Mój małżonek wraca do domu wieczorem. Gdy tylko przez okno dostrzegam go wjeżdżającego na podwórko od razu wychodzę z domu by go powitać. Gdy podchodzę do stajni Śmierć akurat z niej wychodzi niosąc w ręku roślinę w doniczce. Gdy tylko mnie dostrzega od razu staje, ściąga z twarzy maskę i całuje mnie w usta na powitanie. Po pocałunku mierzy mnie wzrokiem.
"Widzę, że Wojna dotrzymał słowa." mówi do mnie.
"Tak. Jest śliczna, prawda?" pytam go okręcając się w koło "Co to za roślina?" pytam go wskazując dłonią na roślinę.
"To jest prezent od tego demona, którego dzisiaj przesłuchiwałem."
"Prezent?"
"Ślubny. Usłyszał o naszym małżeństwie i chciał tylko ze mną porozmawiać by mnie wypytać o różne sprawy. Przy okazji on przekazał dla nas ważne informacje no ale jako wyraz wdzięczności dał mi to."
"To bardzo miłe z jego strony." odpowiadam mu, biorę Śmierć za rękę i kieruję się z nim do domu.
"Chodź ze mną do pokoju na chwilę zanim pójdziesz do kuchni, ok?" pyta mnie mój małżonek jak przekraczamy próg domu.
"Dobrze." odpowiadam mu i kieruję się z nim do naszego pokoju.
Wchodzimy do naszego pokoju, Śmierć kładzie na szafce roślinę po czym podchodzi do mnie i bierze moje dłonie w swoje. Patrzy mi w oczy i mówi:
"Mam dla Ciebie niespodziankę."
"Niespodziankę? Dla mnie?" jestem zdziwiona.
Śmierć sięga do swojego pasa i wyciąga z niego małe pudełeczko i je otwiera. W pudełeczku leży piękny, złoty pierścionek ze szmaragdowym oczkiem. Patrzę na niego zaskoczona nie wiedząc co on planuje.
"Nie poprosiłem Cię o rękę zgodnie z ludzką tradycją więc chcę Ci to wynagrodzić. Chcę, żebyś to nosiła jako znak, że jesteś moją małżonką." mówi do mnie, po czym wyciąga pierścionek z pudełeczka i zakłada mi na serdeczny palec prawej dłoni.
"O rany, jest taki piękny." odpowiadam Śmierci przyglądając się pierścionkowi "Dziękuję Ci." po czym całuję Śmierć w usta.
Śmierć bierze mnie w ramiona i przez chwile się całujemy. Kiedy zaczyna mnie już popychać w stronę łóżka, odsuwam się od niego stanowczo i mówię:
"Umyj się i się przebierz a ja odgrzeję Ci obiad."
"A nie wolałabyś teraz tutaj ze mną zostać?" pyta mnie Śmierć.
"Musisz najpierw coś zjeść." mówię do niego z uśmiechem i wychodzę z pokoju.
