53. Zazdrość
Pierwsze dni pobytu w Hogwarcie upłynęły Karkarowowi na niezwykle absorbującym i przemiłym zajęciu, jakim było dokładne oglądanie zamku wraz z przyległościami i porównywanie go z Durmstrangiem.
Z niechęcią musiał przyznać, że na tle Hogwartu Instytut wypada raczej niekorzystnie. Trochę tak jakby porównywał fregatę wojenną z jakimś niedorobionym szkunerem. Niestety, fakty mówił same za siebie.
Hogwart miał o trzy piętra i czterysta lat więcej. Ponadto posiadał na własność magiczny las i ogromne jezioro, w którym zmieściłby się wszystkie durmstrandzkie, zasługujące najwyżej na miano oczek wodnych. Hogwart miał także większe stado hipogryfów, więcej testrali, większy budżet i większą Wielką Salę. Wszystkiego miał więcej. I do tego ta złota zastawa stołowa! Wszystko inne Igor mógł ostatecznie jakoś przeboleć, ale tego jednego – nie.
Dla odmiany Karkarow zaczął się zastanawiać, co takiego może mieć Durmstrang, czego Hogwart nie ma. I wyszło mu, że z pewnością nie ma dziury w budżecie.
Wziąwszy to wszystko razem – Igor miał czego zazdrościć.
