Wrzeszcząca Chata.
W wakacje państwo Potter wraz z dziećmi wyjechali do Ameryki Południowej, łącząc zwiedzanie i wypoczynek z kibicowaniem zawodnikom Anglii na Mistrzostwach Świata w Quidditchu, a pierwszego września odprowadzili już trójkę swoich pociech na dworzec King Cross. Lily rozpoczynała naukę w pierwszej klasie, James kończył szkołę, a Albus rozpoczynał trzecią klasę. Na peronie 9 i 3/4 stała czerwona lokomotywa z podczepionymi wagonami, a obok pociągu nieco przerażona Lily trzymała tatę za rękę. Hugo nieco spokojniejszy, stał obok wraz rodzicami: Hermioną i Ronem Wesley. Chłopczyk, tak jak Lily, szedł do pierwszej klasy i był trochę zdenerwowany, mimo iż wiedział na czym polega przydział i jak funkcjonuje Hogwart. James, który był prefektem, i Rose, która wraz z Albusem rozpoczynała naukę w trzeciej klasie, zniknęli gdzieś wśród kolegów z Gyffindoru, a Albus stał wśród ślizgonów na drugim końcu peronu. Uczniowie rozpoczynający naukę w trzeciej klasie byli podekscytowani, bo czekały ich duże zmiany. Mieli nowe, nadobowiązkowe przedmioty, z których co najmniej dwa musieli wybrać, i mogli już odwiedzać Hogsmeade.
- Macie pozwolenia na wyjście do czarodziejskiej wioski?
Zaraz po przywitaniu z kolegami zapytał Albus.
- Tak, - usłyszał chóralną odpowiedź.
- Nie, -ponuro powiedział Bill, i głowy stojących w niewielkim kręgu trzeciorocznych ślizgonów zwróciły się ku niemu.
- Dlaczego? - Zapytała zdumiona Mary.
- Rodzice są prawnikami i robią sobie na złość moim kosztem, - burkną chłopak, nie patrząc na kolegów, po czym doprecyzował: - Matka podpisała mi pozwolenie, ale ojciec, żeby dopiec mamie, stwierdził, że nie zasługuję. Mogę się tylko domyślać jak to się stało, -sarknął, - ale pod koniec lipca Rada Nadzorcza Szkoły zadecydowała, że jest potrzebna zgoda obu prawnych opiekunów na samodzielne wyjście ze szkoły, chyba że uczeń ma tylko jednego.
Fair uniósł głowę i napotkał współczujące spojrzenia kolegów. Albus zamyślił się, ale nic nie powiedział. Lokomotywa zagwizdała przerywając rozmowy, i uczniowie wsiedli do pociągu. Trzeciorocznym ślizgonom podróż minęła spokojnie. W przedziale, który zajmowali, dołączyła do nich Lily, siostra Albusa zaprzyjaźniona ze ślizgonami od poprzednich wakacji. Koledzy żartowali, że będzie razem z bratem w Slytherinie.
- Nie, - śmiała się Lily, - jestem gryfonką.
Mary otoczyła ją ramieniem.
-Ale nadal będziemy się przyjaźnić?
-Oczywiście, - odpowiedziała pewnie dziewczynka. - Zagramy w gargulki?
W czasie, gdy Lily wraz z trzeciorocznymi ślizgonami byli pochłonięci grą w gargulki, Hugo, kuzyn Lily i Albusa, siedział w jednym przedziale ze swoją siostrą Rose i z trzeciorocznymi gryfonami. Zarozumiała Rose brylowała w towarzystwie, i Hugo jak zawsze przy siostrze był przytłoczony, wycofany, i trochę onieśmielony.
- Jeżeli Lily zostanie przydzielona do Slytherinu..., - rozpoczęła Rose.
- Nie, na pewno nie, - Hugo po raz pierwszy przerwał wywód siostry, bo dobrze znał Lily i wiedział, że nie trafi do tego domu, że jej marzeniem jest Gryffindor.
- A skąd ty możesz o tym wiedzieć?
Zapytała jak zawsze pewna Rose, na co Hugo wzruszył ramionami spuszczając wzrok i wycofując się, jak zawsze.
Hugo i Lily spotkali się na peronie w Hogsmeade, i wraz z innymi pierwszorocznymi poszli z Hagridem nad jezioro, a pozostali wsiedli do powozów, które w jakiś magiczny sposób same się poruszały.
- Wiem, że nie widzimy testrali, ale zawsze dziwnie się czuję patrząc na te powozy,- stwierdził Bill.
- Nie tylko ty, - burknął Albus.
Uczta Powitalna była jak zawsze wspaniała. Albus uśmiechnął się do patrzących na niego z wysokości ram portretu byłych dyrektorów, swoich imienników, dyrektor McGonnagall wygłosiła krótką mowę, i rozpoczęła się ceremonia przydziału. Lily i Hugo nie sprawili zawodu, i trafili do Gryffindoru, tak jak wszyscy tego od nich oczekiwali.
Na drugi dzień, emocje uczniów trzeciej klasy wzbudził plan lekcji. Większość ślizgonów wybrała opiekę nad magicznymi stworzeniami i runy. Mugoloznastwo w wymiarze godziny tygodniowo było od trzeciej klasy obowiązkowe. Na nowych, nadobowiązkowych lekcjach nie było podziału na domy, chodzili na nie wszyscy, który wybrali dany przedmiot.
Na dodatkowych zajęciach Scorpius starał się być blisko Rose, bo dziewczyna od zawsze mu się podobała, ale dumna gryfonka, córka nowej Minister Magii, gardziła ślizgonem. I tak, powoli, zbliżał się ten najbardziej wyczekiwany przez trzecioklasistów dzień, kiedy po raz pierwszy samodzielnie opuszczą szkołę... Dzień wyjścia do Hogsmeade. Podekscytowana młodzież omawiała różne aspekty czekającej ich w niedalekiej przyszłości wyprawy, tylko Bill nie uczestniczył w rozmowach smętnie zwieszając głowę, i All popatrywał na niego, przygryzając wargę jakby coś rozważał.
All często spotykał się z siostrą, a nawet kilka razy zaprosił ją do pokoju wspólnego Slytherinu. Lily nie raz chodziła ze ślizgonami na spacery, na błonia. Najstarszy z rodzeństwa James był dumny, że Lily trafiła do Gryffindoru, ale pewno przez znaczną różnicę wieku był z nią słabo zżyty. Lily była bardziej związana z dwa lata starszym Albusem.
Pewnego dnia przed śniadaniem Albus zagadnął Lily o mapę Huncwotów.
- Czy mogłabyś poprosić Jamesa aby pożyczył ci tą mapę?
- James przed kilkoma dniami dał mi ją, - powiedziała zdziwiona Lily. - Kończy szkołę, i nie będzie mu już potrzeba. Do czego potrzebujesz mapy?- Zapytała zdziwiona gryfonka.
- Wyjaśnię ci po lekcjach, spotkajmy się wieczorem w bibliotece, dobrze?
Zapytał All, bo w sali gromadzili się koledzy, i nie chciał przy wszystkich rozmawiać.
- Dobrze, - zgodziła się Lily.
Wieczorem rodzeństwo usiadło w bibliotece, przy bocznym stoliku pod oknem, nieświadomie zajmując miejsca przy których przed laty uczyli się Lily z Severusem.
-Bill nie dostał pozwolenia na odwiedzanie Hogsmeade, - ślizgon powoli zaczął wyłuszczać problem. - Jego rodzice w taki sposób robią sobie na złość. Pomyślałem o tajnych przejściach.
W bibliotece poza nimi nie było nikogo, więc Lily z torby wyciągnęła pergamin, i po wyszeptaniu inkantacji rodzeństwo pochyliło się nad mapą Hogwartu.
- Czynne jest tylko przejście pod wierzbą bijącą, to do Wrzeszczącej Chaty, -stwierdziła Lily.
- Och, więc rano pójdziemy na spacer, -uśmiechnął się All, - staniemy kolo wierzby i nikt nie zauważy, że Bill znika pod korzeniami. Powrotem nie trzeba się martwić, bo nikt nie kontroluje powracających uczniów, i mało kto wie, że Fair ma zakaz.
Wieczorem All przedstawił swój plan kolegom, i Bill bardzo się ucieszył, że zwiedzi Hogsmeade.
W dniu wyjścia do Hogsmeade, w dormitorium trzeciorocznych ślizgonów już od samego rana panował rozgardiasz, bo każdy chciał jak najkorzystniej wyglądać. Gdy już wszyscy byli gotowi to wyszli na błonia, i stanęli obok wierzby bijącej zawzięcie o czymś dyskutując. Albus, zasłaniany przez kolegów, ukucnął, i kijem nacisnął narośl na pniu, a Bil zniknął pod korzeniami drzewa. Ślizgoni nadal intensywnie coś omawiając, poszli w kierunku szkolnej bramy gdzie nowy woźny, charłak Roy Cripple, wypuszczał młodzież mającą pozwolenie na odwiedzanie Hogsmeade.
xxx
Nie wiadomo kto pierwszy rzucił ten pomysł... Pewno jakiś absolwent Slytherinu rozgoryczony powojenną utratą znaczenia swego domu. W każdym razie pomysł spodobał się, i w dwudziestą rocznicę zwycięstwa nad Voldemortem Minister Magii wydał dekret o utworzeniu we Wrzeszczącej Chacie niewielkiej Izby Pamięci, poświęconej Severusowi Snape. Mieszkańcy miasteczka gorąco poparli ten projekt, bo Chata przestała być atrakcją turystyczną gdy po wojnie ujawniono jej prawdziwą rolę i brak duchów. Roboty budowlane przeciągały się, i Izba została otwarta dopiero na początku października 2019 roku. To wydarzenie odpowiednio nagłośniono w czarodziejskiej prasie, aby przyciągnąć jak najwięcej turystów.
Przed wejściem do Chaty ustawiono budkę z biletami, a za płotem rozłożył się kram oferujący najróżniejsze pamiątki: Sztuczne, zmywalne tatuaże z Mrocznymi Znakami, zawieszki w kształcie feniksa, maski śmierciożerców (autentyczne, jak zapewniał sprzedawca), lizaki z wytatuowanym symbolem Insygniów Śmierci, pocztówki z poruszającymi się, zakapturzonymi postaciami, z napisem "Pozdrowienia z Hogsmeade", i wiele, wiele innych.
Niewielka Izba Pamięci była urządzona ze smakiem. Do środka wchodziło się zewnętrznymi drzwiami, które zostały odblokowane, a drzwi wewnętrzne zamknięto, ukrywając je za znacznych rozmiarów portretem Severusa. Okna nadal były zabite deskami, a podłoga była brudna, zaniedbana i zakurzona, co nadawało tajemniczości i zwiększało grozę tego miejsca. W kącie leżała figura rannego, czarnowłosego czarodzieja z rozszarpaną szyją, próbującego palcami zatamować upływ krwi, obok stał mroczny czarodziej z różdżką w ręku i w przeźroczystej kuli wił się wąż. Postaci przypominały woskowe figury mugoli, ale poruszały się, i co godzinę odgrywały scenę śmierci Severusa. W gablotach były wystawione gadżety z przed ponad dwudziestu lat, stroje śmierciożerców, zawieszki członków zakonu Feniksa, zdjęcia obrońców Hogwartu, zdjęcie symbolu Insygniów Śmierci namalowanego na murach Dumstrangu, zdjęcia z bitwy o Hogwart autorstwa poległego Colinsa oraz Hogwartu zrujnowanego po bitwie.
Ciepła, październikowa sobota 2019 roku przyciągnęła sporo zwiedzających, który z zaciekawieniem oglądali Izbę i kupowali pamiątki. Byli to głównie młodzi ludzie z dziećmi, czarodzieje, którzy nie pamiętali wojny, bo byli zbyt młodzi lub urodzili się po jej zakończeniu.
xxx
Albus z Mary, Kilianem i Scorpio stanęli w szybko przesuwającej się kolejce do wyjścia ze szkoły, wyszli przez bramę zawieszoną pomiędzy rzeźbami dzików, po czym nie oglądając się za siebie pobiegli do Wrzeszczącej Chaty. Za ostatnim zakrętem drogi, biegnący na przedzie Kilian stanął jak wryty i pozostali powpadali na niego.
-Co jest?
Sarknął Scorpio, na co Kilian wydukał:
-Co to jest?
Koledzy pozbierali się podnosząc tyłki z zakurzonej drogi, i stanęli jak spetryfikowani, bo nie spodziewali się takiego widoku. Przed Chatą kłębił się tłum czarodziejów, co chwila ktoś z niej wchodził i wychodził, i były ustawione jakieś budki. Albus jęknął.
- Na Merlina.
- Co teraz robimy?
- Jak najszybciej musimy dostać się do Wrzeszczącej Chaty, żeby ostrzec Billa!
Młodzi czarodzieje podbiegli w stronę budki z biletami, i stanęli w kolejce.
xxx
Bill nie spiesząc się, zmierzał podziemnym korytarzem w stronę Wrzeszczącej Chaty. Liczył, że koledzy pomogą mu wydostać się przez jedno z okien, usuwając choć częściowo deskę. W pewnym momencie tunel skończył się, i Bill stanął przed drzwiami jak wryty, bo nie spodziewał się, że będą zamknięte. Chłopak nacisnął klamkę ale nic się nie stało, drzwi ani drgnęły. Ślizgon wahał się co robić. Najrozsądniej byłoby wrócić do szkoły, ale już nastawił się na zwiedzanie Hogsmeade, pierwsze kremowe Pod Świńskim Łbem i słodycze z Miodowego Królestwa, więc wyciągnął różdżkę i rzucił:
-Alochomora!
W tym czasie, wraz z innymi czarodziejami, trzecioroczni ślizgoni weszli do Wrzeszczącej Chaty i pierwsze co zobaczyli to był wiszący na ścianie, znacznych rozmiarów portret Severusa Snape, i czarnowłosy, ranny czarodziej leżący pod portretem. Nagle, z głośnym hukiem, portret oderwał się od ściany, padając na figurę leżącego czarodzieja. Ślizgoni zauważyli jeszcze zaszokowany wyraz twarzy namalowanego Severusa, a po chwili Billa stojącego w otwartych drzwiach, z różdżką w dłoni. Zwiedzający na moment zastygli jak spetryfikowani, ale już za moment zaczęli wrzeszczeć, pochwycili Billa i rozbroili go, odpychając usiłujących coś wyjaśnić trzynastolatków, którzy pałętali się im pod nogami.
Przygoda zakończyła się na posterunku aurorskim w Hogsmeade. Aurorzy wezwali dyrektorkę szkoły, i na przesłuchaniu Albus wziął cała winę na siebie. Ślizgoni zostali do końca roku szkolnego pozbawieni przywileju odwiedzania Hogsmeade, i w każdą sobotę przez kilka godzin pomagali panu Cripple sprzątać szkołę. Rodzice Billa solidarnie musieli pokryć koszty naprawy Izby Pamięci, przez przypadek zbezczeszczonej przez ich syna, i wściekły pan Fair, aby uniknąć dalszych ewentualnych kosztów, w następnych latach podpisywał Billowi zgodę na wyjścia do czarodziejskiej wioski.
