Drodzy Czytelnicy,

postanowiłam napisać krótkie ogłoszenie ze względu na wzmożone zapytania dotyczące tego opowiadania. Bardzo mnie cieszą Wasze wiadomości i mocno dokarmiają moje twórcze ego, *za co wszystkim dziękuję* jednakże raz na zawsze chce rozwiać wszelakie wątpliwości.

Po pierwsze wciąż… ŻYJE! :D Nie umarłam na skutek dziwnej choroby, nieoczekiwanego wypadku, ani nie oberwałam Avadą Kedavrą. *chociaż...obawiam się, że nie przeżyje tego ogłoszenia – zamordujecie mnie własnymi rękami, a ciało ukryjecie w lochach Hogwartu*

Żyje sobie i mam się względnie dobrze. Dziękuje za Waszą troskę ^^

Po drugie i co jak myślę, bardziej Was interesuję, nie porzuciłam pisania, ani Pradawnego paktu. Jednakże jak zawsze to ze mną bywa, jest jedno maciupeńkie „ ALE". A oto one:

Szanowni Państwo,

mam zaszczyt poinformować Was, że obecnie całe opowiadanie jest

w trakcie intensywnej edycji *_*

Zapewne zastanawiacie się, co to dokładnie oznacza?

Pozwólcie więc, że zacznę od samego początku ^^

W tym okrutnym świecie bywa tak, że czasami ktoś nas zostawia. Bez pożegnania, bez żadnego słowa wyjaśnienia. Znika z dnia na dzień i kończy między wami wszystko. Wspólnie stworzone historie i przygody nie są już istotne. Każda rzecz, nad którą razem pracowaliście, każde zdania i słowo jest już nieważne.

Zostajesz tylko ty — pojedyncza osoba na wprost całego niekończącego się świata.

Cholercia.

Rozstania są bolesne.

Gdy Wena mnie porzuciła, trzaskając za sobą tylnymi drzwiami — wiedziałam, że tym razem to już koniec. Mój świat legł w gruzach.

Mój, Severusa i Harry'ego. Tylko Voldemort wyglądał na zadowolonego. Cóż… Ta bez nosa gadzina cieszy się z cierpienia każdej istoty.

Mogłam zrobić tylko jedno: schować się pod puszystą kołdrą z kubkiem lodów *raczej całym wiadrem… lub dwoma* oraz lecąca w telewizji kiepską komedią romantyczną. *bardzo istotnym elementem w tym procesie leczenia jest, aby komedia była naprawdę tandetnej jakości*

Na nic się zdały szydercze komentarze Snape o żałosnym użalaniem się nad sobą oraz o bezgranicznej głupocie ludzkiej.

Nie pomogło niezdarne pocieszanie Harry'ego oraz kufel piwa kremowego.

Słowa Albusa o odpowiedzialności autora za istnienie bohaterów oraz potędze cierpienia dla większego dobra, puściłam mimo uszu.

Nawet bestialskie groźby i złowieszcze syczenie Toma nie robiły na mnie najmniejszego wrażenia.

Pozostałam niewzruszona każdymi ich próbami wykrzesania we mnie choćby iskierki inspiracji. W tamtym czasie, gdyby w moim pokoju pojawił się Dementor, to niestety biedactwo wyszłoby głodne. Nie miałabym czym bidulka podkarmić :( Czułam się kompletnie wypompowana i pusta…

Po dwóch miesiącach spoglądania w pusty dokument tekstowy, z dłońmi leżącymi nieruchomo na klawiaturze i tępo wpatrując się w monitor – pomyślałam sobie „nic na siłę". Czasami dobrze jest zrobić przerwę. Możemy się wtedy zdystansować i spojrzeć na rzeczy z nowej perspektywy.

Mimo przerażających krzyków, protestów i gróźb Naszych Bohaterów, zepchnęłam ich w głąb swojego umysłu i zamknęłam na kłódkę.

To będzie tylko krótka przerwa. Znajdę nową inspirację, nowy fandom dla ukojenia serca. Zregeneruje swoje siły i w pełni mocy wrócę do pisania!

Taki przynajmniej był mój plan. *zmarszczyłam nieatrakcyjnie czoło i brwi, sprawiając, że wyglądam co najmniej jak... osiemdziesiątka po nieudanym liftingu*

Tak, nie zbyt dobrze to wyszło, co? Minął ponad rok, a rozdziału jak nie było, tak nie ma, nie?

Po roku lenistwa, obijania i braku weny, zaczęłam otrzymywać od Was wiadomości, dzięki którym dostałam kopa do pisania! Tak kochani, to dzięki Wam powróciłam :))

Pozwoliłam wyobraźni uwolnić Naszych Kochanych Bohaterów i po wysłuchaniu ich skarg, zaczęłam intensywnie pisać kontynuację. Podczas gdy doskonale pamiętam, dokąd zmierza ta historia i co chciałam osiągnąć, to…wyleciały mi z głowy niektóre szczegóły. *chyba zapadnę się pod ziemię... Cholerne szare komórki!* Doprowadziło to do sytuacji, gdzie wytężałam intensywnie mózg, aby przypomnieć sobie pewne zagadnienia. O to w te sposób, zostałam zmuszona do przeczytania własnego opowiadania od A do Z ^^

Jeśli mam być szczera to ogromnie się cieszę, że tak się stało! Piszę to prosto z serca: podziwiam każdego, kto przetrwał początkowe rozdziały Pradawnego paktu.

Aaaa! Kurdę blaszka!

Pozwólcie, że powiem prosto z mostu. Prolog oraz początkowe rozdziały są straszne! Po ich przeczytaniu nękały mnie koszmary! I pomyśleć, że kiedyś byłam z nich taka dumna.

Nagle Snape zawisł nade mną, czytając, co do Was piszę i spojrzał na mnie wymownie, unosząc jedną brew: W końcu przejrzałaś na oczy? Ostatnio rozważałem, czy Czarny Pan jednak nie dźgnął cię w oko.

W początkowych rozdziałach jest kompletnie wszystko - tylko nie to, co chciałam przekazać :| Mamy dziwne wyrażenia, niemające prawa bytu w języku polskim. Momentami wręcz bolesny dla oczów taki… patos. Synonimy poszły sobie w las i nie wróciły. Do diaska! Jak Wy to czytaliście, jest poza moją możliwością zrozumienia *wzdycham cierpiętnico*

Gdybym była czytelniczką tego fika, to po pierwszych rozdziałach zostałby przeze mnie brutalnie porzucony i wyrzucony na półkę z napisem: ALERT BEZPIECZEŃSTWA - NIE CZYTAĆ.

Dlatego szczerze dziękuję Wszystkim, którzy nie zniechęcili się tak łatwo i dalej zawzięcie czytali Pradawny pakt ^^. Jesteście Wielcy!

Proszę, nie zrozumcie mnie źle. Jestem zadowolona z wątku i kierunku, w którym zmierza historia, jak również z większości rozdziałów. To z czego nie jestem zadowolona - to początek.

Postanowiłam to naprawić.

Motyw przewodni oraz wątek pozostanie bez zmian. Jednak od samego początku redaguje treść w celu poprawy jakości opowiadania. Zmiany będą głównie w pierwszych rozdziałach, ale nic co wpływa na fabułę. Więc jeśli nie będziecie mieć ochoty, nie będzie konieczności czytania fiku od prologu ^^

Na koniec mam dobrą informację: nowy rozdział mam skończony.

Jednak wystawie go, dopiero gdy skończę edycje całego opowiadania.*wiem, jestem wredną małpą* Obecnie jestem na czwartym rozdziale, ale im dalej to idzie szybciej. Oczywiście jeszcze będę prosiła kogoś o sprawdzenie moich bazgrołów, aby wszystko było, tak jak należy ^^

Z tego względu nie podam żadnej daty aktualizacji... *och, już czuję na sobie Wasze mordercze spojrzenia* Czas się ewakuować!

Wybaczcie mi,

do napisania niebawem :)


PS. Chciałam zwłaszcza gorąco podziękować za zmotywowanie:

MizZake (z Wattpad), dziękuję i ściskam gorąco! :*

oraz

BetiAtka czyli Tajemniczej AnonimB :*