SHIP: brak/PrusPol(?), Kai x pizza z ananasem

– Dobra, to chcecie to piwo z sokiem czy bez? – zagadnął Polska, podnosząc się od stolika. – Szybka decyzja, to pójdę zamówić... Polecam wiśniowy, ale malinowy też mają tu dobry...

Ludwig i Gilbert, do tej pory pochyleni nad jakimś mało istotnym dokumentem, unieśli oczy i spojrzeli na Feliksa tak, jakby właśnie zaproponował im wódkę z cyjankiem przegryzaną szkłem.

– No co? – Feliks zmarszczył brwi.

– Polsko – zaczął wolno Niemcy, wymieniając szybkie spojrzenie z bratem. – Ja wiem, że... po tym... uch... wszystkim... możesz mieć nieco skrzywione spojrzenie na rzeczywistość, ale... Cóż...

– Do rzeczy, Niemcu – Polska wywrócił oczami.

– Dolewanie soku do piwa to barbarzyństwo – wyszeptał Ludwig, wyraźnie przerażony samą tą myślą. Gilbert gorączkowo pokiwał głową.

– No bez przesady – żachnął się Feliks w odpowiedzi na ich reakcję. – Puryści kulinarni się znaleźli! Jeszcze mi powiedzcie, że pizza z ananasem to świętokradztwo!

Przy stoliku przez długą chwilę panowała cisza.

– Polen, nie mów, że taką nam zamówiłeś?!

Więc Feliks milczał.