[Edycja rozpiski po rozdziale dziesiątym.]
– Pierwsza zasada: Nic nie jest pewne. Kilka spraw, o których wspomniałam ostatnim razem, teraz w ogóle nie będzie miało miejsca. To nie oznacza, że w jakiś sposób zmieniłam historię, główną fabułę siódmego tomu, czy rozdział 53, "Horkruksy", który wyjawia, czemu siódma część będzie aż tak mroczna. Dotyczy jednak innych spraw, o których wspomniałam w czasie pisania Wiatru, kiedy mówiłam, że "nigdy nie dojdzie do [x]". Cóż, teraz dojdzie.
– Rozwój postaci Dracona. Niech mnie cholera. Całe mnóstwo rozwoju postaci Dracona.
– Będę miała okazję do napisania anarchistycznych (tak jakby) dziennikarzy. Uwielbiam ich.
– Zachariaszowi oberwie się po dumie parę razy – czasami od Thomasa, ale głównie od Hermiony.
– Zachowałam dwa tytuły rozdziałów – "Probo Memoriter Meus" i "Patrz gdzie spadnie piękno" – ale teraz znajdą się pod nimi kompletnie inne treści. Ot, magia pisania rozpiski od nowa. [G: pamiętacie te rozdziały, których przekłady musiałam sama napisać, albo znaleźć, bo wzorowała na nich tytuły? Nie ma ich w nowej rozpisce! Argh!]
– Nie musiałam wszystkiego zmieniać tak dogłębnie, jak mi się początkowo wydawało. Uff. Głównie wzmocniłam wpływy DT i pomniejszyłam wpływy Falco. Biorąc pod uwagę, jak strasznie bezwzględnie podchodzi do własnych zasad, uznałam, że jednak nie potrzebuje tak wiele czasu antenowego.
– Rozdział 23 spadnie na wszystkich z PIERDOLNIĘCIEM, którego siły wcześniej nie przewidywałam i nie doceniłam. No trudno. To tylko spotęguje napięcie, a to zawsze coś dobrego, nie?
– Nienawidzę rozdziałów 76–81.
– Za to uwielbiam rozdział 29. Hehehe.
– A w rozdziale 84 Harry będzie koszmarnie zawstydzony. Draconowi z kolei niemal para pójdzie uszami z zacietrzewienia.
– W historii pojawi się znacznie więcej mrocznych i bolesnych wątków, niż się spodziewałam. Za to te pogodniejsze są przeraźliwie jasnymi punktami w linii czasu. To przez nie właśnie zakończenie tego tomu okaże się znacznie gwałtowniejszym upadkiem niż zwykle. Katastrofa nadejdzie w czerwcu, robiąc miejsce dla siódmego tomu. Mówię wam, siódmy tom to rycząca, usiłująca zerwać się z łańcucha bestia. Jedyne, na czym jej zależy, to na ucieczce, żeby mogła zabijać ludzi do woli.
