Uwaga! Od rozdziału 34 publikuję streszczenia rozdziałów! Same spojlery, prawie wcale prozy autora!
Rozdział 52: Eksperyment Więzienny Uniwersytetu Stanfordzkiego
Harry jest podekscytowany, że oto wkracza na scieżkę bohaterstwa, zaczyna dojrzewać i traci niewinność. Zdaje sobie sprawę, że te uczucia wkrótce znikną, że będzie zmęczony, prawdopodobnie rozgoryczony już wkrótce, ale tymczasem się napawa.
Quirrell wyjaśnił, że Voldemort złamał Bellatrix torturami i psychicznym znęcaniem się nad nią, że była niegdyś uroczą, cichą i bardzo zdolną czarownicą, a on ją zniszczył i dlatego jest najbardziej niewinną z osób cierpiących w Azkabanie. Być może nawet nie uda się uleczyć jej umysłu, ale przynajmniej można ją stamtąd zabrać.
Nauczyciel wypija eliksir wielosokowy i rzuca na siebie zaklęcie niewidzialności, po czym teleportuje. Harry pod osłoną peleryny łamie gałązkę-świstoklik i przenosi się wysoko nad środek morza północnego. Chwilę trwa zanim przypomina sobie, że w drugiej ręce ma miotłę i unosi się. Jest ponuro, leje deszcz. Na głos potwierdzają swoją obecność i nauczyciel wypuszcza zielone światełko prowadzące ich do Azkabanu.
Quirrell szybko zaczyna odczuwać obecność Dementorów, więc Harry radzi mu, aby pomyślał o gwiazdach, o unoszeniu się w przestrzeni, bo Dementorom trudno przegryźć się przez taką myśl. Na miejscu kierują się do rogu najbardziej odległego od dyżurki aurorów, Quirrell opuszcza się pierwszy, tworzy dziurę i zakrywa ją iluzją. Harry opuszcza się przez iluzję. W środku przywołuje patronusa i próbuje przygasić jego światło za pomocą smutnych myśli. Nakłada na siebie zaklęcie bąblogłowy aby nie czuć zapachu i zaklęcie wyciszające aby nie wydawać dźwięków (i nie słyszeć, co się dzieje w korytarzach).
Idą na sam dół i Harry domyśla się zarówno dźwięków jak i zapachów, przez co jego patronus czasami prawie gaśnie. Docierają do najniższego korytarza, Quirrell znowu zmienia się w węża, Harry zostawia patronusa przy wejściu do korytarza i zapuszcza się w głąb. Odnajduje Bellę w trzeciej celi i odzywa się do niej, korzystajac ze swojej mrocznej strony, jakby był Voldemortem. Jest pewien, że Bella rozpozna taki głos, bo Voldemort nie mógł jej się kojarzyć z niczym przyjemnym.
