Ocknęłam się na miękkim łóżku. Byłam przykryta kocem. Leżałam nieruchomo bowiem nawet najmniejszy ruch sprawiał mi ból. Przez mgłę udało mi się rozpoznać kolor ścian i meble charakterystyczne dla mojego pokoju. Odetchnęłam z ulgą. Potem poczułam się nieco dziwnie, gdy zauważyłam Ironhidea siedzącego na łóżku obok mnie. Oglądał mecz, a jego według mnie zbyt spocona pacha była centralnie przy mojej twarzy. Wymamrotałam jego imię i otarłam ślinę poduszką. Umięśniony mężczyzna spojrzał na mnie i wydał z siebie samogłoskę „o". Nie było słychać w jego głosie ani trochę entuzjazmu i prawie w ogóle zdziwienia. Postanowiłam kontynuować moją wypowiedź, chociaż szła mi ona z trudem. Tyle śliny na mojej poduszce nie widziałam jeszcze nigdy. Pozbierałam słowa w zdanie, ale nie wiem czy je zrozumiał. Sama nawet nie do końca odgadłam o co mi chodziło.

- H…Hide?! Oni tutaj… ja… Optimus? Gdzie? Co ty tutaj ? – wysilałam się czując coraz większy ból.

- Cicho, mecz oglądam! – wrzasnął, a po chwili wybuchł śmiechem – widziałaś jak on broni tej bramki? Tchórz! Boi się dostać kontuzji by zawalczyć o swoje! Takich to my zjadamy na śniadanie, tam na Cybertronie. I oni śmieją się nazywać żołnierzami?! Frajerzy!

Próbowałam dojść do siebie. Nie dostałam odpowiedzi na moje twórcze pytanie, ale natomiast dostałam upomnienie, że mam siedzieć cicho, bo mięśniak, który wprosił mi się do domu ogląda mecz. Spoko. Można i tak. Nie wytrzymałam.

- Hide!

- No co! już dobra… Twój Romeo za chwilę przyjdzie. Poszedł z Ratchetem po dodatkowe środki na ból. A wiesz, że masz spuchniętą gębę?

- Co? – ciężko było mi pozbierać myśli. Bolała mnie głowa, a w dodatku wszystko inne też. Hide pierdzieli o jakichś głupotach w dodatku nadal nie wyjaśnił co tu robi. Na szczęście niedługo dostałam skróconą wersję wydarzeń z ostatniej godziny. A więc wraz z Optimusem walczyłam ze stworami nasłanymi przez decepticony. Tak, pamiętam to. Odważyłam się wbić w jednego z nich All Spark, ale oberwałam przy tym w tył głowy. Armia zniknęła, a ja byłam nieprzytomna. Dowiedziałam się także, że autoboty szły nam na pomoc, ale zostały zatrzymane przez Starscreama, który znowu zerwał połączenie dzięki któremu nasza grupa mogła pójść nam z pomocą. Dotarli jak już było po wszystkim. Optimus, podobno, wyglądał na wściekłego, a ta wiadomość mnie nie zmotywowała. Dostanie mi się od niego za nieposłuchanie. Ale może złagodnieje jak przytoczę argument, że przynajmniej wygraliśmy. Haha, jasne. Autoboty zaniosły mnie do mieszkania, które było już na szczęście otwarte przez mojego brata. Większość jest teraz w moim salonie i rozmawiają o zdarzeniu, które miało miejsce w lesie. Ratchet wraz z Optimusem poszli do ambulansu, by przynieść więcej środków przeciwbólowych i nasennych dla mnie, a także by opatrzyć lidera. Prime kazał Ironhideowi zostać ze mną na wypadek bym się obudziła. A że było mu nudno, włączył sobie meczyk. No proszę… cwaniaki rozgryźli już pilota do telewizora. Niedobrze…

Westchnęłam cicho. Mogłam zginąć… gdyby nie ten głupi sms z wygraną mogłabym nie wpaść na pomysł z All Sparkiem. To nie jest lekcja na przyszłość. Nie każde wiadomości potrafią ocalić życie. Ta była pierwszą i prawdopodobnie ostatnią, która to zrobiła. Wbiłam głowę w poduszkę i przymknęłam oczy. Zwariowane to życie.

Mecz został chwilowo przerwany reklamą. Usłyszałam znajomą melodyjkę i natychmiast spojrzałam się na ekran. Denna pioseneczka w tle, a w monitorze kobieta tańcząc podała rodzinie talerz pełen wędlin. W tym momencie usłyszałam potężny bulgot wydobywający się z brzucha mięśniaka. Spojrzałam na niego. Łapczywie patrzył na szynki w telewizji.

- O na lepkie granaty… mięso – jęknął. Uśmiechnęłam się, ale tylko chwilowo. Każdy mój ruch, nawet najmniejszy powodował okropny ból w okolicach kręgosłupa i głowy. Mówiłam już? Lubię się nad sobą użalać. Przepraszam.

- W lodówce masz trochę kabanosów i kiełbasek. Śmiało, przegryź sobie - powiedziałam nie czując już tak mocnego bólu przy wydobywaniu głosu.

Ironhide popatrzył na mnie jakby zastanawiał się czy to jakiś podstęp, ale ponownie się uśmiechnęłam i powróciłam do rozmyślania z zamkniętymi oczami. Nie minęło nawet kilka chwil, a mięśniak zamknął za sobą drzwi. W sumie to i ja bym coś przegryzła, ale wolę nie wstawać przez najbliższy czas. Trzy, może cztery minuty później usłyszałam otwieranie drzwi wejściowych, a zaraz potem głośną konwersację z dołu.

- Ironhide, miałeś pilnować Selen. Co ty tu robisz?! – W uniesionym tonie rozpoznałam głos mojego chłopaka.

- Ale szefie, tu jest mięso! – Hide bronił się kiepskimi argumentami. Nie zadziałały one na lidera. Że też mnie to nie dziwi.

- To nic nie znaczy! Nie wywiązałeś się z danego ci obowiązku.

- Selen mi kazała! – krzyknął, a ja wybuchłabym śmiechem, gdyby nie fakt, że prawdopodobnie umarłabym przez to z bólu.

- To znaczy, że już się obudziła?! O twojej karze porozmawiamy później – westchnął.

- Chcesz kiełbaski? – jęknął na koniec mięśniak, ale widocznie Prime zmierzył go wzrokiem, bo nastała cisza. Rozejrzałam się po pokoju. Mój łuk wraz z kołczanem pełnym strzał stał oparty o szafę. All Spark leżał na szafce, obok mojego telefonu i innych drobiazgów takich jak np. słuchawki czy klucze od domu. Drzwi od mojego pokoju uchyliły się i usłyszałam spokojny głos mojego bohatera. Nie udało mi się przekręcić głowy w jego stronę więc poczekałam aż usiądzie na łóżku. Gdy to zrobił spojrzałam na niego niepewnie.

- Bardzo się złościsz? – zaczęłam – no wiesz, że cię nie posłuchałam…

- Nie, już prawie wcale – westchnął - narobiłaś mi strachu.

- Przepraszam – jęknęłam, a lider wyjął swój pistolet z kieszeni. Przez ułamek sekundy poczułam, że postanowi mnie zabić. Ja mu serio ufam, to nie tak. Chodzi o to, że zachowania autobotów są czasem dziwne i nigdy tak na prawdę nie wiedziałam, co zamierzają zrobić. Optimus jednak obracał broń w dłoni i uśmiechał się rozbawiony. Spojrzał na mnie ukazując swoje białe zęby w uśmiechu.

- Kto by pomyślał, że tak szybko rozgryziesz jak dobrze go użyć. Nie potrzebnie wątpiłem – westchnął, a ja przytaknęłam. Przynajmniej próbowałam…

- A ja nie sądziłam, że Hide tak szybko rozgryzie mechanizm pilota do telewizora.

Pokazałam liderowi czarny przyrząd leżący na poduszce obok mnie i ponownie przymknęłam oczy.