Interludium: Trzeci list Wyzwolicielki

27 sierpnia 1996

Drogi ministrze Scrimgeourze,

Prawdopodobnie zastanawia się pan, czemu nie słyszał pan ode mnie od jakiegoś czasu. Niestety, za to pozostaje mi tylko przeprosić. W świetle ostatnich wydarzeń moja rodzina zrobiła się jeszcze bardziej paranoiczna. Zdają się nabierać przekonania, że Światło traci na blasku w naszym świecie przez wszystkich mrocznych czystokrwistych. A każdy może okazać się zdrajcą, wydającym ich tajemnice Mrokowi, zwłaszcza ich najmłodsza córka, która nie przyjęła ich podejścia do Światła, czy Zakonu Feniksa z równym entuzjazmem co reszta rodziny. Dlatego też stale mają mnie na oku i czasami sprawdzają, czy nie mam w pokoju nadprogramowych zwojów pergaminu, czy atramentu. Wciąż chcę panu pomagać, po prostu stopniowo odbierają mi możliwości do zrobienia tego.

Mam dla pana jeszcze kilka imion:

– Paul Fredericks. Jestem pewna, że zna pan go jako hodowcę granianów, który wielokrotnie słyszał o Tarczy Graniana. O ile prawdą jest, że ekonomia interesuje go bardziej od czegokolwiek innego, to wydaje mu się, prawdopodobnie słusznie, że Światło bardziej przychylnie podejdzie do jego interesu od Mroku. Znalazł się na liście ludzi, obok członków Zakonu Feniksa, z którymi Hestia Jones pozostawała w regularnym kontakcie. Tak przynajmniej słyszałam od matki, kiedy rozmawiała z ojcem.

– Proszę mieć Pharosa Starrise'a na oku. Jasne, nie ma równej władzy nad innymi, co jego wuj kiedyś, ale ojciec wspomniał o nim. Wydaje mu się, że jego słabość przypieczętuje go do Światła na inne sposoby, niż kiedyś jego wuja. A skoro jego imię zostało wspomniane w moim domu, to nie może oznaczać niczego dobrego.

– Mam też więcej informacji o Falco Parkinsonie. Wędruje „ścieżkami", którymi czasami kuszeni są czarodzieje o lordowskiej mocy. Te ścieżki wiodą między Światłem i Mrokiem i obie strony starają się go przekupić obietnicami o potędze, jeśli tylko zadeklaruje się wobec nich. Odkryłam, że jedną ze zdolności, jaką zdobył w ten sposób, jest naginanie czasu. Nie do końca działa to jak zmieniacz czasu; nie jest w stanie cofnąć do przeszłości i nie musi przejmować się spotkaniem samego siebie. Pozwala mu to jednak na podróż między jednym dniem a drugim bez konieczności czekania godzin czy tygodni pomiędzy. Znika w jednej chwili i pojawia się w następnej – coś jak przedłużona aportacja. Korzysta z tego głównie, by kryć się przed swoimi wrogami, którzy nie są w stanie go znaleźć w czarodziejskim świecie, kiedy nagina czas. Z tego, co usłyszałam od rodziców, ta moc nie jest idealna. Możliwe, że zacznie rozglądać się za zmieniaczem czasu, czy innymi artefaktami z Departamentu Tajemnic, które pomogą mu w wzmocnieniu go. Proszę na to uważać i odpowiednio dostosować straż wokół tych artefaktów.

Spisanie wszystkich tych informacji zajęło mi pięć dni, korzystałam z każdej nadarzającej się chwili samotności, dlatego też ostateczna data znajduje się przy podpisie. Naprawdę mam nadzieję, że moja sowa zastanie pana w zdrowiu, ministrze Scrimgeourze. Jest pan najlepszą nadzieją dla Światła, bo wiem, że vates nie może się zadeklarować, a Falco Parkinson jest świetlisty tylko z nazwy. Zupełnie jak Dumbledore, będzie kroczył po trupach, byle tylko osiągnąć swój cel. A Zakon Feniksa jest bardziej nastawiony na zniszczenie człowieka, który zniszczył ich przywódcę, albo na służenie Parkinsonowi, niż na dalsze prowadzenie wojny z Mrocznym panem.

Pracuję dla dobra wolności.

Twoja,

Wyzwolicielka