Ten wątek zaczyna się w tym miejscu i nie wyjaśnia się aż do końca szóstego tomu.

Interludium: Pierwszy list Wyzwolicielki

25 czerwca 1996

Drogi ministrze Scrimgeourze,

Mam nadzieję, że wybaczy mi pan, że piszę do pana pod fałszywym imieniem – właściwie nadając sobie tytuł – i bez oferowania panu możliwości do odesłania mi sowy z powrotem. Boję się jednak tego, co moja rodzina może mi zrobić, jeśli dowie się, że do pana napisałam. Mój strach nie może już dłużej trzymać mi zamkniętych ust, ale nie mogę zaryzykować sowy od pana.

Moja rodzina pozostaje w kontakcie z Zakonem Feniksa, a z tego, co rozumiem, chce pan go zniszczyć. Znam tylko kilka imion, ale sugeruję, żeby pan się bliżej przyjrzał poczynaniom:

– Aurora Hectora Dalyrimple.

– Madam Malkin, która prowadzi sklep odzieżowy pod tą samą nazwą na Pokątnej.

– Dziennikarce "Proroka codziennego", Ginie de Rousseau.

Nie wszyscy są głęboko związani z polityką Zakonu. Wydaje mi się, że Madam Malkin tylko dopuszcza do tego, żeby jej sklep był używany jako miejsce spotkań. Ale wszyscy są związani ze sobą ewoluującą siecią, która kiedyś wykorzystywała Albusa Dumbledore'a jako swój fundament, a teraz zakotwiczyła się w kimś innym – bardziej niebezpiecznym przeciwniku, którego reputacja nie jest równie znana.

Niech mi pan powie, ministrze, czy słyszał pan kiedyś o Falco Parkinsonie?

Ale przecież nie może mi pan odpisać, a nie mogę po prostu prosić, żeby mi pan zaufał, póki nie ustali pan, że zawarte w tym liście wiadomości są prawdziwe. Dlatego też zakończę na tym mój list.

Proszę, niech pan nie próbuje ustalić, kim naprawdę jestem. Mój ojciec trzyma się z dala od czarodziejskiego świata, a matka, choć bardziej tolerancyjna od ojca, pozwala mu kontrolować mnie na każdym kroku. Ukończyłam dwadzieścia lat bez możliwości wychodzenia z domu więcej niż raz na miesiąc.

Nie walczę w tej chwili wyłącznie o własną wolność, ministrze, ale poniekąd również o nią.

Wyzwolicielka