54. Niewiedza
Zmierzchało.
Juz za chwilę miało się rozpocząć trzecie i ostatnie zadanie Turnieju Trójmagicznego.
Trybuny powoli zapełniały się widzami, ale Karkarow jeszcze nie zajął swojego miejsca za stołem sędziowskim. Stał na uboczu, spoglądając na wysokie mroczne ściany labiryntu. Można się było tylko domyślać, co czai się w jego wnętrzu i z czym będą musieli zmierzyć się uczestnicy.
Durmstrang wciąż miał szansę na zwycięstwo – pod warunkiem, że Krum pierwszy dotrze do Pucharu.
Gdyby Karkarow wiedział, co wkrótce się stanie, daleki byłby od zajmowania się Turniejem.
Tej nocy miał powrócić Voldemort.
Igor nie przypuszczał, że już za parę godzin będzie musiał uciec. I że poczynając od tego dnia, nie przestanie uciekać aż do końca swojego życia.
Niewiedza jest czasami błogosławieństwem.
