Chapter 12
Randy pił już czwartą albo piątą kawę tego dnia. Niby organizm potrafił pracować dwa trzy dni bez snu, ale Carnowski musiał pozostać pełni władz umysłowych. Prowadzenie samochodu, walki Pokemon, wypełnianie dokumentów, dawania rad, a to brało mnóstwo energii. Jednak adrenalina dostarczyła mu jego własne kuzynka, udowadniając mu tylko, że z wiekiem nie traci się głupoty. Chciał wierzyć, że podczas swojej podróży po Kanto, Yellow nauczy się odpowiedzialności, bo całe życie przed nią, lecz z spotkania na spotkaniem tracił taką wiarę. Być może się mylił, ale nie czuł, że jej zależy na walkach Pokemon czy pokazach. Ona była pochłonięta fotografowaniem, tak samo jak Phil w jej wieku kochał pojedynki. W sumie młody dalej uwielbiał bijatyki, co pokazywało jego fascynacje trwającym turniejem. A zapowiadało się, że będzie coraz gorzej, bo dywizja A miała mnóstwo mocnych i topowych zawodników. Począwszy od Badwoola.
-Proszę – żeński głos wyrwał go z przemyśleń. Randy spojrzał ciemnowłosą kobietę o brązowych oczach, która kładła na stole tace z ciastami – Jedź, bo blado wyglądasz.
-Dzięki ciociu – Carnowski nałożył kawałek ciasta na talerzyk – Wujka jeszcze nie ma?
-Wyjechał na delegacje – Nicole Tuda zabrała łyk kawy – Będzie dopiero przyszłym tygodniu – Randy skrzywił się – A potrzebujesz coś? Mogę dać ci klucze do jego garażu …
-Nie, nie, nie – odparł Randy – Nie o to chodzi, auto chodzi jak marzenie. Wujek to prawdziwy cudotwórca jeśli chodzi o silniki. Nie wiem co on zrobił, ale moja bestia to król szos. Muszę mu za to kupić jakaś flaszkę, bo na serio to kawał zajebistej roboty.
-Thunder się ucieszy – rzekła ciotka, zaś lider zabrał kawałek ciasta – Ale dziecko, na serio źle wyglądasz. Praca?
-Praca to pikuś – mruknął niezadowolony – Same problemy ostatnio. Wpierw sprawa z dachem, teraz te Mega Ewolucje.
-Widziałam w telewizji. Czy to jest naturalne? - Carnowski spojrzał na ciotkę – Ta przemiana. Czy nie sprawia bólu Pokemon …
-Nie wiem do końca – zaczął Randy – z tego co powiedziała ta stażystka cioci Jasmine, to wynikało, że Mega z czasem zabiera Pokemon ich duszę. Stają się one bestiami, maszynami do zabijania, robotami. Bez uczuć, bez hamulców przed złem, bez własnego rozumu – Nicole była wyraźnie zatroskana – Jak trener każe mu skoczyć w przepaść, to stworek to wykona. Bez zająknięcia … niby jest to możliwe przez bestialski trening, ale wtedy Pokemon ma jeszcze jakiś charakter. Póki co to jest nielegalne tylko w Kalos.
-Czyli jest to zabronione? - bliźniaczka matki Randy'ego westchnęła wyraźnie uspokojona – Dzięki Arceusowi …
-Tylko Kalos, Lance dopiero ogłosi zakaz na całą Lige – odparł lider sali, po czym zmarszczył brwi – Jednak w Kalos to było wcześniej legalne. Ba, nawet ich była mistrzyni … Diantha, tak Diantha.
-Ta aktorka? - zapytała Tuda, zaś Carnowski kiwnął głową na tak – Ona była mistrzynią Kalos? To kiedy ona wykonywała swoje obowiązki? - Randy prychnął – Przecież ona spędzała cały czas na planie filmowym. Nie raz czytałam o niej z magazynów plotkarskich, że nawiązała kolejny romans albo coś w ten deseń. Nigdy nie było wzmianki, że to Mistrzyni Kalos. Nigdy, przenigdy … chyba nawet w gazetach, które kupował twój ojciec nie było takich informacji.
-Kalos wtedy było mało ważnym regionem i żyło w swoim małym świecie. Miałem tą niebywałą przyjemność gościć dwójkę elitarnych oraz trzech liderów u siebie. Misty mnie ledwo powstrzymała, bo już miałem ochotę przyjebać temu Sieboldowi – chciał splunąć, ale wzrok ciotki go powstrzymał – Wybacz. Za każdym razem, gdy o tym myślę, to bierze mnie nerwica. Chyba Lance musiał ostro tam pozmieniać, bo nie wierze, że zgodziłby się na takich oszołomów w centrali. Na szczęście piętro Misty jest połączone z pietrem Johto, więc ma same znajome twarze i mogę poplotkować.
-Jednak nie zmienia to faktu, że to wstyd dla takiej Ligi – Randy wzruszył ramionami. Popierał zdanie ciotki, ale nic nie mógł z tym zrobić – To kto teraz jest mistrzem?
-Jakiś Calem – odpowiedział Carnowski – Nie znam typka, nie mogę się o nim wypowiedzieć. Jednak ponoć jest strasznie kochliwy, jak to ludzi z Kalos.
-A my lubimy skalpować naszych przeciwników – zakpiła Nicole – Proszę cie Randy, bez takich opinii. Wiesz dobrze co świat mówi o Zhery.
-Wiem – odparł – Ej ciociu. Jakby nie patrzeć to żenię się z dziewczyną z Kanto, a one są ponoć brzydkie jak mało co. Misty takowa nie jest … albo jestem ślepy – Tuda zaśmiała się – Sumarycznie to Yellow także jest kobietą z Kanto, a jest jedną z ładniejszych dziewczyn w jej klasie -Nicole zmrużyła brwi, a Randy podniósł ręce w geście obrony – Co złego to nie ja! Mówię jak jest, a to nie jest karane. Jej koleżanki są tylko dziesięć lat młodsze …
-Licz na słowa gówniarzu, to jeszcze dziecko.
-Tia, takie dziecko, że jedna z jej koleżanek zaszła w ciąże – zakpił łysy – i to z kolegą jej klasy. Puszczalskie kurewki.
-Musiałeś mi o tym przypomnieć, prawda? - zapytała retorycznie – Byłam zaszokowana, gdy się o tym dowiedziałam na zebraniu.
-Ty na zebraniu, ja podsłuchałem rozmowę tego chujka co zrobił dzieciaka tej dziwce. Jeszcze kutas się śmiał z tego, bo chciał olać dziewczynę. Większego skurwysyństwa nie widziałem, aż żałuje, że nie mogłem mu wjebać. Nauczyłbym gnojka czegoś – warknął, po czym zabrał łyk kawy – A jak Yellow to przyjęła?
-Normalnie. Nie lubiła zbytnio tej dziewczyny, ale także nie były wrogami – odparła Nicole, odkładając filiżankę na stół – Jednak szkoda mi tego dziecka. Jego matka dalej jest dzieckiem i nie wie co ją czeka – dodała z wyczuwalnym smutkiem w głosie. Randy westchnął, ponieważ zgadzał się z tym. Przez chwilę siedzieli milczeniu, po czym Tuda wróciła do tematu mistrzów – Chociaż dawno nie widziałam nigdzie młodego Oaka, zaś Delia narzekała, że jej syn gdzieś wyjechał.
-Red i Blue są w Kalos, badają sprawę … może inaczej. Blue wyjechał do Kalos na wakacje ze swoją nowa poznaną dziewczyną – Nicole zdziwiła się – Wiedziałem. Każdy kto zna Oaka i dowiaduje się o Sheily tak reaguje. W sumie to mnie nie dziwi.
-Znasz Blue lepiej niż ja, chyba się przyjaźnicie nawet – Randy prychnął – Oj już nie przesadzaj. Lubisz go …
-Chyba jak jest tysiące kilometrów do mnie. Nie lubię go, a dokładnie jego towarzystwa przez dłuższy czas, więc zebranie co miesięcznie w lidze to mój maks moich nerwów na niego. Za to bardzo lubię Brocka, Morty'ego, Surge'a, Karen czy Clair. O Redzie nie wspomnę, bo z nim zawsze można pogadać o wszystkim. Chociaż trochę filozofuje – odpowiedział, ale przerwał widząc dziwny wzrok swojej ciotki – Co jest?
-Red to taki milczek, więc jak się dogadujecie? Chyba normalnie z nim rozmawia tylko Daisy, Green, starszy Oak oraz Blue. Mówię o mieszkańcach Pallet Town …
-Jak się go pozna lepiej i pociągnie za język, to się rozgaduje. On na serio ma potężna wiedzę, kilka razy mnie porządnie zagiął w kwestii motoryzacji czy siłowni – odparł biorąc kolejny kęs ciasta – A ja nie jestem pierwszy lepszy bolek. Może wychowywałem się wśród Pokemonów, ale także wśród samochodów czy maszyn laboratoryjny. Ojciec kochał majsterkować przy aucie, dziadek rozkładał każdy zepsuty sprzęt na elementy pierwsze, zaś wujo George to był istny maniak jednośladów. Chyba tylko wujek Vince nie podzielał pasji swoich braci oraz ojca i chyba tylko Phil przyjął smykałkę po dziadku. Przy aucie to noga, ale jak chodzi o elektronikę to już wie co i jak.
-Wiem wiem. Thunder uwielbiał siedzieć z twoim dziadkiem w laboratorium i pomagać przy tych rozbiórkach – rzekła Nicole – Kiedy wraca do Zhery?
-Dziadek? Nie wiem zbytnio, coś mówił o finale AC – odpowiedział Lider – Póki co, to ja wracam do domu. Persie znów szaleje i Misty jest zagrożona, a ja nie pozwolę aby coś się jej stało – dodał, zaś Tuda się uśmiechnęła – A no i Phil jest niebezpieczeństwie …
-Jasne – zakpiła bliźniaczka Tery – Uwierzyłabym ci, gdybym cie nie znała mały bąku. Jedziesz chronić swoją narzeczoną, a brata przy okazji. A że Misty nie zgodziłaby się na takie cos, bo duma jej i tobie też, nie pozwala aby chcieć pomocy drugiego – Randy westchnął – Kiedy wylatujesz?
-Chciałbym jak najszybciej, no ale Yellow …
-Właśnie – przerwała mu ciotka - Co znów przeskrobała i ile to mnie będzie kosztować? Dach, ścian czy czyjeś auto?
-Ciociu spokojnie – powiedział Carnowski, biorąc kawałek ciasta – Nic nie zrobiła, prócz fotografowania mojej walki z belki sufitowej – dodał, po czym zjadł ostatki kawałek ciasta – Pyszne. Misty by pewnie przypaliła …
-Yellow! - krzyknęła Tera, będąca wyraźnie podirytowana słowami swojego siostrzeńca – Mało brakowało? - zapytała Randy'ego, a ten pokiwał głową – No co za gówniara.
-Tak mamo? - młoda Tuda zeszła na dół i podeszła do stołu. Mr. Mime, ten sam który zostawił wcześniej dziewczynę, teraz znów jej towarzyszył. Bał się ewidentnie czegoś.
-Powiedz mi, czemu …
-Ciociu nie trzeba, już ją zjebałem za to – wtrącił się Randy, patrząc na swoją kuzynkę. Uratował jej tyłek – Było minęło.
-Nie jesteś jej rodzicem – warknęła Nicole – Moja droga, czy ty masz rozum?
-Może nie jestem, ale to było w mojej sali, gdzie byłem za nią odpowiedzialny. Musiałem gdzieś u was zostawić klucze, a młoda pożyczyła je. Ciotka spokojnie, nic się nie stało – rzekł starszy z braci próbując uspokoić siostrę swojej matki – Młoda jesteś, nauczy się w podróży … - przerwał widząc morderczy wzrok Nicole.
-Mamo ja wie … - teraz to Yellow zamilkła pół zdania, ponieważ matka spojrzał na nią – Mam problemy?
-Tak moja panno – odparła – Mówiła ci tyle razy żebyś nie robiła niczego za plecami Randy'ego w jego sali, a ty ciągle to łamiesz. A ten matoł cie chroni, mimo że jest świadom, że robisz źle. Powinnaś dziękować Arceusowi za takiego kuzyna – dodała – Szlaban na dwa tygodnie. Nie pójdziesz na urodziny Aeriel ani Fire'a.
-Mamo! - krzyknął Yellow – To nie sprawiedliwe! Ja chce …
-Młoda spokój – wysyczał Randy. Szatynka prychnęła – Ciociu mam pytanie.
-Tak skarbie? - zapytała Nicole, odwracając się w kierunku siostrzeńca
-Chciałbym zabrać Yellow do Zhery na turniej … cały turniej. Od trzeciej kolejki do finału – powiedział. Tuda podniosła brew ze zdziwienia – Wiem, dziwna prośba, ale chyba dobrze jej to zrobi. Pogadam z Kaorim, załatwi jej pozwolenie na fotografowanie turnieju ze stanowisk. Przypilnuje ją, aby nie wpadła jakieś tarapaty.
-Przemyśle to – odpowiedziała ciotka, dopijając kawę – Kiedy chciałbyś lecieć?
-Planowałem w niedziele, aby mieć młodego pod okiem przed ostatnią kolejką. Walka z Ketchumem będzie decydująca.
-Możesz polecieć we wtorek? - zapytała, zaś Randy kiwnął głową na tak – Muszę się z Thunderem skontaktować i dowiedzieć się, co on o ty myśli.
-Dobrze, mogę poczekać. Wujek chyba nie będzie miał obiekcji – Carnowski wstał od stołu – To chyba tyle. Będę się zbierał, pora się wyspać. Półtora dnia na nogach wykańczają człowieka.
-Pewnie tak – Tuda uśmiechnęła się – Zadzwonię do ciebie w niedziele, dobrze?
-Jasne ciociu – odparł Łysy i już chciał zmierzać w kierunku drzwi, gdy Yellow zaszła mu drogę – Co? Karty ci nie oddałem?
-To też – mruknęła młoda dziewczyna – Ale chce coś ci pokazać. Chodzi o to Mega coś tam.
-Mega Ewolucje? - zapytał, zaś Yellow kiwnęła głową – Prowadź – dodał, a ta położyła tablet na stole – No tak, technologia. Kiedyś to musiało się iść do innego pokoju.
-Chyba w epoce kamienia łupannego – zakpiła kuzynka, a następnie ruchem palców odblokowała urządzenie. Łysy momentalnie spostrzegł Mega Charizarda X podczas walki z Mega Blastiosem – Znalazłam to jakiś czas temu. Uważałam, że to jakieś fejki, bo nigdy nie widziałam takich Pokemonów … no ale wiesz. Mega Blaziken który powalił Toada zmienił wszystko – przesunęła fotografie. Teraz na zdjęcie Mega Tyranitar siłującego się z Mega Aggronem. Randy był pod wrażeniem, ale myślał trzeźwo. Wyjął komórkę z kieszeni.
-Wyślij mi adres na maila – rzekł Carnowski, zaś Yellow wykonała polecenie. Lider przyłożył urządzenie do ucha – Bill, tutaj Randy. Mam sprawę – odszedł kilka kroków od obu kobiet.
-A to moje ulubione – rzekła Yellow ukazując kolejną fotografie swojej matce. Zdjęcie ukazywało na młodą blondynkę, na która spała przytulona do Mega Absol, a chłopak z Mega Lucario pilnował jej jak oka w głowie.
-Urocze – powiedziała Nicole, zaś łysy wrócił do stołu – Piękna para. Randy co myślisz?
-Phil i Ali dali się uwiecznić - zakpił -Mój człowiek już namierza tą osobę – poinformował obie niewiasty. Yellow zachichotała – A ciebie co bawi?
-To – wyłączyła pokaz zdjęć i pokazała kuzynowi informacje o autorce zdjęć – Widzisz?
-Kalos … - mruknął Randy, biorąc znów komórkę do ręki – Te połączenia między regionalne mnie zabiją – zerknął na zdjęcie – Godzina siódma, Red już powinien nie spać – dodał przykładając urządzenie do ucha. Po kilku sekundach usłyszał znajomy głos – Green? Chyba pomyliłem numery, bo chciałem do twojego chłopaka się dodzwonić – zakpił – No dobra piękności. Daj mi szefa …
Kalos
Red kończył czytać książkę, którą dostał od Sycamore'a, przy okazji umilając sobie podróż wraz z Green oraz Calemem. Mistrz Kalos wiózł ich do Shalour City, dawnej stolicy Cesarstwa, a teraz miejsca gdzie dwójka przybyszów z Kanto miała poznać czym tak naprawdę jest Mega Ewolucja. Jednak coś ni grało Satoshiemu.
Calem zachowywał się dziwnie, tak jakby nie chciał aby sprawa się rozwiązała. Każde przypomnienie o Mega psuło mu humor. Denerwował się kiedy Green zadała mu pytanie o trenerów korzystających z tej umiejętności. Prawie się rozpłakał przy analizowaniu poszczególnych ludzi i wpadł furie, gdy Sycamore niechcący wspomniał o blogu tej dziewczyny, którą znalazła Yeloow.
Zarazem to on był jednym kontaktem w tym regonie i uparł się, aby towarzyszyć Redowi i Green. Tylko rodziło się pytanie, czy on nie chce zataić jakiś śladów, bo ewidentnie bał, że jakaś niewygodna prawda wyjdzie na wierzch. Zagadki mnożyły się zastraszającym tępię, ale teraz pojawiło się kolejne – co takiego się stało, że Mega Ewolucje zostały zakazane. Red musiał się tego dowiedzieć za wszelką cenę. Już nie tylko dla Ligi, ale także dla MewTwo czy zabitych podczas eksperymentów Pokemonów.
-Dalej czytasz? - zapytała Green, która nie mogła znieść ciszy. Satoshi podniósł wzrok i spojrzał w tylne lusterko, które odbijało wizerunek znudzonej dziewczyny.
-Już kończę, spokojnie – odparł mistrz świata – Calem podrzucisz książkę profesorowi?
-Jasne, tak będę w pobliżu – odpowiedział spokojnie – Muszę mu porzucić dokumenty odnośnie migracji Sawbucków i Deerilngów.
-Nie zostaniesz z nami? - szatynka była zaskoczona, ale Red nie. Ewidentnie przyjazd do tego miasta nie był czymś miłym dla Calema. Zarazem Satoshi był prawie pewny, że na jednym ze zdjęć z blogu rozpoznał mistrza Kalos, młodszego o kilka lat. Być może było to kilka miesięcy po wygraniu Ligi i zostaniu nowym Mistrzem Kalos. Data potwierdzała przypuszczenia Red, lecz Cale oczywiście ten zaprzeczył, ale wraz każdym pytaniem o to, w jego głosie można było wyczuć agresję – Myślałam, że nas odprowadzisz.
-Nie mam czasu. Obowiązki i takie tam pierdoły, dobrze wiesz o czym mówię Red, co nie? – zaśmiał się nerwowo. Nie umknęło to Satoshiemi, który dokładnie mu się przyglądał – Moja asystentka wyjechała i teraz ze wszystkim sam muszę się użerać. Temu tak długo zwlekałem z pokazaniem wam tego miejsca, ale teraz znajdziecie odpowiedzi na wszystkie pytania – dodał. Green kupiła tą bajkę, ale nie Satoshi. Wyczuł kłamstwo, bo nie raz sam oszukiwał. Nawet Phil lepiej kłamał, a to był już wyczyn – A tutaj zostawię was pod skrzydłami osoby, która wam wszystko wyjaśni. Dziedzicowi Mega Ewolucji oraz Guru Mega.
-Jasne – mruknął Red, wracając do lektury książki – Co ty kombinujesz? – dodał cicho.
Przez resztę drogi nikt się nie odzywał. Calem skupił się na prowadzenie miasta, Green na obserwowaniu otoczenie oraz podziwianiu zabytków, zaś Satoshi na analizowaniu zachowań mistrza Kalos. Chciał go zrozumień, za nim ten ich porzuci. I tak nie miał już nic lepszego do robienia, bo książkę skończył kilka chwil po zakończeniu rozmowy. Red miał kilka hipotez, ale mogło je potwierdzić tylko trzy osoby.
Calem, ale on odpadł od początku. On bardzo nie chciał dzielić się informacjami.
Dziewczyna ze zdjęcia. Ewidentnie ona była kimś bliskim Calema i chyba miała na imię Serena. Tak przynajmniej krzyczał mistrz Kalos do Sycamore'a, gdy myślał, że Red i Green są innej części laboratorium. Trochę się przeliczył. Jednak nic o niej nie wiedzieli.
Osoba, która robiła zdjęcie. I tutaj Red wypatrywał swojej szansy, ale musiał czekać na Billa. Ten pracował w pocie czoła przy swoim projekcie przenośnego Systemu Storage, który pozwalał na dostęp do Poków w Boxach w dowolnym momencie, więc nie miał czasu.
Gdy dojechali pod budynek, który Red rozpoznał jako Sale Pokemon, odłożył literaturę na siedzeniu koło niego. Po chwili on i Green znajdowali przed budynkiem, zaś Calem nie wysiadł z samochodu. Silnik pracował.
-Pytajcie o Korrine, ona wam wszystko wyjaśni – rzekł chcą najpewniej już odjechać – To chyba tyle. Dałem znak Rangerom, kilku wpadnie wieczorem po was i tak wrócicie Lumiose City. Pytania?
-Nie wejdziesz? - odpowiedziała pytaniem dziewczyna, chcąc upewnić się tym co i ona Red już się domyślali. Calem uśmiechnął się nerwowo i pokiwał przecząco głową – Rozumiem.
-I tak jesteś nieprzydatny – rzekł Satoshi – Jak znajdziesz jaja, bo chyba im wam wszystkim tutaj brakuje, to wtedy odezwij się – złapał Green za rękę i skierował się ku Sali – Albo nie. Sam znajdę odpowiedź na wszystkie pytania i wtedy rozliczę się z wami wszystkimi – dodał, po czym oboje weszli do przybytku, zostawiając zaskoczonego mistrza Kalos Nie obserwował sytuacji, ponieważ od tego miał swoją przyjaciółkę – Co myślisz?
-Coś ukrywa. Ewidentnie kręci, nie chce zostawać tutaj dłużej. Rozmawiał rano z profesorem, Calem nie miał żadnych obowiązków, Diantha go miała wyręczyć – odparła. Oboje weszli w głąb budynku – Mógłbyś już puścić moją dłoń?
-Wybacz – Red wykonał polecenie – Nie daje mi to spokoju. Z kim rozmawiam o tej Mega Ewolucji, ten unika jakiegoś wydarzenia. Jakby to było coś strasznego. Podsumujmy co wiemy.
-Hmm. Wiemy, że Mega Ewolucja została zakazana osiem lat temu, po jakimś strasznym wypadku w okolicach Kiloude City. Ponoć jakiś oszalały Mega Pokemon zabił swoją trenerkę, jej koleżankę ciężko ranił, a przypadkowy chłopak zabił stworka, ale sam został ranny. Nie wiadomo o kogo chodziło – podsumowała Green – Kilka miesięcy później Mega Ewolucja została zakazana, Mega Ringi odebrane, a Mega Stone zamknięte w sejfach Kaloswskiej Ligi. Protestowała wtedy …
-Korrina – Red skończył myśl – Sukcesorka Mega Ewolucji. Musiała mieć wtedy cieżki czas.
-Więc może ta Korrina powie nam co i jak? - zapytała dziewczyna, po czym wpadła na blondynkę czerwono białej sukience. Tuż obok niech szedł Lucario. Obie upadły na ziemie, zaś Satoshi westchnął – Bardzo przepraszam – mistrz świata pomógł wstać swojej przyjaciółce.
-Nic się nie stało – odparła młoda kobieta, którą podniósł wilk. Uśmiechnęła się – Zagapiłam się- zauważyła Reda oraz Pikachu na jego ramieniu – Przyszedłeś wyzwać liderkę? Trochę się spóźniłeś, bo ona skończyła na dziś. Została ponoć pilnie wezwana do Ligi ...
-Nie – odpowiedział Red – Szukam Korriny, sukcesorki Mega Ewolucji – na te słowo dziewczyna zbladła. Lucario zjeżył się i przyjął pozycję do ataku – Z polecenia Światowej Ligi Pokemon mam ją przesłuchać w sprawie pojawienia się Mega Blazikena na turnieju w Zhery. Można powiedzieć, że to Liga przyszła do niej, a nie ona do Ligi.
-O nie – wyszeptała blondynka – Wydało się. Tylko kto ...
-Tak, wydało się – powiedział Green i już chciała ruszyć, gdy Satoshi znów ją zatrzymał – Hmm? Musimy poszukać Korriny. Chodź, nie mamy całego dnia.
-Nie musimy – odparł Red dokładnie przyglądając się rękawice dziewczyny na którą wpadła jego przyjaciółka. Mały okrągły kryształ. Taki sam jak na bransolecie Badwoola czy Phila. Oraz na tej zdobytej od kłusownika – Bo ty jesteś Korrina, prawda? Key Stone cie zdradza – Green spojrzała pytająco na blondynkę, która wyglądała na przerażoną. Rodziło się kolejne pytanie – czego albo kogo się bało. Kogo bał się Calem. Co oni przed nimi ukrywają – Nie skrzywdzę cie, obiecuje ci to. To nie moja misja.
-Nie wierze w obietnice bez pokrycia – rzekła, zaś Lucario gotował się do walki – Bo niby kim jesteś? Hmm?
-Red Satoshi – przedstawił się mistrz świata. Korrina wytrzeszczyła oczy, po czym jeszcze bardziej zbladła. Widziała już z kim ma do czynienia – Jeśli jesteś liderką to wiesz kim jestem.
-Jesteś … mistrzem świata – wydukała – Słodki Arceusie … Mistrz Świata. Niepokonany. Niezniszczalny Red … - wymamrotała, a następnie zemdlała. Satoshi złapał dziewczynę przed upadkiem, zaś Green zaśmiała się.
-White zniosła to lepiej – wycedził przez zęby. Lucario oskarżycielsko spojrzał na Satoshiego. Green chyba wyczuła napiętą atmosferę – No ale ona mnie poznała lepiej.
-Widać dziewczyny mdleją na twój widok – zakpiła, ale Red się nie zaśmiał – Oj weź. Chociaż będzie współpracować. Lucario – zwróciła się do wilka – Możesz nas zaprowadzić do jej gabinetu? - Pokemona spojrzał pytająco – Czemu mnie nie dziwi, że tutaj nie ma czegoś takiego jak gabinet.
-Lance znów miał rację. Naprawdę czeka nas dużo pracy, aby zmienić tą Ligę w coś normalnego – mruknął Satoshi. Miał teraz większy orzech do zgryzienia oraz nieprzytomną dziewczynę w rękach. Nieszczęście za nieszczęściami. Chyba już nic gorszego nie mogło spotkać młodego trenera.
Jak bardzo się mylił.
Red podniósł dziewczynę, chcąc ja narzucić sobie na plecy, ale dla postronnego obserwatora wydawało się, że on i Korrina są dwuznacznej pozycji. Trwałoby zapewnię kilka sekund, lecz w tym momencie otwarły się drzwi do sali i nich stanęła kolejna postać. Była to młoda kobieta.
-Chcę wyzwać lide … - krzyknęła, ale przerwała. Przybysze z Kanto poznali głos, a szczególnie Satoshi. Znał go aż za dobrze. Green wstrzymała oddech na jej widok i mruknęła tylko jedno.
-O nie ...
Red skupił wzrok na brunetce, która stała w drzwiach. Mózg analizował to co widzą oczy. Długie, odsłonięte nogi sięgające chyba nieba. Resztki spodni które zasłaniały biodra. Obcisła biała koszulka podkreślająca atrybuty. Piękna twarz wraz ze wspaniałymi szmaragdowymi oczami i zauważył jedno – łzy. Tylko nie wiedział czy szczęścia czy rozpaczy czy złości. Bo Satoshi wiedział aż za dobrze, kogo widzi przed sobą. Puścił Korrinę, którą złapał Luciario i przeniósł na fotel.
Mistrz Świata przez kilka sekund obserwował nią. Chciał zrobić krok, ale nie mógł. Czuł się sparaliżowany.
-White – wydukał zaszokowany. Czuł się dziwnie. Z jedne strony był szczęśliwy jak nigdy. W końcu to była jego ukochana. Z drugiej był przerażony jej pojawieniem się.
Tak oto przed sobą stało dwóje kochanków z dwóch krańców świata. Para, która nie widziała się prawie rok. Osoby kiedyś gotowe rzucić się za drugim ogień. Dziewczyna zaczęła się powoli do niego zbliżać, a na twarzy pojawiło się złość – Nie, to nie tak jak myślisz!
-Ty – zaczęła mierząc wzrokiem swojego chłopaka – Ty parszywo świnio. Wpierw mnie zostawiasz w Hotelu w Nimbasa City, aby lecieć na drugi koniec świata – była coraz bliżej – Nie dajesz znaku życia przez prawie rok i każesz mi się jak głupia o ciebie martwić, a ty znajdujesz sobie nową kurwę?!
-White to nie tak – w końcu stanęli twarzą twarz – Kotku, poczekaj. Zaraz ci to … - nie skończył, ponieważ dziewczyna wymierzyła mu płaszczaka.
-Nie masz prawa tak do mnie mówić! - krzyknęła – To jest zarezerwowane tylko dla Red, który mnie kochał! Który był gotów użyć MewTwo, aby mnie tylko odbić. Gotów do zabicia Naturala! Nie dla kopii Blue! - jej głos się łamał, ale znów go spoliczkowała. Satoshi nic nie zrobił. Opuścił głowę, a White zaczęła się wycofywać. Green zauważyła jej przeszkolone oczy – Nie. Ty nie jesteś nim. To pewnie kolejny podstęp. A nawet jeśli jesteś tym Redem, to nie chce mieć z tobą nic wspólnego! - krzyknęła w złości, po czym wybiegła z sali.
Przyjaciółka Reda pobiegła za nią, bo tylko ona mogła przemówić jej do rozsądku. Sam mistrz świata usiadł na krześle tuż obok nieprzytomnej Korriny. Był w rozsypce jak nigdy.
-Korrina - usłyszał w przejściu. Red podniósł głowę i zobaczył starszego mężczyznę w dziwnym skafandrze. Ten na widok Satoshiego przerażony wyciągnął Pokeball - Diabeł! Diabeł powrócił! Złotooki diabeł powrócił! - krzyczał. Satoshi wstał, zaś Pikachu skoczył przed swojej trenera. Wypuścił iskierki ze swoich policzków.
-Ten dzień nie może być już gorszy - mruknął Red
Wszystkie eventy, postacie oraz miejsca występujące w powyższym tekście są oparte na podstawie hacka "Light Platinium" autorstwa WesleyFG.
Nie mam żadnych praw do marki Pokemon.
