała swoimi nogami na kanapie.
-Trochę…ale Cisi Bracia mnie nie skrzywdzą prawda?
-Oczywiście, że nie.—pociągnąłem ją na swoje kolana—Wiesz, że nałożą ci dziś twoją pierwszą runę, znak Wzroku. Od tej pory będziesz należeć do Clave, jak ja.
-Ale przecież ja nie jestem tylko Nocnym Łowcą, prawda? Jestem też jak tata czarownikiem.
-Koteczku, jesteś Nocnym Łowcą, tylko masz…specjalne zdolności, ale jesteś Nocnym Łowcą. –wyjaśniłem jej, gdy wiązałem jej włosy w kucyk.—Nikt nie ma prawa ci powiedzieć, że nie należysz do Nefilim. Jesteś jedną z nas. A dziś otrzymasz runę, pierwszą.
-A co się potem stanie?—przekrzywiła swoją główkę i spojrzała na mnie z szeroko otwartymi oczyma.
-Potem zjemy obiad w Instytucie i dostaniesz prezent ode mnie i taty.
-Uwielbiam prezenty!—oplotłem swoje ramiona wokół niej i pocałowałem czubek głowy, i w tym momencie Magnus wyszedł z sypialni mając na sobie czerwoną koszulę i czarne spodnie wizytowe. Ja miałem na sobie podobny strój. I wyruszyliśmy do Instytutu.
Będąc na miejscu podziwialiśmy dekoracje w Głównej Sali. Na ścianach wisiały czerwone materiały pokryte złotymi anielskimi runami. Zebrała się cała nasza rodzina. Clary z Jace'm i dziećmi, Isabelle z Simonem i ich bliźniakami. Mama wraz z Jonathanem. Do tego Carstairsowie, Konsul Penhallow i Brat Enoch. Tatiana mocniej złapała mnie za dłoń, a ja poprowadziłem ją na sam środek Sali tuż przed mamę, konsul i Cichego Brata.
-Księżniczko będę stał tam.—wskazałem na miejsce naprzeciwko niej. Pocałowałem czubek jej głowy i puściłem jej dłoń—Wszystko będzie dobrze koteczku.
Przytaknęła mi i obróciła się w stronę Magnusa, który poruszając ustami powiedział 'kocham cię'. Uśmiechnęła się do niego i spojrzała na Cichego Brata. Ten zbliżył się do niej i spojrzał na nią z góry.
-Tatiano Maryse Lightwood—zaczął Brat Enoch mocnym i głębokim głosem, przyprawiającym o dreszcze.—Skończyłaś osiem lat, jesteś w odpowiednim wieku. To pierwszy raz, kiedy zostaniesz obdarowana Znakami Anioła. Czy jesteś świadoma zaszczytu jakiego doznałaś, i zrobisz wszystko, co w twojej mocy, aby być ich godna?
-Tak—powiedziała pewnie mała.
-Czy akceptujesz te Anielskie Znaki, które będą już zawsze zdobić twe ciało, przypominając wszystko, co zawdzięczasz Aniołowi i o twoich świętych obowiązkach względem świata?
-Akceptuję—powiedziała kiwając swoją głową.
Duma mnie rozpierała, gdy wystawiła swoją dłoń w stronę Cichego Brata. Moja mała księżniczka miała wejść w społeczeństwo Clave od dziś. Magnus chwycił mocniej moją dłoń, gdy Brat Enoch rozpoczął rysowanie stelą runy wzroku. Tatiana syknęła z bólu i oboje z Magnusem natychmiast chcieliśmy podbiec do niej. Ale wiedziałem, że nie mogę. Musiała to znieść. Na szczęście nie płakała. Przez cały proces modliłem się w duchu, by nagle nie zmieniła oczu na kocie i nie dała po sobie poznać, że jest hybrydą. Tak pragnąłem, by runy na niej podziałały. By jednak okazała się być Nocnym Łowcą, by nam jej nie odebrano.
Obserwowałem, jak czarne linie zaczynają tworzyć znajomą mi runę. Gdy Cichy Brat prowadził ostatnią łączącą linię, zacisnąłem mocniej dłoń Magnusa. Mój czarownik chyba wyczuł moją panikę, bo pogładził wierzch mojej dłoni swoim kciukiem.
Kiedy Brat Enoch skończył rysować runę z napięciem oczekiwałem, czy zabłyśnie. I wtedy to się stało. Runa wzroku zajaśniała na jej maleńkiej dłoni. Odetchnąłem z ulgą a Magnus mnie zmierzył wzrokiem. No tak, mieliśmy nie ujawniać naszych obaw.
-Tatiano Maryse Lightwood, od tej pory jesteś członkinią Clave. Będziesz wypełniała zadania niegdyś nam powierzone przez Anioła Raziela?—mała przytaknęła—Moje zadanie zostało wypełnione.
Gdy Cichy Brat opuścił salę od razu podbiegłem do Tatiany i chwyciłem ją w ramiona.
-Księżniczko, wszystko w porządku? Jak się czujesz? Boli cię coś?
-Nie tatusiu, już nie boli.—powiedziała swoim melodyjnym głosikiem i wtuliła swoją głowę w moją pierś.
-Jestem dumny z ciebie Tee. Teraz już jesteś Nocną Łowczynią. Kocham cię skarbie.—wyszeptałem jej do ucha i razem udaliśmy się w stronę Magnusa. Tatiana natychmiast przeskoczyła z moich ramion do Magnusa i w tym momencie podeszła do nas mama i Konsul Penhallow.
-Jak się czujesz Tatiano?—zapytała Jia.
-Dobrze proszę pani.
Jia popatrzyła jej głęboko w oczy, jakby szukając oznak, jakiś nieprawidłowości. Jakby przeczuwała, że coś jest nie tak. Ale po chwili się uśmiechnęła do nas.
-Mam nadzieję, że będziesz tak świetnym Nocnym Łowcą, jak twój ojciec.
Po obiedzie w Instytucie wróciliśmy do naszego domu. Przy samym wejściu powitał nas nasz kot. Podrapałem go za uszami a potem całą trójką ruszyliśmy do salonu. Tee wskoczyła na sofę i szeroko się do nas uśmiechnęła.
-To gdzie moje prezenty?—oboje z Magnusem zaśmialiśmy się na to. Oczywiście, że naszą córkę w takim dniu najbardziej interesują prezenty. Wyciągnąłem czerwone, aksamitne pudełko z kieszeni marynarki i jej wręczyłem. Powoli otworzyła pudełko, w którym znajdował się złoty łańcuszek z Anielską Runą.
-Podoba ci się księżniczko?—zapytał Magnus
-Tak—niby potwierdziła, ale jej głos był pełen rozczarowania i smutku.
-Kotku wszystko w porządku?—zapytałem z troską
-Chciałam pieska—Oboje z Magnusem spojrzeliśmy po sobie zmieszani. Pies? Nie tego się spodziewaliśmy. Tatiana miała smutną minkę i patrzyła w dół na swój wisiorek
-Psa? Chciałaś psa?—wydusił z siebie w końcu Magnus. Tee tylko przytaknęła—Księżniczko, ale przecież mamy kota w domu. I czarownicy i psy to niezbyt najlepsza kombinacja…
-To co z tego! Ja chcę psa!—wykrzyknęła na nas i uciekła do swojego pokoju, trzaskając drzwiami.
Jakieś dziesięć minut później usłyszeliśmy głośny krzyk i skomlenie. Przez chwilę popatrzeliśmy na siebie i jak burza wpadliśmy do pokoju naszej córki. To co zobaczyliśmy wywarło na nas niemały szok. Na podłodze wśród pluszaków siedziała Tatiana a na jej kolanach leżał mały, futrzasty, biały…szczeniaczek, z żółtymi oczami.
-Co do…-zacząłem
-Tatusiu ja nie chciałam zmienić Prezesa…ale on wszedł nagle…i…ja nie chciałam…i nie wiem, jak go zmienić z powrotem…-zaczęła płakać. Magnus podszedł bliżej i wziął Prezesa…szczeniaka…w ręce i wyszeptał zaklęcie cofające. Po chwili z psa na powrót był kot. Prezes miauknął głośno i uciekł z pokoju Tatiany—Przepraszam…
-Księżniczko…nic się nie stało—mówił łagodnie Magnus gładząc ją po głowie.—Już jest dobrze, zmieniłem Prezesa w kota. Już dobrze księżniczko.
Gdy w końcu zasnęła, przedtem jeszcze kilkakrotnie przepraszając, zacząłem się martwić. Moja córka jednak była hybrydą, nie była tylko Nocnym Łowcą. Była także czarownikiem, z nieokreśloną mocą.
A/N: I jak, podobało się?
Jak sądzicie, czy Tatiana będzie bardziej łowcą, czy bardziej czarownikiem?
Uściski
Intoxic
A, no i do JUTRA! Bo ja kocham publikować dla was.
