Uwaga! Od rozdziału 34 publikuję streszczenia rozdziałów! Same spojlery, prawie wcale prozy autora!
Rozdział 55: Eksperyment Więzienny Uniwersytetu Stanfordzkiego, część 5
Harry przekonuje się, że Quirrell jeszcze żyje, bo wciąż odczuwa zgubę w jego pobliżu. Desperackie myśli kręcą się wokół tego, jak się ocalić z tej sytuacji, dochodzą do wniosku, że trzeba wszystkich świadków zabić. Harry unosi różdżkę i orientuje się, że jest coś niewłasciwego w tym zachowaniu, coś nietypowego dla niego. Domyśla się wpływu Dementorów, ale nie pamięta, jak przywołać patronusa. Stara się przypomnieć poprzednie przywołanie (przy Draco), też nie może; wreszcie o czym dokładnie mówił, kiedy ostatnio mówił o Dementorach (powiedział Quirellowi żeby myślał o gwiazdach). Harry wraca do myśli o gwiazdach, chwilę błądzi, wreszcie zanjduje sens, umieszcza Ziemię w wizji i przywołuje patronusa.
Przy cieple patronusa dochodzi do wniosku, że sytuacja i tak wygląda źle, że jego mroczna strona by sobie bez problemu poradziła, ale zapewne patronus by zgasł. Zastanawia się, dlaczego Quirrell próbował zabić aurora i nie może tego zrozumieć, uznaje, że Quirrell prawdopodobnie jest zły. Kiedy jego patronus wymykał się spod kontroli, Bellatrix powiedziała, że czuje się lepiej, więc Harry dochodzi do wniosku, że opieka jego patronusa oddała jej siły utracone na rzecz Dementorów w ostatnich dniach i może dałaby radę magicznie mu pomóc. Przypomina sobie resztę planu i uświadamia, że przez chwilowe zniknięcie jego patronusa Dementorzy zorientowali się, że Bellatrix uciekła.
Harry budzi Bellę, pomaga jej wstać zaklęciem lewitującym i rozkazuje spróbować ocucić Quirella (nie udaje się) i wymazać z pamięci aurora ostatnie pół godziny. Bellatrix podnosi węża/Quirrella i rusza za Harry'm, który w myślach podziwia użyteczność tego rodzaju bezgranicznie oddanego pachoła.
Do stróżówki aurorów przybywa Amelia Bones i cała chmara aurorów (jest wiele sposobów, aby się szybko dostać do Azkabanu, ale żadnego, żeby szybko wyjść, w dodatku nie można zapętlać czasu, więc nie mogli przybyć przed ogłoszeniem alarmu). Dementor stwiedza, że nie wie, gdzie jest Bellatrix Black, w ogóle nie umie udzielić żadnuch informacji.
Amelia dowiaduje się, że lusterka komunikacyjne są blokowane jakimś silnym czarem, dochodzi do wniosku, że zaginiony auror nie żyje (co ją bardzo złości, bo był już bardzo blisko emerytury). Patrol odnajduje dziurę w suficie klatki schodowej C, z czego Amelia wynosi, że Bellatrix wciąż jest w Azkabanie. Wzmaga patrole powietrzne i nakazuje skoordynowane przetrząsanie poziom za poziomem całego więzienia. Przypomina reguły walki z Voldemortem (np. sprawdzanie czy ktoś nie jest przemieniony eliksirem wielosokowym).
Harry kieruje się w dół i zastanawia nad planem ucieczki. Przywołuje pomysłowość Generała Chaosu i wymyśla plan dobry dla Gryfonów; nie jest zadowolony, ale nie ma lepszych pomysłów.
Bella pyta go, czy wraca do celi, Harry odpowiada, że nie, ale jej pytanie wytrąca go z zamyślenia i zauważa wreszcie jęki i błagania więźniów. Patronus znowu wymyka się spod jego kontroli, po dłuższej chwili udaje mu się dojść do wniosku, że teraz nie jest dobry moment na niszczenie Dementorów i przygasza patronusa. Czuje, że utracił cząstkę siebie.
Patronusy znowu przez jakiś dziwnie się zachowują. Jedna z przeczesujących aurorów dochodzi do wniosku, że musi zawiadomić Dumbledore'a, pomimo wyraźnego zakazu Amelii.
