ODCINEK 53: WIELKI KONKURS W KORONOWIE.
W naszej wędrówce dotarliśmy do Koronowa, średniej wielkość miasteczka, od którego do Bydgoszczy pozostał zaledwie dzień drogi. Przez ostatnie dni Clair nie szczędziła mi złośliwości z powodu zdobycia przeze mnie nowego Pokemona, a że dodatkowo jej starania na powiększenie własnej drużyny spełzły na niczym (gdyż wszelkie Poki na jakie natrafiała były dla niej "zbyt pospolite"), toteż jej irytacja była jeszcze większa. Na docinki i uwagi dziewczyny starałem się nie zwracać większej uwagi, w czym dzielnie wspierał mnie Max, zaś sam Noctowl… Cóż, okazało się, że faktycznie jest wytrzymały i najczęściej szybował wysoko na niebie czy to przed nami, czy też za nami. Czasem wyprzedzał nas trochę, po czym siadał na jednym z przydrożnych drzew, czekając na nas i odpoczywając nieco. Cieszyłem się, z zyskania nowego towarzysza podróży, no i teraz miałem dwa Pokemony wędrujące poza PokeBallami.
Przybywszy do centrum miasta początkowo planowaliśmy jedynie krótki odpoczynek, przerwę obiadową i wyruszenie w dalszą drogę, aby jutro być już w Bydgoszczy, jednak jak zwykle nasze plany musiały ulec zmianom. Tym razem zostało to spowodowane, przez tłum ludzi, tłoczący się w rynku, w pobliżu sporego podwyższenia, przypominającego nieco scenę. Na niej zaś przy stoliku siedziało troje ludzi, dwóch mężczyzn i kobieta i wyglądało na to, że robili jakieś zapisy, gdyż ustawiła się do nich spora kolejka trenerów, a każdemu z nich towarzyszył Pokemon.
- Hmm... Nigdzie nie pisało o jakimś ogólnokrajowym spisie Pokemon, prawda? - zapytała Clair, przyglądając się tłumowi i kolejce, która powoli zaczynała się zmniejszać.
- Może to zapisy na jakiś turniej, albo konkurs. Warto byłoby się dopytać o co chodzi. - stwierdziłem, przeczuwając, że gdybyśmy trafili na jakiś turniej, to byłaby to dobra okazja na dotrenowanie Poków przed walką o siódmą odznakę.
- Prawie trafiłeś, Tori. Patrzcie tutaj. - po tych słowach Max wskazał na spory plakat, wiszący na ścianie budynku kilka metrów od nas. Narysowane było na nim kilka Pokemonów, a na środku duży kolorowy napis głosił:
- "Wielki Konkurs na Wybory Najpiękniejszego Pokemona" - zaczęła głośno czytać Clair - "Sprawdź, czy to twój pupil jest tym najwspanialszym i najładniejszym stworkiem, którego pozazdrości ci każdy trener..." Co to za brednie?
- Może i brednie, ale Pok, który wygra otrzyma coś w rodzaju złotej korony, a jego opiekun całkiem sporą sumkę. - to mówiąc młody trener wskazał na dolną część plakatu, gdzie był podany termin odbywania się zawodów (właśnie dzisiaj), oraz szczegóły o nagrodach, a raczej nagrodzie, gdyż otrzymać ją można było tylko za zajęcie pierwszego miejsca.
- Fiuuu... Aż tyle kasy... Hmm... - dziewczyna zamyśliła się na chwilę przyglądając Absolowi.
- Ekhm... Jeśli mogę wtrącić, skoro nagroda jest jedna i w dodatku tylko pieniężna i sam konkurs z turniejem i walkami ma niewiele wspólnego, to może... - jakoś nie pociągał mnie pomysł uczestniczenia w czymś takim i miałem nadzieję, że nie będę zmuszony do brania w tym udziału. Clair jednak stanowczo przerwała wszelkie możliwości do dyskusji pytaniem:
- Toriś, jak myślisz, czy mój Absolek nie jest najpiękniejszym i najsłitaśniejszym Poczkiem jakiego kiedykolwiek poznałeś?
- Eeee... - nie byłem pewny co odpowiedzieć muszę przyznać, że pytanie trochę mnie zaskoczyło. Musiałem zrobić dość głupią minę gdyż stojący obok Max wyglądał jakby zaraz miał wybuchnąć śmiechem, starał się jednak zachować powagę.
- No co za "eee"? Spójrz tylko na niego. Śliczny, uroczy i zadbany, jestem pewna, że bez problemu wygra cały ten konkurs. - czarno-biały stworek przyglądał się swojej trenerce, widać było że jest zadowolony z pochwał, jednak przeczuwał również, że oznacza to iż jego udział w konkursie jest więcej niż pewny i zapewne zastanawiał się czy chce brać udział w czymś takim.
- Naprawdę chcesz się w to bawić? - zapytałem z niedowierzaniem.
- No jasne, że tak. Może i nagroda nie jest jakaś super, wiadomo że z rzadkiego Poka o wiele bardziej bym się cieszyła, ale jednak kasa tez się może przydać. - oznajmiła dziewczyna z zadowoleniem.
- Tak, tylko nie wiem po co, skoro i tak za wszystko to ja płacę. - mruknąłem i spojrzałem na Glooma, który również zwykle przebywał poza PokeBallem, a teraz przysłuchiwał się naszej rozmowie zaciekawiony. Max również zwrócił na to uwagę i spytał podopiecznego:
- Czyżbyś chciał wziąć udział w takim konkursie. Nie jestem pewny, czy ci się spodoba, z walkami ma niewiele wspólnego.
Ale roślinny Pok już zadecydował i pokiwał tylko energicznie łebkiem.
- Oho, no i już mam konkurencję... - mruknęła Clair i spojrzała na mnie groźnie.
- Hej, spokojnie, ja się w to nie bawię. Może i Kadabra albo Noctowl by się spisały jako ładne Pokemony, ale nie sadzę...
- Dobrze, chociaż raz to ty będziesz na widowni. - rzekła zadowolona dziewczyna, po czym dodała - No Młody, chodźmy się zapisać, bo z tego co widzę, kolejka zaraz się skończy i pewnie sam konkurs zacznie się niedługo później.
Faktycznie, przy stoliku znajdowało się już tylko troje trenerów i właśnie jedna z zapisujących osób - siedząca w środku kobieta wstała i głośno oznajmiła:
- Jeśli jeszcze ktoś chce się zapisać na nasz fantastyczny Konkurs Wyborów Najpiększniejszego Pokemona, to teraz ma ostatnią szansę! Już za chwilę zapisy zostaną zakończone!
- Oho, lepiej się pospieszmy. - to mówiąc Clair pobiegła do stolika, a jej Absol ochoczo ruszył za nią. Wyglądało na to, że stworkowi jednak spodobał się pomysł udziału w konkursie.
- To co Tori, naprawdę nie bierzesz udziału. Mogłoby być całkiem zabawnie, gdybyśmy we trójkę znaleźli się w okolicach pierwszego miejsca? - zapytał jeszcze młody trener, gdy tymczasem jego Gloom już maszerował w stronę kolejki.
- Na pewno nie. I nie mam pojęcia, co może być fajnego w wyborach najpiękniejszego Poka. Przecież to bez sensu. Wiadomo, że trenerzy dbają o swoich podopiecznych, więc Pokemony są zadbane i w ogóle, a taki konkurs... - westchnąłem tylko. Max skinął głową, na znak, że rozumie, po czym udał się zająć miejsce w kolejce. Po krótkiej chwili poszedłem za nim, nie miałem zamiaru brać udziału w tym wszystkim, ale zasady można było poznać, ot tak z ciekawości.
- Asumi i Vulpix. - oznajmiła dziewczyna stojąca przed nami. Prawdopodobnie była w wieku Maxa, jeśli nie młodsza. Na co można było zwrócić uwagę, to jej ubiór, prosty i skromny, widać tez było, że mający swoje lata.
"No tak, jej by się chyba nagroda przydała." - pomyślałem przyglądając się jej Pokowi, który był pomarańczowo-czerwonym czworonożnym stworkiem, ze sporą ilością ogonów. Prawdopodobnie jego typem był ogień, poza tym Pokemon był zadbany i widać było, że dziewczyna dobrze się nim opiekuje.
- Clair i Absol. A przy okazji, konkretne zasady konkursu to gdzie tu można znaleźć? - nasza towarzyszka od razu skorzystała z okazji, żeby się dowiedzieć co i jak. Stojąca obok niej Asumi spojrzała przyjaźnie i wyciągnąwszy rękę z kawałkiem papieru rzekła:
- Proszę, tu są streszczone wszelkie zasady. Rozdawali te foldery od rana, ale jak widzę przybyliście dopiero teraz, więc zapewne dla was nie wystarczyło.
- Eee... Dzięki. - odparła lekko zaskoczona trenerka. Cóż, ze względu na charakter dziewczyna nieczęsto spotykała się z miłym traktowaniem. Najczęściej z powodu swoich wybuchów złości, które z góry wywoływały u jej rozmówców różne uprzedzenia.
- A ty zapewne mieszkasz tutaj i od dawna wiedziałaś o konkursie, więc zdążyłaś odpowiednio wcześniej się o wszystkim dowiedzieć. - raczej stwierdził, niż zapytał Max.
- No, tak... Właściwie mogłabym już chyba wyruszyć w podróż i zbierać odznaki, ale to chyba nie dla mnie. Wolałabym raczej założyć kiedyś jakaś szkołę dla trenerów, gdzie uczyliby się jak dobrze traktować Pokemony i w ogóle...
Dziewczyna rozmarzyła się na chwilę. Trzeba przyznać, że była całkiem ładna. Długie czarne włosy opadały jej na ramiona, a brązowe oczy błyszczały tajemniczo. I może mi się tylko wydawało, a może Max faktycznie spoglądał na nią częściej niż zamierzał, szczególnie że teraz była jego kolej na zapisanie się.
- Ale w konkursie bierzesz udział, więc chyba jesteśmy rywalkami. Mam nadzieję, że wygra lepsza, a w ogóle to Clair jestem. - po tych słowach trenerka wyciągnęła dłoń do młodszej dziewczyny. Asumi uścisnęła ja, po czym nastąpiła ogólna prezentacja nas i naszych Poków, a następnie zapoznaliśmy się z zasadami wyborów najpiękniejszego Pokemona.
- Często odbywają się tu tego typu konkursy? - zagadnął Max.
- To zależy... Mniej więcej co miesiąc jest jakieś mniejsze lub większe wydarzenie związane z Pokemonami, czy to festyn, czy konkurs czy nawet zwykły turniej. Koronowo jest blisko Bydgoszczy, a to powoduje, że wielu trenerów odwiedza nasze miasto.
Młodzi trenerzy nadal rozmawiali, gdy Clair zapytała mnie szeptem:
- Ej Toriś, tu pisze, że pierwsza runda polega na prezentacji Poków, czyli co ja mam pokazać jak wygląda mój Absolek, czy jak?
- No wiesz, wydaje mi się, że raczej chodzi o krótkie opowiedzenie o tobie i twoich relacjach ze swoim podopiecznym. Takie udowodnienie, że jesteś dobrą trenerką. - odparłem po chwili namysłu.
- Hej, przecież jestem dobrą trenerką. W końcu gdyby nie ja, to ten kretyn Bill... - dziewczyna urwała w pół zdania, a na jej twarzy pojawił się wredny uśmiech - No jasne, jeśli to o to chodzi, to pierwszą rundę mam załatwioną. - oznajmiła z uśmiechem.
- Cieszę się, że masz plan. Tylko postaraj się niczego nie zniszczyć. - mruknąłem. Dziewczyna zapewne chciała odpowiedzieć mi jakąś złośliwą uwagą, ale zrezygnowała, przyglądając się przez chwilę Maxowi i Asumi, którzy rozmawiali ze sobą i chyba całkiem o nas zapomnieli. Na twarzy trenerki pojawił się dziwny uśmiech, po czym spojrzała na mnie i mógłbym przysiąc, że na sekundę lekko poczerwieniała na policzkach. Szybko się jednak opanowała i oznajmiła znudzonym głosem:
- Mogliby już zacząć. Zapisy skończyły się dobrą chwilę temu, naprawdę ile można czekać?
Jakby w odpowiedzi na jej pytanie, trójka sędziów-zapisywaczy skończyła właśnie ostatnie przygotowania i stojąca w środku kobieta oznajmiła głośno:
- Proszę wszystkich o uwagę. Uprasza się trenerów biorących udział w konkursie o ustawienie się z prawej strony sceny. Za chwilę rozpocznie się pierwsza runda naszego konkursu wcześniej jednak, pokrótce przypomnę zasady...
Powstał spory ruch i wszyscy zaczęli się przemieszczać. Zacząłem się zastanawiać, czy powinienem dołączyć do uczestników konkursu i towarzyszyć moim przyjaciołom i wspierać w turnieju, czy też stanąć gdzieś z boku i niepotrzebnie nie zajmować miejsca. Z rozmyślań wyrwało mnie szturchnięcie Clair i jej cichy szept.
- No co tak stoisz Toriś. Nie myśl, że będziesz stał gdzieś z boku, gdy ja mam się w konkursie męczyć. Stoisz obok mnie, żebym w razie porażki miała się na kim powyżywać, jasne? - po pytaniu posłała mi przymilny uśmiech. Westchnąłem tylko i udałem się za nią i młodymi trenerami do kolejki uczestników konkursu. Po drodze postanowiłem zawrócić Charmeleona do PokeBalla. I tak było tłoczno, więc Pok biegający luzem, a nie biorący udziału w konkursie, raczej przeszkadzał wszystkim, niż mógł w czymś pomóc. Na jednym z wysokich słupów oświetleniowych stojących wokół sceny, dostrzegłem jeszcze Noctowla. Pokemon widząc, że prędko w dalszą podróż nie wyruszymy schował głowę pod skrzydło i najnormalniej w świecie zasnął. No tak, dzikie stworki jego typu zazwyczaj w dzień śpią, a w nocy polują. W momencie złapania najczęściej muszą się przestawić na tryb dzienny, a że Poke-Sowę miałem dopiero od trzech dni, nic dziwnego, że jeszcze nie do końca była przyzwyczajona do dziennego funkcjonowania.
Podczas gdy my zajmowaliśmy swoje miejsca w kolejce, kobieta streszczała zasady konkursu:
- Mamy trzy rundy, za każdą z nich sędziowie, czyli ja i moich dwóch pomocników będziemy przyznawać punkty. Ten Pokemon, który na koniec zdobędzie ich największą ilość zostanie zwycięzcą. Pierwsza runda polega na prezentacji Pokemonów. Pokrótce opowiecie o sobie i swoich podopiecznych, jak ich złapaliście, jak się nimi opiekujecie i tak dalej...
W tym momencie spojrzałem na Clair, w oczach dziewczyny dało się dostrzec błysk triumfu. Zaczynałem się domyślać, o co jej chodziło, a jeśli miałem rację, to może faktycznie na początku otrzyma wysoką notę. Tymczasem kobieta kontynuowała:
- Druga runda to również prezentacja, ale tym razem ataków i umiejętności waszych podopiecznych. Żeby było jasne, nie chodzi tu o pokazanie najsilniejszego ataku, liczy się bardziej piękno i elegancja. Jestem pewna, że coś w związku z tym wymyślicie. Zaś co do pokazu sił to ten nastąpi w rundzie trzeciej, gdzie wasze Pokemony stoczą zwyczajowy pojedynek, jednak tutaj również ważne są punkty, a nie ten, kto wygra. Myślę, że wszystko jasne, możemy więc zaczynać. Uczestnicy będą wywoływani z listy, niekoniecznie w takiej kolejności, w jakiej się zapisywali, dlatego proszę o sprawne pojawianie się na scenie i krótkie prezentacje. W końcu nie chcemy siedzieć tu do późna.
Po tych słowach tu i tam rozległy się przyciszone chichoty. Znów spojrzałem na śpiącego Noctowla i westchnąłem, szkoda że ja tak nie mogłem, gdyż ten cały turniej zupełnie mnie nie interesował.
- Toriś nie wzdychaj, bo zabawę psujesz. A w ogóle to przygotuj swoje elektroniczne wszystkowiedzące urządzonko, na wypadek, gdybym zobaczyła jakiegoś Poka, którego nie znam. - zarządziła stojąca obok mnie Clair. Jednak PokeEncyklopedia okazała się niepotrzebna. W naszej wędrówce widzieliśmy już całkiem sporo różnych Pokemonów, a uczestnicy konkursu woleli prezentować te bardziej znane, zapewne aby zyskać dodatkowy plus u sędziów.
Prezentacja przebiegała całkiem sprawnie, jeśli ktoś za bardzo się rozwodził w swoich opowieściach zostawał proszony o streszczanie się. Wreszcie na scenę poproszona została Asumi i jej Vulpix. Dziewczyna wyglądała na lekko podenerwowaną. Max ścisnąwszy ja lekko za ramie szepnął:
- Dasz sobie radę, w końcu to tylko zabawa. - trenerka podziękowała mu uśmiechem i ruszyła pochwalić się wszystkim jak dobrze opiekuje się swoim podopiecznym.
- No Młody ,całkiem nieźle się dogadujecie. Tylko uważaj żeby się nie zakochać. - szepnęła złośliwie Clair. Młody trener poczerwieniał lekko, ale szybko zripostował uwagę, słowami które lekko mnie zaskoczyły.
- Nie martw się, w końcu nie jestem tobą. - i posłał dziewczynie niewinny uśmiech.
- Ej, nie sugeruj mi tu dziwnych rzeczy. - burknęła trenerka i na szczęście na tym zakończyła dyskusję, skupiając się na Asumi i jej krótkiej opowieści o tym, jak prawie dwa lata temu znalazła ciężko rannego Vulpixa i zaopiekowała się nim, a gdy Pok wydobrzał zdecydował się zostać z dziewczyną. Historia nie była zbyt oryginalna, szczerze mówiąc, co druga była do niej podobna, ale i tak lepsze to od wersji, ze zwykłym złapaniem Pokemona.
Gdy Asumi wróciła nadeszła kolej Maxa. Chłopak opowiedział krótko o swoim "teście" z Roślinic, gdzie to otrzymał Oddisha, o tym jak to stworek zwykle wędruje poza PokeBallem i jak ewoluował podczas przygody w Malborku. Prezentacja była nieco dłuższa od standardowych i trudno było stwierdzić, czy wywarła na sędziach pozytywne wrażenie. Po kilku następnych uczestnikach na scenie pojawiła się rudowłosa dziewczyna z dużym żółtym kotem - Persianem. Opowiedziała jak to uratowała małego Meowtha przed bandą dzieciaków, którzy się nad nim znęcali, opiekowała się nim, a ten z czasem ewoluował.
- No, no, całkiem niezła historyjka, ale i tak moja lepsza. W końcu ona stawiła czoła bandzie dzieciaków, a ja synowi najbogatszego faceta w kraju. - skomentowała prezentację Clair.
- Co? Spotkaliście Billa? - zapytała podekscytowana Asumi. Spojrzeliśmy na nią dziwnie.
- Nie wiem, co wiesz o tym chłopaku, ale twój entuzjazm jest zdecydowanie przesadzony. - powiedziałem i w tej właśnie chwili Clair została wezwana na arenę.
- A o szczegółach dowiesz się za chwilę. - powiedziała trenerka ruszająć z Absolem, aby zaprezentować swojego podopiecznego.
- No Billa znam z różnych gazet, w końcu to syn Billa Setaga Seniora, więc pojawia się tu i tam. A że wędruje po kraju, to miałam nadzieję, że kiedyś go zobaczę. Poza tym przystojniak z niego i chyba można powiedzieć, że jestem jego fanką.
Uśmiechnęliśmy się z Maxem, jeśli dobrze pamiętam, reakcja Clair przy pierwszym naszym spotkaniu z tym chłopakiem była całkiem podobna. Teraz właśnie dziewczyna opowiadała o tym, jak odebrała mu Absola, a później prawie złamała nos, gdy ten z pomocą Strażników Pokemon chciał odzyskać swego podopiecznego. Opowieść zakończyła na wydarzeniach sprzed nieco ponad tygodnia, kiedy to znów spotkaliśmy Billa i wtedy Absol praktycznie rozgromił jego Pokemony. Gdy trenerka skończyła opowieść opuściła scenę, a gdzieniegdzie wśród oglądającej konkurs publiczności rozległy się ciche brawa. Asumi spoglądała to na nas, to na wracającą Clair.
- Nie wszystko jest takie, jak się wydaje. Tej historii z pewnością w gazecie by nie opisali. - powiedział Max.
- Oczywiście, w końcu bzdur w gazetach nie opisują. - usłyszeliśmy nagle ostry żeński głos i obejrzeliśmy się. Obok nas stała rudowłosa dziewczyna z Persianem i wojowniczo spoglądała to na Asumi, to na wracającą Clair.
- A jej o co chodzi? - spytała nasza towarzyszka, gdy już do nas dołączyła.
- O to, że wygadujesz bzdury, żeby tylko wygrać cały ten konkurs. - warknęła gniewnie ruda trenerka.
- Może nie tym tonem, w końcu to tylko zabawa i... - nauczony doświadczeniem wiedziałem, że lepiej załagodzić sytuację, nim pewna wredna osoba się wścieknie. Niestety również z doświadczenia wiedziałem, że szanse na powstrzymanie awantury zwykle są bardzo niewielkie.
- Zabawa? Może dla was, ale nie dla mnie. Zamierzam wygrać ten konkurs, a wkurza mnie, gdy ktoś wykorzystuje moją prawdziwą historię i odpowiednio ją przerabiając ma nadzieje, na zwycięstwo. - tu spiorunowała spojrzeniem Clair. Spojrzałem z niepokojem na trenerkę, ta jednak zamiast się wkurzyć posłała swojej przeciwniczce kpiący uśmiech i rzekła:
- Rozumiem, że tak działa druga liga. Bezczelnością i głupimi oskarżeniami chcą udowodnić, że są lepsi od innych. Wiesz, chyba byś się z Billem dobrze dogadywała.
Dziewczyna cała poczerwieniała ze złości, chciała jeszcze coś powiedzieć, ale ostatecznie odwróciła się i zniknęła w tłumie, a jej Pok poszedł za nią na odchodnym sycząc na nas groźnie.
- Phi, amatorka. - mruknęła Clair, po czym dodała - Tori nie gap się na mnie, czy to naprawdę takie dziwne, że się nie zdenerwowałam? Wbrew pozorom wiem, kiedy lepiej zachować spokój.
- Tak, jednak popraw mnie jeśli się mylę, ale czy to nie był pierwszy raz kiedy to zrobiłaś? - zapytałem, nadal będąc w lekkim szoku.
- Hej, może dokończycie tą rozmowę później. Chyba zaraz wyniki będą podawać. - przerwał nam Max, wskazując na kobietę, która właśnie wstała i głośno oznajmiła:
- Uczestników konkursu jest sporo, więc wyniki będą czytane tylko raz. Proszę o ciszę i słuchanie.
Stojąca obok nas Asumi znów wyglądała na podenerwowaną, Clair zaś miała pewna minę, a kilkanaście metrów dalej dostrzegłem rudowłosą złośliwą dziewczynę, która w napięciu oczekiwała werdyktu sędziów.
- Tak więc najwięcej punktów za pierwszą turę otrzymała trenerka Clair i jej Absol, drugie miejsce przypadło Grace i Persianowi, następnie...
Wpierw spojrzałem na stojącą obok mnie Clair, na jej twarzy zagościł tryumfujący uśmiech, który posłała w stronę swojej "przeciwniczki". Rudowłosa trenerka, która faktycznie okazała się ową Grace wyglądała na wściekłą, jednak szybko się opanowała i wystawiła rękę z wycelowanym w Clair palcem wskazującym. Gest był aż nazbyt jednoznaczny.
- To chyba wyzwanie. - mruknął Max.
- No tak, chyba właśnie lista osób które nie lubią Clair powiększyła się o kolejną - stwierdziłem.
- E tam. Jak ta ruda jędza chce walki, to proszę bardzo. W ten sposób cały turniej zaczyna się robić coraz bardziej interesujący.
Tymczasem ogłaszano kolejne miejsca. Asumi trafiła na ósme, zaś Max był obecnie na piętnastym. Ogólnie nie było źle, szanse na wygraną mieli praktycznie wszyscy, ale do zwycięstwa droga daleka. W końcu zostały jeszcze dwie rundy...
