W połowie dnia schodzę na dół do kuchni by zacząć robić obiad. W kuchni zastaję Waśń, który czyta kolorowe pismo.

"Jak tam?" rzucam do niego pytanie i zaczynam szykować składniki.

"Wiesz, że do mody znowu wraca kolor brązowy?" odpowiada mi Waśń nie odrywają wzroku od czasopisma.

"A co było modne do tej pory?"

"Czerwień. Taka czerwień pasuje we wszystkim: na sukienkach, na butach, na pelerynach."

"Masz czerwoną pelerynę?"

"Ja tylko mówię, że czerwień dobrze wygląda na pelerynach."

"Ok…" rozumiem, że mam się nie wgłębiać w temat "Nie wiesz czy Wojna będzie na obiedzie?" zmieniam temat.

"Raczej nie." odpowiada mi lekko i przerzuca kartkę "Może Ci w czymś pomóc?" pyta mnie Waśń odrywając wzrok od gazety.

"Ty chcesz mi pomóc?" pytam go zaskoczona.

"I tak nie mam nic do roboty." Waśń wzrusza ramiona, zamyka czasopismo, wstaje i podchodzi do mnie "Powiedz mi co mam robić."

"Możesz pokroić warzywa." odpowiadam mu wskazując mu warzywa.

Waśń zabiera się za krojenie warzyw a ja w tym czasie podsmażam mięso.

"Jesteś szczęśliwa?" pyta mnie nagle.

"A czemu miałabym nie być?" jestem coraz bardziej zszokowana.

"Obawiałem się, że Śmierć za szybko postawił Cię przed trudną decyzją."

"Wiem, że to było szybko ale prawdę mówiąc już od jakiegoś czasu o nim myślałam więcej niż powinnam."

"Wiem o tym."

"Wiesz?"

"Wyłapywałem czasem te wasze spojrzenia. Czasem mnie irytowało to, że Śmierć nie potrafił się zebrać w sobie. Tobie się nie dziwię, że tylko rzucałaś na niego spojrzenia. W końcu to musi być trudne zakochać się ponownie, gdy na Ziemi było się zaręczonym."

"Byłaś zaręczona?" słyszę nagle za sobą głos Śmierci.

Obracam się do tyłu i widzę, że Śmierć stoi w progu. Patrzę zdziwiona na Waśń i potrafię tylko wydukać:

"Skąd wiesz?"

"Nie mówiłaś mu?" Śmierć wchodzi do kuchni i patrzy na nas podejrzliwie.

"Spokojnie Bracie." Waśń staje między mną a Śmiercią "Furia mi o tym powiedziała."

"Powiedziałaś Furii a nie mnie?" po głosie Śmierci słyszę, że poczuł się zraniony.

"O rany…" mijam Waśń i podchodzę do Śmierci "Powiedziałam to Furii krótko po tym jak tu zamieszkałam. Miała nikomu nie mówić a potem nawet zapomniałam Ci o tym wspomnieć."

"A Furia wygadała to oczywiście Tobie a nie mnie." Śmierć zwraca się do Waśni.

"To wyszło przypadkiem." tłumaczy Waśń "A zresztą co by to zmieniło? Od samego początku pożerałeś ją wzrokiem. Ta informacja nic by nie zmieniła w uczuciach do Grażyny."

"Dobra, macie rację." Śmierć rozluźnia mięśnie "Nie mam Ci za złe tego, że powiedziałaś Furii" zwraca się do mnie "Tylko jestem zdziwiony, że Waśń o tym wie."

"Bo Furia to papla jak widać." odpowiadam mu i przytulam się do niego "Wierz mi, że jakbym wiedziała że to wyszło dalej to bym Ci powiedziała."

"Wierzę Ci." odpowiada mi przytulając mnie do siebie mocniej.

Widzę kątem oka, że Waśń lekko się uśmiecha. Po chwili Śmierć całuje mnie w czubek głowy i mnie puszcza.

"Pójdę zajrzeć do Rozpaczy." decyduje Śmierć "Gdybyście coś potrzebowali to mnie zawołajcie."

"Ok." odpowiadam mu i wracam do szykowania obiadu razem z Waśnią "A wracając do naszego tematu…" zwracam się do Waśni "Jak umarłam to od razu zamknęłam rozdział z moim poprzednim narzeczonym. Najwyraźniej nie był mi pisany."

"Jak on może się równać z wielkim Jeźdźcem Apokalipsy?" śmieje się do mnie Waśń.

"No właśnie." odpowiadam mu śmiejąc się i robimy dalej posiłek.