ODCINEK 54: KTO WYGRA ZŁOTĄ KORONĘ?

- I to już wszyscy uczestnicy. Teraz nastąpi kilkunastominutowa przerwa, podczas której możecie się namyślić, jakie ataki chcecie, aby wasze Pokemony zaprezentowały w drugiej rundzie, a potem będziemy kontynuować, nasz konkurs. - po tych słowach kobieta przemawiająca ze sceny usiadła między swoimi pomocnikami, a wokół nas rozległ się szmer głosów trenerów, którzy zaczęli naradę ze swoimi podopiecznymi o tym, jak najlepiej wypaść w drugiej turze Wyborów Najpiękniejszego Pokemona.
- No Clair, gratuluję pierwszego miejsca, obecnie prowadzisz i oby tak dalej. - powiedziała z uśmiechem Asumi.
- Tak, dzięki. Teraz jednak wypada mi się zastanowić jakie ataki wybrać, żeby znów onieśmielić sędziostwo i wygrać tez drugą rundę - odparła dziewczyna i wyglądało na to, że faktycznie zaczęła się zastanawiać.
- Oho, czyżbyś zaczęła traktować cały ten konkurs naprawdę poważnie? - raczej zapytałem niż stwierdziłem, zamiast odpowiedzi dostałem jedynie obdarzony spojrzeniem jasno oznajmiającym: "Cicho, tu się myśli". Westchnąłem tylko i spojrzałem w stronę Grace, rudej trenerki, która kilka minut temu miała ostrą wymianę zdań z Clair, a ostatecznie można powiedzieć, że rzuciła jej wyzwanie o zwycięstwo w turnieju, w którym braliśmy udział. Nic zresztą dziwnego, w końcu ona obecnie była na drugim miejscu.
- Max, wiesz już jakie ataki twój Gloom zaprezentuje? - zapytała chłopaka Asumi.
- Nie jestem pewny. Podstawowy problem jest taki, że główną bronią mojego Poka są różne pyłki, a raczej trudno coś ładnie wyglądającego z tego zrobić. - odparł młody trener. Przyglądałem się im jeszcze przez chwilę, Asumi poznaliśmy tuż przed turniejem, a już zdołaliśmy ją polubić. Na dodatek wyglądało na to, że naprawdę dobrze dogaduje się z Maxem. Następnie rozejrzałem się po innych uczestnikach zawodów. W oddali dostrzegłem Grace intensywnie coś tłumaczącą swojemu Persianowi, dziewcyzna zapewne miała plan, jak rozegrać drugą turę zawodów. Spojrzawszy w górę, stwierdziłem, że mój Noctowl nadal siedzi na słupie oświetleniowym i mimo panującego wszędzie hałasu śpi jakby nigdy nic. Gdy spojrzałem na Clair zobaczyłem jej oczy, wpatrujące się we mnie z lekką irytacja.
- No wreszcie Toriś. Przestań się rozglądać na wszystkie strony i pomóż mi wymyślić coś fajnego do zaprezentowania. - usłyszałem.
- Eeee... Przecież nie dalej jak dwie minuty temu sama kazałaś mi być cicho. - odparłem niepewnie.
- Może... Ale że nic mi do głowy nie przychodzi, to twoim obowiązkiem jest podsunąć mi jakiś dobry pomysł. No więc słucham, jakie ataki mój Absolek ma zaprezentować, żeby znów wygrał?
Westchnąłem i zacząłem się zastanawiać. Max i Asumi znowu rozmawiali niezbyt zwracając na nas uwagę i stwierdziłem, ze lepiej im nie przeszkadzać. Wyciągnąłem PokeEncyklopedię i zacząłem studiować ataki Absola, myśląc co z nich ciekawego można wykombinować.
- Hmm... A jakby tak zrobić Taniec Miecza? Gdyby go umiejętnie wykonać, mógłby wyglądać na prawdziwy taniec więc chyba się nada. - powiedziałem wreszcie. Clair przyglądała mi się przez chwilę sceptycznie, potem spojrzała na czarno-białego stworka, ten w odpowiedzi kiwnął łebkiem.
- Zgoda, niech będzie, chyba i tak nic lepszego nie wymyślimy... A tamtej dwójce lepiej nie przeszkadzać, nawet gdyby mieli lepszy pomysł. - ostatnie słowa dziewczyna skierowała pod kątem młodych trenerów, którzy zapewne już skończyli naradę nad atakami i teraz prowadzili zwykła rozmowę "o wszystkim i o niczym".
Kilka minut później rozpoczęcie drugiej rundy zostało ogłoszone i znów, podobnie jak w pierwszej uczestnicy zostali wywoływani na scenę gdzie ich Pokemony miały prezentować swoje ataki. Tym razem na początek została wywołana Clair i zgodnie z moją sugestią jej Absol zaprezentował Taniec Miecza. Trzeba przyznać, że atak wyszedł bardzo ładnie, wyglądało to tak, jakby Pokemon naprawdę tańczył na scenie. Szkoda tylko, że na końcu nie mógł w coś uderzyć, żeby zaprezentować siłę ciosu po takim "dopaleniu", ale z drugiej strony kobieta prowadząca cały turniej tłumaczyła, że tutaj nie o siłę ataków chodzi.
- No no, całkiem nieźle to wyglądało. - stwierdził Max, gdy dziewczyna i jej podopieczny skończyli prezentacje
- A wy zdradzicie coście razem wymyślili, czy mam czekać na występ? - zapytałem młodych trenerów. Asumi wyglądała na lekko zmieszaną zaś Max posłał mi tylko tajemniczy uśmiech:
- Zobaczysz Tori. Powiem tylko, że to będzie coś naprawdę mocnego.
Tymczasem Clair wróciła z niezbyt szczęśliwą miną, Absol idący obok niej na szczęście wyglądał na bardziej zadowolonego. Wyglądało na to, że Pok po prostu dobrze się bawił i jakoś szczególnie nie zależało mu na wygranej, którą była "Złota Korona" dla Poka i spora sumka pieniędzy dla jego opiekuna.
- A teraz prosimy o występ Asumi i jej Vulpixa. - usłyszeliśmy w pewnej chwili.
- No czas na ciebie. Dasz radę. - młody trener starał się dodać przyjaciółce odwagi, ta podziękowała mu uśmiechem, i ruszyła pewnie w stronę sceny.
- No zobaczmy, co też Młody swojej ukochanej doradził. - mruknęła Clair.
- Znowu zaczynasz? Hej, a może ty zazdrosna jesteś, że ze swoim charakterem żaden chłopak nie wytrzyma z tobą dłużej niż pięć minut, co? - tym razem to ja chciałem ukrócić uwagi dziewczyny, jednak jej ripostę powstrzymał Max:
- Właściwie wy razem jesteście już ładnych kilka miesięcy i jakoś wytrzymujecie w swoim towarzystwie.
- Niektórzy po prostu nie mają innego wyjścia, bo jak się taka wredota przyczepi... - mruknałem, jednak nie dość cicho, gdyż w następnej chwili musiałem uniknąć pięści trenerki, która omal nie wylądowała na mojej głowie. Na tym nasza dyskusja została zakończona i zaczęliśmy obserwować występ Asumi, a trzeba było przyznać, że było na co popatrzeć.
- Vulpix, zaczynaj. Ognisty Strumień - zarządziła trenerka, a jej podopieczny wystrzelił wysoko w górę kilka ognistych kul. Następnie posłał w powietrze dodatkowo kilka płomieni ognia, parę razy dmuchnął samym dymem i koniec końców, nad głowami zebranych pojawiła się ognista podobizna Vulpixa, którą Pok co chwila "doładowywał" ogniem, aby za szybko nie zgasła. Wiele osób na widowni zaczęło bić brawo i trzeba było przyznać, że pokaz naprawdę zrobił spore wrażenie, a gdyby odbywał się nocą z pewnością wyglądałby jeszcze lepiej. Dodatkowo obudził mojego Noctowla, który przyglądał się przez chwilę płomieniom i chyba coś buntowniczo hukał, ale domyśliwszy się, że to chwilowe znów schowa głowę pod skrzydło i starał się wrócić do przerwanej drzemki.
- Uła, no to jest naprawdę dobre. Jakoś nigdy mi nie przyszło do głowy, żeby w czasie moich pokazów wykorzystywać wodę Wartortla, a właściwie wtedy Squirtla do czegoś takiego. - skomentowała wszystko Clair. Ja również byłem zachwycony i wyglądało na to, że sędziowie także. Po około minucie Asumi oznajmiła, że już koniec pokazu, po czym jej Vulpix potężnym strumieniem ognia posłanym w niebo rozwiał swoja podobiznę tym samym dopilnował, że żaden z jego płomyków nie spadł na ziemie i nie spowodował niechcianego pożaru.
- Dobrze Max, ale nie powiesz mi, że wymyśliliście to w pięć minut. Przecież do czegoś takiego, trzeba wiele przygotowań. - zagadnąłem trenera.
- No masz racje, tyle tylko, że Asumi i jej Pokemon sporo ćwiczą, a podczas treningów wielokrotnie stworek stosował różne odmiany Ognistego Strumienia, niekoniecznie ten standardowy. Muszę przyznać, że nie byliśmy pewni, czy sam pokaz uda się, tak jak zaplanowaliśmy, ale wyszło lepiej niż się spodziewałem.
Gdy chłopak skończył wyjaśnienia dołączyła do nas młoda trenerka, powróciwszy ze swojej prezentacji. Była uśmiechnięta i wyglądało na to, że stres jaki odczuwała jeszcze na początku turnieju minął jej zupełnie.
Niedługo później na scenie zobaczyliśmy Grace, a jej Persian zaprezentował cała serie różnych cięć i pchnięć pazurami. Wyglądało to na połączenie Furii Drapania z Rozcinaniem, jednak po pokazie Asumi nie robiło większego wrażenia. Wreszcie jednym z ostatnich uczestników wywołanych do wyjścia na arenę był Max.
- Zapewne wielu z was widziało Usypiający, Trujący, czy też Paraliżujący Proszek, ale czy widzieliście je wszystkie na raz? Gloom, zaczynaj. - po tym wstępie Pokemon młodego trenera zaczął wypuszczać zarówno z pyszczka jak i z kwiatka na głowie całą masę pyłków różnych kolorów. Zapewne stosował po prostu wszystkie "proszkowe" ataki, jakie znał, ale sam efekt był całkiem ciekawy. Stworka otoczyła kolorowa chmura i unosiła się wokół niego przez jakiś czas. Kilka osób zabiło brawo, sędziowie chyba również z aprobatą pokiwali głowami. Wyglądało na to, że w drugiej rundzie głównie stawiano na oryginalność pokazu, a jeśli tak, to zarówno Max jak i Asumi mieli spore szanse na znalezienie się bliżej podium.
Gdy chłopak skończył prezentację został wywołany ostatni z uczestników, a później nastąpiła przerwa na naradę sędziowską i podliczenie punktów za drugą rundę
- Nie chciałbym zapeszać, ale jeśli dobrze mi się wydaje, macie szanse na dobry wynik. - pochwaliłem młodych trenerów. Clair spojrzała na mnie gniewnie:
- Toriś, ci się coś nie potentegowało? To chyba mnie masz dopingować, a nie... - dalszy ciąg uwagi dziewczyny został przerwany, przez jeszcze bardziej kpiący i złośliwy głos.
- Oni? Dobry wynik? Świetny dowcip, przecież to zwykła pokazówka była.
Spojrzeliśmy w stronę, z której głos dobiegał. No tak, Grace znów się do nas przyczepiła, żeby nas podenerwować
- Oho, wróciła Pani Fajna. Nie nauczono cię, że to nieładnie przerywać komuś rozmowę? - spytała złośliwie Clair. Asumi wyglądała jakby zaraz miała stracić pewność siebie, chociaż stojący obok Max położył jej rękę na ramieniu, zapewne mając nadzieję, że w ten sposób doda dziewczynie odwagi.
- Umm... Grace, tak? Może zamiast znów starać się kłócić poczekasz spokojnie, aż ogłoszą wyniki? - moja próba załagodzenia sytuacji oczywiście nic nie dała.
- A czy ja do ciebie mówię chłopaczku. Nawet udziału w konkursie nie bierzesz, zapewne boisz się, że nie miałbyś szans z kimś tak wspaniałym jak ja. - i rudowłosa dziewczyna spojrzała nam nie lekceważąco. Clair zamierzała właśnie jej coś odpowiedzieć, gdy kobieta przewodnicząca konkursowi wstała. Natychmiast wszelkie rozmowy na placu ucichły i wszyscy oczekiwali na wynik drugiej rundy.
- Po naradzie dodaliśmy punkty, jakie uzyskaliście w tej rundzie do punktów, uzyskanych w rundzie poprzedniej i tym samym nieco zmienia nam się nam lista, jeśli chodzi o pierwsze miejsca. Z ósmego na pierwsze awansowała Asumi i jej Vulpix i chyba nie ma wątpliwości, że jej pokaz zrobił na nas wszystkich spore wrażenie.
Tu rozległy się brawa, Max pogratulował dziewczynie, a Grace spojrzała na nią, jakby chciała udusić. Clair tymczasem stała obok i z nieodgadnioną miną czekała na dalsze wyniki. Właśnie straciła pierwsze miejsce, ale albo mi się wydawało, albo bardziej od tego interesowało ją, czy nadal wyprzedza swoją "rywalkę" i na szczęście nadal wyprzedzała. Wprawdzie na drugie miejsce trafił jakiś nieznany nam trener (jeśli dobrze kojarzyłem po pierwszej rundzie był na czwartym albo piątym), ale trzecie miejsce zajęła nasza towarzyszka, Grace wylądowała na czwartym, a Max awansował na siódme.
- Och jakże mi przykro, ale chyba nadal jestem lepsza od ciebie. - skomentowała wynik Clair, ironicznie zwracając się do rudej trenerki.
- Takaś pewna siebie. To może w trzeciej rundzie pokażesz, co ty i twoja pokraka potraficie w prawdziwej walce?
Po usłyszeniu nazwy "pokraka", oczy dziewczyny zwęziły się niebezpiecznie i dało się w nich dostrzec groźne błyski, a stojący obok Absol warknął gniewnie.
- Zaraz, to w trzeciej rundzie można wybrać sobie przeciwnika? - zapytałem niepewnie. Na kartce, którą wręczyła nam przed zawodami, Asumi wskazała mi mała notkę z boku zasad turniejowych. Mniej więcej to samo, co na niej pisało ogłaszała właśnie kobieta stojąca na scenie:
- Czas, aby rozpocząć finałową część naszego wspaniałego konkursu. Jak zapewne wiecie polega on na walce waszych Pokemonów, przypominam jednak, że to nie zwycięstwo jest w niej najważniejsze. Jako że to nie jest prawdziwy turniej można wybrać sobie przeciwników, z jakimi chcecie walczyć. Jeśli więc przybyliście tu ze swoimi przyjaciółmi, bądź też rywalami, teraz jest dobra okazja, aby poprosić ich o mały sparing. Ci, którzy będą gotowi zapraszam do ustawiania się w kolejkę. Walki będą odbywać sie na scenie i obejdziemy się bez tradycyjnego sędziego. Mam nadzieje, że nie będziecie szaleć za bardzo. - kobieta skończyła przemówienie i usiadła między swoimi pomocnikami, a chwilę później podeszłą do nich pierwsza para trenerów, chcących odbyć pojedynek.
- No to co rudzielcu, jesteś gotowa, abym skopała cztery litery tobie i temu żółtemu dziwolągowi? - spytała Clair złośliwie.
- Oczywiście, wprost nie mogę się doczekać, aby zmazać ten uśmieszek z twojej wrednej gęby. - odparła dziewczyna. Po czym obie ruszyły do kolejki, aby zgłosić chęć walki, a idące obok nich Pokemony spoglądały na siebie gniewnie, co chwila warcząc lub sycząc.
- Fiuuu... Clair się znowu zaczęła wczuwać. - skomentowałem, po czym zwróciłem się do dwójki młodych trenerów - A wy co? Nie zechcecie walczyć ze sobą? Wprawdzie Gloom jest roślinny, a Vulpix ognisty, ale jego opiekun jest naprawdę dobrym trenerem, więc myślę, że walka będzie wyrównana.
Max i Asumi spojrzeli niepewnie na siebie, chłopak odezwał się pierwszy:
- Właściwie, to może być całkiem ciekawe. A poza tym to nie jest prawdziwy pojedynek, to co, walczymy?
Trenerka skinęła głową i uśmiechnęła sie, po czym oboje udali się na koniec kolejki. Pożyczyłem im jeszcze powodzenia, po czym rozejrzałem się, za jakimś dobrym miejscem, z którego mógłbym obserwować pojedynki. Po dłuższej chwili udało mi się dostać w pobliże sceny od strony siedzących sędziów, miałem stąd dobry widok na rozgrywane walki i zająłem miejsce w odpowiedniej chwili, bo właśnie Clair i Grace stanęły na arenie.
- Żeby nie było wątpliwości, walka skończy się jednym ciosem. - oznajmiła na wstępie ruda dziewczyna. Jakby na potwierdzenie tych słów Persian warknął groźnie.
- Co ty powiesz, no jeśli chcesz to możemy to załatwić jednym ciosem, prawda Absol. - odparła Clair, a wredny uśmiech nie opuszczał jej twarzy.
Sędziowie nie skomentowali tej wymiany zdań, właściwie wyglądali tak jakby jej w ogóle nie słyszeli. Kobieta przewodnicząca konkursowi dała znak i oba Poki zręcznym skokiem znalazły się na arenie groźnie na siebie warcząc.
- Tak jest, może na początek porządnie go wystraszymy. Myślę, że to wystarczy, aby nasz przeciwnik uciekł z podkulonym ogonem. Persian, Warczenie! - po tej komendzie żółty Pokemon zaczął gniewnie syczeć i prychać na przeciwnika, jednak jedynym efektem tego ataku było ziewniecie biało-czarnego stworka.
- Absol bądź poważny. Pamiętaj, że im ładniej wygramy, tym wyższą notę dostaniemy. - zwróciła uwagę Pokowi trenerka. Jednak wyglądało na to, że nie zamierza wydać jak na razie żadnych poleceń
"Czyżby ona naprawdę chciała wygrać jednym atakiem?" - przeszło mi przez myśl.
- Myślisz, że jesteś taka cwana, co? Dobrze wiec, Furia Drapania! - Grace była zdenerwowana lekceważeniem, jakim traktowała ją jej przeciwniczka, ale wyglądało też na to, że zaczyna tracić początkową pewność siebie. Persian skoczył na Absola i zaczął szybko uderzać pazurami, starając się trafić w przeciwnika, jednak nie bardzo mu to wychodziło, gdyż biało-czarny stworek okazał się za szybki.
- Mnie się zdaje, czy to jest Szybki Atak przekształcony w Szybkie Uniki. - skomentowałem, a zorientowawszy się, że przecież Max razem z Asumi stoją w kolejce kilkanaście metrów dalej i właściwie nie mam z kim wymieniać uwag odnośnie toczonego pojedynku zrezygnowałem z nich i poprzestałem na obserwowaniu walki.
- Ty naprawdę chcesz mnie zdenerwować. Dobrze więc, dołącz do ataku Rozcinanie! - zarządziła Grace i wyglądała na naprawdę wkurzoną, ale również lekko zaniepokojoną. Jej Persian atakował już ponad minutę, a jego przeciwnik jedynie unikał jego ciosów, praktycznie nic sobie z tego nie robiąc i nie zostając ani razu trafionym. Spojrzałem na Clair, na jej twarzy cały czas gościł wredny uśmiech, wyglądała zupełnie jak podczas swojego niedawnego pojedynku z Billem. Przyjrzałem się uważniej regularnym unikom Absola i nagle mnie oświeciło.
"Taniec Miecza, no jasne, że też się nie domyśliłem. A swoją drogą, trzeba jej powiedzieć, że jednak stosowanie w walkach zawsze tej samej strategii dobre nie jest." - pomyślałem obserwując ze spokojem, aż dziewczyna stwierdzi, że wystarczy pokazówki, a jej Pok naładuje się na tyle, żeby wykonać kontratak.
- Wiesz, myślę, że ty się po prostu boisz zaatakować, bo wiesz, że ta twoja pokraka nie jest w stanie nic zrobić mojemu... - zaczęła szydzić Grace, zapewne mając nadzieję, że w ten sposób sprowokuje przeciwniczkę do jakiś działań, jednak jej głos zagłuszyła jedna krótka komenda, poprzedzona zabłyśnięciem oczu u Absola i niewielkim machnięciem ogonem Poka, zapewne mającym dać znać trenerce, że kontratak jest gotów.
- Rozcinanie! - krzyknęła Clair i w tej samej chwili biało-czarny stworek zatrzymał się, zręcznie uskoczył przed pazurami Persiana i mocno uderzył przeciwnika niemal strącając go z areny. Żółty Pokemon upadł i wyglądało na to, że prędko nie wstanie, musiałem przyznać, że byłem pod wrażeniem, wprawdzie "dopałka" Tańcem Miecza zwiększała atak i szybkość Poków, ale przecież kotopodobny stworek nie był pierwszym lepszym przeciwnikiem i mimo wszystko mógł kilka "dopalonych" ciosów przetrzymać. Znów przypomniałem sobie walkę Absola z Billem. Wyglądało na to, że Clair ze swojego podopiecznego zrobiła naprawdę silnego i groźnego przeciwnika.
- Pojedynek zakończony. Prosimy następną parę - oznajmiła krótko kobieta. No tak, nawet przegrywając walkę można było dostać więcej punktów od rywala, toteż ogłaszanie zwycięzcy, było właściwie niepotrzebne. Grace stała nadal na swoim miejscu, z niedowierzaniem patrząc, jak jej Persian leży na arenie, zapewne pozbawiony przytomności.
- No dobrze, wystarczy. Zawróć go do PokeBalla, oddaj do Punktu Medycznego i zaakceptuj, że pewność siebie bywa zgubna, a po świecie chodzi cała masa trenerów lepszych od ciebie. - powiedziała pojednawczo Clair, podchodząc do swojej przeciwniczki i wyciągając rękę w geście pojednania. Rudowłosa trenerka spojrzała jednak na nią groźnie i warknęła:
- Nie potrzebuję litości. Wygrałaś, więc się ciesz, jednak kiedyś znów się spotkamy i wtedy to ja będę górą.
Po tych słowach dziewczyna zawróciła nieprzytomnego Poka, szybko zeskoczyła ze sceny i przepychając się między widzami zniknęła w tłumie.
- Ehh... A chociaż raz chciałam być miła. - westchnęła trenerka, a dostrzegłszy mnie w pobliżu areny zeskoczyła z niej i już wkrótce stała obok mnie wraz z Absolem, któremu nie szczędziła pochwał i wykonania "wszystkiego zgodnie z planem".
Kilka następnych pojedynków minęło całkiem szybko i wreszcie nadszedł czas na walkę Maxa i Asumi. Byłem prawie pewny, że przed walką chłopak życzy dziewczynie powodzenia i radzi, aby dała z siebie wszystko, po czym nastąpiło ogłoszenie rozpoczęcia pojedynku i nastąpiły pierwsze komendy:
- Szybki Atak i Ognisty Strumień!
- Unikaj i uderz Kwasem!
Vulpix szybko pomknął na przeciwnika, w pewnej chwili wyskoczył w górę i wystrzelił z pyszczka spory strumień ognia. Na szczęście arena mimo, że zbudowana z desek, była powleczona jakąś ognioodporną substancją ochronna, inaczej mielibyśmy tu pewnie mały pożar. Gloom jednak zręcznie uniknął ataku i wystrzelił w przeciwnika strumień trującej cieczy, a że Poke-Lis nadal był w powietrzu nie mógł jej uniknąć i został zatruty.
- No brawo Max, muszę przyznać, że nie doceniłam szybkości twojego podopiecznego. - pochwaliła chłopaka Asumi.
- A przecież cię prosiłem, abyś walczyła na całego. - odparł młody trener. Przeciwnicy patrzyli przez chwilę na siebie uśmiechając się i nagle znów wydali komendy:
- Podwójna Drużyna i Żelazny Ogon!
- Paralizujący Proszek obszarowo!
Vulpix nagle zalśnił na moment, po czym podzielił się na dwa Poki, te znów się podzieliły i już wkrótce osiem ognistych stworków atakowało Glooma. Jednak wiadomo było, że tylko jeden z nich jest prawdziwy, reszta była iluzyjnymi kopiami, a Max zamiast zgadywać kogo powinien zaatakować, zdecydował się jeszcze bardziej osłabić przeciwnika. Vulpixy wpadły w chmurę pyłków, kilka z nich znikło, jednak jednemu udało się dosięgnąć celu i mocno uderzył przeciwnika. Roślinny stworek cofnął się parę kroków i...
- Teraz usypiaj! - zarządził Max i w tej samej chwili do opadających paraliżujących pyłków doszedł Usypiający Proszek, a jako że paraliż na Vulpixa zadziałał, nie był on w stanie skutecznie uniknąć kolejnego ataku. Pozostałe kopie zniknęły, zaś Poke-Lis zaczął się chwiać, a po chwili upadł na arenę głośno chrapiąc.
- Wygląda na to, że to wszystko. Dobrze ogłaszam koniec pojedynku, a jak tylko te pyłki opadną zapraszam następna parę. - ogłosiła kobieta prowadząca turniej.
- Max gratuluję, nie myślałam, że jesteś taki dobry. - powiedziała Asumi, zawracając nieprzytomnego Vulpixa. Następnie oboje trenerzy dostrzegli mnie i Clair i dołączyli do nas oczekiwać na koniec trzeciej rundy i finalne ogłoszenie wyników.
- Nie dziw się, że Młody bez większych problemów cię załatwił. W końcu kiedyś będzie przewodził Stadionem w Rzeszowie, więc musi być silny.
- Dzięki Clair, ale naprawdę nie potrzebuję reklamy. - młody trener starał się powstrzymać dziewczynę, od wychwalania go, jednak niewiele to dało.
- No nie bądź taki skromny. Dobrze wiesz, że masz łeb do pojedynków, odpowiednia strategia i w ogóle. Naprawdę trudno cię pokonać.
Asumi przyglądała się Maxowi z czymś, co chyba można nazwać lekkim podziwem. Gdy po chwili wypuściła Vulpixa i udało nam się go obudzić, młody trener podał Pokowi antidotum na truciznę, oraz jakiś specyfik wzmacniający. Nie pozostało nam nic innego, jak poczekać na oficjalne ogłoszenie wyników. Na szczęście walka, która się właśnie skończyła, była ostatnią, a kilkanaście minut później cała trójka sędziów wstała, a kobieta przewodnicząca ogłosiła oficjalnie:
- Wielki Konkurs Wyborów Najpiękniejszego Pokemona został zakończony. Z radością ogłaszamy, że zwycięzczynią i tą, której Pokemon otrzyma Złotą Koronę jest Clair i jej Absol!
Zewsząd rozległy się brawa. Spojrzałem na moją towarzyszkę podróży, która wyglądała na lekko zaskoczoną. Chyba ostatecznie bardziej skupiła się na rywalizacji z Grace i częściowo zapomniała, że przecież do konkursu zapisała się, aby wygrać. Teraz szybko udała się na scenę, aby odebrać nagrodę. Spojrzałem też na Asumi, dziewczyna starała się tego nie okazywać, ale wyglądała na zawiedzioną, że jednak jej się nie udało, dodatkowo bolał ja pewnie fakt, że finalnie znalazła się na drugim miejscu, zaś Max zajął czwarte (na trzecim znalazł się trener, który wcześniej zajmował drugie). Clair otrzymała kartę, która po aktywacji w bankomacie zasiliłaby jej konto o całkiem niezła sumkę gotówki, zaś Absol dostał medal faktycznie wyglądający jak złota korona. Uszczęśliwiona trenerka wróciła do nas, odprowadzana brawami.
- No i jednak wygrałam, trochę szkoda, że za drugie miejsce nie ma żadnej nagrody. - to mówiąc spojrzała na Asumi jakby przepraszającym wzrokiem.
- Tak szkoda, miałam nadzieje, że gdybym wygrała, miałabym dość pieniędzy, aby zacząć szkołę w Bydgoszczy, a za kilka lat zostać nauczycielem młodych trenerów Pokemon, a tak...
Spojrzałem na Clair. Z jej twarzy można było odczytać, że dziewczyna mocno się nad czymś zastanawia. Czyżby chciała zrobić, to co myślę, że chciała zrobić. Wreszcie podała wygraną kartę Asumi, mówiąc:
- Trzymaj, tobie się to bardziej przyda niż mnie. W końcu życie wędrownego trenera nie jest zbyt kosztowne...
- Szczególnie, gdy żyje się na koszt innych. - dodałem cicho, jednak ból po kopnięciu w kostkę uświadomił mi, że trenerka jednak mnie usłyszała.
- Ale ja nie wiem, czy powinnam. W końcu... - dziewczyna wyglądała na zmieszaną i zaskoczoną takim obrotem sprawy. Zwycięzczyni konkursu przerwała jej jednak gwałtownie:
- Bierz jak dają, bo się jeszcze rozmyślę. O sobie nie zamierzam opowiadać, ale powiedzmy, że wiem jak to jest mieć marzenia, a nie mieć pieniędzy na ich realizację.
Spojrzałem na Maxa, a on na mnie. Po raz kolejny uświadomiłem sobie, że o przeszłości Clair nie wiemy praktycznie nic, a jedyne czego się można było domyślać to to, że nie miała łatwego życia. Asumi wahała się jeszcze przez chwilę, ale widząc, że starsza trenerka nie zamierza ustąpić, uszczęśliwiona wzięła od niej kartę i zaczęła podziękowania, które Clair ucięła krótko:
- Tylko pamiętaj, masz być najlepsza w szkole, do której pójdziesz, a potem zostać naprawdę dobrą nauczycielką. Bo inaczej naprawdę się zdenerwuje, a tego byś nie chciała.
I tak turniej, a raczej Wybory Najpiękniejszego Pokemona dobiegły końca. Głośnym gwizdnięciem obudziłem Noctowla, który całą przygodę przespał na słupie oświetleniowym, a jako że zasiedzieliśmy się w Koronowie dłużej niż planowaliśmy, skorzystaliśmy z zaproszenia Asumi i przenocowaliśmy u niej, aby następnego dnia wyruszyliśmy w dalszą drogę. Przy pożegnaniu widać było smutek, zarówno na twarzy Maxa jak i młodej trenerki. Przez ten krótki czas naprawdę się polubili. Cóż może jeszcze kiedyś uda się nam z nią spotkać, a na razie czekał nas dzień intensywnego marszu, jeśli chcieliśmy wieczorem dotrzeć do Bydgoszczy i miejsca, gdzie zamierzałem zdobyć siódmą Odznakę Ligii Pokemon.