„Dzisiaj wieczorem idziemy na imprezę." oświadcza mi Śmierć pewnego ranka kiedy się ubiera w zbroję w naszej sypialni.
„Na imprezę?" pytam go zaskoczona „Do kogo?"
„Do Azraela." odpowiada mi Śmierć „To archanioł. Wczoraj wieczorem przyszło zaproszenie dla naszego całego domu."
„To idziemy całą rodziną?"
„Dokładnie tak." Śmierć kończy zapinać pasy zbroi i obraca się w moją stronę „Zastanów się więc co ubierzesz dzisiaj na siebie."
„A nie mogłabym zostać w domu?" pytam go mając nadzieję, że się zgodzi i będę mogła w spokoju poczytać książkę.
„Nie." odpowiada mi mój małżonek i podchodzi do mnie „To będzie nasze pierwsze przyjęcie jako małżeństwo."
„Zdaję sobie z tego sprawę i trochę się denerwuję."
„Czego?"
„Traktowania jak na targowisku."
„Na targowisku są kundle. A to będzie elegancka impreza. Zobaczysz, że będziesz świetnie się bawić."
„No skoro tak twierdzisz to ok."
Śmierć bierze w ręce małe kosy, całuje mnie krótko w usta i wychodzi z pokoju. Jak co tydzień Śmierć ćwiczy na podwórku swoje umiejętności bojowe. Wiem, że zajmie mu to większość dnia a nie bardzo wiem co mam na siebie ubrać. Postanawiam więc się kogoś poradzić. Wychodzę z pokoju i przechodzę do południowego skrzydła kierując się do pokoju Furii. Pukam dwa razy w jej drzwi i po chwili słyszę zaproszenie do środka.
„Cześć Furia." witam się z nią wchodząc powoli.
„Cześć Grażynko." odpowiada mi Furia czesząc swoje włosy „Co się dzieje?"
„Słyszałaś o dzisiejszej imprezie?" pytam ją siadając na pufie przy drzwiach.
„U Azraela? Tak, słyszałam. A co?"
„Mogłabyś mi doradzić co mam na siebie założyć?"
„Jasne. Już idę." Furia odkłada szczotkę, wstaje i zabiera mnie ze sobą do mojego pokoju.
W moim pokoju Furia ogląda dokładnie każdą wyjściową sukienkę. W końcu wybiera suknię w ciemnoniebieskim kolorze, z rozkloszowaną spódnicą do kolan oraz dekoltem w kształcie serca.
„W tej będziesz idealnie wyglądać." mówi mi Furia podając mi sukienkę.
Biorę od niej sukienkę a Furia po chwili stawia na dywanie niebieskie pantofle i przegląda moją szkatułkę z biżuterią. Wyciąga z niej kolczyki z niebieskim oczkiem oraz drobny naszyjnik. Następnie otwiera szufladę i wyciąga z niej lokówkę.
„Zakręć sobie włosy." mówi mi Furia „Tylko potem ich nie spinaj. Mają luźno opadać."
„Dzięki Furio." odpowiadam jej z uśmiechem „Na Ciebie zawsze można liczyć."
„Nie ma sprawy. Gdybyś jeszcze czegoś potrzebowała to wiesz jak mnie znaleźć." to mówiąc Furia wychodzi z mojego pokoju.
- . -
Po obiedzie zabieram się od razu za kręcenie moich włosów. Kiedy jestem w połowie widzę w lustrze, że Śmierć wchodzi do naszego pokoju.
„Kręcisz włosy?" pyta mnie zdziwiony.
„Uważasz, że to zły pomysł?" pytam go lekko przestraszona.
„Nie, nie." Śmierć od razu odpowiada i podchodzi do mnie „Po prostu nie sądziłem, że aż tak bardzo się przejmiesz tym przyjęciem."
„Nie chcę byś się mnie wstydził." odpowiadam mu.
„Nigdy nie będę się Ciebie wstydzić." Śmierć całuje mnie w policzek „Idę się wykąpać."
Śmierć znika w łazience a ja dalej walczę z moimi włosami. Gdy w końcu udaje mi się zakręcić wszystkie kosmyki to nieśpiesznie przebieram się w sukienkę i w dodatki. Kiedy kończę zakładać buty, Śmierć wychodzi z łazienki w samym ręczniku. Kończę zapinanie butów i staję przed lustrem by się przejrzeć.
„Bardzo ślicznie wyglądasz." mówi mi Śmierć i podchodzi do swojej szafy wyciągając szarawą koszulę i ciemne spodnie.
„Nie wyglądam zbyt oficjalnie?" pytam go obracając się w każdą stronę.
„Jest idealnie." Śmierć zakłada ubranie i po chwili pojawia się obok mnie „Wszyscy będą Tobą zachwyceni." całuje mnie w policzek i idzie zakładać pas.
Przeglądam się jeszcze parę razy w lustrze i stwierdzam, że teraz i tak nie zdążę nic zmienić. Czekam aż Śmierć ubierze się do końca, założy maskę na twarz oraz zawiesi kosy przy pasie i wychodzimy na dół. Przed domem Waśń i Wojna szykują już konie. Waśń jest ubrany w białą koszulę, w jeansy i buty sportowe. Wojna natomiast ma na sobie ciemne bojówki, ciemną koszulkę, rozpiętą marynarkę z ciemnego materiału i ciężkie buty. Gdy podchodzę do nich ze Śmiercią oboje obracają wzrok w naszą stronę.
„O, wow, ale ładnie wyglądasz." wyrywa się Waśni.
„Dzięki." odpowiadam mu lekko się rumieniąc.
„To na pewno Twoja żona?" pyta żartobliwie Wojna Śmierci „Już myślałem, że ładniejsza być nie może."
„Ok, chłopaki, wystarczy." uspokajam ich a Śmierć podchodzi do Rozpaczy z wesołym błyskiem oku.
„O rany, stworzyłam sobie konkurencję." słyszę za plecami głos Furii.
Obracam się i widzę, że Furia ma na sobie dopasowaną, długą, czarną sukienkę z wysokim rozcięciem przy udzie i w buty na obcasach.
„Ładnie Ci w tej sukience." odpowiadam Furii.
Furia zaczyna się śmiać i podchodzi do Zagłady. Przez chwilę Jeźdźcy kończą szykowanie koni, po czym z małą pomocą Śmierci wsiadam na Rozpacz i cała nasza piątka wyrusza. Na przodzie oczywiście pędzi Pożoga z Wojną. Waśń z Okrucieństwem i Furia z Zagładą trzymają się niedaleko za nimi a na samym końcu jadę ja ze Śmiercią na Rozpaczy. Kiedy w końcu stajemy widzę, że stoimy przed ładnym dworkiem. Małe istoty z anielskimi skrzydłami zabierają od Jeźdźców konie a ja przez chwilę stoję czując wielki stres. Wojna, Furia i Waśń wchodzą przodem ale Śmierć cierpliwie czeka na moje uspokojenie. Gdy biorę głęboki oddech to mój małżonek łapie moją dłoń i ściska ją pocieszająco.
„Zobaczysz, że będzie dobrze." mówi cicho do mnie i prowadzi mnie do środka.
Wnętrze dworku wygląda iście królewsko. Kroczymy po marmurowej posadzce wokół wielu, ładnych i pewnie kosztownych antyków. W końcu wchodzimy do dużej sali balowej. Rozglądam się niepewnie dookoła i widzę wiele istot ponad naturalnych.
„Bardzo jestem szczęśliwy, że przyjęliście moje zaproszenie." pojawia się przed nami Azrael.
„To my dziękujemy za zaproszenie." odpowiada mu Śmierć „Poznaj Grażynę, moją żonę." Śmierć przedstawia mnie Azraelowi po czym zwraca się do mnie „Grażynko, to Azrael."
„Bardzo mi miło." odpowiadam szybko.
„Jestem zaszczycony, że mogę Cię poznać." Azrael mi odpowiada i wchodzimy głębiej w towarzystwo.
No i się zaczyna cały cyrk. Co chwilę podchodzi do mnie i do Śmierci nowa istota. Śmierć przedstawia nas sobie po czym zostawia mnie na chwilę by spełnić prośbę rozmowy istoty. Po dwudziestej istocie nie dość, że całkowicie nie potrafię sobie przypomnieć żadnego imienia nowo poznanej istoty to jeszcze zaczynam się nudzić z powodu zostawiania mnie przez mojego małżonka. Stoję w kącie samotna i rozglądam się dyskretnie po sali marząc by już ten wieczór się skończył i bym mogła wrócić do domu.
„Widzę, że Śmierć znowu załatwia interesy." słyszę nagle obok siebie głos Wojny.
„Taa... Interesy..." odpowiadam mu smutno kierując wzrok na niego.
„Wiesz: to normalne. Różne istoty korzystają z obecności najstarszego Jeźdźca do załatwienia swoich spraw. Tylko, że o ile wcześniej mógł tak robić przez cały wieczór tak teraz to zaniedbuje Cię przez to."
„Chyba jakoś uda mi się to przetrwać..." odpowiadam mu i próbuję lekko się uśmiechnąć.
„Po co próbować przetrwać? Zabawmy się. Zatańczysz ze mną?" Wojna wyciąga do mnie swoją zdrową rękę lekko się uśmiechając.
„Czemu nie?" odpowiadam mu i podaję mu swoją dłoń.
Wojna prowadzi mnie na środek parkietu, obejmuje mnie delikatnie w talii i zaczyna ze mną tańczyć. Pomimo tego, że Wojna jest największym Jeźdźcem to tańczy bezbłędnie. Na początku trochę mu depczę po nogach ale Wojna każe mi się tym nie przejmować i mnie dalej prowadzi. Tańczymy z trzy piosenki kiedy obok nas pojawia się Śmierć.
„Mogę odbić?" pyta brata.
„Ależ proszę." Wojna odsuwa się ode mnie, podaje mu moją dłoń i wycofuje się dyskretnie.
Śmierć obejmuje mnie pewnie w pasie, przyciąga do siebie tak, że mogę położyć głowę na jego piersi i tańczy ze mną powoli.
„Przepraszam." słyszę nagle jego cichy głos.
„Co?" pytam go nie wiedząc o co chodzi.
„Przepraszam za to, że Cię tak zostawiłem. Najpierw Cię tutaj przyprowadziłem a potem zostawiłem. Zachowałem się jak dupek."
„Och, no cóż..." nie wiem co mam mu powiedzieć „Rozumiem, że te wszystkie rozmowy są ważne."
„Są ważne ale nie są ważniejsze od Ciebie. A po drugie jestem na przyjęciu a nie na polu bitwy. A na przyjęciu powinienem tańczyć ze swoją żoną a nie wyręczać się bratem. Dlatego też jeszcze raz przepraszam."
„Masz wybaczone." odpowiadam mu z lekkim uśmiechem, odsuwając się od jego piersi i patrząc mu w oczy.
Śmierć przytula mnie do siebie mocno a ja za jego plecami dostrzegam Wojnę, który uśmiecha się do mnie i puszcza do mnie oczko. Odwzajemniam jego uśmiech i bezgłośnie mówię mu „Dziękuję". Resztę wieczoru Śmierć spędza przy moim boku.
