Miesiąc po bitwie o Hogwart urządzono wielką ucztę. Harry mógł przysiąc, że uczestników było stanowczo więcej niż walczących, lecz nie komentował tego. Liczył się wyłącznie fakt zwycięstwa. Tyle czasu potrzebowali, by z spokojnym sercem pozwolić komukolwiek na bezpieczne poruszanie się po zamku i aby ustał największy ból. Rosea nie było na uczcie.

Dwa miesiące po bitwie Hermiona zaręczyła się z Malfoyem. Wiele dziwnych rzeczy miało miejsce, lecz ta miłość wygrywała. Niemniej jednak, Harry cieszył się. Niech zobaczą, że podział na domy to absurd. Niech zrozumieją, że błędy rodziców nie muszą wpływać na dziecko.

Trzy miesiące po bitwie odbyły się przyśpieszające kursy przed egzaminami. Początkowo nie wierzono, że zostaną przeprowadzone. Kto miał głowę do nauki?! Jednak dobrze się stało. Życie toczyło się nadal, trzeba było wrócić do normalności, ewentualnie udawać.

Cztery miesiące po bitwie Harry otrzymał wyniki Owumentów i nie wiedział, co dalej ma z sobą począć. Z jednej strony kochał magię, z drugiej, chciał od niej odpocząć. Czuł również pewnego rodzaju presję.

Pięć miesięcy po bitwie kupili z Rosem mieszkanie. Był to moment przełomowy. Nik oddał mu swoją moc podczas walki z Voldemortem. Przepowiednia się spełniła. Istniał mimo wszystko jeden mały problem, moc czarodziejska nie jest czymś, co można ot tak oddawać. Nicholas Rose został charłakiem. Miało to swój pozytyw. Ghoul był przede wszystkim stworzeniem magicznym.

Dzień po bitwie Rose zakradł się nocą do miejsca, gdzie złożono ciała. Czuł smród, wstręt.

Harry martwił się. Nik cieszył się z pewnego rodzaju normalności, jaka miała nastać, lecz lękał się nieznanego świata mugoli. Gdzie miał pracować? Kto zatrudni pracownika, który nie zna podstawowych zasad życia? Nie wie czym jest komputer, jak założyć konto w banku?

Jedenaście miesięcy po bitwie Rose poddał się twierdząc, że nigdy nie zrozumie tak szybko zmieniającego się świata ludzi nie posiadających magii. Ku zaskoczeniu Harrego, grał on na gitarze klasycznej. Chodził więc na rynek i umilał czas przechodniom. Nik nigdy nie dowiedział się, że większość pieniędzy, którą wrzucili do pokrowca pochodziła z jego skarbca. Były czarodziej czynił cuda, ale mugole to ignoranci.

Rok po bitwie o Hogwart wynajęli lokal pod ich mieszkaniem. Zasadniczo, wynajął go Harry, chociaż w założeniach inwestycja pozostawała wspólna. Oszczędności Nika wykruszyły się szybko. Mieli w planach założyć kawiarenkę łączącą świat mugolski i czarodziejski.

Rok i sześć miesięcy po bitwie udało im się w końcu osiągnąć zyski. Harry w końcu poddał się i rozprzestrzenili informacje, że to sam Wybraniec jest właścicielem lokalu. Także tłum czarodziejów podążył na przepyszną szarlotkę i herbatę. Widząc dziwnych gości, mugole sami zaczęli napływać.

Rok i siedem miesięcy po bitwie umarł Albus Dumbledore. Harry, chociaż nie zamienił z starym czarodziejem ani jednego słowa zakończenia walk poczuł żal i smutek.

Dwa lata po bitwie Hermiona zmieniła nazwisko na Malfoy.

Dwa lata i miesiąc po bitwie Ron zaprosił na randkę mugolską dziewczynę poznaną w kawiarence. O ile to możliwe, miała więcej piegów od niego i była jeszcze bardziej ruda.

Dwa lata i dwa miesiące po bitwie do kawiarenki zaczęła przychodzić kobieta, która doprowadzała Harrego do szału. Przychodziła rankiem, aby rozpocząć dzień od czegoś słodkiego, popołudniami na deser i wieczorami na występy. Nik czasem pogrywał smętne melodie i podśpiewywał do nich. Dziewczyna określiła się jako wielka fanka, ale Harry wiedział swoje – leci na niego i chce uwieść. Kto normalny chodzi codziennie w spódniczkach ledwo zasłaniających pośladki, dekoltach z których uciekają piersi i dwudziesto-centymetrowych szpilkach?!

Dwa lata i trzy miesiące po bitwie Harry doszedł do wniosku, że ma tego serdecznie dosyć. Pocałował kochanka tak namiętnie, jak tylko potrafił. Pokazówka odniosła skutek. Dziewczyna zaczęła przychodzić coraz rzadziej, aż w końcu zniknęła.

Dwa lata i sześć miesięcy po bitwie Rose nadal śmiał się z ataku zazdrości chłopca i dogryzał mu z tego powodu.

Dwa lata i siedem miesięcy po bitwie chłopcy kupili sobie wzajemnie obrączki z białego złota z wygrawerowanymi imionami. Był to symbol, że nie są zwykłą parą.

Trzy lata po bitwie Hermiona urodziła pierwsze dziecko.

Trzy lata i miesiąc po bitwie Nik po wielu, wielu próbach zdał egzamin na prawo jazdy. Również, nigdy nie dowiedział się, że Harry odrobinę pomógł mu czarami. Szkoda mu było kochanka, który wydaje niemalże całą miesięczną pensję na jazdy doszkalające, a ciągle wykonuje drobne błędy typu urwanie lusterka.

Trzy lata i sześć miesięcy po bitwie Ron postanowił zmienić swój stan cywilny. Molly Weasley dość chłodno przyjęła swoją nową synową, co dość mocno wszystkich uderzyło. Osoba, którą określano jako tolerancyjną nie była szczęśliwa, że jej syn ma zamiar poślubić mugolkę.

Trzy lata i osiem miesięcy po bitwie Ron doczekał się syna.

Trzy lata i dziewięć miesięcy po bitwie w mieszkaniu nad kawiarenką zamieszkał biały kot i czarny kundel, niezwykle podobny do pewnego animaga. Nie mogli dość do porozumienia. Harry zarzekał, że nie chce mieć czystych spodni pokrytych futrem, a Nik, że nie ma zamiaru wstawać o świcie, by wyprowadzać psa.

Cztery lata po bitwie po Hogwart oboje wrócili do zamku na uroczystości. Rose przyznał, że brakuje mu magii. Odwiedzili także wszystkie groby osób, które zginęły. Deana, Freda, Lavender, Nimfadory, Luny...

Nie każdy zaakceptował relację Harrego z innym mężczyzną, ale to nie miało znaczenia. Otoczyli się ludźmi, którzy ich kochali.

Żyli długo i szczęśliwie. Kłócili się tylko czasami...

KONIEC

Patrzę i nie wierzę, że doprowadziłam to odpowiadanie do końca. Pierwszy rozdział stworzyłam pod wpływem chwili, plany miałam wielkie, lecz szczerze wątpiłam, że doprowadzę je do końca. Jestem z tych ludzi, którzy dużo zaczynają i to wszystko.

Proszę na zakończenie, napiszcie kilka słow. Wam to zajmie minutę, a mi da chęć na dalsze tworzenie.

Poleciałam ostatnio dość szybko, odnoszę wrażenie, że nawet za szybko. Czy zakończenie wyszło dziwnie? Sztucznie? Tylko wiedziałam, że jeśli nie skończę teraz, będzie bardzo trudno.

Ah! I ogólnie chciałam, aby wyszło dość mrocznie... nie udało się ( cukier, mnóstwo cukru... ), ale nie jesteście zawiedzeni?

;)